KULTURA

“Zapytaj taty” Jan Balaban – tęsknota za jutrem

Są takie książki, które tuż po przeczytaniu, jeszcze na długo zapadają w naszej pamięci. Są tacy autorzy, którzy mimo skromnego dorobku literackiego, powodują, że czytelnik po zanurzeniu się w lekturze czuje niedosyt. W końcu są takie książki, które trafiają w nasze ręce przypadkiem, a potem w duchu dziękuje się Opatrzności za to, że tym razem odwiedziło się przekornie półkę z nowościami w pobliskiej bibliotece.

Dać szansę czeskiemu pisarzowi

Jan Balaban – wybitny czeski pisarz, publicysta i tłumacz, lubiany i doceniany przez krytyków, to twórca który do niedawna był dla mnie zupełnie anonimowy. Stojąc w bibliotece, mój wzrok przyciągnęła skromnej objętości książka, z grafiką małego pieska. Tym razem to okładka mnie zaintrygowała. Opis z tyłu lektury zainteresował mnie i pomyślałam, że dam tym razem szansę czeskiemu autorowi. Kto wie, może pokocham go równie mocno jak Krecika i Pilznera?

Dla kogo?

Powieść jest niestety niesłychanie smutna, smętna i wymagająca. To taki rodzaj literatury, który powoduje uczucie pustki, pozostawia nas z kacem moralnym, oraz setką pytań bez odpowiedzi. Jeśli w czasie jesieni lubicie zanurzać się w tematyce egzystencjalnej, to naprawdę macie tu do czynienia z perełką.  W przypadku, gdy oczekujecie od książki rozrywki, miłej odskoczni i ukojenia – dajcie sobie spokój z dalszym czytaniem mojej recenzji. Nic tu po was, gdyż opisywana pozycja jest niezmiernie poważna, skomplikowana i trudna.

Czas na przetrawienie

Mimo, że „Zapytaj taty” liczy niewiele ponad 200 stron, przeczytanie jej w całości zajęło mi dosyć długo ponad miesiąc i pierwszy raz w życiu uznałam, że literatura jest na tyle wymagająca i dołująca, iż muszę ją sobie dawkować, oraz przekładać innymi „weselszymi” pozycjami, bo nic z czytania nie będzie.

Trochę czasu zajęło mi również przetrawienie czeskiej powieści i poukładanie sobie w głowie tego, czym chcę się z wami podzielić. Na wstępie powiem, że jest to bez wątpienia wybitna pozycja, zachęcająca do poznania innych książek Jana Balabana, naszego czeskiego sąsiada, po które na pewno wkrótce sięgnę.

„Zapytaj taty”, czyli pytania, na które nie będzie już czasu

Jan Balaban został doceniony przez czeską krytykę literacką. Wiecie jak to jest, jak ktoś jest doceniany przez krytyków, czasem nie odnajduje współmiernego uwielbienia pośród przeciętnych zjadaczy chleba. Jednak jego ostatnia książka jest napisana dosyć przystępnym językiem, o nieco zawiłej skłonności do stawiania pytań. I właśnie te pytania mogą czytelnika doprowadzić na manowce. Albo mogą zaintrygować…

Śmierć jako początek wszystkiego

Czytelnik po przeczytaniu krótkiego opisu redakcyjnego mógłby się spodziewać kolejnego pseudo psychologicznego bełkotu o trudach śmierci. Nic bardziej mylnego. W „Zapytaj taty”,  śmierć jest potraktowana po ludzku, jako jedyna, pewna wyjściowa do rozważań o życiu, o tym co w naszym trwaniu najważniejsze.

Naturalizm, prostota oraz powściągliwość w określaniu emocji głównych bohaterów to podstawowe składniki obrazu, które stworzył czeski pisarz w celu zmuszenia czytelnika do niesamowitego wysiłku intelektualnego. Egzystencjalizm przez duże E – to moje pierwsze skojarzenie z tą lekturą.

Bez zbędnego patosu

Książka „Zapytaj taty” nie pozostawia na czytelniku suchej nitki. Nikt nie będzie tu nas oszczędzał, ani obwijał w bawełnę. Nastrój powieści nie jest bynajmniej budowany za pomocą wstrząsających opisów, kontrowersyjnych i szokujących zachowań. Nie, to co najbardziej uderza to prostota, strach i potrzeba poznania prawdy. Prawdy, a raczej odpowiedzi na nurtujące nas pytania, które każdy nosi głęboko w sobie. Odpowiedzi na które boi się sam przed sobą do nich przyznać.

Ze śmiercią na „Ty”

Gdy umiera lekarz posiadający rodzinę, wszystko wydaje się być bardzo naturalne, ot taka kolej rzeczy. W końcu życie i śmierć są nieodłącznym elementem medycyny. Czy śmierć ojca może być początkiem nowej drogi naszego życia? Czy paradoksalnie utrata kogoś ważnego może spowodować, że zaczynamy w końcu dostrzegać świat takim jaki jest naprawdę? Czy odejście ukochanej osoby powoduje tęsknotę?

Tęsknota za lepszym jutrem, za przeszłością, emocją, przeżyciem, stanem psychicznym. Tęsknota jako coś nieuchwytnego, niematerialnego, tylko jako duchowe „zawieszenie” w czasoprzestrzeni, to coś do czego z jednej strony boimy się przyznać, z drugiej strony “coś” za czym bardzo tęsknimy.  

Dlaczego polecam?

„Zapytaj taty” Jana Balabana polecam osobom odważnym, poszukującym w życiu odpowiedzi na nurtujące pytania. Zastrzegam, że lektura nie rozwiąże twoich problemów, nie da ci gotowych scenariuszy, nie pomoże rozwikłać spraw, których do tej pory nie udało ci się załatwić.  Lektura dla ludzi lubiących wyzwania, pragnących przejrzeć się w odbiciu własnej duszy, lęków i pragnień. Zmuszająca do intensywnego wysiłku intelektualnego i przekroczenia własnych granic świadomości.

Oczywiście polecam. Jeśli ta recenzja przypadła ci do gustu lub zaintrygowała, proszę podziel się swoją opinią na dole. Znasz jakieś inne pozycje tego autora? Jestem ciekawa, czy ktoś coś czytał i czytuje z czeskiej półki. A może uważasz, że to co polecam jest do kitu? Konstruktywna opinia na poziomie jest zawsze tutaj mile widziana.

 

 

******

„Bardzo wiele książek należy przeczytać po to,

aby sobie uświadomić, jak mało się wie.”

–  Nikołaj Gogol

 

 

 

 

 

16 KOMENTARZY

        • Może to i lepiej? Na jesień nie ma co dodatkowa się smucić i pogrążać w melancholii. Niestety, ale ja omijam bibliotekę szerokim łukiem, gdyż obiecałam w końcu uporać się z przeczytaniem książek-prezentów od męża. Mój Paweł obiecał, że nadrobi lektury ode mnie i na ostatnim spacerze z Zuza zahaczył o naszą dzielnicową bibliotekę i…. przyniósł do domu “Ćwiartka raz” Korwin-Piotrkowskiej 😛 I czytamy na zmianę 😀

  1. Cytat Gogola- bardzo w punkt!
    Ania- recenzja jest świetna!Inteligentna, rzeczowa, subiektywnie obiektywna i ciekawa:).
    Myślę że na chwile obecna nie sięgnę po lekturę-zbyt łatwo ulegam nastrojom i nadmiar myślenia mi szkodzi ;).
    Ale z niecierpliwością czekam na dalsze recenzje 🙂

  2. Przyznam, że od czasu do czasu, czytam takie książki. Co prawda zazwyczaj straszliwie płaczę w trakcie czytania, ale i tak dotrwam do końca. Warto czasami “przetrwać” książkę, bo trudna literatura daje czytelnikowi najwięcej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.