Jesteś mistrzynią oceniania? A może ty jesteś wirtuozem wydawania błyskawicznych opinii? Takich wiesz natychmiastowych, kiedy to w ułamku sekundy, dosłownie z kilkusekundowego kontaktu wzrokowego wyciągasz bardzo śmiałe wnioski. Następnym razem kiedy ją ocenisz, negatywnie oczywiście, policz do pięciu, ochłoń, weź ze dwa głębokie wdechy, ale takie wiesz z samego dołu brzucha. Głęboki oddech, żeby aż zabolało w kręgosłupie i popatrz na nią jeszcze raz. Nie tylko życzliwszym okiem, ale spróbuj ocenić ją sercem, a nie własnymi kompleksami.

Zaniedbana Matka Polka

Spotykasz ją w kasie osiedlowego marketu. Ustawiasz się za nią w kolejce i klniesz w duchu, że mogłaś zrobić jeszcze dodatkową rundkę po dziale z bio słodyczami. Patrzysz na nią bezlitosnym wzrokiem. Obraz nędzy i rozpaczy przy niej to naprawdę coś pozytywnego. Wyciągnięte leginsy, z przeglądem lodówki z tygodnia. Włosy przetłuszczone, niechlujnie uwiązane na miotłę wysoko nad czołem. Do tego, ani grama makijażu. Czy ta kobieta nie może chociaż używać korektora, tuszu do rzęs i kremu pomadki nawilżającej?! Zniesmaczona machasz głową. Obiecujesz sobie, że ty nigdy nie dopuścisz się do takiego t-r-a-g-i-c-z-n-e-g-o stanu. W tym wszystkim najbardziej razi cię to, że ona jest wesoła, uśmiechnięta i cały czas nawija coś do swoich głośnych bachorów w wózku. Bawiąc się w „a ku ku” z zakatarzonymi smarkulami przespała swoją kolejkę do kasy. Postanawiasz interweniować i szybko przywołujesz ją do porządku mówiąc: „Wybiera się pani w ogóle do kasy?!”. Zapuszczona Matka Polka wychyla się z nad wózka i z uśmiechem oznajmia: oczywiście, przepraszam, zagapiłam się z dziećmi.

ocena

Żebyś się nie zdiwił

W dalszym ciągu jesteś w szoku, że takie coś ma dzieci, że ktoś jej w ogóle te bachory zrobił, że ktoś z nią sypia. A może raczej sypiał. Uśmiechasz się do swoich myśli, ten dowcip naprawdę ci się udał. Za chwilkę spotykasz ją przed sklepem nadal szczebiocze jak nakręcona, coś podśpiewuje i uśmiecha się dosłownie do każdego. Nie ogarniasz jak to możliwe.

Znerwicowana Perfekcyjna Pani Domu

Postanowiłaś odwiedzić swoją dobrą znajomą. W końcu jakiś czas temu została drugi raz matką. Nie masz pojęcia jak ona to robi, ale w domu jest czysto, pachnie domowym ciastem a dzieci są rumiane, słodkie i bardzo wesołe. Lubisz ją odwiedzać, bo wydaje ci się, że macierzyństwo w jej wykonaniu to szczęśliwa bajka. Postanawiasz ją pochwalić, że znakomicie sobie radzi. Grzecznie ci dziękuje, odpowiada że to kwestia organizacji i priorytetów. Po wyjściu od znajomej spotykasz w autobusie waszą wspólną znajomą. Zaczyna od razu z grubej rury. Krytykuje perfekcyjną Panią Domu, że pewnie ma kupę kasy, nic nie robi tylko pachnie, dlatego jej dom jest taki zadbany, a dzieci wychuchane. Zastanawiasz się skąd tyle jadu w tej osobie? Nie masz pojęcia o co chodzi, ale rejestrujesz w głowie, że kolejnym razem musisz zapytać koleżankę o relację z waszą znajomą, coś ci tu nie pasuje.