„15:07 czas zgonu. Zatrzymanie krążenia.” Zbiegłam z mieszkania na czwartym piętrze i zwymiotowałam.

//„15:07 czas zgonu. Zatrzymanie krążenia.” Zbiegłam z mieszkania na czwartym piętrze i zwymiotowałam.

Okres 2013-2014 kontakt z ojcem jest sporadyczny

Nie dzwoni, nie odwiedza mnie, wywala z domu moje łóżko. Jak jadę do Białegostoku nocuję po znajomych lub u mojej przyszłej teściowej. Ojciec dzwoni wyłącznie po to, aby ponarzekać, że nie ma kasy, jest mu ciężko. Nigdy nie pyta co u mnie. Choruję na depresje, choruję na Hashimoto, lekarze nie dają mi szans na donoszenie ciąży. Kontakt znika, to wszystko jest bez sensu. W tym czasie ojciec ma kolejną amputację drugiej nogi. Wyrzuca brata z mieszkania, zamienia mieszkanie na inne, oraz ma kochankę młodszą ode mnie. Co oznacza, że mimo niepełnosprawności spotyka się z 23 letnią dziewczyną, która ma córkę i męża.

W międzyczasie próbuję zadzwonić do ojca, wysyłam mu zaproszenie na ślub, nie pojawia się, nie odbiera, nie oddzwania. Pochłania go nowa miłość. Wśród swoich znajomych żali się na dzieci i swój ciężki los inwalidy. Nadal spożywa alkohol.

 

Wrzesień 2015 – pół roku po narodzinach Zuzi

Będąc w odwiedzinach u teściów postanawiam spontanicznie pojechać zcórką i mężem do ojca. Myślę, najwyżej mnie nie wpuści, ale będę wiedziała, że próbowałam. Otwieram drzwi, przedstawiam mu córkę i mówię, że wszystko wybaczam, odcinam się od przeszłości. Chcę zacząć od nowa. Daję mu szansę na bycie dziadkiem, wszystko dla Zuzi.

żałoba jak sobie radzić

2016-2018 niby jest, ale go nie ma

Udaje nam się spędzić wspólnie parę okazji. Są to święta, urodziny moich córek, weekendy. Odwiedza nas w nowym mieszkaniu. Staram się dzwonić raz na dwa tygodnie. Raz w miesiącu, gdy jestem na Podlasiu odwiedzamy go lub zabieramy do rodziców męża. Wysyłam mu zdjęcia córek. Dwa razy odmawia mi wspólnego spędzenia Świat, bo w tym czasie leci do „kochanki” do Norwegii. Nie są już razem, ale nadal łączy ich dziwna zażyłość. Muszę pogodzić się z tym, że ojciec zamiast mnie i wnuczek wybiera swoją „ukochaną”, która jest młodsza ode mnie!

By |2018-06-28T17:02:20+00:00Czerwiec 28th, 2018|Categories: STYL ŻYCIA|Tags: , , , , , |16 komentarzy

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

16 komentarzy

  1. 3xmama Czerwiec 28, 2018 at 6:09 pm - Reply

    Moja babcia zmarła kiedy miałam 9 lat. Tego dnia jechałam na kolonie. Strasznie to przeżyłam, nie wytrzymałam tam do końca i rodzice mnie odebrali wcześniej. Do dzisiaj mam do siebie żal, że jej nie pożegnałam, ale rodzice chcieli mi zaoszczędzić takich wrażeń.

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 5:49 pm - Reply

      Rozumiem twój żal. W moim odczuciu, jeśli babcia byłą dla ciebie szczególnie bliska, warto byłoby uczestniczyć w jej ostatnim pozegnaiu 🙁

  2. Kasia Czerwiec 28, 2018 at 9:10 pm - Reply

    Jestem właśnie w żałobie po ukochanej mamie, która nagle umarła dwa miesiące temu.Ostra niewydolność krążeniowo oddechowa.Są to dla mnie najgorsze miesiące. Ciężko jest pogodzić się że jej z nami nie ma. Nie chorowała , nigdy na nic się nie narzekała , zawsze można było liczyć na jej pomoc. A teraz nagle jej nie ma , nie potrafię w tym się odnależć. Wiem że nie jestem sama mam rodzinę , ale momentami czuję że nikt mnie nie rozumie. Muszę być silna przy tacie , który też to strasznie przeżywa. Moje życie diamentralnie się zmieniło. Śmierć przyszła za szybko i niespodziewanie.

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 5:50 pm - Reply

      Kasiu, bardzo mi przykro. Niestety, ale doskonale wiem co przeżywasz. Byłam w podobnej sytuacji. Warto sprbować żyć, na tyle na ile dajesz obecnie radę. Wytrwałosci i spokoju :*

  3. Beata Herbata Czerwiec 29, 2018 at 4:34 pm - Reply

    Aniu, poplakałam się, jestem wstrząśnięta tym wpisem. Mój mąż też stracił rodziców więc mniej więcej kumam o co chodzi ale opisałaś to w taki sposób… Lubię Twojego bloga bo sama też nie zakłamuję rzeczywistości i piszę jak jest… Może kiedyś zajrzysz jak znajdziesz chwilę, bo Herbata jest bardzo kontrowersyjna jak na te czasy… Ściskam

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 5:51 pm - Reply

      Beata, przykro mi, ale cieszę się że wspierasz męża i jesteś empatyczna. Naturlanie postaram się cię odwiedzić 🙂

  4. Polly Lipiec 1, 2018 at 8:23 am - Reply

    16 lat – tyle trwa moja żałoba po śmierci brata. I będzie trwała do końca mego życia.
    Byłam wtedy nastolatką, wiedziałam co znaczy śmierć ale im jestem starsza tym bardziej jestem świadoma straty.. I ta świadomość jest nie do zniesienia. Nie bylo go gdy kończyłam studia, gdy zaczynałam pracę, nie poznał mego męża, nie był na ślubie.. Nie jest łatwiej i mam wrażenie że nigdy nie będzie.

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 5:55 pm - Reply

      Przykro mi polly, myślę że to wstrząsające doświadczenie. nawet nie chcę o tym myśleć, bo mam 3 braci i myśl otym, że kiedyś przyjdzie być na ich pogrzebach mnie paraliżuje. 🙁

  5. Marta Lipiec 1, 2018 at 10:41 am - Reply

    Ciekawy blog i bardzo podobne przezycia do moich…przeżyłam koszmar w domu z powodu ojca co pił i robił awantury…bardzo z mamusia ucrrpialismy na tym mój brat również. Każdy z naszej 3 nigdy do siebie nie doszedł tak naprawdę do roznowagi…obecnie jestem w ciezkim stanie bo moja mamusia zmarła 12 kwietnia tego roku i nie mogę dojść do siebie tak bardzo za ów tęsknię ze życie dla mnie jest obecnie bez sesji… Jeśli chciałbyś pogadać to bardzo chętnie gdyż mało kto mnie rozumie…

  6. Paulina Lipiec 1, 2018 at 5:37 pm - Reply

    16 lat – tyle trwa moja żałoba po śmierci brata i będzie trwała do końca życia.
    Byłam nastolatką gdy zmarł. Rozumiałam co znaczy śmierć ale im jestem starsza tym bardziej jestem świadoma ogromu straty. Byliśmy zżyci mimo 5 lat rożnicy wieku między nami.
    Nie widział jak idę na studia, jak zaczynam pracę, nie poznał mego męża i nigdy nie będzie wujkiem dla moich dzieci. Tym trudniej, bo z drugim bratem mamy raczej chłodne relacje – już za dzieciaka dawał mi odczuć, że jako najmłodsza tylko przeszkadzam.. Myślałam nad pomocą psychologa ale jakoś mam wątpliwości czy to pomoże.
    Zyje się ciężko bo ciągle mi Go brakuje. Mąż nie rozumie, że po tylu latach nadal tęsknię i płaczę.. A ja z każdym rokiem pustkę odczuwam bardziej, bo wiem jakim wspaniałym był człowiekiem i jak bardzo mogłabym na Niego liczyć w dorosłym życiu.

    • Nieidealnaanna Lipiec 2, 2018 at 6:02 pm - Reply

      Niestety Paulina,ale czas nie leczy naszycg ran całkowicie, nieco tylko je zabliźnia…

      • Paulina Lipiec 3, 2018 at 2:36 pm - Reply

        nie widziałam, że komantarz czeka na akceptację i dodałam go dwa razy :/
        Wydaje mi się, że w moim przypadku byłoby łatwiej gdyby moja relacja z drugim bratem była lepsza.
        Uciekł po tym wszystkim za granicę, widujemy się raz do roku. Mam świadomość, że może to był jego sposób na zaleczenie ran, że nie potrafił tu zostać (tym bardziej, że niedługo po śmierci naszego brata samobójstwo popełnił jego przyjaciel), ale wydaje mi się, że gdybyśmy się jakoś trzymali razem to byłoby łatwiej.

  7. Monika Dudzik Lipiec 4, 2018 at 3:40 pm - Reply

    Prędzej czy później każdemu z nas przychodzi zmierzyć się ze stratą bliskiej osoby. 10 lipca minie 9 miesięcy od śmierci Taty – odszedł tak nagle, to był totalny szok i zaskoczenie. Powiem Ci, że bardzo mi Go brakuje i choć zaakceptowałam fakt, że umarł, nie potrafię z tym pogodzić. Moja mama ma już swoje lata i problemy ze zdrowiem, wierz mi, za kazdym razem, gdy się do niej wybieram, duszę mam na ramieniu.
    Bardzo dobry tekst Ania. O takich rzeczach trzeba mówić, by w końcu przełamać tabu jakim w naszym społeczeństwie jest śmierć i trudne relacje rodzinne.

  8. agnix Lipiec 17, 2018 at 7:38 pm - Reply

    Mój młodszy brat zmarł 4 miesiące temu… miał 20 lat..śmierć była nagła i nic jej nie zapowiadało .. mam jeszcze starszego brata, ale z nim nie mam takiego kontaktu jaki miałam z młodszym. Wciąż wydaje mi się to nieprawdopodobne, nierealne, czasami się czuję jak we śnie, że się obudzę i wszystko będzie tak jak kiedyś. Śmierć rodzeństwa nie tylko zabiera brata czy siostrę, ale także rodziców, którzy w pewnym stopniu nie są już tymi sami rodzicami po stracie dziecka. Duże wsparcie mam w mężu. Z mamą wspieramy się nawzajem. i tylko tyle…przyjaciół nie mam wielu, ale nawet tą garstę przerosło to wydarzenie. Będąc w takiej sytuacji można zauważyć jak ludzie nie potrafią się zachować, gdy ktoś jest w żałobie. W pracy mimo, że wszyscy wiedzieli, że pochowałam brata mało kto złożył kondolencje. Z jednej strony nie chce, żeby ktoś poruszał ten temat, ale z drugiej strony ta obojętność jest jeszcze gorsza… Niestety ciepły uścisk, miłe słowa otuchy są czymś odległym… W większości ludzi nie stać na tak drobne gesty…

  9. Ewika1980@icloud.com Lipiec 18, 2018 at 10:27 pm - Reply

    Najgorsze to nauczyć sie żyć bez nich…
    W zeszłym roku zmarł mój maz w wieku 40 lat . Zostawił mnie z 5 dzieci …
    Teraz jedyne co daje mi sile oprócz dzieci to myśl ze on jest z nami tylko inaczej

Leave A Comment