“Nie widziałam cię od miesiąca, i nic – wi­dać można żyć bez po­wiet­rza”

//“Nie widziałam cię od miesiąca, i nic – wi­dać można żyć bez po­wiet­rza”

Można żyć bez po­wiet­rza?

Czasami sobie myślę, ile jeszcze wytrzymam? Ile zniosę tych wszystkich kłód pod nogi, tego cierpienia, walki o lepsze jutro. Wolę nie analizować, który to już raz  wżyciu zaczynam od nowa. Ile razy życie bezczelnie pokazało mi środkowy palec. Ile razy spadły na mnie grzechy innych.  Po raz który wstaję z kolan, otrzepuję to całe bagno, w którym tkwię po pas i idę dalej. Zawsze w kierunku słońca. Nawet jeżeli jest ciemno, dni są bardzo krótkie, a noce totalnie długie, chcę wierzyć, że zmierzam w kierunku czegoś jasnego. Można żyć bez powietrza?

żyć bez powietrza
żyć bez powietrza

I jeszcze jeden, jedyny raz

Jeżeli wszystkie te złe rzeczy, które mnie spotykają przyjmuję bez mrugnięcia okiem to znaczy, że się do nich przyzwyczaiłam? Hiobowe wieści przeplatają się z małymi sukcesami, jakby od tego miało zależeć moje istnienie. Tydzień dobry, tydzień do dupy. Jeden, mały sukces, pięć kroków w tył i powrót do przeszłości. Jeden malutki, nieśmiały uśmiech, na pięć, bolesnych grymasów z powodu, tego co mnie znowu dotyka. Karma wraca, od kiedy zaczęłam samodzielnie myśleć, wierzę w to całą sobą. Skoro karma wraca, to czy ja naprawdę jestem wybrakowana? Czasami się zastanawiam, czy nie spoczywa na mnie jakaś klątwa, fatum, albo po prostu odpokutuję grzechy z innego życia?

Odczuwanie jest przereklamowane

Momentami, mam ochotę zanurzyć się cała pod wodą, wstrzymać oddech na dłużej i nie myśleć. Przestać oddychać, przestać czuć, nie odczuwać. Odczuwanie w tym wszystkim jest najgorsze. Nawet jak coś mi się uda i wiem, ile pracy mnie to kosztowało, boję się tym cieszyć. Jakby całe to moje szczęście miało sprowokować coś złego, do tej lawiny nieszczęść, która ciągnie się za mną od kiedy pamiętam. I gdyby tak te wszystkie uporczywe myśli po prostu zniknęły? Gdybym nie słyszała tych wszystkich głosów w głowie? Albo gdybym nie bała się, mówić, że jestem szczęściarą.  Może, wtedy byłoby łatwiej? Czy można żyć bez powietrza? Czy można tkwić bez sensu?

żyć bez powietrza
żyć bez powietrza

Jedna krótka rozmowa, to wystarczy

I wtedy przychodzi on z tą swoją zatroskaną twarzą. I uświadamiam sobie, że tak naprawdę jestem cholernie silna. Krucha, delikatna, wrażliwa, ale przy tym wszystkim jak skała. I wtedy przyznaję się przed sobą, że najbardziej boję się o niego. O  to, aby to on się nie martwił. Bo ja, ja wiem, że to wszystko przetrzymam, że dam radę. Ale jego straty bym nie wytrzymała. To byłby ostateczny cios i czułabym się martwa. W ogóle nie wiem, czy można się tak czuć, wtedy już by mnie nie było. Bo to wszystko co pisali poeci, to co mówią aktorzy w teatrze i to o czym piszą, niektórzy pisarze to prawda. Miłość jest moim tlenem. Bez niej byłabym martwa. Nie chcę żyć bez niego, dlatego się tak martwię, gdy on się martwi. Chciałabym go ochronić. Zapewnić, że to tylko chwilowe problemy. Wytłumaczyć, że ja, to znaczy, że my zawsze spadamy na cztery łapy, a tak właściwie na cztery, zakochane ręce.

Nasze słońce nie zajdą

Dlatego zawsze, gdy musimy porozmawiać o czymś ważnym, najpierw martwię się o to, jak on zareaguje. Czy się podniesie, czy znajdzie w sobie siłę, by zmierzyć się w prozą zwaną życie. Czy po raz kolejny zaufa mi i uwierzy, że kasa to nie wszystko i przecież da się ją zorganizować. Czy da się nabrać, na to moje wesołe mędrkowanie o tym, że nie wszystko jest chujowe, bo przecież mamy dom, pracę, sukcesy, a nasze dzieci są zdrowe. Że przecież mamy fajne życie, mamy siebie, kochamy się, lubimy, kochamy się kochać. Jak długo będzie do mnie wracał? Czy na jego twarzy w końcu pojawi się uśmiech? Najbardziej na świecie boję się tej jego zatroskanej twarzy. Oczu, które pytają dlaczego? Rąk, które nieustannie potrzebują ciepła. Ust, które mimo milczenia, zadają miliony pytań. Tego jak leży skulony i udaje, że śpi, a ja udaję, że nie słyszę jak szlocha. Boję się tego, że on się kiedyś dowie. Przejrzy mnie na skroś i będzie wiedział, że wcale nie jestem skałą, że to tylko poza. Boję się gdy, on się martwi, bo ja nie potrafię bez niego już być.

żyć bez powietrza

„Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jes­tem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza”.

–  Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

„Pocałunki”

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

24 komentarze

  1. Paulina Chłosta Grudzień 28, 2017 at 7:50 pm - Reply

    Przepiękne macie zdjęcia. Mój Mąż też jest dla mnie najważniejszy na świecie 🙂 Dużo szczęścia wam życzę!

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:28 am - Reply

      Dziękujemy 🙂 Nasz fotograf jest przecudnie wrażliwym człowiekiem 🙂 Dla Was zdrówka i radości, codziennie Kochani 🙂

  2. Basia / Pociąg do życia Grudzień 28, 2017 at 8:40 pm - Reply

    Klątwa, pokuta… też mam takie skojarzenia. Ciągle coś…
    A teraz też on, to właśnie on mnie zawiódł. Milość znów stała się bolesna. Po raz kolejny w życiu.
    Obyś nigdy nie musiała tego odczuwać Aniu.
    Ale jestem silna, wiem to.
    Dam radę.
    I Ty też.
    I Wy też. ❤

    • Blogierka Grudzień 29, 2017 at 12:36 am - Reply

      Basia, dasz na pewno! <3

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:28 am - Reply

      Wiesz Basiu, ja tam w Was wierzę 🙂 Trzymam kciuki i pamiętaj, zawsze wychodzi Słońce, zawsze 🙂

      • Basia / Pociąg do życia Styczeń 5, 2018 at 9:37 am - Reply

        Dziękuję Aniu. :-* Uczę się przechodzić przez kryzysy. Zrozumiałam, że nawet najlepsze związki je mają. Oby ich było jak najmniej. Kryzysów oczywiście. 🙂

  3. Dawid Lasociński/Swiathegemona Grudzień 28, 2017 at 10:49 pm - Reply

    piękne słowa… Nic więcej nie napiszę, bo wszystko zostało powiedziane…

  4. Aleksandra Bohojło Grudzień 28, 2017 at 10:55 pm - Reply

    Ładny tekst Aniu, poruszający, ale hej, Ty jesteś silna baba, więc…

  5. Artur Kierzek Grudzień 28, 2017 at 11:22 pm - Reply

    Ładnie 🙂 Tak po prostu ładnie 🙂

  6. Blogierka Grudzień 29, 2017 at 12:35 am - Reply

    Piękny i wzruszający tekst. A te emocje- jakbym czytała o sobie, tak bardzo rozumiem <3

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:26 am - Reply

      Fajnie, ta emocjonalność jest naprawdę ważna, to trochę przekleństwo, ale i wyróżnienie 🙂

      • Blogierka Styczeń 5, 2018 at 1:49 am - Reply

        Chyba masz rację chociaż czasem bywa przez nią ciężko :/ :*

  7. Bookendorfina Izabela Pycio Grudzień 29, 2017 at 7:45 am - Reply

    Z wielką serdecznością i zrozumieniem wniknęłam w ten wpis, jakże bliski moim odczuciom. <3

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:25 am - Reply

      Cieszę się Iza, fajnie mieć grono szczęśliwych zakochanych kobiet w koło 🙂

  8. Beata Redzimska Styczeń 2, 2018 at 11:34 am - Reply

    Aniu, jak pieknie napisane… Czasami boje zaglebiac sie w takie mysli, wole upraszczac sprawy i zycie, bo to mniej boli. Wszystkiego naj. Beata

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:25 am - Reply

      Dziękuję Beatko, och to taka nasza typowa kobieca “twardość”, a w środku całe dygoczemy jak galareta z emocji 🙂

  9. Monika Dudzik Styczeń 2, 2018 at 6:14 pm - Reply

    Pięknie, Ania, po prostu pięknie, potrafisz wspaniale pisać o emocjach.

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:23 am - Reply

      Od Ciebie takie słowa to potrójny komplement, dziękuję Moniczko 🙂

  10. Lunka1969 Styczeń 17, 2018 at 10:54 am - Reply

    Kryzys to fala na życiowym morzu. A bez fal nie ma morza, jest bajoro. Morze wiecznie uładzone, spokojne i szczęśliwe ? Czy jest wtedy ekscytujące? Czy wzbudza różne uczucia? Czy nie można by się znużyć? Dlatego życie musi być jak morze:intrygujące, pełne namiętności i wyzwań….
    Wszystko się zmienia, wszystko napędzają nasze emocje. Hiobowe wieści zdarzają się w cyklach i dobrze jest się wtedy oprzeć na Skale. Nie wierzę w karmę. Wierzę za to Bogu 🙂

  11. Filmy o miłości Luty 14, 2018 at 6:34 pm - Reply

    […] „Nie widziałam cię od miesiąca, i nic – wi­dać można żyć bez po­wiet­rza” […]

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.