A co z tortem?

Urodzinowy tort Marysi był prosty, czekoladowy z świeczką w kształcie dwójki oraz fontanną z zimnymi ogniami. Z jedzenia dostępne były upieczone przeze mnie muffinki z malinami, miseczka z krakersami zoo (kupuję je właśnie na takie okazje jak urodziny) i właściwie tyle. Szampan Piccolo piła wyłącznie jubilatka… Podchodzę do organizacji imprez racjonalnie i nie szykuję się jak na wojnę. Pan Nieidealny przyszykował różne domowe pizze. To jego specjalność, tym bardziej że mamy specjalny włoski piec do pizzy. Była woda, kawa, herbata, wino i właściwe tyle jeśli chodzi o urodzinowe menu. 

 A urodzinowe prezenty? Tylko z Peppą!

Tak jak pisałam wcześniej, dogadaliśmy się co kupujemy Marysi, a mianownikiem tych urodzin oczywiscie była Świnka Peppa. Dziadkowie zakupili zestaw 4 pluszowych maskotek, które mają wgrany motyw muzyczny z bajki. Tym samym Mania otrzymała gadające: Mamę Świnkę, Tatę Świnkę, Peppę oraz George’a. Polecam z całego serca te zabawki, są po prostu strzałem w dziesiątkę! Chrzestny wraz z żoną wręczył Maniusi grajacy domek z gumowymi, elastycznymi figurkami Peppy. Naprawdę świetny pomysł. Kreatywne zabawy postaciami z ulubionej bajki. Domek gra, ma mebelki i do dyspozycji są Peppa i George wraz z przyjaciółmi. Mania z Zuzą bawią się od urodzin tym codziennie. A my jako rodzice postawiliśmy na rowerek biegowy, po prostu obserwujemy naszą corką i staramy się podążać za jej rozwojem. 

Jak wyczarować bajkowe urodziny ze Świnką Peppą?

Zdaje sobie sprawę, że dla dzieci ta cała bajkowa otoczka sprawia większą radochę niż prezenty. Marzyły mi się słodkie i rodzinne urodzinki, które miały pokazać Marysi, że w tym dniu to ona i jej potrzeby są dla nas najważniejsze. To wszystko by się nie udało, gdyby nie nasi bliscy. To ludzie tworzą magiczną atmosferę. Wyluzowani dziadkowei, super turbo zsynchronizowani chrzestni oraz rodzice, którzy chcieli aby dzieci czuły się swobodnie, nie były do niczego przymuszane, a do tego miały co wspomninać za kilka lat oglądając zdjęcia w rodzinnym albumie.

Gwoździem programu był tort. Jestem mamą, która w urodziny serwuje tort na piewsze danie. Dopiero po jakimś czasie myślimy o obiedzie (tym razem była to pizza). Zaczęliśmy od 1oo lat, potem było wręczanie i rozpakowywanie prezentów. Manieczka angażowala bardzo mocno w zabawę dziadka oraz chrzestnego. Te kilka godzin było całkowicie podporządkowane naszej słodkiej dwulatce. Marysia decydowała o tym, czy teraz ukladamy puzzle, tańczymy, czy bawimy się nowymi zabawkami. Po obiedzie zrobiliśmy wspólną pamiątkową fotkę. Potem razem wybraliśmy się na krótki spacer (Mania obowiązkowo z balonami) do parku karmić kaczki. Dużą atrakcją było napełnianie misek ziarnem z automatu dla ptaków, oraz rzucaniem w kaczki. Udało nam się na spokojnie porozmawiać, przewietrzyć i strzelić kilka klimatycznych zdjeć.

Jako główny organizator drugich urodzin Marysi uważam, że było IDEALNIE. Czuć było miłość i radość otaczajacą moją rodzinę i bliskich. Dziekuję gościom za to, że nie zapomnieli o naszej starszej córce i też wręczyli Zuzi po małym upominku z Psim Patrolem (zgodnie z obecnym gustem córki). 

Dajcie mi koniecznie znać czy lubicie takie relacje i czy mam ich na blogu robić więcej? Czy moja urodzinowa inspiracja Wam się podobała? Czy oceniacie urodziny ze Świnką Peppą pozytywnie?