Dziś na blogu wspominam spektakl organizowanych w ramach projektu „Dotknij Teatru”. Jest to ogólnopolska inicjatywa skierowana do społeczeństwa, mająca na celu szerzenie kultury teatralnej. Opisuję wrażenia po obejrzeniu sztuki szwajcarskiego dramaturga “69” Igora Bauersimy. Była to polska prapremiera w reżyserii Karoliny Kirsz, zorganizowana przez Teatr Hoteloko, który na tę produkcję otrzymał dotację z funduszy niemieckich.

Na usta, aż się ciśnie pytanie, co to za sztuka, że niemieckie instytucje postanowiły wesprzeć polską kulturę?! Historia przedstawiona na deskach teatru jest niebanalna. Trudna. Makabryczna. Wstrząsająca. Obrzydliwa. Fascynująca i co najważniejsze oparta na faktach. Spektakl „69” przedstawia historię kobiety, która postanawia zjeść” mężczyznę: posiąść, zawładnąć ciałem, duszą i sercem, a także historia mężczyzny, który “chce zostać zjedzony”.

IMGP0699.JPG

O co tyle szumu – krótka historia Potwora z Rotenburga

W 2001 roku w mediach była nagłośniona sprawa Kanibala, który umówił się ze swoją ofiarą przez Internet, w celu zjedzenia jej. Wspomniany ludożerca, niemiecki informatyk Armin Meiwes na jednej z witryn www umieścił ogłoszenie, w którym poszukiwał „mężczyzny do zabicia i zjedzenia”. Jedna z jego ofiar, młody mężczyzna dobrowolnie zgłosił się do niego, by spełnić potrzeby kanibala. Cała historia jest mocno drastyczna, dlatego oszczędzę dalszych szczegółów. Zainteresowanych odsyłam do sieci, gdzie spokojnie doczytają „makabryczne szczegóły” tej historii. Skutki internetowego spotkania dwóch mężczyzn był przerażające. Dobrowolna ofiara została zabita i częściowo zjedzona.

 IMGP0696.JPG

od lewej: Grzegorz Stosz i Agata Życzkowska

W sztuce „69” występują tylko dwie postacie. Kobiet-kanibal i mężczyzna-ofiara. Prócz oczywistych skojarzeń i bliźniaczo podobnej fabuły do historii Potwora z Rotenburga spektakl sięga dalej i dotyka innych kontrowersyjnych tematów związanych z ludzkim życiem. Pytanie o sens ludzkiego istnienia. Szukanie granicy między życiem  śmiercią. Próba zdefiniowania „ludzkiej wolności”. Czy człowiek ma prawo sam decydować o swoim losie, życiu, śmierci? Historia jest trudna. Powoduje zgagę i nie polecam oglądać jej na pełny żołądek…

10169115_10152306608007287_175584996_n.jpgźródło: https://www.facebook.com/TeatrHOTELOKO

Gra aktorska na dobrym, poprawnym poziomie. Muzyka dobrana do spektaklu dodaje całej sztuce trwogi, czyni ją jeszcze bardziej przerażającą. Agata Życzkowska, która wciela się w nie tylko w Kanibala, ale również Femme Fatale jest bardzo przekonywująca. Grzegorz Stosz, grający ofiarę wydaję się totalnie zagubiony, na tyle realnie, że widz ma ochotę wbiec na scenę i go powstrzymać, przed fatalnymi skutkami.

 

W mojej ocenie Teatr Hoteloko udźwignął ciężar tematu i nie uczynił spektaklu kiczowatym, czy też naciąganym. Minimalizm w scenografii obronił się, ze względu na nakłonienie widza do skoncentrowania swojej uwagi na „treści” i grze aktorskiej. Spektakl zostawił we mnie pełen niedosyt, mimo tego, że w czasie godzinnego oglądania niejednokrotnie odczuwałam: strach, przerażenie, obrzydzenie i ciekawość w jednym. Podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia… Być może Kanibal, czuje się podobnie jak widz po obejrzeniu sztuki „69”: zadowolony, niby pełny, ale jednak nie do końca zaspokojony… Jeśli kiedyś będziesz miał okazję zobaczyć, szczerze polecam, wstrząs i karuzela emocji gwarantowane.

*********

„Większość archeologów twierdzi, że kanibalizm i niewolnictwo miały w przeszłości bardzo ograniczony zasięg, że stanowiły w ludzkiej kulturze rodzaj przykrej anomalii. Ja zaś skłaniam się ku przeciwnemu poglądowi. Zmuszanie innej osoby do słuchania naszych rozkazów to prawdopodobnie najbardziej pierwotna forma własności, a zjadanie zmarłych (jak czyni wiele zwierząt) miało sens z punktu widzenia odżywiania oraz konkurencji o pozycję w grupie. Warto więc byłoby uchwycić te momenty w dziejach, kiedy niewolnictwo i kanibalizm przestały istnieć jako zjawiska powszechne. Naukowcy podkreślają dziś raczej brak dowodów na powszechność kanibalizmu i niewolnictwa – głównie dlatego, że mamy wysokie mniemanie o swoim wrodzonym dobrym usposobieniu.”

– Timothy Taylor,