Śmierć, seks, samotność i ucieczka od własnych dzieci, czyli jak minął mi ostatni rok

//Śmierć, seks, samotność i ucieczka od własnych dzieci, czyli jak minął mi ostatni rok

Kilka trupów, dużo seksu. Molestowanie, nowotwór, HIV i AIDS. Do tego wszystkiego depresja, załamanie nerwowe i porzucenie własnych dzieci. Poczucie wyobcowania, zmęczenie i samotność. Brak perspektyw. Nie pogodzenie się z tym, że coś się nie udało. Poczucie bezradności. Pustka i ochota ucieczka. To wszystko mogło by być materiałem na kilka książek, dobry film lub dosyć skomplikowany serial. Tym razem, to wszystko jest o mnie. O tym jak mi minął 2017 rok. Dlaczego mimo śmierci, seksu, samotności i ucieczki od dzieci był to udany rok. Rok, w którym zadebiutowałam i odniosłam cholerny sukces.

Śmierć zmienia wszystko

Ale zawsze warto pamiętać, że jest początkiem nowego rozdziału w życiu. Przygotowując dla Was zestawienie najlepszych tekstów blogu z minionego roku, doszłam do takiego wniosku. Najwięcej piszę o śmierci, seksie samotności i ucieczce od własnych dzieci. Kurdę, przecież to brzmi bardzo depresyjnie, prawda? Na szczęście z natury jestem optymistką, tylko mam starą duszę i worek trudnych doświadczeń. Ale, nie ma tego złego co na dobre by nam nie wyszło, bo właśnie dlatego ten blog jest taki zajebisty. Chwilkę mędrkowałam nad tym jakie wpisy umieścić w zestawieniu. Najbardziej poczytne? Z największą liczbą komentarzy? Najchętniej cytowane? Z największa ilością lajeczków, czy może te, z których sama jestem najbardziej dumna? Oczywiście jako Samozwańcza Królowa Niedelanego Królestwa postanowiłam zadecydować, że w zestawieniu znajdzie się 12, świetnych, mocnych wpisów, które uwielbiam. Co prawda, 2017 rok był niesamowicie płodnym blogowym rokiem, ale nie ma sensu linkować Wam do wszystkiego co świetne. Przecież wiem, że lubicie sami pomyszkować po nieidealnym archiwum.  No dobrze no to jedziemy z blogowym podsumowaniem.

Styczeń, czyli ucieczka od dziecka

Początek roku 2017 przeorał mnie nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Po prawie 2 latach bycia z Zuzą non stop zdecydowałam się na pierwszym “urlop” od starszego dziecka. Mimo, że Mańka miała wtedy 3 miesiące, mimo że karmiłam piersią, wyjazd na 2 dni z mężem i niemowlakiem okazał się strzałem w 10. Dziękuję za instytucje Babci, to po prostu jedyny ratunek z opresji.

“Matka, która jest ze swoim dzieckiem codziennie i znosi wszystkie nastroje dziecka, chłonie niczym gąbka: frustracje, niezadowolenie, płacz, krzyk, niemoc. Nie należę do grona matek, która ubolewa nad swoim losem, co to to nie, ale naprawdę w ciągu ostaniach trzech miesięcy nie tylko dowiedziałam się co to sławna „zimna kawa”, ale również brak snu, brak jedzenia, brak chwili oddechu, brak sekundy sam na sam bez krzyku i histerii mojego starszego dziecka”.

Reszta we wpisie Pragnę uciec od własnego dziecka

Luty, kobieta asertywna, czyli moje udo zniesmaczyło rodzinę

W czasie wspomnianego wyjazdu, powstało odważne zdjęcie, które zrobił mi mąż. Jestem na nim bez spodni, nie mam bielizny. Jednak poza nagim, kobiecym udem, nie ma na tym zdjęciu nic zdrożnego. Jednak w mojej rodzinie pojawiły się krytyczne komentarze, docinki i zaczepki. Pewien gbur, który zawodowo zajmuje się korektą tekstów, zasugerował mi, że powinnam schudnąć. Ale to zdjęcie to małe piwo. Tekst o asertywnej kobiecie, powinien być hymnem każdej współczesnej kobiety.

“Kobieta asertywna. Kobieta, która dokładnie wie czego chce. Kobieta, która niczego i nikogo się nie boi. Kobieta, która bezwstydnie spełnia swoje pragnienia. Kobieta asertywna, to tak która nie boi się powiedzieć „nie”. Kobieta, która jest pewna swoich wyborów. Jest, wie dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie martwi się opinią innych. Ufa sobie”.

Cały tekst znajdziesz w artykule Kobieta asertywna.

Marzec, urlop potrzebny od zaraz

Miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Bunt dwulatki nie minął, a po skończeniu drugiego roku życia nasilił się na maksa. Początek 2017 roku to trudny czas. Jestem podwójną matką, nie mam na nic czasu. nie widzę, żadnych perspektyw. Nie mam ochoty pisać bloga. Myślę o pierdolnięciu tego wszystkiego w kosmos. Myślę poważnie o zostawieniu rodziny i ucieczce na urlop do ciepłych krajów. Poczucie obowiązku i przyzwoitości nie pozwala mi na to.

“Tu nie chodzi o to, że nie kocham swoich dzieci, znudziły mi się, czy coś. Sprawa ma się tak, że po prostu czuję jak łańcuch w postaci matczynych sprawunków coraz mocniej zaciska mi się na szyi i powoduje, że brakuje mi powietrza. Zniewolone i opuchnięte piersi od mleka, pragną wyrwać się do świata na nieco dłużej niż 4 godziny. Gdy przeholuję, bezlitośnie przypominają, że pora wracać do domu. Jak to robią? Albo zalewa mnie fala mleka i wkładki laktacyjne najzwyczajniej w świecie przemakają, tworząc zmysłową plamę, taką która przywodzi na myśl mleczną powódź lub zasikanie się na wysokości biustu. Inna opcja to kamienie zamiast piersi, ból tak piekący że nie marzysz o niczym innym niż przyssaniu dziecka do cyca w celu natychmiastowej ulgi. I proszę, nie pieprz mi tu głupot o ściąganiu mleka na zapas, na wielkie wyjścia, czy podawaniu butli. Matki, które są normalne i znają życie, wiedzą jak to jest, kiedy nie masz możliwości lub czasu ściągnąć pokarmu, nakarmić dziecka na zaś lub po prostu podać mu butlę, gdyż takowej nie toleruje”.

Gorzkie żale matki w tekście Urlop od bycia matką.

Kwiecień, czyli cholerna tęsknota za mamą

Wielkanoc zawsze była moim ulubionym świętem. Jednak zeszłoroczne Święta przeżyłam bardzo mocno. Mimo, że moja mama nie żyje od 5 lat w takich momentach, rana po jej stracie staje się na nowo otwarta. I raz jeszcze, od nowa, kolejny raz, i jeszcze jeden, i kolejny, kolejny raz przypominam sobie, że to już koniec. Nie ma jej. Nie będzie jej uśmiechu. Nie zrobimy wspólnie sernika, nie powie mi, że pięknie  wyglądam i mnie kocha.

“Pamiętasz jak zawsze ubolewałam nad moimi nieco przykrótkimi i parówkowymi dłońmi? Dzisiaj jestem z nich dumna, bo przypominają mi twoje dłonie, Mamo. Albo jak narzekałam na zbyt mały biust i wąskie biodra? Te piersi są dokładnie takie jak twoje, na swój sposób idealne i łatwe do okiełznania.  A co z brzuchem, który nigdy nie był idealny? Może to dziwne, ale od kiedy sama zostałam matką, nie mam z nim problemu. Teraz rozumiem, co miałaś na myśli mówiąc, że jak zostanę matkę to zrozumiem, że rozstępy i blizna po cesarce nic nie znaczą. Pamiętasz te wszystkie razy, w których nieustannie przekonywałaś mnie, że jestem piękna, cudowna i mnie kochasz? Tak bardzo za tym tęsknie… Na szczęście noszę w sobie cząstkę Ciebie, Mamo”.

Przeczytaj koniecznie Noszę w sobie cząstkę Ciebie.

Maj, a w moim sercu samotność

Od kilku miesięcy czuła straszną pustkę. Samotność doskwierała jej coraz mocniej, mimo tego że nie mogła narzekać na brak towarzystwa. Sama do końca nie wiedziała, o co jej chodzi. Postanowiła pisać o sobie w trzeciej osobie, żeby w razie czego wyłgać się, że tekst nie jest o niej. Samotność przeszywała ją na wskroś. Czuła się tak cholernie samotna, jakby tę samotność mogła poczuć na swoim nagim ciele. Gdyby wyrazić fizyczne odczucia tego jak jej smutno, samotnie i źle powiedziała by pewnie, że to takie uczucie, gdyby wyjść na największy mróz zupełnie nago. Jakby każda obojętna rozmowa, fałszywe zainteresowanie i wyuczony uśmiech zadawały największy ból. Ostry niczym lodowe szpilki, które wbija jej każda kolejna godzina pośród tłumu. Wśród ludzi, którzy patrzą na nią, ale nie dostrzegają niczego nadzwyczajnego. Tłumu, który do niej mówi, ale jej nie słyszy.  Zbiorowiska tych wszystkich znajomych twarzy, które od dawien dawna nie poświęciły jej chwili uwagi i nie miały ochoty posłuchać o tym, jak ten ból, jak ta samotność uwiera ją coraz mocniej“.

Niestety, ale bohaterką tekstu Samotna w tłumie przyjaciół byłam ja…

Czerwiec, wybaczam ojcu

“Pamiętam jak bardzo mocno chciałam mieć różowe sukienki. Tiulowe spódniczki. Całe te kiczoware, szajsowate akcesoria dla dziewczynek. Mebelki dla lalek w kolorze wściekłego różu. Domek dla barbie. Kucyka pony, obowiązkowo z różowym ogonem i grzywą. Pamiętam jak bardzo zazdrościłam innym dziewczynkom, że wyglądają jak małe księżniczki. Z całego naiwnego, dziecięcego serduszka pragnęłam zobaczyć mamę w szkole podstawowej, gdy obchodziliśmy Dzień Matki. Do ostatniej chwili żyłam nadzieją, że tata jednak pojawi się na szkolnym przedstawieniu. Marzyłam o tym, aby mieć chociaż na godzinę rodziców tylko dla siebie. Na wyłączność, bez konieczności dzielenia się z rodzeństwem. Bez tłumu kolegów i koleżanek dla których rodzice często rezygnowali ze mnie. Bez alkoholu, papierosa, głośnej muzyki i tego ciągłego krzyku”.

Bardzo pokrzepiający tekst, który mówi o tym, że nigdy nie jest za późno na wybaczenie, Dzieciństwo wybrukowane marzeniami.

Lipiec, buntuję się na bycie idealną i już!

W wakacje coś we mnie pękło. Byłam zmęczona tym całym medialnym szumem i naciskiem na posiadanie idealnej figury, idealnego życia i masy pieniędzy. Zbuntowałam się i dałam upust moim emocjom. Pisanie dla Magnifiera, zawsze wyzwala we mnie jakieś wielkie emocje.

“Miewam takie momenty, kiedy wyję z bezradności, tłukę talerze z powodu złości, walę „kurwami” na prawo i lewo lub po prostu skaczę z radości. Żyję, czuję, przeżywam. Nie znieczulam się psychotropami, nie zalewam smutków alkoholem, co najwyżej dosładzam je czekoladą… Nie szukam na siłę rozwiązań, pozwalam sobie na smutek, żal, złość, rozczarowanie i wcale nie uważam, że moje życie jest złe. Nie jestem cały czas na optymistycznym haju”.

Tak naprawdę Nie jestem ambitna, nie mam fit ciała i miewam doły, ale jestem szczęśliwa.

Sierpniowy luz, czyli jestem prawie offline

Podwójne macierzyństwo, rzut choroby prawie doprowadziło do porzucenia bloga. Na szczęście urlop od Internetu zrobił swoje. Dystans i zmiana otoczenia dobrze mi zrobiły. Dużą część sierpnia i wakacji spędziłam na wsi. To był strzał w dziesiątkę. Wtedy właśnie postanowiłam odpuścić sobie obowiązki i cieszyć się tym co mam, tak po prostu.

“A gdyby tak chociaż raz, jeden, jedyny raz dać sobie spokój z tymi wszystkimi krytycznymi uwagami skierowanymi w kierunku własnego odbicia w lustrze? Gdyby choć przez jedną małą chwilę przestać dokopywać samej sobie i zrobić wolne od autokrytyki? Czy to jest w ogóle możliwe, że chociaż jeden dzień w roku dasz sobie spokój. Jeden, jedyny raz na 365 dni odpuścisz sobie, tak po prostu. Bez większej idei, przekonania, spontanicznie? Przestaniesz sabotować siebie krytycznymi uwagami. Odpuścisz kopanie swojego leżącego ciała, które i tak nie ma lekko na co dzień. Zapomnisz o tym co ci nie wyszło. Wyolbrzymisz wszystko to, co ci się udało. Wiem, to brzmi tak bardzo nierealnie… A gdyby tak na stałe wprowadzić do kalendarza Dzień odpierdolenia się od siebie?”

Wrzesień, pragnę realizować swoje marzenia

“Czy ktoś jeszcze nie oglądał drugiej części kultowego filmu „Dirty Dancing”? Ci co oglądali, na pewno zrozumieją moje pierwsze marzenie do Złotej Rybki. Mambo, kubańska rumba i salsa to tańce, które wyzwalają we mnie paletę wszystkich możliwych emocji. Egzotyczna wyprawa do kraju określanego Aligatorem (ze względu na kształt z lotu ptaka) kusi również niepowtarzalnym klimatem. Na Kubie czas się zatrzymał, bardzo chciałabym zobaczyć kolekcję amerykańskich aut z lat 50-tych. Wyobrażacie sobie te boskie zdjęcia, które zrobi mi Pan Nieidealny? Rozmarzyłam się jeszcze mocniej… O tym, że na pewno spróbowałabym kubańskie cygaro, które wcale nie jest skręcane na udach młodych, spoconych kobiet nie muszę chyba wspominać? Do tego wszystkiego chciałabym zwiedzić zatrzymaną w czasie Hawanę. Wypić mojito, które jest tutaj alkoholem narodowym. Do tego wszystkiego wytańczyć się za wszystkie czasy w jednym z kubańskich klubów (koniecznie z muzyką na żywo, wśród barwnych Kubanek i roztańczonych Kubańczyków), a potem odpoczywać na jednej z rajskich plaż półwyspu Varadero. Kubańskie plaże uchodzą za jedne z najpiękniejszych na świecie”.

3 (egzotyczne) życzenia do Złotej Rybki

Październik, molestowaniu mówię dość

Temat molestowania seksualnego dotyczył mnie bezpośrednio. Nie jestem nadal gotowa, by o tym opowiedzieć publicznie. Mój tekst jest manifestem, buntem i wyrazem sprzeciwu wobec wykorzystywania kobiet. Mimo, że jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak gruba, czuję się piękna. To czas, kiedy dowiaduję się o insulinooporności, która znacznie utrudnia mi zrzucenie zbędnych kilogramów. Mimo wszystko proszę o męża o zrobienie mi zdjęć bez ubrania. Tym razem nie usłyszałam ani razu, że jestem gruba. Mój tekst, robi robotę, jest moc. Chcę zwrócić uwagę na problem molestowania seksualnego za wszelką cenę. Udało mi się?

“Gdybyś raptem zaczął żyć w świecie, gdzie to kobiety są Paniami Losu. Gdzie dama jest Władczynią Wszystkiego, również ciebie, twojego ciała i marnego bytu? Gdyby to samice przejęły kontrole nad tym jak się zachowujesz, co masz mówić, co możesz robić, a czego ci nie wypada? Czy naprawdę byłbyś oburzony, gdyby codziennie w biurze stado rozochoconych samiczek, wiesz nie tylko tych młodych, jędrnych i uprawiających pilates. Ale również tych grubych, pomarszczonych, z małym biustem i kiepskim oddechem. Tych co są zachrypnięte od walenia wódy i wypalania tony nikotyny. A i jeszcze, te które zapominają nie tylko o porannej, ale również co niedzielnej toalecie. Gdyby tak codziennie w tym twoim biurze, jeszcze przed poranną kawką otaczały cię ciasno i się o ciebie ocierały? Miałbyś coś przeciwko, gdyby puszczały ci oczko? Przyciskały do ściany i sapały sprośności w twoje, jeszcze zaspane ucho? A te wiesz, no niewinne podszczypywanie po twoich pośladkach? Jest coś w tym złego? No chyba, nie powiesz mi, że nie lubisz takich frywolnych zabaw? Przecież sam jesteś sobie winien. Taki wypacykowany, umięśniony, w idealnie skrojonym garniturze. Zawsze uśmiechnięty, kulturalny i bardzo taktowny.”

Nie widzę nic złego w niewinnym macaniu fiuta #metoo

Listopad, za rok czeka mnie zmiana kodu

W listopadzie napisałam 15 tekstów! To było jakieś szaleńcze tempo pracy. Najważniejszy tekst, to jednak ten, który podsumowuje moje 29 urodziny. Czyli masę sukcesów, które odniosłam do tej pory.

29 rzeczy, z których jestem cholernie dumna? Serio, czy znajdzie się, aż tyle spraw o których chciałabym wam opowiedzieć? Nieubłaganie zbliżam się do zmiany kodu na trójkę z przodu. Dawniej wydawało mi się, że 30-stka to kaplica. Wiecie, stare baby, o krok od trumny i takie tam. Dzisiaj wiem, że w przededniu (no dobra  w „przedroku”, kocham neologizmy) trzydziestych urodzin zbliżam się do czegoś ultra ważnego, przełomowego. Tak naprawdę cieszę się, że nie jestem już naiwną nastolatką, tylko świadomą siebie kobietą. Mam tę moc i wiem jak ją wykorzystać“.

Grudzień – Wschodząca Gwiazda Blogosfery

Tak trudnego grudnia chyba jeszcze nie miałam. Choroba za chorobą. Walka z przeciwnościami losu. Nieprzewidywane wydatki. I jedna, absolutnie najważniejsza rzecz w tym roku! Jestem w rankingu Najbardziej Wpływowych Blogerów Jasona Hunta. Przez kilka tygodni nie mogę w to uwierzyć i krzyczę z radości. Moje największe marzenie dotyczące bloga właśnie się spełniło. W 2018 biegnę po złoto, nie tylko w prowadzeniu bloga, decyduje się na metamorfozę i na waszych oczach będę walczyła o powrót do zdrowia…

“Wczoraj ukazał się Ranking Najbardziej Wpływowych Blogerów 2017 roku, przygotowany przez Jasona Hunta, który przez dużą część osób nadal jest kojarzony jako Kominek. Z racji tego, że nie przejmują mnie idiotyczne opinię innych, postanowiłam pomóc osobom, które nie wiedzą w dalszym ciągu, „kto to jest Kominek”. Paweł Opydo, którego ta sama grupa odbiorców również, może nie kojarzyć, doskonale określił tego typu zjawisko jako tzw. lans na niewiedzę. Moi czytelnicy kojarzą mnie głównie z tego, że angażuję się w różne społeczne akcje, oraz motywuję do zmian i zachęcam do cieszenia się codziennością mimo nieidealnego życia. Właśnie z tego powodu nie mogłam przejść obojętnie obok, całego tego zamieszania związanego z „Rankingiem Kominka” i wspomnianym już lansem na niewiedzę.”

Całość przeczytasz w artykule, A kto to jest ten Kominek, czy inny piec?

Nieidealnie idealny rok

Mam nadzieję, że przygotowane podsumowanie Cię zainteresowało? Masz jakiś ulubiony wpis? Zaskoczyłam Cię czymś? Jestem ciekawa, jak sama oceniasz miniony rok. Chętnie dowiem się, jakie masz plany na 2018 i co dobrego planujesz zrealizować dla siebie?

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

29 komentarzy

  1. BeztroskaMama Styczeń 2, 2018 at 8:40 pm - Reply

    Tekst o tęsknocie do mamy jest mi cholernie bliski – co roku święta Bożego Narodzenia będą siały gorycz na moim sercu a na twarzy będzie uśmiech zasłaniający ból. W kilku Twoich tekstach odnalazłam siebie, tak jak bym czytała własne myśli. Dlatego tak lubię u Ciebie siedzieć – bo masz odwagę pisać o tym co siedzi Tobie na sercu. Nadal uczę się tego, może kiedyś odnajdę tyle odwagi w sobie i przeleje własne myśli na ekran.

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:13 am - Reply

      Agata, pisanie to zawsze terapia. Także wszystko przed Tobą <3 Fajnie mieć tak oddaną czytelniczkę, a zarazem koleżankę i bliską duszę <3 Dziękuję Ci za twoje zaangażowanie i wiele rozmów :* Ja wiem, że ty lada moment się rozkręcisz an maksa i wszystkich nas pozytywnie zaskoczysz, czuję to. 🙂

  2. bastalena I Owsianka & Kawa Styczeń 2, 2018 at 9:46 pm - Reply

    Mój ulubiony to ten styczniowy, ale już Ci to pisałam. Reszta wcale nie jest gorsza, ale dzięki tamtemu zrozumiałam, że nie jestem sama w tej histerii, buntach i niezjedzonych owsiankach. Powodzenia w 2018 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:15 am - Reply

      Wiesz bardzo Ci dziękuję <3 Piszą w styczniu o tym moim macierzyńskim horrorze liczyłam na słowa innych matek. Na powiedzenie: luz, każda z nas tak czasem ma. To naprawdę daje moc. Tymczasem regeneruj się i nie odchodź. Odpocznij i tyle :*

  3. Basia / Pociąg do życia Styczeń 3, 2018 at 8:42 am - Reply

    Uwielbiam blogi prawdziwe. A Twój taki jest. ❤️
    Wiem co to samotność wśród ludzi. To stan, kiedy mimo życzliwych ci osób obok, wiesz, że i tak z problemem musisz poradzić sobie sama.
    “Dzień odpierdolenia się od siebie? – cudowny pomysł. 😀
    I też wolę Wielkanoc. 🙂
    Anka, idziesz jak burza. Trzymam kciuki za Twój 2018. Będzie się działo. 😀

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:16 am - Reply

      Dziękuję Basiu 🙂 Fajnie jest móc robić to co się kocha, tak jak się chce 🙂 Fajnie, że masz podobne do mnie podejście i jesteś równie empatyczna i emocjonalna. Oficjalnie czekam na twoją warszawską wyprowadzkę 🙂

  4. Marta z Mikrożycie Styczeń 3, 2018 at 9:59 am - Reply

    Pamiętam jeszcze jak na początku roku pisałaś o tym, jak bardzo jesteś zmęczona i że potrzebujesz przerwy od dzieci. Nawet wymieniałyśmy komentarze w tej sprawie. 🙂 Dlatego cieszę się bardzo, że jest już pod tym kątem lepiej, że grudzień i nominacja od Kominka, że piszesz te emocjonalne, mądre teksty a ja mogę je czytać. Wszystkiego dobrego w 2018!

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:18 am - Reply

      Dziękuję Marta <3 Jak się okazuje poświęcenie się jest drogą donikąd. Od kiedy robię rzeczy dla siebie, choćby nie odpuszczam bloga, cała rodzina zyskała i jest względna harmonia. Super, że lubisz moją emocjonalność, to szalenie miłe i inspirujące. Życzę Ci zdrówka, spokoju i realizacji marzeń. P.S Zapraszam do mojej fejsbukowej grupy 🙂

  5. Zaniczka Styczeń 3, 2018 at 10:58 am - Reply

    Aniu 🙂 oby ten rok był dla Ciebie dużo, dużo lepszy 🙂 Ściskam w pasie i trzymam kciuki 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:18 am - Reply

      A to może być dużo, dużo lepiej? Rene nie było lekko, ale był to cudowny rok 🙂 A dla Ciebie mam 3 życzenia: zdrowia, nie przejmowania się i spokoju :* Resztę już masz..

  6. Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 11:13 am - Reply

    Trudno z Tobą się nie zgodzić, masz tak celne i ironiczne podsumowania, że muszę w końcu do tego Poznania się pofatygować no 😛

  7. Jola (Pixel Kolor) Styczeń 3, 2018 at 12:07 pm - Reply

    Fajnie Ci wyszło to podsumowanie. Jest takie inne i wyjątkowe. U mnie na blogu bardziej klasycznie.

    • Nieidealna Anna Styczeń 3, 2018 at 7:53 pm - Reply

      Dziękuję Jola, a mam ogromne zaległości w czytaniu blogów, ale mam nadzieję w weekend w końcu nadgonię 🙂

  8. […] podsumowanie 2017 roku, widziałam że następnym krokiem będzie poinformowanie was o moich noworocznych planach. […]

  9. Ela Noga Sonrisa Styczeń 4, 2018 at 5:50 pm - Reply

    O kurczę! Czemu ja tu wcześniej nie trafiłam? Teraz na pewno zostanę na dłużej! 😉

  10. Agnieszka 321startDIY Styczeń 4, 2018 at 6:25 pm - Reply

    Wspaniale Aniu! Wiele zrobiłaś w tym roku, a wyróżnienie które Tobie przypadło jest tylko wynikową Twojej pracy. Życzę Ci, aby i ten rok był piękny, a może nawet piękniejszy 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 4, 2018 at 7:57 pm - Reply

      Dziękuję bardzo Agnieszka, dla Ciebie również samych dobrych i wspaniałych doświadczeń <3

  11. Anna Kozakiewicz Styczeń 4, 2018 at 6:44 pm - Reply

    czytałam z wypiekami na twarzy. dobry tekst

    • Nieidealna Anna Styczeń 4, 2018 at 7:57 pm - Reply

      Dziękuję Aniu, jako moja imienniczka, dawaj an Fejsbunia :*

  12. Nieidealna Anna Styczeń 4, 2018 at 7:56 pm - Reply

    Będę na pewno, dam znać tylko kiedy 🙂

  13. tarapatka Styczeń 4, 2018 at 8:16 pm - Reply

    Jestem u Ciebie pierwszy raz, ale wydaje mi się, że nie ostatni, a wspomniane teksty i nie tylko, na pewno nadrobie 😉

  14. Kat Nems Styczeń 5, 2018 at 7:47 pm - Reply

    Nic tylko życzyć Ci, aby kolejny rok nie zawiódł Cię zbytnio i był przynajmniej w połowie tak dobry jak ten rok, który już za nami.
    Życzę dużo weny i powodzenia!

    • Nieidealna Anna Styczeń 8, 2018 at 11:09 am - Reply

      Dziękuję bardzo, na pewno się przyda. A ja tobie życzę zdrowia i czasu dla siebie <3

  15. panidorcia - blog o Islandii Styczeń 7, 2018 at 11:49 am - Reply

    Wchodzę w końcu skomentować, bo ostatnio mnie coś oderwało, a tu… dwa nowe teksty… No Tytan pracy! 😀 Kiedy ja w końcu usiądę do pisania? Nie mam jak się zorganizować…
    Znałam wszystkie teksty oprócz czerwca 😀 Bardzo bardzoooo dobre podsumowanie! Takich w sieci nie ma 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 7, 2018 at 7:46 pm - Reply

      A dziękuję Ci Doris serdecznie <3 Robiąc podsumowanie wróciłam do moich tekstów i kurczę… kilka razy naprawdę się wzruszyłam, stwierdziłam: "Dobra robota Aneczka. Dajesz radę." 🙂

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.