skupić się na sobie
STYL ŻYCIA

Chciałabym być jak Miss World, i żeby na świecie nie było głodu, wojen i panował pokój.

Bilans zysków i strat

I kiedy po raz kolejny okazuje się, że to o co walczyłam, starałam, nie udaję się, mam ochotę wyć z besilności do ksieżyca. I przerasta mnie to, że nie mogę rozwinąć skrzydeł, bo muszę spłacać dług po matce, w który mnie wrobiono. I ciężko mi oderwać myśli od tego, jak sobie poradzę, jeśli najstarszy brat nie załatwi spraw spadkowych, tak jak go o to prosiłam. Czuję bezsilność, która z czasem zamienia się w paraliżujący strach. 

I w końcu wkurwia mnie ta zależność od innych, mimo tego że od bardzo dawna się odcięłam od toksycznej rodziny i zapracowałam na siebie i swoją wolność, również finansową. I dlatego zdecydowałam zająć się sobą. Odpuścić wszystkie inne rzeczy i zaufać Bogu. Jak górnolotnie by to nie zabrzmiało, to wiara w coś więcej niż własne siły, przynosi mi tutaj ukojenie. W innym przypadku chyba bym już dawno zwariowała. Bo co robić, gdy twoje starania nie wystarczają? Gdy nie możesz wpłynąć na innych? Gdzie szukać wytchnienia? Poddać się, czy po prostu zaakceptować stan faktyczny i uzbroić się w cierpliwość?

5 KOMENTARZY

  1. Widzę Aniu, że masz podobne rytuały wieczorne do moich. Ja swego M. gonię jeszcze na kolana i tak razem…
    Własnie wtedy gdy wiele rzeczy się wali i pali, zwłaszcza rzeczy na które, nie ma sie wpływu, najlepiej jest zaufać. Bo zamartwianie się nie da. Ja tak już raz odpuściłam, zaufałam i efekt był doś szybki
    A jak cholernie trudne są sprawy spadkowe to widzę podczas mediacji. Jedne z najtrudniejszych rozmów jakie przychodzi mi prowadzić…

  2. Pingback: Jak rzucić etat

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.