Nie ma sensu tworzyć bezużytecznych treści, dlatego myślę o końcu bloga

//Nie ma sensu tworzyć bezużytecznych treści, dlatego myślę o końcu bloga

Im dłużej piszesz, tym coraz częściej uświadamiasz sobie, że wiesz coraz mniej. Taki paradoks, że im coś lepiej poznasz, tym masz więcej znaków zapytania. Nie ja pierwsza i nie ostatnia na to wpadłam. Nic odkrywczego, nic ważnego, ale nie daje mi ostatnio spokoju. Co to znaczy tworzyć wartościowe treści? Czy prowadzenie bloga to wyłączne odpowiadanie na potrzeby czytelników? Czy opowiadania jakiejś historii da się nauczyć?
W końcu, czy jest jakiś uniwersalny sposób na to by „zarażać tłumy” sobą? Tak, aby masa ludzi cię pokochała, znienawidziła, szła za tobą z uwielbienia lub kroczyła z zazdrości i zawiści?

Nie chcę, gdy muszę

Zgodnie z harmonogramem wpisów powinnam w środę opublikować wpis. Do wyboru miałam arcy szybki przepis na dyniowe ciasteczka. Pyszne swoją drogą i łatwe do zrobienia w 20 minut. Mogłam też napisać wyczerpujący artykuł o konflikcie szczepieniowców i ich przeciwników. Mogłam, ale wybrałam prawdziwe życie. Popołudniową drzemkę Mani spędziłam na warsztatach kulinarnych. Wieczór poświęciłam rodzinie, kotom i okazało się, że nie starczyło już czasu na pisanie. Czasu, chęci ani sił, by napisać coś, czego potem nie musiałabym się wstydzić. Niedawno opisywałam co zrobić, żeby znaleźć się w Rankingu Jasona Hunta. Przyznałam się, że pisania bloga to mrówcza, czasochłonna praca. Jestem typem zadaniowca. Jak coś wpiszę w kalendarz to robię, nawet jak mi się nie chce. Więc to, że w środę wyszłam do ludzi, a wczoraj zamiast pisać bloga poczytałam książkę, uważam za ogromny sukces i progres, rozumiesz?

Antymotywacyjnie też trzeba umieć

Ale zaraz, co ja napisałam? Że autentycznie się cieszę, z tego że nie zrealizowałam swoich planów blogowych i zamiast pracy wybrałam rozrywkę? Relaks, czas ze znajomymi, odpoczynek, zabawa, miłe polegiwanie na fotelu w obciachowym dresie i puchatych skarpetkach. Do tego ciepły szlafrok, kocyk Zuzi, gorąca herbata i mrucząca kotka na kolanach. Odpuszczenie obowiązków było czymś nowym, szalenie miłym i tak cholernie potrzebnym. Świat się nie zwalił z powodu braku nowego wpisu na blogu. Statystyki nie drgnęły. Nikt nie odszedł, nikt nie przyszedł, słowem żadnych strat materialnych i ofiar w ludziach też nie odnotowano. Zyski? Poczucie tego, że zrobiłam coś dla siebie. Odpoczęłam, wyciszyłam się, poczytałam i stwierdziłam, że sama narzuciłam sobie zbyt mocny kierat.

bloga

Bezużyteczne treści, czyli co robić by chciało się pisać?

Jestem copywriterem od dobrych dziesięciu lat. Nigdy nie miałam ambicji by pisać idealnie, tak aby nie potrzebować korekty. Nie chciałam też być goast riderem, nie mój klimat, nie moja bajka. Moją mocną stroną jest to, że siadam i piszę z głowy na dowolny temat. W agencjach reklamowych mówią, że ktoś taki jest kreatywny, czy też ma lekkie pióro. Mam, nie przeczę, choć daleko mi do bycia idealną w pisaniu. Nigdy nie brałam udziału w zawodach na najbardziej zdolną, poprawną i stylistyczną copywritererkę. Moje umiejętności pisarskie stale się rozwijają i co najważniejsze – robię, bo to kocham, a nie dlatego, że ktoś mi kazał się w tym kierunku rozwijać. Moje teksty to miks dosyć lekkiego, choć nieidealnego pióra z silnymi emocjami. Taka jestem na co dzień, bardzo wrażliwa, emocjonalna i tym samym widać to w moich tekstach.

Nieidealna, ale wystarczająco dobra by zacząć pisać

Gdybym skupiała się wyłącznie na tym, co we mnie kiepski, niedoskonałe i czego jeszcze nie umiem, nigdy bym nie zaczęła pisać tego bloga. Możesz zajrzeć do archiwum i pośmiać się z moich pierwszych tekstów, które są słabe. Nie są poprawione, nie są ładnie napisane, nawet nie mają ciekawych tematów, ale są. Od nich wszystko się zaczęło i nie mam z tego powodu poczucia, że to obciach. Wstydem byłby brak progresu lub cofanie się w swoich umiejętnościach pisarskich i wszechogarniających. Pisząc bloga musisz umieć więcej, niż tylko dobrze pisać, ciekawie żonglować emocjami i mieć fajne zdjęcia. Wiele osób rezygnuje z prowadzenia bloga bo nie widzi szybkich rezultatów. Zastanów się przez chwilę co daje ci blogowanie? Bo jeśli ma dawać wyłącznie hajs, to najpierw wypadało by w ten biznes coś zainwestować…

Jak pisać, aby ktoś chciał to czytać?

Niestety nie znajdziesz u mnie porad, co robić by inni chcieli cię czytać, gdyż zawsze szłam pod prąd, byłam (i nadal jestem) sobą. Ktoś może wpaść na tego bloga i znaleźć przecinki nie w tym miejscu co trzeba lub literówkę. Jeśli jesteś interpunkcyjnym nazistą pewnie już tu nie wrócisz, lub jeśli temat cię zainteresował wrócisz. Dasz mi szansę i może nawet krytycznie skomentujesz mi wpis, że treść owszem ciekawa, ale wykonanie marne. Wiesz co ci na to odpowiem? Wiem, o tym, ale najwidoczniej na ten moment nie mogę nic z tym zrobić. Piszę tak jak potrafię, tyle na ile pozwalają mi dzieci, czas, rodzina i choroba. Piszę i będę pisała nadal, nawet jeśli uważasz że to słabe. Po prostu nie muszę być idealna, aby mieć własnego bloga i zaangażowaną, wierną społeczność. W Internecie znajdziesz tysiące lepszych i gorszych blogów, więc wybór należy tylko do ciebie, czy chcesz tutaj być czy też nie. Nie muszę ci udowadniać, że jestem fajna, bo ja i moi czytelnicy wiedzą to od dawna.

Lepsze wrogiem dobrego

Nie ma sensu dostosowywać się do innych. Nie zyskujesz nic kiedy idziesz w kierunku tłumu. Całe życie byłam outsiderką, nie dlatego że się na to siliłam tylko zawsze tak wychodziło. Indywidualizm, artystyczna dusza, nieprzeciętna inteligencja (wiem jak to brzmi, ale to akurat prawda) oraz silne poczucie niezależności powodowały (i nadal powoduje), że jestem zawsze nieco z boku. Naturalną konsekwencją mojej osobowości jest to, że moi czytelnicy to nie są wszyscy. To wybrane grono, które toleruje moje wady, ale lubi mnie za to co we mnie fajne, wyjątkowe i ciekawe. Dlatego jedyna rada, jaką mogę ci dać to po prostu bądź sobą i rób to co kochasz. Nie oglądaj się na innych, nie naśladuj, nie kopiuj, bądź sobą i zobacz dokad cię to zaprowadzi?

Nie ma sensu tworzyć bezwartościowych treści, dlatego …

Czasami myślę poważnie nad tym by zamknąć tego bloga. By rzucić o pisanie w cholerę i wrócić do korzeni. Wrócić do malowania lub sportu. Tak całościowo, intensywnie, bez kompromisów. Ale jak widać od pięciu lat nie udaje mi się zerwać z blogiem. Piszę nadal, raz lepiej, raz gorzej. Czasem statystyki nie drgną, ani o włos, czasem słupki wariują z powodu oblężenia czytelników. Czasem nikt nie chce napisać, nawet jednego zdania, innym razem ludzie piszą mi komentarze objętości kilku kartek A4. Raz wyzywają mnie od miernot, innym razem określają wschodzącą gwiazdą blogosfery. Sama czuję się niezła, ale wiem, że to jeszcze nie ten czas, by przestać pisać. Bezwartościowe treści dla każdego znaczą co innego. Dla kogoś znaczenie będzie miało SEO, dla kogoś liczba unikalnych użytkowników. Ktoś inny doceni formę, treść, emocje lub świeże podejście do oklepanego tematu. Nie ma znaczenia, w której grupie odbiorców jesteś. Nie muszę mieć doktoratu z Interetu, aby móc pisać bloga i niestety, ale twoje zdanie na ten temat, też nie jest istotne. Piszę bo lubię i nikt tego nie zmieni, nawet jeśli jakaś dusza pomyśli lub powie inaczej. W naszej polskiej mentalności, cały czas króluje przeświadczenie, że na wyrażanie własnej, subiektywnej opinii trzeba mieć papiery. Uprawnienia do tego, by opowiedzieć o swoich doświadczeniach? Serio, w takim kierunku zmierza ten świat?

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.