W czerwcu miną dwa lata od kiedy udało nam się przenieść na swoje. Koniec ze stancjami, kombinowaniem jak się zmieścić i jak urządzić kąt by przyjemnie się mieszkało. W Warszawie przeprowadzaliśmy się dwa razy. Za każdym razem mogliśmy liczyć na wsparcie rodziny i przyjaciół w przeprowadzce. Nasza ostatnia przeprowadzka na trasie Warszawa-Pruszków przebiegała na wariackich papierach. Mimo tego, że pomagali nam rodzice męża i przyjaciele, nie obyło się bez jednego „incydentu”. Okazało się, że z wynajmowanego mieszkania zapomnieliśmy zabrać naszej używanej, ale całkiem nowej lodówki. W tym wpisie dowiesz się, jak poradzić sobie w przypadku przewożenia nietypowych rozmiarów, dużych gabarytów, które nie mieszczą się w aucie i do których nie możemy wezwać kuriera. Opowiem ci również o tym, jak o mały włos nie zapomnieliśmy własnej głowy, mleka i lodówki.

Gdzie jest nasza lodówka?!

Powiem Wam szczerze, że nasza finalna przeprowadzka poszła nam bardzo gładko i ekspresowo. Gdy mieliśmy już kupione mieszkanie, gdy wiedzieliśmy że jest ono wykończone i urządzone, pakowaliśmy się jak na skrzydłach. Nie przeszkadzało nam zmęczenie, to że mieliśmy dwójkę małych dzieci na głowie (dwuletnia Zuza i półroczna Mania). Liczyło się to, że w końcu będziemy na swoim. Z własną sypialnią, pokojem dla dzieci i salonem. Rodzice męża byli zdumieni jak prędko udało mi się nas rozpakować. Wszyscy byli zmęczeni, a mi adrenalina dodawała energii i z uśmiechem na ustach po północy wykładałam ostatnie rzeczy z kartonów, ciesząc się przy tym jak dziecko. Dopiero rano dotarło do nas, że zapomnieliśmy o jednej rzeczy. Lodówka, gdzie jest nasza lodówka?! Krzyknęłam do męża, gdy odruchowo chciałam sięgnąć po mleko do kawy. Okazało się, że nie brakuje tylko mleka, ale również naszej „srebrnej królowej”, którą zakupiliśmy jeszcze na stancji.

Niedziela rano, gdzie szukać transportu dla lodówki?

Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać? Ale znając nasze czarne poczucie humoru, tata męża skwitował, że lepiej zapomnieć lodówki, niż na przykład dziecka… Okazało się, że nie ma najmniejszych szans by nasze auto zmieściło w bagażniku lodówkę. Pół godziny jazdy samochodem nie jest może wielką odległością, ale w przypadku nietypowego gabarytu, stanowiło to nie lada problem. Postanowiłam poszukać informacji na temat w Internecie. Wpisując w wyszukiwarkę firmy transportowe mazowieckie zrobiłam rozeznanie i okazało się, że nasz problem da się rozwiązać. Śmiałam się do męża, że jesteśmy uratowani i przy dobrych wiatrach na dniach napijemy się kawy z mlekiem z lodówki, akcentując na własną, odzyskaną lodówkę.

Mamy lodówkę i kolejną anegdotę na rodzinne spędy

Gdy szukałam transportu do przewiezienia lodówki ze stancji do naszego nowego mieszkania, moją uwagę przykuła oferta serwisu Furgonetka Giełda. Okazało się, że nie każda firma przewozowa oferuje transport dużych gabarytów, lub nietypowych rzeczy. W przypadku lodówki sytuacja wygląda tak, że jak zamawiamy ją nową, to najczęściej sklep ma w swojej ofercie dodatkową płatną usługę transportu, ale jeśli chcemy przewieść używany sprzęt, zaczynają się schody.

Na czym polega korzystanie z serwisu Furgonetka Giełda?

W serwie Furgonetka Giełda, bardzo spodobało mi się to, że to ja umieszczam bezpłatne ogłoszenie, w którym opisuję na kiedy potrzebuję transportu i czego on dotyczy. Potem przewoźnicy zainteresowani moim zleceniem zgłaszają się, podają wycenę i ja finalnie decyduję, z której oferty chcę skorzystać. Gdy mam już wybranego przewoźnika, akceptuję zgłoszenie i otrzymuje dane kontaktowe. Wszystkie osoby oferujące przewóz w serwisie są weryfikowane przez Furgonetka Giełda, dzięki czemu korzystanie z usług jest bezpieczne. Giełda transportowa jest o tyle atrakcyjna, że cena usług to oszczędność nawet 60% kosztów, bezpieczeństwo, które zapewnia serwis i wygoda. Dzięki aplikacji mobilnej, można znaleźć dla siebie szybko przewoźnika, używając telefonu.

Nietypowe potrzeby? Rozwiążesz z serwisem Furgonetka Giełda

Myślę, że warto wspomnieć o tym, iż ten serwis umożliwia przewóz nietypowych rzeczy takich jak lodówka, duża kanapa, części samochodowe, antyki, a nawet zwierzęta. Mimo, że mieszkamy na swoim prawie dwa lata, nadal nie wszystko mam wykończone po mojemu, więc na pewno zdarzy nam się jeszcze korzystać z serwisu Furgonetka Giełda, możliwe że już niedługo przy okazji transportu wydrukowanego nakładu mojej pierwszej książki „Nieidealnik. Sztuka szczęśliwego życia”.

Wpis powstał w ramach wspólpracy z serwisem Furgonetka Giełda.