Miałaś kiedyś taką sytuację w życiu, kiedy np. obiecywałaś sobie, że od wiosny zaczniesz regularnie biegać, albo wyciągniesz rower z garażu? Nadchodzi ten dzień i okazuje się, że za oknem lekka mżawka, ciepły wietrzyk, lub szaroburo, a liczyłaś na słońce? Myślę, że każda z nas przerabiała to wielokrotnie, niekoniecznie w kwestii aktywności fizycznej. Mogłaś np. sobie obiecać, że od jutra nie jesz drożdżówki do porannej kawy, a zamiast tego zjesz garść orzechów? Ale okazało się, że koleżanka z biurka obok upiekła eklerki i głupio było ci odmówić, brzmi znajomo? Albo innym razem kiedy zdecydowałaś, że teraz to już koniec z wyprzedażami i odkładasz na nowe auto. Znowu ci się nie udało, bo widziałaś w necie piękną, czerwoną sukienkę, przecenioną o 70% i żal było nie skorzystać. 

Never ending story, czyli co z tą motywacją?

Można powiedzieć, że są to klasyczne sytuacje z życia każdej z nas. Różnimy się tylko tym, że mamy inne słabości, albo mniejszą lub większą częstotliwość. Uspokoję cię od razu, że nad tym wszystkim da się zapanować, pod warunkiem, że twój cel będzie naprawdę twój, a nie okaże się intencją kogoś z rodziny, szefa czy przyjaciółki. Byś dobrze mnie zrozumiała, opowiem ci o mojej motywacji do trenowania judo. Miałam 11 lat, gdy poszłam na pierwszy trening i po kilku razach tak mi się spodobało, że nie wyobrażałam sobie, by nie iść na kolejne zajęcia. Nie przeszkadzało mi to, że jestem najsłabsza, koślawa i wszystko idzie mi wolnej niż większości dziewczyn, które ćwiczyły razem ze mną. Regularnie przez kilka pierwszych lat treningów dostawałam na każdym treningu (randori) i zawodach manto. Mówiąc wprost, byłam do dupy.

Motywacja do trenowania judo nawet w niepogodę

Pamiętam, jak byłam już nieco starsza i pojawiły się pierwsze wygrane w zawodach. Medale, dyplomy i puchary. Była końcówka podlaskiej zimy. W Białymstoku było bardzo zimno, śnieżnie, a na trening dojazd autobusem zajmował mi czterdzieści minut, w porywach do godziny. Istniało ryzyko, że autobus ze względu na ujemną temperaturę spóźni się lub nie przyjedzie w ogóle. Byłam cholernie zmęczona całym tygodniem, w liceum sprawdzian za sprawdzianem, a oprócz tego za mną trzy wykańczające treningi. To był sobotni poranek, jedyny dzień w którym mogłam pospać do ósmej, ale przed dziewiątą musiałam już zbierać się na trening.

Pamiętam jak mój brat zapytał się mnie:

„Ania, dziś jest strasznie zimno, naprawdę chce ci się w tę pogodę jechać ponad godzinę na matę? Przecież nic się nie stanie, jak odpuścisz sobie jeden trening. Chodzisz na nie non stop”.

Jak mi na czymś zależy motywuje się na 100%

Wiesz co wtedy się wydarzyło? Okropnie się zdenerwowałam na brata i moralizatorskim tonem wygłosiłam mu piętnastominutową pogadankę (o mały włos nie spóźniając się na autobus), o tym że nie ma czegoś takiego jak „nie chce mi się iść na trening”. Trening był dla mnie świętością i nawet gdy byłam cholernie zmęczona, marzyłam o śnie, odpoczynku lub zwyczajnym oddechu pakowałam swoją dupę w troki i zabierałam się na matę. Robiłam tak przez trzynaście lat mojego życia i nikt, absolutnie nikt mnie do tego nie zmuszał. Miałam wybór, miałam cel. Miałam w sobie ogromną motywację. Ludzie często traktowali mnie jak kosmitkę, która nie pije alkoholu, o dwudziestej drugiej zawija się z imprezy, nie ma wakacji i wolnych weekendów.

View this post on Instagram

Wydaje Ci się czasem, że gorzej być już nie może? Że wszystko wali się na łeb i szyję, a ty czujesz że toniesz po szyję w gównie i nie widać z nikąd ratunku? (Moja mama mawiała, że: "nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzec:. Cóż za optymizm, no nie?! :)). Ostatnio mam poczucie, że kęcę się jak chomik w kołowrotku, że im bardziej chcę coś ogarnąć, tym bardziej nie mogę nad tym zapanować. Normalnie odpuściłabym i po prostu odpoczęła, zajęła się czymś innym, ale są takie momenty w życiu, że nie ma wyjścia awaryjnego, a schody przciwopożarowe są niedostępne. Co zostaje? Spięcie pośladków i ogarnięcie tego wszystkiego krok po kroku, tak jakby te wszystkie obawy nieistniały. Dlaczego? Bo emocje są naprawdę najgorszym doradcą. Przez ułamek sekundy wydaje ci się, że nic dobrego już cię nie spotka, że jest do bani, że się nie da. Okazuje, że się da, ale przez zbyt długie bycie w bagienku nie dostrzega się innych opcji, alternatywy i wtedy zawsze pakuję swoją dupę na pogaduchy z kimś komu ufam, z kimś kto spojrzy na to wszystko z dystansu. Mam dla Was banalnie prosty przepis na radzenie sobie z tym co Was przerasta. Powiedzcie na głos te wszystkie stresy, obawy i lęki osobie, której bezwarunkowo ufacie i na którą możecie liczyć. Pozwólcie tej osobie ocenić waszą sytuację "na chłodno", bez uwikłania emocjonalnego i z dystansem. A potem zobaczycie jak duża część trudnych emocji i spięcia z Was ualtuje i jak wiele nowych możliwości pokazuje się na horyzoncie. Żyje wg prostej mantry: jeśli drzwi do których pukam są zamknięte, sprawdzam opcję wejścia oknem (choc przy obecnym rozmiarze mojego tyłka istnieje ryzyko, że utknę w połowie drogi). Jak okaże się, że okna zamkniętę to jest jeszcze komin i tego komina się trzymam desperacko, bo skoro Świety Mikołaj daje radę przez niego się przecisnąć, to ja też to ogarnę <3 ___________________________________ #nieidealna #celebritymysize #bodypositive #curlygirl #allthingscurly #modelkaxl #trencz #plaszcz #iloveshoes❤️ #blondynkaa #lovemysize #nieidealnamama #bodycelebration #nevergiveup #todayisagoodday

A post shared by Anna Chomiak (@nieidealnaanna) on

Motywacja jest w Tobie, o ile wiesz czego chcesz i zaczniesz to robić

Do dnia dzisiejszego kocham powiedzenie: „Z niewolnika nie ma zawodnika”, które spokojnie możesz odnieść do każdej z dziedzin życia. Jeśli nie czujesz się dobrze w roli żony, będziesz słabą żoną. Jeśli nie odnajdujesz się w roli matki, będziesz kiepską matką. Jeśli spełniasz oczekiwania innych, będziesz nieszczęśliwa. To samo tyczy się zawodu, który wykonujesz. Czas wolnego, który np. spędzasz na siłowni, mimo że szczerze jej nienawidzisz, czy usilnego próbowania zakumplowania się z kimś, kto mówiąc brutalnie ma cię w dupie.

Do momentu, w którym próbujesz zaspokajać potrzeby innych, będziesz czuła się ze sobą źle i nie znajdziesz w pewnym czasie w sobie motywacji i siły by dalej pchać ten wózek.

Raz na jakiś czas dobrze jest zweryfikować, czy brak naszej motywacji do jakiegoś działania wynika z lenistwa, braku organizacji, czy po prostu niechęci do zaspokajania potrzeb innych? Nie miej wyrzutów sumienia, że nie chcesz robić czegoś co nie jest twoim celem i nie sprawia ci radości.  Motywacja jest Tobą. Nie ma innego źródła, nie daj się na to nabrać. Pamiętaj, nie musisz być IDEALNA, aby być SZCZĘŚLIWA.

P.S. Moja książka “Nieidelanik. Sztuka szczęśliwego życia” pojawi się 28 lutego w przedsprzedaży. Oczekuj newsów.

By dostać jeszcze wiekszą motywację do działania:

  1. Dołącz do grupy Nieidealnych ale Szczęśliwych Kobiet.
  2. Obserwuj mnie na Instagramie.
  3. Polub mój Facebook.

A jeśli jesteś Nieidealną Mamą, koniecznie dołącz do Mam od Nieidealnejanny na Facebooku.