Zawsze gdy sięgam po literaturę z kategorii kobieca, zastanawiam się czy podołam i uda mi się dotrwać do końca? Moja romantyczna natura oczywiście lubi się zagubić we wciągajacym romansie, najlepiej takim osadzonym w naszych polskich, rodzimych realiach. Mam jedno “ale”. Jestem bardzo wymagającą czytelniczką, która nie kupuje każdej historii rodem z baśni 1000 i jednej nocy. Jeśli autorka książki zbyt mocno odpływa w fantazję i fabuła nie trzyma się kupy jestem bezlitosna. Nie zostawiam suchej nitki i mówię wprost, że nie poelcam danej lektury, bo to totalna strata czasu. Na szczęście “Moja twoja wina” Beaty Majewskiej mnie nie zawiodła. 

Mimo wszystko zawsze się cieszę, że dostaję takie propozycje współprac, bo jednak ta moja kobieca natura jest widoczna nawet na pierwszy rzut oka dla osób zaglądajacych na bloga. Tym razem ciesze się bardzo i rozsadza mnie pozytywna energia, bo mam dla Was do polecenia świetną lekturę. Pochłoniecie ją błyskawicznie. Być może będzie upajały się jej czytaniem na koniec tego gorącego lata, lub przywitacie nieśmiało zblizajacą się jesień. 

 “Moja twoja wina” Beaty Majewskiej

Miałam usiaść tylko na chwilę i zobaczyć, czy książką “Moja twoja wina” naprawdę mnie wciągnie. Chwila skończyła się tym, że robiłam wszystko, aby zostać sam na sam z lekturą. Zrezygnowałąm z długich spacerów z dziecmi, na rzecz wylegiwania się na kocu pod domem z książką. Nie wnikałam zbytnio w propozycje wspólnych zabaw, bo nawet hustająć dziewczynki na bujaki, jedną ręką czytałam “Moja twoja wina” z zapartym tchem i rumieńcami. Moje rozpalone lico nie był0 bynajmniej spowodowane zawstydzeniem, czy pikatnymi scenami (choć i namiętności w tej pozycji nie braknie). Po prostu od pierwszych chwil czułam z główną bohaterką wieź. Jak dobrze, że nie była to kolejna ciapowata bohaterka, która próbuję ogarnać swoje życie w stylu książek Grocholi!

Moja wina? Twoja wina? A może nasza wspólna?

Najlepsze scenariusze pisze życie. Dlatego Beata Majewska w zgrabny sposób wyorzystała dobrze znany schemat. Młode małzeństwo, które żyje w zgodzie, ale jednak bez fajerwerków. Prowadzą przewidywalne życie, nudne jak flaki z olejem, do czasu, gdy na horyzoncie pojawia się młoda, seksowna kochanka. Pikanterii dodaje fakt, że romasn rozgrywa się na uczelni. Profesor i studentka? To nie mogło się skończyć dobrze. Usia, gdy przypadkiem trafia na swojego męża całujacego się z kochanką, traci grunt pod nogami. I bardzo dobrze, ze tak się dzieje, bo jej życie dopiero teraz nabiera tempa. Wali jej się na łeb i szyję WSZYSTKO. Traci dach nad głową, nie może liczyć na wsparcie rodziny, mąż w czasie rozwodu ograbia ją z resztek oszczędności…

Absurdalny zbieg okoliczności, czy przeznaczenie?

W losach Urszuli wszystko jest tak cholernie skomplikowane, trudne i absurdalne, że czytając tę książkę łapałam się za głowę, ile ta jedna kobieta jest w stanie jeszcze wytrzymać i udźwignąć? Im bardziej próbuje wyjść na prostą, tym bardziej jej się to nie udaje. (Skąd ja o znam?!). Kiedy dodamy, że bohaterka boryka się z nadwagą, złamanym sercem, długami oraz wszelkimi niesprzyjącymi okolicznościami losu, łatwo zrozumieć, że od pierwszych stron Usia staje się mi bliska. Okazuje się, że literatura kobieca może wciągnąć, sparaliżować życie rodziny, oraz skutecznie oderwać mnie od treningu. Przez tę książkę dostałam bana w swoim klubie sportowym, bo z tego wszystkiego zapomniłam odwołać rezerwację na ukochaną Zumbę! Czekałam, aż mąż wróci z pracy i w trzy popołudnia udało mi się wchłonąć książkę, która mnie totalnie zachwyciła. 

“Moja twoja wina” – książka którą polecę każdej kobiecie, nawet tej która nie czyta takich książek

Beata Majewska zaskoczyła mnie łatwością formułowania myśli. Idealnie gra na emocjach czytelnika przeprowadzając go przez wszystkie możliwe amplitudy doznań. Załamanie, zniechęcenie, motywacja do walki, zakochanie, zwątpienie, żałoba i trauma. Wszystko w jednej książce, którą czyta się błyskawicznie. A do tego wszystkiego mamy wątek kryminalny. Solidną psychoanalizę poszczególnych postaci i bogaty przekrój zachowań społecznych rozmaitych osobowości. Autorka “Moja twoja wina” udowadnia, że jest świetną i bystrą obserwatorką oraz łamie konwenanse typowej powieści z gatunku literatura kobieca. Z ogromną przyjemnoscią polecam Wam tę książkę i mam niespodziankę. 

Wygraj książkę “Moja twoja wina” Beaty Majewskiej

Uwielbiam Was rozpieszczać i tym razem mam dla Was do wygrania 2 ksiażki Beaty Majewskiej “Moja twoja wina”. Dzięki uprzejmości Wydawnictwia Książnica Grupa Publicat, dwie z Was będą mogły na własne oczy się przekonać, że lektura, którą rekomenduję wciąga od pierwszych stron. 

Moja twoja wina Beata Majewska

Moja twoja wina Beaty Majewskiej może być twoja!

Zadanie konkursowe:

Odpowiedz na pytanie, pod tym postem na blogu:

“Co twoim zdaniem niszczy związek dwojga ludzi?”. 

W komentarzu pod tym wpisem, opowiedz mi, co według ciebie jest najwiekszą przyczyną rozpadu relacji? Jestem ciakwa Waszych odpowiedzi. Interesuje mnie kogo lub co obarczycie winą za koniec miłości?

Konkurs trwa od 20.08.2018 do 25.08.2018r. 

26 sierpnia, w tę niedzielę ogłoszę na moim Facebooku i blogu (pod tym wpisem) 2 wygranych. Oznacza to, że trzeba w niedzielę wejść na bloga lub FB i sprawdzić, czy to Ty jesteś szcześliwcem. Osoby wyłonię subiektywnie, przekonajcie mnie, że bardzo chcecie przeczytać tę wciągającą historię!

___________________________

Nieidealnaanna to blog, który opowiada o tym co w życiu najważniejsze, żeby być na bieżąco z nowymi tekstami koniecznie polub mój Nieidealny Facebook, oraz zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie pokazuję moje życie od kuchni. Jeśli to zrobiłeś, wiedz że Nieidealnaanna w tym momencie szeroko się do Ciebie uśmiecha i robi przytulasa, na misia, a co! A jeśli szukasz wsparcia dołącz do Grupy Nieidealnych, ale Szczęśliwych Kobiet.

https://www.instagram.com/p/BmQA1Q-FEgm/?hl=pl&taken-by=nieidealnaanna