Druga ciąża – nowa ja

Obecnie znów jestem w ciąży. Obecnie Mania ma prawie dwa lata, a ten wpis jest wspomnieniem z okresu ciąży z nią. Przede mną ostatni miesiąc dzielący mnie od wydania na świat drugiej córeczki. Mój organizm podczas kolejnej ciąży bardzo mocno sygnalizuje mi, że powinnam zwolnić. Jestem senna przez całą dobę, tyję, mam wrażenie, że toczę się, a nie poruszam.

Jedno co się zmieniło, to fakt, że dziś nie boję się zmian, które mnie czekają. Na moim brzuchu pojawiły się nowe “tygrysie paski”, które sygnalizują że Marynia się rozwija i rośnie. Zamiast piersi w biustonoszu noszę dwa ogromne melony, których rozmiar i waga powoduje, że mam ochotę po porodzie być zupełnie płaska jak deska. Byle by w końcu odetchnąć i dać odpocząć kręgosłupowi.

Jestem świadoma tego, że po narodzinach Mani będę jedną wielką, opuchniętą galaretą, ale naprawdę nie martwię się o to. Tęsknię za moimi jędrnymi udami, wytrenowanym tyłeczkiem i małym sportowym biustem, czasami, czasami mam ochotę ryczeć z powodu tego co utracone. Wiem, że prawdziwe piękno i kobiecość to nie rozmiar dżinsów, liczba lajków na Facebooku, czy ilość serduszek na Instagramie. Prawdziwe piękno jest w tobie, w każdej z nas. Nie liczy się metryka, waga, jędrność skóry,czy brak blizn. Wszystko zaczyna się w głowie, to tam dojrzewają nasze myśli o tym, że macierzyństwo to najlepsza droga do odnalezienia własnej kobiecości: siły i naturalnego piękna.