STYL ŻYCIA

Księciunio i Toudie – dlaczego matki hodują inwalidów życiowych

Oglądaliście kiedyś wieczorynkę „Gumisie”? Na pewno, w końcu to kultowa bajka. Nie wiem, czy jeszcze pamiętacie wszystkich bohaterów, ale była tam niesamowicie irytująca para: Księciunio i Toudie. I właśnie te postacie zainspirowały mnie do napisania tekstu o tym jak to jest ze współczesnymi mężczyznami.  O mężczyznach, którzy dzięki nadopiekuńczosci swoich matek wyrośli na …. no właśnie koniecznie sprawdź z jakimi typami możesz mieć do czynienia. 

„Nic się nie dzieje bez przyczyny, Judyta”

To słowa, które  wypowiada genialny Jan Frycz w polskiej komedii „Nigdy w życiu” do swojej serialowej żony Judyty. Trudno się nie zgodzić, że to my kobiety zezwalamy facetom wleźć sobie na głowę i być z jakimś takim niewydarzonym jegomościem. Mimo, że mąż głównej bohaterki „Nigdy w życiu” nabroił, zdradził i realnie przyczynił się do rozpadu związku to faktycznie Judyta mu na to przyzwoliła. Znacie określenie „nieme przyzwolenie”? No właśnie, nasza bierność to nic innego jak zgoda na to by być  z kimś kto powinien dawno temu dostać kopa w dupę, albo i dwa na rozpęd i wypierzać z naszego życia.

mamisynek

Rycerzyk mamusi

Ale skąd w ogóle biorą się tacy nieogarnięci, pierdołowaci i ciapowaci mężczyźni? Odpowiedź jest prozaicznie prosta – lecą do nas (a raczej na nas) wprost spod matczynych skrzydeł, rzecz jasna szurniętych mamusiek. Tak! To matki, nikt inny hodują inwalidów życiowych, a my biedne kobiety musimy potem z tymi nieszczęśnikami żyć!

Właściwie to nie życie, tylko nieustanna walka o lepsze jutro, normalność, partnerstwo – jednym słowem traktowanie się na równi, ale weź z niepełnosprawnym emocjonalnie gamoniem negocjuj. Mamuńcie najpierw Karolka przyzwyczajają do tego, że jemu wszystko się należy. Karolek przecież nie jest stworzony do sprzątania, gotowania, prania, robienia zakupów, czy chociażby podejmowania decyzji. Co to, to nie. Od tego wszystkiego jest mama.

27 KOMENTARZY

  1. Zastanawiałam się co tu napisać, co tu napisać, aż zauważyłam cytat z końca i mnie rozwalił. Prawda jest taka, że będąc rodzicem można zawsze przedobrzyć, ja z kolei mam do swoich żal, że zawsze mnie ze wszystkim zostawiali samą. Wyrósł ze mnie odważny, zgorzkniały, samodzielny i nieufny dorosły <|;^(

  2. Amen! Ania- rewelacyjny wpis! I zupełnie się z Tobą zgadzam: Matki-Wariatki wychowują emocjonalne i życiowe sieroty które potem sieją spustoszenie wśród płci pięknej ( albo tej samej jeśli wyhodowały geja-pierdołę ;).
    I ciężko nawet stwierdzić który męski org jest gorszy Księciunio czy Tołdi..;)

    ps. Ja sok z gumi jagód pije do dzisiaj 😉

  3. Chwała Bogu za takie kobiety jak Ty, bo inaczej wyszłoby, że tylko ja jestem taka wredna i czepialska! Najgorsza w tych facetach jest jednak ich matka. Bo jeszcze jak metodą prób i błędów, po licznych mękach dałoby się tego nieroba czegoś nauczyć, to jak nauczyć dziecko, któremu ktoś inny we wszystkim pomaga? Wtedy stwierdza, że wcale nie musi tego robić samodzielnie. Ponadto zawsze zastanawiam się jak te kobiety z nimi wytrzymują – jak jeszcze niektóre lubią sprzątać, gotować i mieć w domu lebiodę, to jak mieć taką teściową? Zawsze będzie stawała w opozycji do Ciebie jaką to ona jest cudowną kobietą (matką i żoną). Chyba też będę musiała napisać takie podsumowanie o facetach, ale o tych, z którymi byłam albo którzy byli moimi adoratorami 😉

    • Cieszę się, że mam twoje poparcie w tej kwestii, Niestety, ale w naszym kraju jest jakiś kult maminsynków i ciche przyzwolenie matek do tolerowania ich wszelakich wad. No ludzie, tak się nie da żyć. Możecie mnie pokroić, ale dla mnie facet ma być: męski, konkret, zdecydowany i ma WSPIERAĆ. Również w domu pomoc od czasu do czasu jak trzeba, przy dziecko, wszędzie gdzie trzeba bo to partner, a nie Pan Na Wydaniu u którego mamy etat 🙂

  4. Anka, tym tekstem wygrałaś internety! A tak na poważnie – bardzo dobry wpis. I życiowy niestety. Masz w stu procentach rację – to kobiety same robią ze swoich synów społecznych inwalidów, a najgorsze jest to, że wcale nie widzą w tym niczego złego! Zapewne wychodzą z założenia, że jak ich ukochany synuś z kimś się zwiąże, to ta osoba będzie wokół niego tańcować niczym koło gospodyń wiejskich: “śpiewa, tańczy, recytuje, daje dupy i gotuje”.

  5. Masz dużo racji w tym co napisałaś, jest wiele matek, które robią ze swojego syna bożka, wystawiają na piedestał i składają pokłony, tego samego wymagając od ich kobiet. Ale jest też druga strona medalu. Dobre wychowanie syna wcale nie jest takie łatwe. Zwłaszcza jeśli wychowujesz sama, tak jak ja, bo tatusia księciunia pogonilaś. Musisz być wtedy i ojcem i matką, i kochać i wymagać i pilnować by nie przejął po ojcu nawyków. A potem na twoje dziecko ma też wpływ środowisko, internet i zaocznie tatuś księciunio. Piszę to po to by podkreślić, że w życiu nie wszystko jest czarno białe. Dobre wychowanie syna jest cholernie trudne, może nie wszystkie matki sobie z tym radzą. Mam nadzieję, że dobrze wychowałam swojego, choć czasami mam ochotę poułatwiać mu życie i porozpieszczać, mimo że już jest dorosły. 🙂 Ale chyba matką wariatką nie jestem. A jeśli mi się zdarzy, to proszę o łagodny wymiar kary. 🙂

    • Basiu ja mam dużo racji? Od ciebie mogłabym się uczyć po stokroć bardziej. Po pierwsze dziękuje ci, że podzieliłaś się swoimi osobistymi refleksjami – podziwiam cię jesteś konkretna babeczka. Wydaje mi się, że ogólnie wychować dziecko bez względu na płeć nie jest łatwo. Oczywiście, tam gdzie brakuje jednego rodzica istnieje ryzyko pewnych dysproporcji, ale umówmy się idealnych rodzin nie ma. Wzięłam pod lupę konkretną grupę matek – niestety, ale również moich koleżanek, które hodują sobie pasożyty. No tak nie można. Wiem, że każda matka kocha mocno, czasem ZA mocno. Dzieciak nieraz musi wiedzieć, że zrobił źle, że lenistwo to droga donikąd i że my matki – owszem kochamy, ale również wymagamy – dla niego i dla naszego dobra 🙂

  6. Niestety ale zgadzam się z Tobą w 100%. Narazie jeszcze nie mam dzieci, i pewnie część mi zarzuci, że mogę sobie gdybać, ale swojego syna (o ile będzie to syn) nie mam zamiaru wychować na życiowego niedojdę. Będzie umiał gotować, sprzątać i prać. Nie wyobrażam sobie innego modelu. Moi rodzice wychowali mnie tak, że wiem jak obsłużyć wkrętarkę, zmienić koło czy pomalować ściany. Nie ma nic gorszego niż niezaradność życiowa ale to juz tyczy się obu płci 🙂

  7. Znam taką jedną mamę, co robi z syna megaciapę… Na razie on ma 7 lat, ale ewidentnie widać co się szykuje… Szkoda go strasznie, bo po tacie byłby zaradny, pracowity i pomysłowy, ale obawiam sie, że ona go “zniszczy” swoją miłością. Doslownie wszystko robi za niego, nawet go karmi!!! Dlaczego? Może to tęsknota za małym dzieckiem (chyba każda matka to przeżywa?), może brak lepszych zajęć… Ech

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.