mama i dziecko
MAMA I DZIECKO

10 rzeczy, których mama nigdy ci nie powiedziała, dlatego że kocha cię najmocniej na świecie

 

7. Nosiła Cię dłużej niż 9 miesięcy

Mama nauczyła się trzymać cię podczas jedzenia, gotowania oraz robinia siusiu. Były takie momenty, kiedy nie schodziłaś jej z rąk przez całą dobę. Wiedziała, że czujesz się kochana i bezpieczna w jej ramionach, dlatego nie pozwalała innym sobie pomoc i zabrać ciebie chociaż na krótki spacer. Najpierw nosiła cię pod sercem przez dziewięć miesięcy. Potem przez pierwsze miesiące życia nosiła cię na rękach. Kolejne lata spędziłaś w jej ramionach. Spała z tobą, albo obok ciebie. Nawet przez chwilę nie pomyślała, że to poświecenie, było to dla niej całkowicie naturalne. Przy Zuzi, która jest HNB, doświadczam tego nieustannie.

 

8. Za każdym razem gdy płakałaś, pękało jej serce

Żaden widok nie był dla niej tak wstrząsający jak łzy na twojej buzi. Gdyby mogła, aby twoje łzy przeszły na nią – zrobiła by to bez mrugnięcia okiem. Przeżywała twój płacz z powodu kolki, gdy szły ci trzonowce, lub gdy rozbiłaś kolano goniąc koleżankę w berka. Miała ochotę udusić własnymi rękami chłopaka, który złamał ci serce w podstawówce. Bolało jej serce, gdy nie dostałaś się za pierwszym razem na uczelnię. Wiele razy miała ochotę wyć razem z tobą, a wiedziała, że w takich momentach musi być silna, byś to ty mogła się wypłakać w jej ramionach. Czasami sama tak mam, że mam ochotę i wyć razem z córkami. Szczerze mówiąc kilka razy się, że płakałyśmy wszystkie razem.

mama i dziecko

9. Jesteś dla niej najważniejsza na świecie

Od kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży twoje potrzeby okazały się dla niej ważniejsze niż swoje. Przez cały dzień zajmowała się tobą rezygnując z prysznica, zapominając o jedzeniu i odstawiając kawę, bo tyle dla niej znaczyłaś i znaczysz nadal. Nie miała problemu z odebraniem cię w środku nocy z urodzin koleżanki. Wymyślała stój karnawałowy na jutro. Wynajdywała stłuczone bombki, w środku wiosny, na zajęcia z plastyki na „wczoraj”. Rezygnowała z porannego makijażu, aby zrobić ci kakao lub poczytać jeszcze wspólnie „Kicię Kocię” leżąc wtulone w łóżku. Robiła naleśniki w środku nocy i udawała, że nie widzi, gdy zabierałaś jej ostatnią parę całych podkolanówek… Pamiętam jak na weselu mojego brata porwałam w ciągu godziny trzy pary rajstop. Czwarte, które mi podarowała moja mama były ściągnięte z jej tyłka, bo dla mnie wtedy (mając te 12 lat) brak rajstop był prawdziwym dramatem, dosłownym końcem świata.

 

10. Gdyby była potrzeba, zrobiła by dla ciebie to wszystko jeszcze raz

Bycie mamą jest zarówno wyzwaniem jak i radością. Następnym razem, gdy zobaczysz swoją mamę, przytul jej i powiedz, że ją kochasz. W tym roku spędzę już szósty Dzień Matki bez mojej mamy. Na szczęście, czuję, że nosze w sobie jej cząstkę każdego dnia.
7 rzeczy, których nauczyłam się od mamy, pozwalają mi wytrwać w trudnych momentach i są mocnym fundamentem mojego macierzyństwa oraz relacji, którą buduję z moimi córkami. Tym wpisem chciałam podziękować mojej, nieżyjącej już Mamie, za to jak wspaniała była. Ten wpis to również moje życzenia dla wszystkich Mam, które każdego dnia dają z siebie absolutne 100%. Drogie Mamy, pamiętajcie – dzieci są cudem, ale to wszystko dlatego, że mają Was.

 

______________________________________________

Nieidealnaanna to blog, który opowiada o tym co w życiu najważniejsze, żeby być na bieżąco z nowymi tekstami koniecznie polub mój Nieidealny Facebookoraz zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie pokazuję moje życie od kuchni. Jeśli to zrobiłeś, wiedz że Nieidealnaanna w tym momencie szeroko się do Ciebie uśmiecha i robi przytulasa, na misia, a co! Psst… w sekrecie ci zdradzę, że na Facebooku opowiadam o moich przemyśleniach i sprawisz mi radość jak UDOSTĘPNISZ ten tekst u siebie.

 

 

 

16 KOMENTARZY

  1. W tym momencie najbardziej na świecie pragnę przytulić mamę. Jednak mogę jedynie schylić głowę z łzami w oczach nad jej mogiłą. Tęsknię bardzo, i wiem że chciała być dla mnie najlepsza. Teraz wiem że była, choć kiedyst tego nie potrafiłam docenić.

  2. Pieknie napisalas. Z tym ostatnim kawaleczkiem – naprawde, tylko dla dzieci czlowiek jest w stanie sie powstrzymac. Albo zrobi sobie czlowiek jakas kolacje z resztek, typu makaron z serem, dzieci zapytane wczesniej oczywiscie nie sa glodne, a konczy sie to tak jak ongis – jedna miska i kilka gab do wyzywienia. 🙂
    Mamy, Ktorych Nie Ma, sa w nas zawsze i co ciekawe, czesto tez tak bardzo w naszych dzieciach, nawet w tych, ktore nie poznaly.

    • Emilko, wszystko to prawda. Ja nazywam na moje córki w takich chwilach żartobliwie “szarańcza” 😉 Mamy jedzenie zawsze najlepsze 🙂 Mamy mi brakuje straszelnie, ale czuję jej duchowa obecność w moim życiu 🙂

  3. Piękne słowa Ania, jak zwykle się popłakałam. Moja mama miała z nami trzy światy a teraz ja mam ze swoimi… Tylko będąc matką zrozumiesz ten ból i tą miłość.

  4. Jak Ty mnie potrafisz wzruszyć to… sama nie jestem mamą, ale wiem, że to wszystko, co napisałaś to prawda o mojej mamie. Wiem też, że moja mama zawsze wiedziała, że ją kocham, nawet w trakcie najgorszych naszych kłótni, kiedy robiłam potworne głupstwa na złość rodzicom i w wielu innych momentach… Myślę sobie czasem, że to jest tak ogromna dawka miłości, że tego “długu” chyba nie umiałabym “zwrócić” inaczej niż samej zostając mamą i przekazując tę otrzymaną miłość kolejnej osobie.

    • Marta, bo tak to działa, to jest fenomen macierzyństwa. Sama czasem oceniam siebie jako słabą mamę, bo czesto nie daję rady. Ale skoro dostaję cały czas kwiatki, okrzyki radosci na powitanie, gdy wychodzę do sklepu na 5 minut, to chyba nie jest tak żle? 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.