PYSZNE!

Krem z pieczonych buraków zamiast czerwonego barszczu na Wigilię?! Zobacz dlaczego Ci go polecam.

Na Podlasiu z którego pochodzę, na Wigilii serwowano barszcz czerwony w jego płynnej formie, taki do kubka. Miał służyć do popicia postnych uszek lub pierogów. Jako mama małych dzieci, staram się rozsądnie podchodzić do odżywania , nawet w czasie Świąt. Stąd pomysł, by barszcz wigilijny zastąpić pełnowartościowym kremem z pieczonych buraków.  Dlaczego warto spożywać buraki ? Są bombą witamin i minerałów. Wzmacniają organizm, chronią przed anemią, oraz wzmacniają nasz układ odpornościowy. Buraki to źródło młodości, płodności (kwas foliowy) oraz idealny element diety dla osób po nowotworze.  Po porcji pożywnego kremu z pieczonych buraków, serce mamy mniej boli, gdy widzi że przez najbliższe trzy dni w ruch pójdą również słodycze…

Krem z pieczonych buraków

Krem z pieczonych buraków zamiast tradycyjnego czerwonego barszczu na Wigilię? Wiem, że brzmi kontowersyjnie, ale zapewniam Cię, że po ugotwaniu tej zupy, nie będziesz miał ochoty wracać do tradycyjnego barszczu. Pieczone buraki z cukinią robią całą robotę! Krem z pieczonych buraków jest szybki, zdrowy, smaczny i uda się każdemu, kto dysponuje piekarnikiem i ma w domu blender.

Składniki na krem z pieczonych buraków:

  • 1 kg buraków
  • 1 czerwona cebula
  • 1 mała cukinia
  • 2 ząbki czosnku
  • około 0.5 litra bulionu warzywnego
  • łyżka masła
  • sól himalajska do smaku
  • rozmaryn

Krok po kroku krem z pieczonych buraków

Umyte, obrane i pokrojone w kostkę buraki wraz z cukinia i cebulą wkładam do wysmarowanego masłem naczynia żaroodpornego. Posypuję delikatnie solą. Piekę pod przykryciem około 40 minut w 180 stopniach. W międzyczasie gotuję bulion z włoszczyzny. Odcedzam warzywa i zostawiam wywar.  Posiekany czosnek podsmażam na patelni . Dodam, go w czasie miksowania warzyw na gładką masę. Po ostudzeniu upieczonych warzyw blenduje je wraz z wywarem, tak aby nadać zupie kremowej konsystencji.  Wszystko posypuje delikatnie rozmarynem, który dodaje kremowi z pieczonych buraków świątecznej szlachetności i niesamowitego aromatu. W wersji klasycznej proponuje podać do tego czosnkowe grzanki z chleba, ale w czasie Świąt to niepotrzebne kalorie. Krem z pieczonych buraków podajemy w małych miseczkach, jest bardzo sycący.

Zrób prezent dla Nieidealnejanny i zagłosuj na mnie!

Tylko dziś (piątek 21.12.2018r.) do godziny 23:00, możesz oddać na mnie swój głos w kulinarnych pojedynkach blogerów. Wystarczy, że klikniesz w link poniżej i za pomocą reakcji serduszko (a nie tradycyjnego lajka/kciuka) zagłosujesz na krem z pieczonych buraków. O co w tym wszystkim chodzi? Jest to konkurs realizowany w ramach kampanii społecznej propagującej spożywanie polskich warzyw i owoców. To już kolejny etap pojedynków i dzięki Wam moi nieidealnie Idealni Czytelnicy, przeszłam dalej. Walczę o kolejny etap. Nagroda glówna to aparat plus obiektyw, dzięki ktoremu moglabym tworzyć jeszcze piękniejsze zdjęcia na bloga.

Trzeba kliknąć w ten post ⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️⬇️

1. Zareaguj reakcją “serce” pod postem, którego link udostępniam na górze.

2. Nie pisz w komentarzu ♥️.

3. Zamiast klasycznego lajka (kciuka) reagujemy serduszkiem (przytrzymując dłużej lajk, pojawia się ikonki i wybieramy serce).

4. Biorę udział w kulinarnym pojedynku blogerów. Głosowanie trwa dziś do 23:00.

5. Bardzo proszę o wsparcie. Konkurs jest elementem kampanii społecznej zachęcającej do spożywania większej ilości polskich owoców i warzyw, oczywiście sezonowych.  Bardzo dziękuję za każdy głos. Chciałabym przejść dalej i przygotować dla Was coś smacznego.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.