Wierzycie, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny? Osobiście, wierzę w to totalnie. Nie uznaję przypadków, wiem że jeśli spotykamy na swojej drodze pewne osoby, było to nam  po prostu zapisane. Tak samo było w przypadku spotkania Diany Karamon, która zaprosiła mnie na spektakl „Korpo story 2b” w Teatrze XL”. O tym w jakich okolicznościach skrzyżowały się nasze drogi opowiem Wam więcej wkrótce.

Dla wszystkich, którzy pracują lub pracowali w korporacji

Spektakl „Korpo Story 2b” Teatru XL w reżyserii Andre de la Cruza, autorstwa Przemysława Kazuska, polecam przede wszystkim osobom, które mają lub miały tak jak ja coś wspólnego z korporacją. Nie mówię, ze inne osoby nie wyniosą nic dobrego z tego spektaklu, jednak specyficzny korpoklimat, korpomowa, mogą nie być dla wszystkich jasne. Myślę wręcz, że obejrzenie tego spektaklu może dać mocno do myślenia i wręcz zniechęcić do pracy  korporacji, która jawi się jako american dream, najlepsza droga do sukcesu i spełnienia wszystkich marzeń.

 

Pierwsze odczucia oglądając “Korpo Story 2b” !

Boże, jakie to prawdziwe! Pierwsze co pomyślałam po kwadransie oglądania „Korpo Story 2b”. Przeprowadzając się do Warszawy, pierwsze kilka lat poświęciłam korporacji, nie widząc siebie w żadnym innym miejscu. Podobnie jak główna bohaterka, w rolę której wciela się znakomita Diana Karamon, naiwnie sądziłam, że będę mieć cel, spełnię się zawodowo i wzbiję na wyżyny finansowe. Na szczęście moją drogę przerwała skutecznie pierwsza ciąża. Po niej już wiedziałam, że nigdy tam nie wrócę. Sparwdź, dlaczego zostawiłam etat w korporacji dla pisania bloga?

 

O czym jest „Korpo Story 2 B”?

W telegraficznym skrócie o tym, że wkręcając się w pracę w korporacji coraz trudniej zauważyć absurdy i mechanizmy jej funkcjonowania. Awans jawi się niczym Złoty Gral, który ma spowodować, ze nasze życie raptem nabierze rumieńców, będziemy czuć się szczęśliwi, zrealizowani i pewni siebie.

Korporacja zabiera nam krok po kroku duszę. Rezygnujemy z własnego zdania, na rzecz dobrego wizerunku i sympatii kolegów z open space. Potem odsuwamy się od znajomych, przyjaciół i partnera spoza pracy, bo przecież „nie rozumieją naszego celu, stylu życia i marzeń”. Korporacja bezwzględnie pochłania coraz większą część naszego życia, myśli, ciała, aby w konsekwencji pozbawić nas wszystkiego, co odróżniało od innych. Stajemi się przezroczyści, nie poznajemy własnego odnicia w lustrze, jest w nas pustką, którą ciężko wypelnić czymkolwiek.

 

Ogromna ulga, że już tam nie pracuję

Oglądając „Korpo Story 2 b” zostałam porządnie poturbowana emocjonalnie. Czułam się przeczołgana przez wszystkie zakamarki korporacji, przez jej cienie, blaski, intrygi, absurdy i rozczarowania. Momentami miałam wrażenie, że idę krok w krok z 2B, która odkrywa coraz to nowe karty życia w wielkiej firmie. W czasie spektaklu śmiałam się do rozpuku, płakałam wręcz ze śmiechu podczas kolejnych absurdalnych scen z życia korposzczurów. Wzruszyłam się, wzdrgnęłam na samą myśl, że mogłabym nadal tam tkwić oraz poczułam dobrze znany ucisk w brzuchu, że zbliża się kolejne zebranie Zarządu.

 

Kameralność dodaje uroku i pozwala wejść na wyższy poziom świadomości

Warto wspomnieć, że spektakl jest grany w „Niebie”, miejscu niesamowicie kameralnym i wyjątkowym. Minimalistyczna scenografia i kostiumy idealnie komponują się z treścią „Korpo story 2b”, w którym główny ciężar narracji skupia się na Dianie Karamon, będącej B2. Siedem osób wystarczyło do stworzenia klimatu korporacji, począwszy od procesu rekrutacji, życia w zespole, dążenia do awansu, wyjazdów integracyjnych i próby odejścia z pracy.

Mistrzowska gra aktorska

Nie mam do czego się przyczepić, nawet gdybym chciała. Zespól aktorów tego spektaklu tworzy znakomity team, znacznie wychodzący poza klimat korporacyjnych gierek i układzików. Na wyróżnienie zasługuje Izabela Górska, wcielająca się w rolę 4A, Paul, przewodniczki wycieczki i Teściowej. Co tu dużo mówić – Iza mimo, że gra wątki drugoplanowe w moim odczuciu kradnie cały spektakl. Jest niesamowita, różnorodna, autentyczna, komiczna, wzruszająca – taka, że po wyjściu z sali masz ochotę podejść i ją wyściskać, za te wszystkie skrajne emocje, na które cię sprowadza podczas spektaklu. Doskonale śpiewa, pięknie się porusza, czy to w tańcu, czy po prostu przemieszczając się po scenie.

 

Nie chciałabym  spotkać Asystentki Szefa

Aleksandra Walusiak wcielająca się w role Asystentki Szefa jest tak bardzo korporacyjna, w złym znaczeniu tego słowa, że powoduje aż ciarki. Doskonała kreacja, wszystko jest spójne, wygląd, mowa ciała, gra i modulacja głosu.
To już nawet nie jest stereotypowa asystentka, to dobrze znana „korporacyjna jaszczurka”, która wie, jak sprawnie pociągać za biznesowe i prywatne sznurki w tym pracowniczym bagienku.

 

Człowiek skaner – rola życia

Mimo, że Grzegorz Jarek jest prywatnie przystojnym mężczyzną, wcielając się w Człowieka Skanera, zniechęca do siebie, odpycha, wzbudza obrzydzenie i nie mam tu na myśli jego cech fizycznych. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem roli Człowieka Skanera, który w sposób obrzydliwy i perfidny prześlizguje się przez kolejne minut spektaklu. Pod płaszczykiem zasad, regulaminów i biurokracji skrywa się przebiegła, wredna, skomplikowana postać, której nie do końca możemy ufać. Doświadczyłam na własnej skórze kontaktu z tego typu osobami w korpo, więc uważam, że sposób grania przez Grzegorza jest idealny.

 

„Korpo Story 2b”  nie tylko dla korpoludków

Diana Karamon w spektaklu „Korpo 2b” dwoi się i troi (dosłownie), doprowadzając widza do skrajnych emocji. Najlepszą rekomendacją dla tego spektaklu niech będzie odczucie wrażenia, że wraz z główną bohaterką idzie się krok w krok, po kolejnych szczebelkach korporacyjnej kariery. Na której szczycie niestety nie czeka nas upragniony awans, chwała i blask, tylko poobijane dupsko, załamanie nerwowe i poczucie straconego życia.

Zbigniew Pożoga w roli Szefa doskonale odzwierciedla cechy korporacyjnego Boga, do którego poziomu sprowadzany jest przełożony w tego typu miejscach. Oglądając tę sztukę przez chwilę poczułam się jakbym była na jednym z wyjazdów integracyjnych…

 

„Korpo Story 2b” jest historią nie zostawiającą cienia nadziei, nie ma happy endu, ani przestrzeni na to, by zrobić bilans zysków i strat. Nie ma tutaj miejsca na refleksję opowiadającą się na korzyść korporacyjnego stylu życia. Jest to współczesna baśń o tym, co potrafimy sami sobie zrobić, zaślepieni wielkimi pieniędzmi, pragnieniem bycia kimś, bez pomysłu na siebie, bez wiary w to, że można żyć inaczej, w zgodzie ze sobą, nie zatracając własnej osobowości. Korporacja wyciśnie z nas wszystko co najlepsze, wywróci na druga stronę, przeżuje, wypluje i nie pozwoli odejść, pokazując, do kogo ZAWSZE należy ostatnie słowo.

Korpo Story 2b

“Korpo Story 2b” spektakl, który musisz zobaczyć. 

Rekomenduję ten spektakl jako wartościowy, zaskakujący, nietuzinkowy i warty obejrzenia. Myślę, że moje doświadzenia z Teatrem XL, na tym doznaniu się nie zakończą.

Zdjęcia wykorzytsane w artykule pochodzą z Facebooka Teatru Xl.