Kobieta asertywna

Kim jest kobieta asertywna ? Kobieta, która dokładnie wie czego chce. Kobieta, która niczego i nikogo się nie boi. Kobieta, która bezwstydnie spełnia swoje pragnienia. Kobieta asertywna, to taka która nie boi się powiedzieć “nie”. Kobieta, która jest pewna swoich wyborów. Jest, wie dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie martwi się opinią innych. Ufa sobie.

kup ebook

E-book “Nieidealnik” 29 zł do 7 sierpnia!

Kup e-book tutaj:
https://nieidealnaanna.com/product/ebook-nieidealnik/

Więcej o e-booku tutaj:
https://nieidealnaanna.com/e-book-niedealnik/

Oblicza asertywności

Obecnie wiele osób błędnie szufladkuje kobiety asertywne do grona feministek. Czy każda kobieta asertywna musi od razu być feministką? Oczywiście, że nie. To, że otwarcie bronisz swojego zdania, to, że potrafisz jasno i stanowczo wyznaczyć swoje granice, nie czyni cię jeszcze feministką. W końcu fakt, że jesteś asertywna i potrafisz powiedzieć “nie” nawet w patowych chwilach nie powoduje, że trzeba cię od razu wrzucać do wora razem z walecznymi i wojującymi feministkami.

Zimna suka

Skoro potrafisz być kobietą asertywną, pewnie często zdarza ci się usłyszeć, że jesteś nieczuła. Chłodna, zimna suka, która myśli tylko o sobie. Dlaczego ludzie w ten sposób nadal postrzegają kobietę, która ma śmiałość decydować samodzielnie? Czy dbanie o własny komfort, tyłek i spokój jest jednoznaczny z egoizmem? Nawet jeśli jako kobieta asertywna, musisz czasem być egoistką, nadal nie widzę powodu, dla którego miałabyś być obrażana i określana niewybrednymi epitetami. Asertywność niektórych boli, mocniej niż myślenie, ale z tym już nic nie zrobisz, niestety.

Zdziwaczała idiotka

A co jeśli posuniesz się o krok dalej i nie będziesz podążała drogą, którą zmierzają wszyscy? Być może bojkotujesz święta, stosujesz wysublimowaną dietę, lub robisz coś, co w oczach innych uchodzi za ekscentryczne. Czy tylko dlatego, że jesteś inna – jakaś, masz być odbierana jako zdziwaczała idiotka? Czy bycie asertywną, kiedy nie masz między nogami kutasa, nadal musi szokować? Dlaczego mówienie wprost, tego co się myśli – nadal jest odbierane jako niestosowne dla kobiety? Ponad sto lat feminizmu i emancypacji o najwidoczniej nadal za mało, aby uznać że świadoma kobieta, która wie czego chce, która nie godzi się na zachowywanie wedle czyjegoś klucza, nadal uchodzi za niekulturalną, złą, wredną i nieokrzesaną.

NIE przeciwko hipokryzji

Jeśli jesteś kobietą asertywną, na pewno niejednokrotnie spotkałaś się z sytuacjami, w których gorzko żałowałaś swoich wyborów. O czym mówię? Te wszystkie imieniny ciotek, na których nie przyodziałaś odpowiedniego ubrania (czytaj czegoś skromnego i w stonowanych kolorach – jednym słowem tego, czego we własnej garderobie nie uznajesz). Albo ten moment, kiedy musiałaś grzecznie (dla dobra innych), za to w sposób dosadny odmówić pomocy przy dziecku, wyborze mieszkania, czy zdecydowaniu o kierunku studiów. Te wszystkie chwile kiedy odważyłaś się skrytykować szownistyczne dowcipy lub zjechałaś od góry do dołu “pomysł”, który mówiąc delikatnie godził w twoją wrażliwość. Albo, kiedy po latach przestałaś tłumaczyć się ze swoich wyborów – po prostu.  A te momenty, kiedy nie zrobiłaś czegoś mimo nacisków otoczenia? Te wszystkie lamenty, komentarze na temat własnej indywidualności? Trochę się tego uzbierało, jak u każdej asertywnej osoby.

Kobieta asertywna – to ja

Trudna, wyboista droga, z wieloma ślepymi uliczkami, albo takimi ścieżkami, na których raptem wszystko się kończy. Nie powiem, żeby moja droga do asertywności,  a tym samym samodzielności była łatwa. Na każdym etapie życia, w każdej większej grupie musiałam od nowa i nieustannie przedzierać się przez masę konformistów, którzy widzieli mnie po swojej stronie. W podstawówce zaliczyłam szkołę życia, takie preludium do dojrzałej i kobiecej asertywności, kiedy to koleżaneczki z klasy (te które na co dzień nie zauważały) chciały wykorzystać do odpisywania lekcji, lub ściągania na klasówkach. Albo najzwyczajniej w świecie zrobić ze mnie dziewczynkę na ich posyłki. Lekko nie było, ale myśl że jednak postępuje zgodnie z własnymi przekonaniami mnie umacniała, że postępuję słusznie.

Trudne przeżycia wzmacniają

Takich momentów, które hartowały moją asertywność, było naprawdę wiele. Czasem mam wrażenie, że niektóre rzeczy które mnie wyróżniały na tle innych, nie do końca były moją decyzją. Kwestia mody i ubierania (rzeczy szalenie ważnej na poziomie edukacji, szczególnie dla nastolatek) w dużej mierze wynikała z biedy, a nie mojego manifestu indywidualności. Później tłumaczenie się na każdym kroku z tego, że dziewczyna trenuje judo – przecież to takie męskie. Na macie musiałam nieustannie walczyć o pozycję i traktowanie na równi. Tutaj na szczęście sprawa wyjaśniała się po pierwszym sparingu (kiedy “męski mężczyzna” dostał manto od dziewczyny) lub po treningu, kiedy inni faceci wymiękali, a ja nadal dawałam radę… Asertywna postawa wobec wyborów życiowych to coś, za co szczególne dziękuję mojej mamie. To ona latami utwierdzała mnie w przekonaniu, że sama najlepiej wiem czego potrzebuję i co będzie dla mnie najlepsze. Ta bezgraniczna akceptacja dziecka: z jego wszystkimi wadami i zaletami, to coś najlepszego co może dać dziecku tylko matka.

Asertywna, czyli jaka?

Kobieta asertywna. Kobieta, która dokładnie wie czego chce. Kobieta, która niczego i nikogo się nie boi. Kobieta, która bezwstydnie spełnia swoje pragnienia. Kobieta asertywna, to tak która nie boi się powiedzieć “nie”. Kobieta, która jest pewna swoich wyborów. Jest, wie dlaczego jest tak, a nie inaczej. Nie martwi się opinią innych. Ufa sobie. To również kobieta silna zewnątrz, ale krucha w środku. Kobieta asertywna to walka dwóch żywiołów. To miłość i nienawiść w jednym ciele. To spokój i wybuchowość w jednej głowie. To radość i niepokój jednej duszy. Kobieta asertywna, to ja – głodna życia, pewna siebie, pragnąca zawsze jednego: móc pozostać sobą mimo wszystko.

Są tylko dwie rzeczy bez granic: kobiecość oraz sposoby jej nadużywania.

Waldemar Łysiak, autor