Doskonale to rozumiem. Sama bardzo często czuję się zainspirowana po prostu swoim codziennym otoczeniem. Chciałabym się dowiedzieć za to, jak oceniasz współczesne kobiety? Jak myślisz, skąd w nas tyle siły i determinacji do realizacji własnych marzeń?

Siła współczesnej kobiety tkwi w tym, że ma ona ogromy luksus. Luksus, na który nie każdego stać. Współczesna kobieta może być zwyczajnie sobą. Nie musi ślepo podążać za modą na coś, bo każdy tak robi. Może pokazywać jaka jest nieidealna i wcale nie musi dążyć do perfekcji, jak było jeszcze kilka lat temu. Dzisiaj nikt nie powie kobiecie tak, jak mówiła moja babcia: “Siedź cicho, nie wychylaj się, sami cię znajdą”. Dzisiaj kobiety nie boją się zawalczyć o siebie, z podniesioną głową idą do przodu. Są zaradne, mądre, zadbane, empatyczne i w pełni to wykorzystują. Współczesne kobiety mogą być zwyczajnie sobą i to jest ich siłą!

Świetnie to podsumowałaś! Bycie sobą to siła niejednokrotnie odkupiona ogromnym poświeceniem, wiem po sobe… Karolina, czy ubiegły rok był dla ciebie rokiem przełomowym?

Rok 2017 był rokiem niesamowitym! W styczniu opowiedziałam na blogu o swojej chorobie, co było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Wtedy też zdecydowałam, że choroba jest częścią mnie i nie można jej ukrywać. I to był bardzo dobry krok, ponieważ każdego dnia otrzymuję wiadomości, że ktoś dzięki mojej historii poszedł się przebadać, albo że dzięki wsparciu już się nie boi i podejmie wyzwanie, bo wie, że może wygrać tę walkę.

kinka Karolina Wilk

Rozumiem, że przyznanie się do choroby miało również ogromny wpływ na twoje podejscie do blogowania?

Przestałam myśleć o tym, jakie teksty się klikają i pisać to, co ludzie chcieliby czytać. Piszę o tym, co uważam za słuszne, a prawda i autentyczność się bronią. Nieważne, ile osób przeczyta teksty zdrowotne – ważne, że dotrą do tych, którzy tego potrzebują. Wiem, że dzisiaj wszystko musi być idealne, ładnie opakowane i z filtrem. Ja pokazuję coś zupełnie innego – daleki od ideału, normalne i bez filtra. Pokazuję, że da się fajnie żyć, mimo tych pstryczków w nos od życia. Bo choroba zabiera wiele, ale nie wszystko. Nabrałam przez ten rok dużej pewności siebie, czuję się piękna z 20 cm blizną na szyi! A najbardziej cieszy mnie, że robiąc to co kocham mogę komuś pomóc – a moi Cztelnicy są moją dumą!