kinka Karolina Wilk
BLOGOWE ABC

Zrozumiała, że musi nauczyć się żyć z chorobą. Teraz, nie odkładając niczego na jutro. Poznaj Karolinę Wilk autorkę bloga Kinka.

To fantastyczne, że dotychczas każda z przepytywanych przeze mnie autorek z cyklu Blogosfera jest Kobietą wskazała, że najważniejszymi osobami w ich życiu są: partnerzy oraz dzieci. Okazuje się, że kobiety sukcesu w dalszym razie doceniają ognisko domowe. Karolina, wiem że w twoim przypadku pewne okolicznosci zyciowe zmusiły cię do przewartościowania dotyczasowego życia. Proszę, opowiedz nam o tym, co cię do tego skłoniło?

W momencie, kiedy posypało mi się życie, zmieniłam je diametralnie. Ale od początku… Jest rok 2016, zimna, wczesna wiosna. Jadę na pierwszą wizytę do nowego endokrynologa, bo poprzedni wyjątkowo mi nie pasował. Całą podróż się śmieję, rozmawiam z mężem i głaszczę brzuch. Byłam w drugim miesiącu upragnionej ciąży. U lekarza wizyta przebiega całkiem miło. Do czasu, kiedy doktor wykonuje USG. Ze smutną miną informuje mnie, że są na tarczycy dwa guzy, które wyjątkowo nie podobają mu się. Miały wszystkie znamiona guzków nowotwrowych, złośliwych. Pamiętam, że zapytałam, czy to rak. Lekarz nie odpowiedział na pytanie, jedynie usłyszałam:

“Jeśli to będzie rak, zrobimy wszystko, żeby uratować Ciebie i dziecko”.

Nie udało się… Trzy godziny później trafiłam na ostry dyżur z krwtokiem. Straciłam ciążę. I się załamałam. Chwilę później biopsja potwierdziła nowotwór złośliwy tarczycy. 29 urodziny spędziłam w szpitalu. Załamana, zapłakana, bez wiary w jutro. Dwa tygodnie przeleżałam w łóżku.

kinka Karolina Wilk

Karolina, nawet nie potrafię sobie wyobrazić strachu i bólu, którego wtedy doświadczyłaś. Jest mi strasznie przykro. Kiedy postanowiłaś zawalczyć o siebie i swoje życie?

Któregoś dnia obudziłam się rano i stwierdziłam, że jak dzisiaj nie wstanę, to się załamię. Od tego czasu moje życie diametralnie się zmieniło. Przewartościowałam wszystko. Zamknęłam firmę, zakończyłam wszystkie projekty i stwierdziłam, że życie jest zbyt kruche, żeby robić to, co nie sprawia mi radości. Kiedy leżałam na sali pooperacyjnej, pisałam pierwsze teksty na bloga i od 1 sierpnia ruszyłam. To było z jednej strony spełnienie marzeń, a z drugiej rodzaj terapii. Dzieliłam czas dochodzenia do siebie po operacji na rodzinę i blogowanie. Przez pierwsze pół roku nie wspominałam o chorobie, pomyślałam że w grudniu przejdę ostateczne leczenie, będę zdrowa i wymażę chorobę z pamięci. Los zdecydował inaczej. Czekało mnie jeszcze kolejne leczenie.

10 KOMENTARZY

  1. Dziewczyny, super jesteście obie! To co musiala przejść Karolina pozostaje poza zasięgiem zrozumienia. Wspaniale, że właśnie takie kobiety zostają blogerkami i mogą nieść dobrą nowinę w świat i nie zostawiają tego tylko dla siebie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.