Mój ginekolog za pomocą matematycznego wzoru wyliczył datę pojawienia się Zuzanny na świecie. 8 marca 2015 roku – piękna data, prezencik taki uroczy mały uroczy z Okazji Dnia Kobiet byłby jak znalazł… Ale, że los jest przewrotny Zuza postanowiła wykluć się dopiero 11 długich dni później. Wzięło mnie na wspominki, dziś zapraszam na moje wspomnienia z końcówki ciąży.

Od kiedy jestem w trzecim trymestrze ciąży. Czyli od prawie trzech miesięcy nieustannie towarzyszy mi wielka trójka. Wielka trójka pytań, okrutnie irytujących. Jak się czujesz? Jaka płeć? Kiedy termin? W kółko te same pytania, od tych samych jakże życzliwych osób. Doprawdy dziękuję za taką troskę i zadręczanie mnie na każdym kroku tymi samymi, nudnymi kwestiami.

Jak się czujesz?

Serio? Interesuje cię to jak to jest ważyć dziesięć kilo więcej, ruszać się jak wieloryb i nie widzieć świata przez wielki odstający brzuch? A może interesuje cię to, że ukochane szpilki już dawno zamieniłaś na obuwie sportowe, bo stopy ci w nic innego się nie mieszczą. Że twoja seksowna koronkowa bielizna dawno poszła w odstawkę, bo drapała, podrażniała i się na ciebie nie mieści. Że w czasie seksu czujesz się jak foka wyrzucona na brzeg morza. No, bo oczywiście tak, po za tym to u ciebie wszystko po staremu. Bóle kręgosłupa pojawiają się sporadycznie, więc nie ma sensu opowiadać o tym, jak mąż przed spaniem udoskonala techniki masażu poznane w szkole rodzenia. Problemów z cerą i skóra jako takich nie obserwujesz. Wahań nastrojów nie odnotowujesz większych niż przed ciążą, także jest dobrze. Co można więcej powiedzieć o samopoczuciu? Może to, że od dłuższego czasu czujesz się nie jak człowiek, nie jak kobieta tylko jak chodzący inkubator, macica lub wielki dozownik na mleko…

Jaka płeć?

Tym pytaniem dręczyli mnie znajomi bardzo długo, bo Zuza bardzo długo dosłownie miała nas w d…użym poważaniu i odwracała się na każdym badaniu usg tyłkiem. W końcu kiedy stwierdzono płeć: dziewczynka, grzecznie obwieściłam światu. Jak to dziewczynka? Przecież nie zbrzydłaś w ciąży,a  przecież córa odbiera przyszłej mamie urodę…Bez komentarza. Co się nasłuchałam moje.

Kiedy termin?

Częstotliwość odpowiedzi na to pytanie w ciągu ostatniego tygodnia urosła do okołu pięciu razy na dobę. Świecie, świetnie że aż tak wyczekujecie na moje genialne dziecko, jednak serio wywieracie presję i na Zuzannie i na mnie i na moim biednym organizmie pytaniami, który nijak nie sygnalizuje akcji porodowej we wskazanym terminie. Dopytywanie o samopoczucie i termin porodu, albo zagadywanie to jak tam? to już? coś wiadomo? coś się dzieje? Naprawdę nam nie pomaga. Proszę nie zmuszajcie mnie do zastosowania środków ostatecznych: wyłączenia komórki i zabunkrowania laptopa na dnie szafy… Normalnie oszaleję, jeśli jeszcze raz ktoś mnie zapyta o rezultaty.

Garść informacji do zapamiętania

Tylko ok. 3-5% ciąż zostaje zakończone porodem wyznaczonym w terminie. Wskazany termin to nic innego jak wzór matematyczny uwzględniający ostatnią datę miesiączki, długość cyklu i tyle. Każda kobieta jest inna, każda ma inny organizm i każde dziecko przychodzi na świat w innym, dla siebie odpowiednim terminie. Poród o czasie to taki, który odbędzie się między 38-42 tygodniem ciąży. Dla ginekologa do ustalenia daty porodu służy 40 tygodni ciąży. Tak też, dwutygodniowy próg pomyłki do przody, czy też do tyłu do ustalonej daty jest jak najbardziej na miejscu. Wierzcie mi, że jak bombardujecie mnie milion razy dziennie tym samym pytaniem, to nie pomagacie, nic nie zmieniacie, tylko stresujecie mnie, nękacie i zniechęcacie do siebie…

Uwaga: każda ciężarna tuż przed porodem chętnie posłucha newsów o waszym życiu, o waszych problemach, o tym co u was – tylko dlatego by nie być nękaną pytaniami o: termin porodu, sam poród, strach, obawy, macierzyństwo i wszystko inne co tyczy się ciąży, rodzicielstwa i dzieci. Dziewięć miesięcy monotematu to naprawdę wystarczająco długi okres by marzyć o tym by pogadać o czymś innym. I jeszcze jedno: tak możesz liczyć na informację o tym, że urodziłam-przeżyłam-mam córkę. Wszystko we właściwym czasie. Tak zapewniam, że wyślemy fotkę noworodka (choć osobiście nadal utrzymuję, że jest to mało estetyczne wrażenie). Jeśli zależy ci na tym, bym odezwała się do ciebie po porodzie, daj mi po prostu żyć. Pozdrawiam wszystkie przyszłe mamy – nie dajmy się.

 

*******

“Kobiety w ciąży los ciężki jak wieloryb.”

Piosenka ciążowa kabaretu Hrabi