Ile jeszcze dzieci i kobiet trzeba zgwałcić, aby ten chory, polski naród w końcu zaczął myśleć i zachowywać się normalnie?!

//Ile jeszcze dzieci i kobiet trzeba zgwałcić, aby ten chory, polski naród w końcu zaczął myśleć i zachowywać się normalnie?!

Byłam w takiej syytuacji, w której groził mi gwałt

Te wszystkie obrzydliwe komentarze na temat ofiar gwałtów, że “takiej to bym patykiem nie tknął”, że “za stara”, “za gruba”, “za brzydka”, “że powinna się cieszyć, że ktoś ją chciał”, są zawsze poniżej godności drugiego człowieka. Trzy razy w życiu miałam sytuacje, w której groził mi gwałt. I wcale nie byłam wystrojona, prowokacyjna, kusząca, chętna, czy pijana. 

Pierwsza sytuacja miała miejsce gdy miałam 15 lat, w wakacje około godziny 19.00 umówiłam się z moim kolegą, sąsiadem z bloku obok na spacer. Znaliśmy się od dziecka i codziennie wieczorem spacerowaliśmy po naszym osiedlu z jego psem Kacprem. Umówmy się, o godzinie 19.00 w lipcu jest jeszcze jasno. Byłam ubrana w najzwyklejszą sukienkę. Długoś do kolana, na nogach trampki, zero makijażu, włosy związane kucyk. Gołym okiem widać było, że jestem jeszcze dzieckiem, bo nigdy nie wyglądałam poważniej niż na swój wiek. Byłam tuż pod klatką mojego kumpla, gdy nagle zaczepił mnie dorosły mężczyzna. Zapytał się o godzinę. Odruchowo sięgnełam po telefon, gdy ten zaczął ściagać spodnie i wyjmowac swojego penisa, onanizując się przy mnie. W tej samej chwili na dole pojawił się mój kumpel z psem, który go po prostu spłoszył.

Druga sytaucja miała miejsce podczas jednego z afterparty w trakcie zawodów judo. Miałam wtedy 19 lat. Międzynarodowa impreza, która odbyła się po kilku dniach zmagań na macie. Wszystko było zorganizowane w eleganckim hotelu, wpisane w wydarzenie sportowe. To była zamknięta dyskoteka dla sportowców, konkretnie zawodników judo. Poszłam na nią bo wszyscy szli. Ubrałam się w dżinsy, zwykły podkoszulek, buty sportowe. Tusz na rzęsach wydawał mi się ekstrawagancją, przy poobijanej buzi po całym dniu zawodów. To była nowość dla mnie i totalnie nie szykowałam się jak na imprezę, nie wiedziałam nawet, że coś takiego będzie miało miejsce. Kilkoro chłopaków od dłuższego czasu nie dawało mi spokoju. Łazili za mną, gwizdali na mnie, cmokali, potrafili klepnąć mnie w tyłek, gdy wchodziłam po schodach. Kilka razy usiłowali mnie wciągnąć do swojego pokoju. Na dyskotece otoczyli mnie na parkiecie tak mocno, że nie miałam możliwosci ucieczki. Gdyby nie kumpel chłopaka mojej koleżanki z pokoju, który wdarł się między nich i mnie dosłownie wyniósł na rękach, nie wiem jak by się skończyła ta “przygoda”. To była jedna z tych sportowych imprez, po której dowiedziałam się, że dwie inne judoczki zostały zgwałcone. 

Trzecia sytuacja miała miejsce w Poniedzialek Wielkanocny wieczorem, gdy wracałam z pracy w Mc’Donaldzie. Na studiach dorabiałam sobie pracując w tym fast foodzie. Do pracy jeździłam różnie, albo rowerem, albo autobusem. Tym razem musiałam jechać komunikacją miejską. Pracę skończyłam o 22. Widomo, że o tej porze w mieście było pusto. Zawsze przesiadałam się pod Hotelem Turkus w Białymstoku. Musiałam przejść przez ulicę, by podjechać jeden przystanek bliżej domu. Odległość niewielka, bo jakiś kilometr, ale zawsze bezpieczniej czułam się nie łażąc sama po ciemku. Gdy pokonywałam standardowy odcinek z jednego przystanku na drugi, z krzaków wyłonił się jakiś rosły mężczyzna ze ściągnietymi spodniami, który się na mnie rzucił. Próbował mnie zaciagnąć na pobocze, w gęste zarośla. Byłam zszokowana, ale działam automatycznie. Zaczęłam z nim się szarpać i jakoś udało mi się go obalić na ziemię i uciec. Wybiegłam wprost na ulicę pełną samochodów. Przeskoczyłam przez barierkę i co sił w nogach pędziłam do domu. Nie sądziła, że potrafię tak szybko biec. 

Dlaczego o tym wszystkim mówię?

Dlatego, że nie potrafię pogodzić się z tym jak są traktowane kobiety w Polsce. 86,7 % Polek doświadczyło jakiejś formy przemocy seksualnej. Co piąta – gwałtu. Aż 91,8 % nie zgłosiła go policji. Tak wynika z raportu o przemocy seksualnej Fundacji na Rzecz Równości i Emancypacji „Ster”. Po komentarzach sprzed kilku dni piętnujących zgwałconą 13-latkę z Warszawy, widać z jakiego powodu kobiety wstydzą się i boją ujawniać krzywdę, jakiej doznały. Społeczeństwo gotowe jest im zafundować ponowną traumę, sama nie wiem czy nie większą niż gwałt. Kobieta która zgłasza gwałt na policji, musi przechodzić przez to piekło jeszcze raz. A potem w sądzie jeszcze raz. I kolejny raz, gdy bada ją psycholog, ginekolog i inni specjaliści. 

Jako kobieta i jako matka dwóch córek jestem przerażona tym, w jakim kraju żyjemy. W dalszym ciągu dominuje przyzwolenie na piętnowanie ofiar gwałtów. W Polsce nadal szykanuje się zgwałcone kobiety i obwinia je za przęstepstwo, którego dokonał oprawca. Gdyby kobieta chodziła nawet naga, pijana, naćpana, w samotnym miejscu, gdy jest ciemno i tak nikt nie ma prawa jej zgwałcić. Komentarze na temat sprzyjających okoliczności są żałosne. Sama trzykrotnie byłam w sytuacji, w której gwałt mi zagrażał. Ani razu nie byłam wystrojona, chętna, pijana, czy jakkolwiek zainteresowana takimi przeżyciami. Do tego wszystko to było dla mnie tak traumatyczne, że boję się wychodzić sama wieczorami. Każdy kto mnie zna wie, że jak się umawiam sama na mieście wieczorem, to wracam albo taksówką, albo mąż mnie odbiera. Wmawianie kobietom, że prowokowały sytuację jest absurdalne i nie na miejscu. Nie jesteśmy sekszabawkami, żeby można było przyjść, zbrukać nas i odejść. Ile jeszcze dzieci i kobiet trzeba zgwałcić, aby ten chory polski naród w końcu zaczął myśleć i zachowywać się normalnie?!

By |2018-10-01T05:45:58+00:00Wrzesień 26th, 2018|Categories: STYL ŻYCIA|Tags: , , , |2 komentarze

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

2 komentarze

  1. Monika Dudzik Październik 2, 2018 at 8:47 am - Reply

    bardzo trudny temat, o którym trzeba głośno mowić i ludzi do znudzenia uświadamiać. Płakać mi się chce, jak czasem czytam komentarze w necie – skąd tyle hejtu i nienawiści do kobiet, które padły ofiarą gwałtu???

    • Nieidealnaanna Październik 5, 2018 at 6:23 pm - Reply

      Mnie to totalnie przeraża, przerasta i demotywuje. Pomoc ofiarom w Polsce jest na tragicznym poziomie. Statystyki mówią o tym, że kobiety bardzo czesto rezygnują ze zgłoszenia przestępstwa z powdu procedur i tego jak są traktowane…

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.