Naprawdę jestem zdruzgotana poziomem wypowiedzi oraz dyskusji dotyczących ofiar gwałtów w Polsce. Nie ma znaczenia, czy gwałt odbył się na dorosłej kobiecie, czy nieletniej dziewczynie, często jeszcze niewinnym dziecku. Zawsze kiedy w mediach pojawia się informacja na temat gwałtu, zaczyna się ostre używanie. Całe bagno, gnój który się wylewa na głowę ofiar gwałtów, przerasta moją percepcję współczucia. Jak można mówić, że to “jej wina”?! Jak można insynuować, że “jak suka nie da, to pies nie weźmie”? Czy kobiety i mężczyźni w ten sposób wypowiadający się o ofiarach gwałtu zdają sobię sprawę, że w każdej chwili to może dotyczyć ich dziecka, siostry, matki, żony, dziewczyny czy córki?

Czym jest gwałt?

Polskie prawo nie określa czym jest „gwałt”. Potoczne określenie gwałtu w prawie ujęte jest pod sformułowaniem „przestępstwo zgwałcenia”. Zapisy dotyczące tego przestępstwa znajdziemy w Kodeksie Karnym w artykule 197 „Przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności”. (http://feminoteka.pl/jedna-wspolna-definicje-m-in-gwaltu-proponuje-europejski-instytut-ds-rownosci-plci/)

Zatem zgwałcenie to
„doprowadzenie innej osoby przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego”.
(art. 197 par. 1 ).

Według Kodeksu Karnego art. 197 par. 2.  zgwałcenie to także

„doprowadzenie osoby pokrzywdzonej do innej czynności seksualnej”.  

Należy zaznaczyć, ze obcowanie płciowe, które reguluje przepis dotyczy: stosunku heteroseksualnego, homoseksualnego, oralnego lub analnego. Ustawodawca za zgwałcenie uznaje również (w art. 197 § 2 k.k.), doprowadzenie do innych czynności seksualnych takich jak  pocałunki, dotykanie, głaskanie, obejmowanie, poklepywanie, obnażanie, zmuszanie do stosunku oralnego itp. To czego brakuje w polskim prawie, to zawarcia sformułowania “bez zgody osoby pokrzywdzonej”. Mówiąc wprost, każda ingerencja w nietykalność cielesną drugiego człowieka bez jego zgody jest gwałtem.