KULTURA

Grubasy w teatrze

Świnia, hipopotam, wszystopożeracz, locha, tłuścioch, słonina, takimi słowami zaczyna się spektakl “Grubasy”. Inicjatywa polskiej reżyserki Agnieszki Błońskiej, która czuła potrzebę zwrócenia polskiemu społeczeństwu uwagi na problem otyłości w naszym kraju. Nie, nie jest to sztuka promująca zdrowy styl życia, nie jest to historia o tym jak żyć by być pięknym i zdrowym. To raczej manifest, głośny krzyk grubasów, którzy również czują, żyją, pragną akceptacji.

Świnia to świnia

Ale jak tolerować kogoś kto śmierdzi, jest tłusty i zajmuje dwa, albo trzy siedzenia w autobusie? Tłuste osoby są tłuste na własne życzenia. Każdy grubas szuka tylko wymówki by się nażreć, zapchać, zajeść smutki. Gdyby „tłuste świnie” w końcu wzięły się w garść i zmobilizowały, gdyby nie oszukiwały z dietą i ćwiczeniami naprawdę by schudły. Nie rozumiem, dlaczego mamy tolerować otyłość, po co im współczuć?! Takie opinie i inne stereotypy o ludziach z nadwagą to chleb powszedni. Szkoła, praca, miejsca publiczne, w końcu Internet to miejsca, gdzie coraz częściej obrywa się nie tylko osobom otyłym, ale również tym z nadwagą, normalnym BMI, niepełnosprawnym lub jakimkolwiek innym defektem.

Sztuka miała być chyba na poważnie, ale w kilku momentach trochę nie wyszła. Pomimo empatii i zrozumienia, (pomimo własnej nadwagi) wszelkie przywoływane sytuacje z życia grubasów częściej wywoływały na mojej twarzy uśmiech niż grymas. Bo w sumie osoby grube potrafią być zabawne. Niepłynność ruchów, uwiezienie w wielkim cielsku, oraz komiczność dysproporcjonalnej  sylwetki we mnie osobiście powoduje śmiech niż miała by wzbudzić nienawiść. Niestety, ale za gruba kobieta zaczyna przypominać ponton, a zbyt gruby facet zaczyna przypominać kobietę. We wszystkim trzeba znaleźć umiar. W jedzeniu również, choć to strasznie trudne, szczególnie gdy kocha się jeść.

Mocne strony

Plusy spektaklu to piękne zdjęcia, które zafundowano aktorom amatorom w czasie realizacji tego projektu. Drugi pozytywny aspekt to przełamanie tabu, jakim jest nadwaga. Ukazanie, że grubi też czują, że potrafią tańczyć, być sexy i w gruncie rzeczy mają normalne potrzeby i marzenia takie jak każdy z nas. Również możliwość zderzenia się z grubym, niedoskonałym ciałem „na żywo”, z jego wszelkimi niedoskonałościami może stanowić dosyć mocne przeżycie zarówno pod względem estetycznym jak i edukacyjnym. Oglądając roznegliżowane grubasy, widz ma możliwość przekonania, że te ciała nie są takie paskudne, wstrętne i że przy bliższym obcowaniu można to akceptować i nie zwracać przesadnej uwagi na kogoś gabaryty.

grubas w folii.png

Gruba przesada

Minusy spektaklu, moim zdaniem to przerost formy nad treścią, a nawet niedosyt treści i formy. Co mam tu na myśli? Otóż, zaangażowanie aktorów amatorów, naturalnie grubych ludzi zmagających się z nadwagą było fajnym pomysłem. Jednak braki w warsztacie aktorskim psują efekt całej sztuki. Do tego idąc na tak „rozdmuchany” medialnie spektakl, który zebrał wiele pozytywnych opinii nawet wśród krytyków spodziewałam się większych emocji. W moim odczuciu w spektaklu zabrakło kontrowersji i zgłębienia problemu otyłych wśród społeczeństwa. Bo w końcu sama nie wiem czy to miała być laurka grubych dla grubych, manifest „ciężkich” przeciwko „szczupłej” modzie, czy może była to fanaberia natchnionej reżyserki? Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem.

 

Grubasy trwają godzinę i jest to spektakl do obejrzenia na raz. Do obgadania w kwadrans przy jeden małej kawie. Nie żałuję, że obejrzałam, ale czuję niedosyt. Czy zachęcam? I tak i nie. Jeśli ktoś, chce zobaczyć amatorów z nadwagą w kilku fajnych scenach i ma ochotę na niedokończoną historię to zapraszam. Jeżeli ktoś z góry uprzedzony jest do ludzi z nadwagą, niech lepiej zostanie w domu lub pójdzie na siłownie, bo poziom zirytowania może w nim tylko  wzrosnąć wprost proporcjonalnie do wagi występujących uczestników spektaklu.

 

Gruby, chudy, brzydki, ładny, łysy, owłosiony, niepełnosprawny, głupi, mądry, kulturalny, chamski, skrytym, napastliwy. A może po prostu inny? Nie ma sensu targować się o swoje upodobania. Jedyne co jest słuszne to otwartość na odmienność do tego stopnia, w którym nie narusza naszej autonomii. Nie starajmy się być tolerancyjni na siłę, to i tak nie wyjdzie. Nie bądźmy też wspaniałomyślni dla wszystkich i dla każdego. Jedyne co możemy zrobić dla siebie i innych, to zachować powściągliwość, w sytuacjach, w których nasza opinia może kogoś skrzywdzić. Karma wraca i negatywne emocje, zapewne wrócą do nas kiedyś, niestety ze zdwojoną siłą…

*****************

„Często widziałem wielu moich konkurentów z papierosem w ustach.

Palenie pomaga w stresie oraz w odchudzaniu, gdyż zabija głód.

Jeszcze kilka lat temu, przed zmianą przepisów,

kiedy waga była niesłychanie ważna,

 często paliliśmy i chodziliśmy bez przerwy głodni,

ponieważ panowała histeria odchudzania.

Dzisiaj przyzwyczajenie czy nałóg u wielu zostało”

– Janne Ahonen

 

 

25 KOMENTARZY

  1. Ania- ja bym mogła czytać Twoje recki na łamach jakiejś gazety albo portalu regularnie! Serio, umiesz to robić w bardzo ciekawy , przystępny i obiektywny sposób. Na spektakl raczej się nie wybiorę ale czekam teraz na relacje z BlogoWigilii 🙂

    “Karma wraca i negatywne emocje, zapewne wrócą do nas kiedyś, niestety ze zdwojoną siłą…” 10/10

  2. Na tę sztukę raczej bym nie poszła, ale grubych ludzi nie oceniam. Nie każdy gruby jest gruby, bo dużo je. Różnie to bywa. Poza tym grubi ludzie zazwyczaj są sympatyczni (przynajmniej ci których znam). 🙂

  3. “Jeśli ktoś chce zobaczyć amatorów z nadwagą(…) to zapraszam” – nie przekonało mnie to ;D w ogóle chyba nie czuje sie zainspirowana. Mimo że nic nie mam do ludzi otyłych i doceniam pomysł na poruszenie ważnej kwesti. 🙂

  4. Twoja recenzja wydaje się być lepsza od tej sztuki. Nie jestem uprzedzona do ludzi otyłych, chociaż w niektórych sytuacjach znalezienie się w pobliżu takich osób nie jest miłe (metro, autobus, kolejka itp). Na sztukę raczej bym nie poszła. Pozdrawiam świątecznie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.