Zastanawialiście się kiedyś nad tym jak wielką moc ma miłość? Na pierwszy rzut oka to może wydawać się banalne, kiedy mówi się o tym, że dzięki miłości mamy siłę do radzenia sobie z przeciwnościami losu, jesteśmy szczęśliwi, pełni energii, czy po prostu czujemy się spełnieni. A co jeśli owa miłość poza ogromną siłą budowania działa również jak wielki buldożer, który potrafi niszczyć? Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że słowa potrafią bardziej boleć niż czyny? Czy to co mówi ktoś, kto nas kocha może być mową nienawiści?

Nikt nie kocha tak mocno jak matka

W naszej kulturze utarło się, że matka jest synonimem dobra. No która matka nie kocha swojego dziecka i nie chce dla niego dobrze? No prawie każda, po za tymi, które z jakiś tam powodów mają problemy same ze sobą krzywdzą i zaniedbują swoje potomstwo. A matki, które kochają tak mocno, że aż toksycznie? Przez lata bardziej lub mniej świadomie stosują mowę nienawiści, którą kaleczą swoje potomstwo. Czy mowa nienawiści może naprawdę wypływać z ust rodzicielski? Gdzie znajduje się cienka granica między miłością, a jej wypaczonym wymiarem?

Krytyka, wyśmiewanie, zawstydzanie oraz brak wsparcia

To cztery główne grzechy matek, które kochają. No bo przecież one naprawdę dla swoich dzieci zrobiłyby wszystko, czasem robią aż nadto. Na każdym kroku krytykują twoje poczynania, nigdy nie wierzą że ci się uda,a twój pomysł może być szansą na sukces. Celowo zawstydzają cię przy innych. Niby w żartach i pod obłoczkiem śmiechu, ale tak naprawdę nabijają się z twoich wad, niedoskonałości i wpadek. A kiedy już w końcu zdecydujesz się na jakiś krok w kierunku zmian, to nigdy nie otrzymujesz słowa wsparcia i wiary we własne możliwości.

Matka epicentrum wszechświata

Na pewno nie ma rodziców, którzy nie popełniają błędów, wiadomo są tylko ludźmi, ale czy matka która nieustannie narzeka, ocenia i wyśmiewa nie stosuje wobec własnego dziecka mowy nienawiści? Jako czterolatek miałeś problemy z samodzielnym załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Trudno pielucha nie wybiera, co prawda można by polemizować, czy nieudany debiut na nocniku to bardziej twoja wina, czy matki ale nie o to się rozchodzi. Wydarzenia pamiętasz przez mgłę, albo wcale nie pamiętałeś jednak przy okazji rodzinnych spędów jest ci wypominanie (wspominane przez rodzicielkę), że tak długo nosiłeś pieluchę. Teraz to niby rodzinna anegdotka, ale tobie pomimo ukończenia trzydziestki nie jest do śmiechu.

Innym razem wróciłeś ze szkoły z genialnym pomysłem zapisania się na kurs fotograficzny. Reakcja matki? Wyśmiała cię, że niby ty masz talent do robienia zdjęć? Wielki artysta się znalazł. Nie było mowy o wsparciu finansowym, sojusznika znalazłeś w tacie, ale mama chodziła obrażona przez miesiąc. Zabawne, że mimo tego iż miałeś 11 lat pamiętasz to do dziś i nadal potrafi zaboleć…

Albo wtedy, gdy jako nastolatka walczyłaś zbyt szybko rosnącą wagą, twoja mama zafundowała ci prawdziwy horror. Najpierw zwyzywała cię od idiotek, potem od leniwych dziewuch, które zamiast pomóc w sprzątaniu liczą kalorie. Na dokładkę powiedziała, że nawet jak schudniesz to i tak to ci nic nie pomoże, bo masz piegi i zero biustu. Mama zawsze wiedziała jak ci dokopać, znała twoje najczulsze punkty i celowała w nie ostro, jakby urodziła się z celownikiem w oczach.

Mówienie, że twoje pomysły są głupie, że i tak nie dasz rady. “Skoncentruj się na czymś ważnym, a nie chodzisz z głową w chmurach”. “Nie próbuj, bo i tak nic z tego nie będzie”. “Nie jedz tyle, będziesz tłusta.” “Facet,  a je jak baletnica. Jak nadal będziesz taki chudy to nigdy nie znajdziesz dziewczyny”. “Zostaw, zrobię to lepiej.” “Nie dotykaj, bo zepsujesz”. “Ile razy ci mówiłam, że chleb się kroi tym nożem, a ten jest przeznaczony do masła?!”. To tylko niektóre przykłady mowy nienawiści stosowanej przez naszych rodziców w domu. Co najgorsze te słowa nigdy nie znikają z naszych uszu, odzywają się w najmniej nieoczekiwanym momencie, kiedy jest nam wyjątkowo paskudnie i źle. Najgorsze jest to, że to wchodzi nam w krew i bardzo łatwo jest to samo zafundować własnemu dziecku, już w rodzinie którą się tworzy.

Zostawmy mężczyzn w spokoju

Przyczepiłam się tych matek, a ojcowie też nie są świeci. Oczywiście nie powinno się generalizować, ale w tekście podane sytuacje są specjalnie wyjaskrawione. Kobiety z natury więcej mówią, raz lepiej, raz gorej a to głównie za sprawą budowy naszego mózgu. Warto zaznaczyć, że nie tylko to co mówimy ma sens i znaczenie dla drugiego człowieka, ale również to czego nie mówimy. Szczególnie ważne jest, żeby to właśnie mama, która przez początkowe lata życia dziecka jest jego wszechświatem mówiła, że: kocha, lubi, szanuje i wierzy we własne dziecko. Tylko dzięki ciepłym słowom, realnym wsparciu i byciu przy swojej latorośli budujemy w dziecku poczucie bezpieczeństwa, pewność siebie i neutralizujemy ilość lęków, które i tak będzie posiadać w przyszłości.

Mowa nienawiści inny wymiar

Celowo poruszyłam wątek matek, które swoimi “gadkami” niszczą psychikę swoich dzieci, jak to się mówi nikt nam tak nie namiesza w głowach tak jak nasi rodzice… W swoim życiu spotkałam wiele kobiet, jestem nieodłącznym elementem babskie środowiska, dlatego w sposób szczególny chcę zwrócić uwagę na tzw. czarnowidztwo i sianie zamętu. Jak ja nie znoszę kobiet, które wszystko widzą w czarnych barwach. Specjalnie mówię kobiet, bo faceci na całe szczęście częściej trzymają język na kłódkę i przynajmniej swoimi pesymizmem nie zatruwają, aż tak bardzo innym życia. Wyolbrzymianie błahych spraw do kategorii światowego kataklizmu. Wieczny jęk, że źle, że na pewno się nie uda, że po co próbować i “biedowanie”, zamartwianie się na zapas. Po co to wszystko? Czy nie lepiej zrobić trzeźwą ocenę sytuacji i po prostu działać? Od dawna siedziała we mnie potrzeba zwrócenia uwagi na to jak “najważniejsza osoba” w naszym życiu potrafi nas skrzywdzić. Wpis jest inspiracja powstałą w wyniku wątku tematycznego #stopmowienienawiści w Grupie #blogiKOT. Jestem ciekawa, czy w swoim otoczeniu również zwróciliście uwagę na mowę nienawiści? Jeśli tak, proszę koniecznie o tym znać w komentarzu na dole.

*********

“Im więcej w człowieku zła, tym bar­dziej mu­simy go kochać.”

  • Mikołaj Gogol