Kiedy Ania napisała do mnie z propozycją gościnnego wpisu, trochę się przeraziłam. Czytuję jej blog od dawna i zupełnie nie wiedziałam, co mogę od siebie zaproponować. Prowadząc blog, wiem, jak ważna jest spójność tematyczna – głównie ta w naszym zamyśle.

Na szczęście Ani napisałam, że może coś od siebie zaproponować – fryzura uniwersalna. I tak jak pomysł mi się spodobał, tak chciałam uciekać i napisać, że to jest niemożliwe, ale… Podjęłam się wyzwania. Nie ukrywam, od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł na fryzurę „uniwersalną”, jednak dopiero dostając od Ani taką propozycję, miałam więcej motywacji do poszukiwań.

Fryzura uniwersalna

Dzisiejsze wielozadaniowe uczesanie przedstawiam Wam od końca. Pierwsze wyzwanie, jakie spotykamy na swojej drodze – praca. Już nawet nie myślę o jakimś dres kodzie, ale głównie o wygodzie. Kok jest zawsze elegancki, ale przede wszystkim wygodny. Nie zawsze mamy chęć, aby włosy gdzieś się plątały.

fryzura uniwersalna

Wykonanie:

Do poprzednich dwóch kroków dochodzi najprostszy kok. Może być tylko w formie związanych włosów, ale może też być zrobiony z wcześniej zaplecionego warkocza.

Po pracy jest czas, na mniej formalne uczesanie przy spotkaniu np. z koleżankami czy na zakupy. Koki są też oczywiście wygodne, ale miło jest cieszyć się, nie do końca, ale rozpuszczonymi włosami. Kucyk jest najlepszą, mniej formalną, opcją uczesania.

fryzura uniwersalna

Wykonanie:

Z przygotowanej jako pierwszej fryzury związujemy włosy w niski kucyk. Następnie przesuwamy gumkę, trochę niżej. Włosy za gumką od strony głowy dzielimy na dwie części i przeciągamy przez powstałą dziurę cały kucyk. Włosy można przełożyć od góry lub od dołu – jak u mnie. Co więcej, jeżeli włosy przełożymy od dołu, warto pod kitek podpiąć spinkę. Stworzymy iluzję wysokiego upięcia, włosów będzie o wiele więcej.

Na koniec, a w zasadzie na początek propozycja romantycznej fryzury. Właśnie z taką najczęściej kojarzą mi się rozpuszczone włosy, a do tego jeszcze z warkoczem.

fryzura uniwersalna

Wykonanie:

 

 

Po lewej i prawej stronie łapiemy kosmyki włosów, z których następnie pleciemy klasyczne warkocze. Od was zależy, jakie warkocze mają być grube i czy mają odsłaniać twarz. Każda forma do tej fryzury pasuje. Następnie powstałe warkocze związujemy z tyłu głowy. Mam nadzieje, że sprostałam tematowi. Przyznam, że bardzo się cieszę, że Ania wpadła na taki pomysł i mi go zaproponowała. Sama pewnie bym kolejny i kolejny miesiąc przeciągała stworzenie fryzury „uniwersalnej”.

*****

Więcej tekstów Joli znajdziesz na jej blogu Yolsh, do którego śledzenia oczywiście zachęcam. Jest to wyjątkowe miejsce w sieci, gdzie znajdziesz nie tylko pomysły na fryzury, garść inspiracji z kuchni bezglutenowej, ale również informacje z zakresu grafiki, projektowania i innych artystycznych wizji, których zapewniam cię, Jola ma pewną głowę.