Przyznam wam się szczerze, że większej sceptyczki w przypadku tzw. literatury kobiecej niż ja na tym świecie nie ma. Wiem, że należę do grona miłośniczek Schmitta, jednak wszelkie kobiece nowości i bestsellery opijam szerokim łukiem. Dawno temu polegałam na gustach innych psiapsiółek, które co rusz podrzucały mi książki Grocholi, Kalicińskiej, Simsons itp. Czytałam je, nie żeby z jakimś wielkim bólem, ale zdecydowanie babskie pierwiastki w ich tematyce na co dzień mnie kręcą, W książkach najczęściej szukam oderwania, zatracenia, innego wymiaru lub dreszczyku emocji. Tym samym od  kilku lat częściej sięgam po książki polecone przez męskie grono (przepraszam za te uogólnienia) ale kryminały, powieści akcji, szpiegowskie intrygi, gangsterskie porachunki to bardziej moje klimaty.

Jedno wielkie WOW

Tym bardziej przeżyłam niezły szok poznawczy, zaskakując samą siebie kiedy czytając książkę “Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl totalnie przepadłam na trzy popołudnia w łóżku razem z kotami. Książka okazała się nagrodą w jednym z konkursów ukochanego Radia Kolor (myślę, że trochę psychiczne, ale mam tak, że jak już otrzymam jakąś książkę nawet nie w mojej tematyce to nigdy nie odpuszczam i zawsze ją czytam). Uważam to za pewne świętokradztwo pominięcie literatury, którą otrzymuje się w różnych, czasem dziwnych okolicznościach. Całe szczęście dotychczas w moje ręce nie trafiły poradniki wędkarskie i inne ciekawe pozycje, co najwyżej wbrew sobie poszerzam swoje horyzonty z zakresu klubu książek “Kobiety to czytają”.

W samo sedno

Dużo dziś dygresji, dlatego w końcu przechodzę do “Dzikiej drogi”. Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła, powiem więcej totalnie mnie pochłonęła, a czytając ostatni akapit zakończenia dostałam tak spazmatycznego ataku płaczu i duszności, że moje koty myślały, że się przekręcę. Historia opowiedziana w książce jest niezmiernie bliska memu serca z kilku powodów. Główna bohaterka Cheryl jest moją rówieśniczką, nie umie tak jak ja uporać się z nagłą śmiercią swojej mamy, ma strasznie poplątaną relację ze swoją rodziną, żyje na krawędzi i popełnia masę błędów szukając samej siebie. Jak zaczęłam to czytać – pomyślałam hm… brzmi bardzo znajomo.

Doświadczenia bolą

Cheryl po naprawdę wielu trudnych, bolesnych i ryzykownych przeżyciach postanawia wyruszyć w drogę pokonując szlak wiodący wzdłuż Ameryki Północnej. W książce nie ma miejsca na wygładzone i upiększone opisy pięknych krajobrazów wzdłuż szlaku gór, którym podąża gówna bohaterka. Wspomnienia są bardzo realistyczne, momentami brutalne i rozbrajająco szczere. Krucha, filigranowa blondynka sama na górskim szlaku wydaje się jedna wielką abstrakcją. Jednak podróż Sheryl to nie tylko wyzwanie dla jej ciała, to nie tylko zmęczenie, ból mięśni, oraz zdarcie totalnie podeszwy stóp. To również podroż w głąb samej siebie. Bohaterka tej historii wędruje by w końcu odnaleźć prawdę o sobie, pokonać demony przeszłości, uporać się z bolesną stratą matki i naprawić swoje dotychczasowe życie nie będące pasmem sukcesów.

Inna niż wszystkie

“Dzika droga” to nie jest typowa literatura kobieca pełna romantycznych uniesień, dziewczęcych rozterek i rozmyśleń na temat miłości idealnej. “Dzika droga” ukazuje rytuał przejścia zbłąkanej kruchej istoty, która dzięki trzem miesiącom spędzonych w totalnej dziczy zdanej tylko i wyłącznie na siebie odnajduje w sobie moc do stawienia czoła życiowym przeciwnościom. Książka jest naprawdę piękna. Ten przymiotnik pasuje do niej idealnie: piękna historia, piękne miejsca, piękne wartości i piękno naszego życia wszystko zawarte w tej cudnej powieści. Historia niezwykle poruszająca, motywująca i o całe niebo lepsza niż poradniki z cyklu jak żyć by być szczęśliwym.

Skoro książka okazała się totalnym zaskoczeniem, bardzo dobrym kawałkiem literatury to tym razem zaryzykuję i obejrzę również ekranizację mimo, że w główną bohaterkę wciela się odtwórczyni “Legalnej blondynki”, za którą ujmując rzecz delikatnie średnio przepadam… Zachęcam wszystkich do sięgnięcia po “Dziką drogę”, a sama z chęcią obejrzę ekranizację. Polecam.

********

“Były tylko dwa wyjścia, właściwie takie same.

Mogłam wrócić tam skąd przyszłam,

lub iść, dokąd zamierzałam dojść”

– fragment książki

“Dzika droga. Jak odnalazłam siebie” Strayed Cheryl