STYL ŻYCIA

Pomysł na domowe SPA i mój pielęgnacyjny przysmak, który pozwala mi się zrelaksować

Jeśli zastanawiasz się jak być nie tylko aktywną mamą i szczęśliwą żoną, ale również zadbaną kobietą, przychodzę z gotowym pomysłem na domowe SPA. Wiem jak to jest, gdy po całym dniu wyzwań, jedyne o czym marzysz to chwila ciszy i relaksu we własnej wannie. Nieustannie przekonuję moje Czytelniczki, że nie musisz być idealna, aby być szczęśliwa i tak naprawdę, wcale nie musisz wydawać dwóch wypłat na pobyt w SPA, by zafundować sobie odrobine luksusu i relaksu we własnej łazience.

W tym wpisie dowiesz się:

  • jak zorganizować sobie domowe SPA
  • jak często się relaksuję
  • czym jest pielęgnacyjny przysmak
  • oraz co jest moim sekretnym składnikiem szczęścia.

Domowe SPA – niezbędne rzeczy:

Potrzebujesz:

  •  jednej aktywnej kobiety, która zasługuję na odrobinę relaksu
  • ulubione świeczki
  • muzykę z własną playlistą
  • sole do kąpieli lub ulubiony płyn
  • maseczkę na twarz
  • marshmallow peeling cukrowy Ziaja
  • optymalnie preparat odżywiający włosy
  • filiżanka herbaty z cytrusami, imbirem i miodem.

Domowe SPA z pielęgnacyjnym przysmakiem

Moment, w którym mogę zrzucić z siebie ciężar całego dnia i odpocząć w wannie uważam za jeden z najważniejszych, dzięki któremu udaje mi się zrelaksować i odpocząć. Zawsze uwielbiałam robić sobie domowe SPA, ale od kiedy jestem mamą jeszcze bardziej doceniam moc tego pielęgnacyjnego rytuału. Organizując sobie SPA w łazience zaczynam od nalania ciepłej wody do wanny, najczęściej dodaję do niej płyn do kąpieli, bo po prostu kocham zanurzyć się w pianie. W czasie gdy napuszczam wodę, przygotowuję sobie rozgrzewającą i aromatyczną herbatę z cytrusami, imbirem i miodem. Potem ustawiam na brzegach wanny zapachowe świeczki, w moim przypadku są to najczęściej waniliowe nuty, bo jako jedne z nielicznych nie są dla mnie zbyt intensywne i drażniące. Kulminacyjnym momentem jest włączenie ulubionej muzyki, odpoczywam przy płytach Lykke Li lub Krzysztofa Kiliańskiego. Nim wejdę do wanny…

Zabiegi pielęgnacyjne w domowym zaciszu

Minimum dwa razy w tygodniu, ale najchętniej trzy razy organizuję sobie domowe SPA. W przypadku pielęgnacji nie jestem minimalistką i uwielbiam zadbać o swoje ciało całościowo. Zaczynam od zrobienia demakijażu oraz nałożeniu maseczki na skórę twarzy. Najczęściej wybieram którąś z tych opcji: nawilżanie, regeneracja, rozświetlenie. Można powiedzieć, że są to trzy rzeczy, których potrzebuje moja (prawie bezproblemowa) cera. Następnie na wilgotne włosy nakładam maseczkę regeneracyjną lub odżywkę (od kiedy farbuję włosy jest to zbawienne dla mojej fryzury). Robię sobie turban z ręcznika i jestem gotowa na gwóźdź programu.

Mój pielęgnacyjny przysmak, czyli recenzja

peelingu cukrowego Marshmallow od Ziaji

Od kiedy pamiętam, zawsze byłam dumna z mojej skóry, ponieważ jest jędrna, gładka i miła w dotyku. Sekretem mojej pielęgnacji jest wykonywanie regularnego peelingu ciała, który złuszcza martwy naskórek i przyspiesza regenerację skóry. Tak jak wspominałam Wam wcześniej, jestem ogromną fanką słodkiej nuty zapachowej, również w przypadku kosmetyków. Cukrowy peeling Marshmallow Ziaji rozkochał mnie w sobie jeszcze długo przed Walentynkami.

Marshmallow peeling cukrowy

Cechy charakterystyczne:

1.      Marshmallow to karmelizowany peeling cukrowy

2.      Ma zapach pianek marshmallow.

3.      Wygładza skórę naturalnymi kryształami cukru.

4.       Aromatyczna pielęgnacja pozostawia skórę miękką i smakowicie pachnącą.

5.      Wchodzi w skład serii Pielęgnacyjne Przysmaki Ziaja.

6.      Pojemność opakowania to 300 ml.

Marshmallow peeling cukrowy – moja rekomendacja

Domowe SPA nabiera zupełnie innego wymiaru po wykonaniu peelingu całego ciała z cudownie pachnącym peelingiem cukrowym Marshmallow. Jego konsystencja jest gęsta, dzięki czemu idealnie rozprowadza się po ciele. Różowy kolor powoduje, że jego aplikacja działa na mnie niesamowicie odprężająco i wprawia mnie w dobry nastrój. Skóra jest idealnie wygładzona i bardzo przyjemna w dotyku. Moim trikiem na pielęgnację pleców i tylnej części ciała jest wykonanie masażu z peelingiem za pomocą naturalnej szczotki da kąpieli. Peeling kupisz w sklepie internetowym Ziaja.

KONKURS WALENTYNKOWY

Wraz z marką Ziaja przygotowaliśmy dla Was konkurs walentynkowy, w którym do wygrania są 2 zestawy kosmetyków Gdanskin 2018.

Pytanie konkursowe:

Jaki zabieg pielęgnacyjny zafundujesz sobie z okazji Walentynek?

Konkurs trwa od 11.02.2019 r.  do 18.02.2019 r. Dwie najciekawsze laureatki zostaną nagrodzone zestawami kosmetyków od marki Ziaja, o czym poinformuję 20.02.2019 r. na blogu, w komentarzu pod tym artykułem. Powodzenia!

Wpis powstał we współpracy z e-ziaja.com

40 KOMENTARZY

  1. Na Walentynki zaserwuję sobie dzień warzywno- owocowy i przez cały dzień będę jadła tylko warzywa i owoce. A w międzyczasie maseczka z awokado. ♡

  2. Może chociaż w Walentynki uda się znaleźć choć chwilkę dla siebie…między jednym karmieniem piersią a drugim Lubię domowe sposoby na pielęgnację.Przed wieczorem z ukochanym na pewno użyję przygotowanego przez siebie peelingu z kawy i cukru na całe ciało,a na twarz nałożę maseczkę z jajka i miodu.Jesli córeczka pozwoli dotknąć tatusiowi takiej gładkiej mamusi to będą to udane walentynki

  3. Zarówno z okazji Walentynek jak i bez okazji zafunduję sobię to, co uwielbiam i robię systematycznie czyli peeling całego ciała :)Kocham to uczucie gładkiej skóry po zabiegu, a z okazji Walentynek mąż będzie mógł mnie miziać bez przerwy

  4. Z okazji walentynek zorganizuję sobie domowe spa razem z 11 letnią córką fanką wszelkiego rodzaju maseczek i peelingów, poszukamy ciekawych przepisów na maseczki i przygotujemy własne wariacje na ten temat plus oczywiście pachnące odżywki do włosów

  5. A ja przywiążę dziecko do chłopa i do sofy w salonie, nasypię soli do kąpieli i będę leżeć dopóki nie będzie ciszy co będzie oznaczało ze śpią a wtedy wyjdę, wklepię w skórę krem z jagód acai i włączę jakieś romansidłoa potem może mąż się obudzi i przyniesie wino…

  6. Gdybym miała wannę, nasmarowałabym się wszystkim co tylko możliwe i przeleżałabym tam cały wieczór (to takie Marzenie), a teraz pozostaje mi tylko peeling cukrowy pod prysznicem (zawsze wcieram go w ciało do momentu aż nie robi mi się chłodno) i wygładzająca maseczka na twarz… Kto wie, może kiedy Święty Walenty sprawi, że będę miała wannę <3

  7. Na pewno będzie to masaż od męża i oczywiście ja zafunduję też jemu chwilę relaksu w tym niby zwykłym a jednak niezwykłym dniu Ale nie pytajcie co to będzie

  8. Z okazji Walentynek zaserwuję sobie dłuuuugi masaż stóp oczywiście z udziałem mojego ukunionego olejku lawendowego <3 a zaangażuję do tego moją drugą połówkę Mężusia. Mam nadzieję że nasz 1.5 roczny szkrab pozwoli na chwilę zrelaksować się rodzicom a iż napewno spodoba się to naszej drugiej miłości mieszkajacej jeszcze w brzuszku <3

  9. W Walentynki najpierw będzie kąpiel w wannie z płatkami róż, peeling i maseczka, a wszystko to przy świecach… Później nadejdzie czas na drugą cześć zabiegów, czyli masaż z użyciem olejków, który zrobi mi mój osobisty masażysta, czyli mój mąż… A co potem chyba nie muszę pisać… Tak to będzie udane SPA…
    Udanych Walentynek

  10. W walentynki zafunduje sobie maseczke ze szpachli murarskiej bo remontuje mieszkanie, a później oczyszczajaca kapiel z pianka miętowa!

  11. Długa kąpiel z maseczką na włosy i twarz, świeca zapachowa i ulubiona muzyka. Książka i kieliszek wina. Moje ulubione SPA domowe

  12. Z okazji Walentynek zafunduje sobie zabieg warzywo-owocowy z zupek mojego synka który jedząc robi maseczki nie tylko na mamie 😉 następnie buziakowy ślimak (najlepszy) z synusiowych buziakow. A na koniec masaż małym cialkiem które zasypiajac przytulony masuje rączkami i nóżkami gdzie tylko może 😉 a po masażu gorąca kąpiel i słodki sen w ramionach męża

  13. Z pewnością będzie to długa, gorąca kąpiel w wannie wypełnionej po brzegi kusząco pachnącą pianą, do tego delikatny masaż pleców, który przyniesienie odprężenie i ukojenie po pracowitym dniu…a na twarz maseczka, która rozświetli zmeczoną skórę, aby moc zabłysnąć wieczorem przed meżem

  14. Ten dzień spędzę sama bo moi chłopcy pojechali na ferie, włączę ulubioną muzykę Enya zapalę świece z ziarenkami kawy nałożę maseczkę i będę ładować akumulatory naprzeciw wszystkim wampirom energetycznym a co

  15. W walentynki relaks jaki sobie zafunduje to gorący prysznic, z moim ulubionym natryskiem górnym, do tego śpiewanie do słuchawki od prysznica piosenek, które kojarzą mi się z pierwszymi Walentynkami z mężem, a co tam że sąsiedzi będą marudzić, w koncu relaks to relaks. Nastepnie moje ukochane ciepłe kapcioszki, ciepła herbatka z pomarańczą i goździkiem i książka. Mam do nadrobienia kilka tytułów więc relaks będzie długi. Dobrym dodatkiem do relaksu będzie wykorzystanie męża by zajął się dziećmi i zawiózł maluchy du babci 😉
    I ten sen… Błogi spokojny sen bez budzenia się na karmienie synka. O Tak to będzie wspaniale spędzony dzień Walentynek.

  16. W walentynki zapewne w domku i z chorowitkiem ,no ale wieczorkiem oczyszczanie ,wygładzenie ,nawilżenie i pachnidła Maseczki dla męża córki i dla mnie a co domowe spa ,wszyscy będą zadowoleni i wygładzeni filmy romantyczne i mnóstwo czekoladek ,pachnące świece i moi najkochańsi przy boku (rodzina)

  17. A ja zrobię sobie aromatyczną kąpiel w pianie z Piccolo i truskawkami potem peeling z brązowego cukru lub kawy a na koniec balsam i ogórek na oczy ☺️ a tak w ogóle to posiadam i uwielbiam serie Ziaja z acai

  18. Mój mąż w tym roku zadbal o to abym miala wolny wieczór, niestety nie udalo sie by miec wspolny wolny wieczor we dwoje ale to nic kiedy indziej zrobimy sobie nasze Walentynki ❤️
    A ja zrobie piling kawowy calego ciała . Maseczka na twarz i włosy, później masaż szczotką. Zadbam tez o moje stopy, wolaja o pomste do nieba. Na koniec zjem cos dobrego bo moj dzien ze SPA to uczta dla kazdego zmysłu.

  19. W walentynki z moim narzeczonym robimy sobie domowe SPA składające się z długiej kąpieli z olejkami werbeny i bazylii, koniecznie peeling całego ciała (tutaj wchodzi ziaja cappuccino, uwielbiam), dokładne oczyszczanie twarzy (żel z peelingiem również od Ziaji liście manuka), szlafrok, ciepłe kapcie, maseczka na twarz (ponownie ziaja zielona glinka), następnie kremowanie i balsamowanie (i znowu niezastąpiona ziaja z mocznikiem) gorąca herbata albo wino i film.
    Dzień idealny

  20. W walentynki z moim narzeczonym robimy sobie domowe SPA składające się z długiej kąpieli z olejkami werbeny i bazylii, koniecznie peeling całego ciała (tutaj wchodzi ziaja cappuccino, uwielbiam), dokładne oczyszczanie twarzy (żel z peelingiem również od Ziaji liście manuka), szlafrok, ciepłe kapcie, maseczka na twarz (ponownie ziaja zielona glinka), następnie kremowanie i balsamowanie (i znowu niezastąpiona ziaja z mocznikiem) gorąca herbata albo wino i film
    Dzień idealny

  21. Chyba kawa pójdzie w ruch 🙂 skoro pracuje w coffe shop kawy mam pod dostatkiem 🙂 a nic tak nie działa jak delikatna tarka z kawusi 🙂 raczej zrobię to rano żeby się obudzić ;)bo picia kawy mam po dziurki (7espresso z managerem w ciągu 8h to dość )
    Na włosy żółtka jajek z miodem 🙂
    A twarz żelatynowa z mlekiem 🙂
    Nie mam koncepcji na stopy… może jakaś z balsamu do ciała i grube skarpety jak za starych czasów ?;)
    Czas start 🙂

  22. Może chociaż w Walentynki moje chłopaki pozwolą mi w spokoju wziąć długą kąpiel z peelingiem, maseczką, balsamem do ciała i lampką wina. Niewiele potrzeba MatcePolce do szczęścia

  23. Z omazji Walentynek zafunduje sobie kapiel z olejkami eterycznymi by sie odprezyc i zrelaksowac przy swiecach z muzyka w tle, na twarz zrobie sobie maseczke oczyszcajaco regenerujaca, peeling cukrowy aby podarowac swemu cialu przyjemny masaz potem balsamem lub olejkiem nawilze cialo by delektowac sie jak najdluzej cudownymi aromatami ktore przenikna me cialo… Uwielbiam takie domowe spa…

  24. W walentynki zadbam o relaks ciała i ducha.
    Na początek zafunduję mojej skórze peeling, dzięki czemu stanie się gładka i miękka, odzyska blask. Stosuję często peeling kokosowy:2 łyżki cukru, najlepiej brązowego połączyć z 2 łyżkami oleju kokosowego i starannie wymieszać. Gotową mieszankę wmasuję w ciało, spłuczę letnią wodą i osuszę ciało ręcznikiem.
    Być może zafunduję sobie kąpiel w mleku, które doskonale odżywia skórę i dodają jej blasku. 15 minutowy relaks w wannie daje doskonałe rezultaty. Nie musi to być prawdziwe mleko, wystarczy mleko w proszku. Wzbogacam je kilkoma kroplami różanego olejku i zanurzam się po szyję w mlecznej kąpieli.
    Kolejny krok to masło lub balsam do ciała. Masło dzięki gęstej konsystencji uelastycznia skórę, zapobiega wysuszaniu, sprawia że staje się ona gładsza.

  25. Ze względu na:
    – noworoczne postanowienie (daję radę!)
    – kiepski stan przewodu pokarmowego
    – zbliżający się wielkimi krokami dzień ślubu (muszę się zmieścić w suknię)
    …nie jem słodyczy. Jak dobrze, że słodkie kalorie nie wchłaniają się przez skórę! Dlatego zafunduję sobie masaż ciepłą czekoladą, a co! Coś mi się od życia należy 🙂

  26. Z okazji Walentynek zafunduje sobie ciepły prysznic o zapachu owocowego żelu, a dodatkowy peeling kawowy, maseczka błotna, którą uwielbiam a na koniec nawilżający balsam, lampka winka i wyczekiwanie piątku na powrót drugiej połówki

  27. W walentynki? Hmm.. cokolwiek!
    Ciepły prysznic to podstawa.
    Moja alergiczna cera potrzebuje mega doładowania, czyli:
    Coś delikatnego do mycia twarzy, maseczka peel off, tonik ziaji z płatków róż i mega nawilżający kremik.
    W tym czasie moczenie stópek w ciepłej wodzie z solą z Kopalni w Wieliczce <3
    A następnie narzeczony obiecał masaż stóp z jednoczesnym oglądaniem komedii romantycznych.
    Wieczorowe spa zaplanowane <3

  28. Niestety wizytę u lekarza, bo dostałam jakiegoś uczulenia i spuchło mi oczko 🙁 ale jak tylko wszystko wróci do normy, to nawilżająca maseczka i solarium na twarz, chociaż z 15min, żeby nie myśleć o paskudnej pseudo- zimie 🙂

  29. Relaksującą kąpiel oczyszczającą planuje przygotować dla siebie i męża. Składniki to soda oczyszczona żeby zmiękczyć wodę, ziemia okrzemkowa, sól epsom, chlorek magnezu i parę kropel olejku lawendowego. Kąpiel taka odpręża , oczyszcza organizm z toksyn i dodaje sił. Do tego lampka schłodzonego wina i nastrojowa niebieska lampa led (nie romantyczne świeczki , zawsze mam wrażenie że gdzieś się ich dotknę wychodząc i poparzę xD)
    ..a później co wyobraźnia przyniesie 🙂

  30. Domowe SPA rozpocznę od peelingu z kawy, cynamonu i cukru. Wymasuję nim całe ciało. Następnie nałożę maksę na twarz z banana i miodu. A z racji tego, że uwielbiam serię z Kozim Mlekiem to na koniec specjalna nawilżająca kąpiel z prawdziwym kozim mlekiem (i tu zaskoczenie-tak prawdziwym, mamy tu dużo kóz ). Na koniec już, tylko balsam Ziaja Kozie Mleko.

  31. Musiałam to zrobić. Skorzystałam w okazji, że mąż czytał małemu książkę i wymknęłam się szybko do łazienki. Drzwi zamknęłam na zamek. Nie ma mnie dla nikogo. Choćbym się waliło i paliło. Na włosy nałożyłam olej i związałam je w luźnego koka. Z twarzy zmyłam makijaż, zrobiłam delikatny peeling i nałożyłam nawilżającą maseczkę. Usiadłam na wannie i nalałam ciepłej wody do miski. Pora zadbać o stopy. Przy pomocy pumeksu raz dwa uporałam się z pękającą i grubą skórą na piętach. Czas na gorący prysznic. Umyłam włosy, zmyłam maseczkę, zrobiłam peeling całego ciała. Wytarłam je do sucha. Teraz moja ulubiony zabieg pielęgnacyjny – nawilżanie od stóp do głów. Delikatnymi ruchami nałożyłam krem na twarz, nie zapominając o kremie pod oczy. Wzięłam balsam do ciała i wysmarowałam nim porządnie łydki, kolana, uda, później ręce, łokcie, ramiona i część karku oraz pleców. Na biust nałożyłam specjalny żel ujędrniający, a blizny na brzuchu po ciąży wysmarowałam olejkiem na rozstępy. Wróciłam do twarzy. Tym razem nałożyłam serum na cerę i szyję. Jestem prawie gotowa. Włosy delikatnie podsuszyłam suszarką. Założyłam nową, kupioną specjalnie na Walentynki koszulę nocną, a później ubrałam szlafrok i wyszłam z łazienki. Teraz tylko uśpić małego i będę mogła zająć się mężem…

  32. Osobiście w Walentynki postanowiłam zrobić soboie małe domowe SPA. Skupiłam się na dłoniach i stopach, gdyż zawsze te elementy mojego ciała są najbardziej narażone na przesuszenia. Zwłaszcza, jesli chodzi o czas zimowy. Postawiłam na naturalne nawilżanie. A więc w Walentynki zrobiłam sobie kurację parafinową dłoni i stóp poprzedzoną peelingiem cukrowym. Następnie skusiłam się na maskę ziemniaczaną na popękane pięty. Poniżej kilka moich trików, które zawsze się sprawdzają 🙂 !

    Krem z miodem na zniszczone dłonie
    Krem przygotowujemy z olejku olejku migdałowego (2 łyżki), olejku jojoba (1 łyżka), oliwy z oliwek (1 łyżka) oraz miodu (1 łyżka) Starannie mieszamy wszystkie składniki. Następnie nakładamy na 15 minut na całe dłonie. Miód regeneruje skórę dłoni. Z kolei olejki zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, które dobrze natłuszczają naskórek i dzięki temu zatrzymują wodę w dłoniach.

    Peeling cukrowy na szorstkie pięty
    Mieszamy pół szklanki cukru zmieszaj z dwoma łyżkami stołowymi oliwy. Dodajemy sok z połowy cytryny lub limonki. Nakładamy peeling na stopy i masujemy. Kryształki cukru złuszczają zrogowaciały naskórek, z kolei dodatek oliwy sprawia, że skóra staje się aksamitna i natłuszczona.

    Maska ziemniaczana mojej babci na suche pięty
    Maskę przygotowujemy z ziemniaków. Gotujemy je w mundurkach. Obieramy. Dodajemy żółtko jajka. Całość zagniatamy. Nakładamy na stopy i zawijamy w folię spożywczą na 15 minut. Po tym czasie spłukujemy. Dzięki temu pięty zostaną intensywnie nawilżone. Można również zastosowac kąpiel w wodzie po ugotowanych ziemniakach. Efekt doskonały!

  33. Na walentynki przygotowałam dla siebie coś ekstra 🙂 Dostałam od mojej przyjaciółki pięknie pachnący peeling z soli himalajskiej wzbogacony różą indyjską i inspirowany rytuałami Ajurwedy (starożytnej medycyny indyjskiej) i zostawiłam go sobie właśnie na walentynki. Myślę, że w tygodniu nie poświęcam swojej skórze wystarczającej uwagi, dlatego weekendowy czy świąteczny wieczór to doskonała okazja, aby pozwolić sobie na domowy rytuał pielęgnacyjny rodem ze SPA. Sądząc po świeżym, energetyzującym zapachu, “moje” SPA zdecydowanie znajdowało się gdzieś w dzikiej jaskini solnej w odległych Himalajach. Podróż oczywiście tylko w wyobraźni… ale za to jaka relaksująca! 🙂

  34. Walentynkowa randka z ukochanym to zdecydowanie wydarzenie,które wywołuje same miłe wspomnienia i dosłownie motylki w brzuchu,dlatego zawsze staram się na nią przygotowac jak najlepiej. Zaczynam od obowiązkowej kąpieli z dodatkiem ulubionego płynu do kapieli. Wcześniej na twarz nakładam maseczkę regenerującą,po której twarz wygląda na wypoczętą i zrelaksowaną. Uwielbiam,gdy moja skóra jest gładka zarówno na codzień jak i od święta,dlatego aby lepiej wchłoneła balsam wykonam peeling np. kawowy. Jednakże chyba najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym,który obowiazkowo funduję sobie w Walentynki jest dokładna depilacja ciała. Wiadomo,że na taką okazję najlepiej nałożyć sukienkę,odsłonić ramiona i nogi,więc wszystkie zakamarki mojego ciała muszą być nieskazitelnie gładkie i miłe w dotyku.Tylko skóra pozbawiona włosków wydaje mi się naprawdę zadbana i piękna,dlatego w tych szczególnych okolicznościach chcę zachwycić partnera i czuć się atrakcyjna sama dla siebie. Depilacja,choć jeszcze do niedawna kojarzona z niemiłym zabiegiem teraz dzięki nowoczesnym środkom i urządzeniom jest dla mnie przyjemnym rytuałem,który mogę wykonywać w moich domowym Spa.
    Potem tylko delikatne spryskanie ulubionym zapachem i jestem gotowa na chwile zarezerwowane tylko dla nas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.