O czym jest „Dietoland?”

Wiesz doskonale, że w recenzjach nigdy nie zdradzam treści czytanych książek. Jednak wczoraj wieczorem, gdy dzieliłam się z mężem wrażeniami po lekturze, nakreśliłam mu nieco skomplikowaną fabułę „Dietolandu”. Sięgając po tę książkę liczyłam na lekką, zabawną, ironiczną powieść, która będzie trochę pamiętnikiem grubej, ale szczęśliwej kobiety, a trochę motywacją do zaakceptowania siebie taką jaką się jest. Sarai Walker, autorka książki wytacza same duże działa. Gdy przeglądałam jej Instagrama miałam wrażenie, że Plum jest jej wierną kopią. 140 kilogramowa kobieta z piękną buzią i ciemnymi włosami, kochająca jeść. A przy tym wszystkim zagubiona, zakompleksiona, skrywająca się pod workowatymi, czarnymi ubraniami. Marząca o byciu szczupłą, kochaną i pożądaną przez innych. Tak można opisać główną bohaterkę „Dietolandu”.

Dietoland

Dietoland

Drugie, emocjonalne dno „Dietolandu”

Zagłębiając się w osobowość Plum, muszę zwrócić uwagę na niesamowitą odwagę autorki, która w bezkompromisowy sposób obnaża prawdziwe emocje, każdej nieszczęśliwej i zagubionej grubaski. W dzisiejszych czasach, gdzie kanonem piękna stał się rozmiar 0, nie ma miejsca na mówienie o tym, z czym borykają się grube osoby, a szczególnie już kobiety. Pokazanie wszystkich mechanizmów grubej osoby, z jej osobistymi, intymnymi przemyśleniami, brakiem akceptacji własnego wyglądu, sabotowaniem samej siebie, niską samoceną, oraz wypieraniem hejtu z którym trzeba się liczyć każdego dnia, czyni tę książkę nowatorską, odważną i bardzo wiarygodną.

Dietoland

Dietoland

Mimo, że sama jestem gruba i noszę rozmiar 44, nigdy nie miałam takich odczuć i przemyśleń jak Plum. Czytając jej historię byłam zszokowana. W moim własnym odczuciu, nadwaga nieco przeszkadzała ze względu na to, że zawsze wyróżniałam się z tłumu i w okresie szkolnym udało mi się usłyszeć niemiłe komentarze. Tylko umówmy się, gdy miałam 14 lat i przy wzroście 167 cm ważyłam 63 kilogramy nie byłam gruba, tylko wyglądałam normalnie. Z tą małą różnicą, że w świecie dojrzewających dziewczyn każda osoba, która nieco odbiega od normy nie jest akceptowana. Dziś ważę ponad 90 kilogramów i faktycznie jestem gruba. Krytyka mojego wyglądu spotyka mnie wyłącznie w Internecie z racji tego że prowadzę bloga, udostępniam swój wizerunek publicznie i mam czelność być szczęśliwą. Szczerze mówiąc mam to w nosie. Moja waga jest wynikiem skomplikowanych przeżyć, chorób i na pewno nie ogranicza mnie w byciu sobą.

Gdybym mogła wybierać, czy mogę być szczupła, czy gruba, wybrałabym pierwszą opcje, dlatego że najważniejsze jest dla mnie zdrowie, wszystko inne nie ma znaczenia. Nie potrafię utożsamić się z Plum, nigdy nie miałam tak trudnych doświadczeń jak ona. Jestem gruba, ale traktuję to w kategoriach cech definiujących mój wygląd podobnie jak to, że jestem blondynką i mam niebieskie oczy.