Dietoland
KULTURA

„Dietoland” Sarai Walker książka, która otwiera oczy i przebudza z szowinistycznego letargu

Szczerze mówiąc myślałam, że „Dietoland” to kolejna książka z serii literatury kobiecej, którą przeczytam w dwa popołudnia, śmiejąc się i machając głową ze zdziwienia, że są na świecie kobiety, które wierzą w te wszystkie diety cud i myślą, że gdy schudną ich życie odmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Okazało się, że książka Sarai Walker łamie wszelkie konwenanse.

Nie oceniaj książki po okładce

Niech Cię nie zwiedzie turkusowa, urocza okładka ze słodką muffinką. „Dietoland” to nie jest słodka historia, która kończy się happy endem. Mimo, że tło przygód głównej bohaterki Plum Kettle toczy się wokół redakcji popularnego pisma dla nastolatek. Nie znajdziemy tutaj banalnych treści rodem z Bravo Girl. Plum odpowiada na tysiące maili zdesperowanych i zagubionych dziewczyn w okresie dojrzewania. To z czym mierzy się każdego dnia jest powtarzalne, trochę ją nudzi, ale stara się być profesjonalna i udziela wyczerpujących odpowiedzi na każdą wiadomość. Pikanterii dodaje fakt, że Plum wciela się w rolę Kitty, redaktorki magazynu „Stokrotka”, która nie ma czasu zajmować się problemami nastolatek.

Dietoland
Dietoland książka dla każdej kobiety.

Wielowątkowa historia i wymagająca skupienie

Czytając „Dietoland” byłam zaskoczona wielowątkowością tej historii. Z jednej strony mamy przedstawiony obraz zakompleksionej grubaski, która za wszelką cenę pragnie być szczupła. Z drugiej strony w powieść zostają wplecione wątki dotyczące przemocy seksualnej wobec kobiet. Przez dłuższą chwilę Czytelnik nie do końca wie, dokąd zaprowadzą go te ścieżki, jednak mimo wszystko cała historia jest spójna, dynamiczna, trzymająca w napięciu i niepewności. „Dietoland” Sarai Walker doczekał się ekranizacji. W czerwcu 2018 roku powstał pierwszy sezon serialu, opowiadający o losach Plum, trzydziestoletniej kobiety z gigantyczną otyłością, która wyrusza na wędrówkę w głąb siebie, przebudzając się z dotychczasowego letargu.

4 KOMENTARZE

  1. Podobnie jak poprzedniczka – sama bym nie sięgnęła, a Ty bardzo zaciekawiłaś!

    I tym bardziej na topie dla mnie bo… wczoraj wykupiłam dietę! Ha, pierwszy raz w życiu. Nawet nie chodzi o schudnięcie, tylko o wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych, bo tak strasznie zaczęło mi ostatnio przeszkadzać że codziennie jemy jakieś gówniane frytki, burgery i tacos…

    Odnośnie hejtu – przykro mi, tak po ludzku.

  2. Okładka sugeruje zupełnie inne wnętrze. Nie rozumiem tego. Przecież wiele osób to może zniechęcić. No mnie to z marszu. Bleh
    Ale recka bardzo zachęca do przeczytania! Jak kiedyś na to trafię w bibliotece, to lapię w locie 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.