Mogłoby się wydawać, że Monday Blue to idealny moment, aby pogadać o smutku, o tym czym jest samotność i depresja. Szczerze mówiąc wolałabym nie mieć powodów do poruszania tego tematu. Chciałabym, aby dobra passa, która trwała od lutego 2019 roku mnie nie opuściła. Aby depresja była już za mną, a życie z nią było tylko bolesnym wspomnieniem pamiętanym przez mgłę. I niby mam tyle pretekstów do radości, jak chociażby wczorajszy ranking Jasona Hunta, w którym znalazlam się trzeci rok z rzędu, ale ta mała wredna zdzira, nadal mnie nie opuszcza nawet o krok.

Depresja, czym jest?

Duża część osób chorujących na depresję nie zdaje sobie z tego sprawy, albo jeszcze gorzej, nie dopuszcza do siebie myśli, że może być chora. Grupa zaburzeń psychicznych, stosowanych w medycynie odnosi się do zespołów symptomów depresyjnych występujących w przebiegu zaburzeń afektywnych lub zaburzeń nastroju.

Wspomniane stany charakteryzują się przede wszystkim obniżeniem nastroju:

  • smutkiem
  • przygnębieniem
  • niską samooceną
  • małą wiarą w siebie
  • poczuciem winy
  • pesymizmem
  • u części pacjentów myślami samobójczymi
  • niezdolnością do przeżywania przyjemności
  • spowolnieniem psychoruchowym,
  • zaburzeniem rytmu dobowego: bezsennością lub nadmierną sennością
  • zmniejszeniem apetytu lub jego wzmożeniem.

Depresja, u mnie niemożliwe?!

Ten kto czytał moją książkę “Nieidealnik. Sztuka szczęśliwego życia”, doskonale wie, że dowiedziałam się o depresji przypadkowo. Dzięki rutynowej wizycie u endokrynologa, nadzorując postępowanie Hashimoto. Oczywiście nie mogłam dopuścić do siebie tej myśli, że ja, optymistka, siłaczka i wesołek w jednym choruję na depresję. No bo jak?! Dziś z perspektywy kilku lat życia z tą chorobą wiem, że nawet najsilniejsze jednostki mogą zachorować na depresję i nie ma możliwości by się przed tym ustrzec. Tym razem również się nie spodziewałam, że depresja znów zapuka do mych drzwi.

depresja

Kto diagnozuje depresję?

W przypadku zaburzeń depresyjnych najczęściej myślimy o psychiatrze. Ludzie często boją się takiej wizyty. Martwią się tym, co usłyszą o sobie w gabinecie. Jaka będzie diagnoza? Czy nikt nie weźmie mnie za wariata? Czy nie wyląduję w szpitalu psychiatrycznym? Co powie rodzina? Czy nie stracę pracy? To tylko niektóre myśli, które mogą przyjść do głowy tuż przed badaniem. Może być też zupełnie inaczej. O podejrzeniu depresji może cię poinformować psycholog lub psychoterapueta. Jeśli taka osoba nie ma odpowiednich uprawnień i tak skieruje cię do psychiatry, bo bez tego nie będziesz mógł otrzymać niezbędnych leków, o ile zajdzie potrzeba leczenia farmakologicznego.

Miałam się dostać na terapię DDA, o depresji nie było mowy

W zeszłym tygodniu miałam umówioną wizytę u psychiatry, ze względu na kwalifikację do terapii grupowej dla Dorosłych Dzieci Alkoholików. Można powiedzieć rutynowa kontrola, procedura. Od kilku miesięcy wspominałam Wam często w swoich kanałach social media, że bardzo boję się nawrotu choroby. Stąd decyja o rezygnacji z pracy w teatrze, która była dla mnie zbyt obciążająca. Dlatego z końcem 2019 roku pozamykałam większość projektów zawodowych (niektóre będe musiała nolens volens pokończyć jeszcze w najbliżsym czasie). Ten rok chciałam poświęcić sobie, powrocie do zdrowia, odpoczynkowi. A w czasie wywiadu lekarskiego, dowiedziałam się, że depresja wróciła i niestety ma się świetnie (ona, a nie ja).

Być szczerą, czy robić dobrą minę do złej gry?

Dziś obiecałam Wam tekst o zaburzeniach integracji sensorycznej. Temat, który poruszałyśmy na ostanim Klubie Aktywnych Mam. Ten tekst ukaże się jutro. Po prostu dziś poczułam potrzebę opowiedzenia o nawrocie choroby i o tym, że jestem na nią wkurwiona. Bo to jest tak, że wiesz co trzeba zrobić, ale nie dajesz rady tego zrobić. Zdajesz sobie dokładnie sprawę z tego z tych wszystkich wydawałoby się “malutkich puzelków”, które składają się na twoje zdrowie. I to co w chwilach, gdy jesteś stabilna emocjonalnie jest bułką z masłem, w obecnej sytuacji rośnie do rangi “ratowania świata”.

Moja codzienność z depresją, czyli jak przetrwać stan “nie chce mi się”?

Jak żyje się na co dzień z depresją? Odpowiem tak, bardzo różnie. Zależy od masy czynników, od rodzaju depresji, od ciebie. Od tego czy bierzesz leki, czy nie. Od tego czy leki działają, czy też nie. Od tego czy wsparcie farmakologiczne jest odpowiednio dobrane, czy jednak nie. Na pewno znaczenie ma to, czy jest to pierwsza depresja, czy nawrót. Czy chodzisz na terapię, czy nie chcesz o tym słyszeć. Czy odnajdujesz mimo choroby w sobie siłę, chęć i motywację na walkę, czy też nie. Codzienność z depresją nie musi być hardkorowym, przerysowanym biegunem, który znamy z filmów. Może mieć “lżejszą”, praktycznie niedostrzegalną formę dla innych, ale mimo to z tym zaburzeniem żyje się bardzo ciężko.

Osobiste mount everesty w mojej depresji

Czasami funkcjonuję jak mały robocik, który odhacza zadanie po zadaniu z listy. Czasem zorganizowanie mycia zębów, wyjście z pidżamy i udanie się pod prysznic wydaje się ponad moje możliwości. Czasem planuję wielkie rzeczy, wykreślam kolejne zrealizowane marzenie. Innym razem wydaje mi się, że świat się zatrzymał, a ja utknęłam jak ten chomik w kręcącym się w kołowrotku i wszystko wiruje. Czasem pragniesz się uśmiechać i cieszyć się życiem, ale twoje ciało jakby zastygło w ruchu i odmawia posłuszeństwa. Innym razem chce ci się płakać, bo upadła ci nakrętka od słoika dżemu,a ty nie masz siły by ją podnieść.

Masz nieustanne wyrzuty sumienia, że jest ci cieżko, dziwnie, że nie masz siły, że nie doceniasz tego co fajne, kochane i piękne. Boisz się o jutro lub nie wyobrażasz sobie jutra. Marzysz o ciszy, spokoju, cieple i tym by nic, ani nikt od ciebie nie żądał. Nie znosisz samotności, ale nie potrafisz znieść towarzystwa. Cierpisz, ale twoje ciało zastyga i nie może krzyczeć, mimo że każda komórka pali od środka. Czujesz, że nie jesteś już supermenką.

Zdecydowałam się Wam o tym opowiedzieć, bo może ktoś potrzebuje o depresji dowiedzieć się więcej. Bez filtrów, photoshopa, ubarwiania i wielkich rzeczy. Bez mówienia do osób, ktore chorują: “weź się w garść”, “ogarnij się”, “uśmiechnij się”, “jesteś jeszcze taka młoda”. Dla mnie życie z depresją to codzienność. Nie obrażam się chorobę, nie wypieram, że ją mam. Czasem tylko się wkurwiam, że chcę, ale nie dam rady i nie wiem, czy kiedyś odnajdę w sobie siłę by być.