Szef idealny, jak go znaleźć?

//Szef idealny, jak go znaleźć?

Poranek. Wchodzisz do firmy i od razu szef zaprasza Cię do siebie na rozmowę. Ku swojemu zaskoczeniu słyszysz od niego same miłe słówka. Wychwala Cię, docenia Twoje zaangażowanie w pracę, zbyt liczne ostatnio nadgodziny. Informuje, że dostajesz podwyżkę o 80% i możesz wybrać cały zaległy urlop. W trosce o Twoje dobre samopoczucie dostajesz też dożywotnią zniżkę do najlepszej cukierni w mieście. Czujesz się wyśmienicie. Możesz wyrobić 300% normy, jakby nagle ktoś naładował Ci od nowa baterie i podłączył stałe zasilanie. Znasz to uczucie? Nie? Ja też. A pamiętasz przynajmniej kiedy Twój szef ostatnio Cię chwalił? Dziś? Wczoraj? Tydzień temu? Może miesiąc? No, tak. Nie mam więcej pytań. Z pewnością do ideałów to on nie należy. Tylko jak takiego idealnego szefa znaleźć? Czy szef idealny w ogóle istnieje?

Moi szefowie nieidealni

Miałam ich wielu. Może nie kilkudziesięciu, ale zliczając wszystkich do kupy, mniej lub bardziej doskwierającej, kilkunastu z pewnością. Nie z każdym było mi dobrze. Jedni byli lepsi, inni gorsi. Na widok jednych już z samego rana dostawałam wysypki uczuleniowej połączonej z Parkinsonem i machaniem toporem, inni wywoływali u mnie tylko salwy śmiechu od ich głupiego gadania. Niektórych miałam ochotę strzelić w fejsa. Innych, by jakoś to wszystko wytrzymać, wyobrażałam sobie z olbrzymim zatwardzeniem. Serio. Szef idealny, czy taki w ogóle występuję w przyrodzie?

Ale czy mogę powiedzieć, że któryś z nich był idealny?

Odpowiedzi już się domyślasz. Tak, to prawda. Żaden z nich nie był szefem idealnym. Żaden. Dlaczego? Spróbujmy najpierw nakreślić zarys naszego wymarzonego pracodawcy.

Jaki powinien być szef idealny?

Zapewne główną jego cechą jest docenianie swoich pracowników. Ciągle. Jak? Najlepiej materialnie. Nic tak nie poprawia efektywności pracy, jak dobry i godny zarobek. Dołóżmy do tego premie okolicznościowe, jako niespodzianki, oraz słowne zasłużone pochwały. I wydawać by się mogło, że oto mamy już przed sobą szkielet pracodawcy ideała. Czy można coś dodać? Z pewnością! Najlepiej garść człowieczeństwa, kocioł kultury osobistej, słój wymagań i szczyptę poczucia humoru. Dodatki, jak w czekoladzie, polecam dobierać indywidualnie, wg potrzeb własnych. Niby niewiele, prawda? A jednak okazuje się, że bardzo trudno takiego spotkać na swej zawodowej drodze. Można przez całe życie zmieniać pracę, miotać się między firmami, wyjeżdżać za granicę, wracać… I nigdy go nie odnaleźć. Można też trafić do pracodawcy, który faktycznie okaże się szefem idealnym. Dla nas. Dla kogoś innego już nie koniecznie. To zawsze sprawa bardzo indywidualna. Z szefem jest jak z partnerem — musimy z nim żyć w zgodzie, dogadywać się bez słów, uzupełniać. Razem tworzyć machinę, w której wszystkie części będą do siebie pasować i działać w tym samym rytmie.

I zdradzę Ci pewien sekret — idealny szef nie istnieje bez idealnego pracownika. I Ty nim musisz być! Musi nim być każdy, kogo zatrudnia. Inaczej dupa z szefa-ideała. I dupa z firmy zarabiającej krocie.

Gdzie znaleźć szefa idealnego?

A teraz podam Ci najszybszy i najprostszy sposób na znalezienie swojego prywatnego idealnego pracodawcy. To takie czary-mary, lecz bardzo skuteczne. Wstań, wyprostuj się, popraw włosy, ubranie, wypnij biust. Nabierz pewności siebie. Teraz przejdź do łazienki i spójrz w lustro. Kogo widzisz? Swojego szefa idealnego! Tak, nikt inny nie doceni Cię bardziej, nikt nie da Ci wyższego wynagrodzenia, nikt Cię nawet bardziej nie nagrodzi za dobrze wykonaną pracę jak Ty sam! A jednocześnie nikt bardziej nie skarci za zawalenie czegoś.

szef idealny

A teraz powiedz mi skąd to zaskoczenie?

Niektórzy sądzą, że nie wszyscy nadają się do „szefowania”. Ba! Nawet dzielą ludzi na tych, co się idealnie nadają na pracodawcę, przewodnika stada, który doprowadzi swą firmę i pracowników do dobrobytu i wiecznego uwielbienia przez klientów. Oraz na tych, którzy mogą być tylko zwykłymi szeregowymi pracownikami. A co ja na to? Że to bzdura! Przecież żyjesz, prawda? Dajesz sobie radę, ustalasz swoje priorytety, układasz plan działania na poszczególne dni. Decydujesz gdzie iść, co zjeść. Jesteś swoim własnym szefem w prywatnym życiu, nikt za Ciebie nie żyje.  Chyba że jesteś nierozgarniętym maminsynkiem, któremu mamusia co dzień mówi, co ma jeść i w co się ubrać. Wtedy nie ma dla Ciebie ratunku, a szefowanie faktycznie zostaw innym, bo w Twoim wykonaniu w najlepszym wypadku skończy się to ogromnymi długami. W najgorszym III wojną światową. Historia nie takie przypadki już znała. Fakt, u niektórych wymaga to mniejszej, u innych większej pracy. Jedni pracodawcą docenianym i lubianym zostaną praktycznie z dnia na dzień. Inni nigdy nie będą lubiani. Z różnych powodów.

Ale prawda jest taka, że jeśli pragniesz mieć w pracy święty spokój, tylko jeden szef będzie dla Ciebie idealny. I jesteś nim Ty sam! Więcej moich tekstów znajdziesz na blogu, O, w morelę, na który cię serdecznie zapraszam.

About the Author:

Za dnia bawię się w projektantkę w branży architektoniczno-budowlanej. Wieczorami zaś przywdziewam pluszowe królicze papcie i zamieniam się w prawdziwego domowego potwora! Czyli czytelniczkę, fotografkę, rękodzielniczkę, florystkę i kociarę. Czasami zmieniam skórę i pochłania mnie urbex – nie tylko zawodowo, ale zawsze z pasją. Nutella płynie w moich żyłach przez całą dobę. Po uszy zakochana w zabytkowej architekturze. Przez czytelników okrzyknięta Wróżką Starych Kamienic i prekursorką horroru budowlanego. Lubię bawić się słowem i ostrosłowem, jak trzeba to i piętrolnę jakąś kurią. Lubię stać po złej stronie obiektywu, bo od 2009 roku prowadzę fotobloga. Lubię też pączki i świetną makrelę z nutellą. I już wiesz czym mnie przekupić

7 komentarzy

  1. Arbuziaki Styczeń 19, 2018 at 7:59 pm - Reply

    Jak go znaleźć? Zostać samej sobie szefem 🙂

  2. Blogierka Styczeń 20, 2018 at 2:29 am - Reply

    Oj bardzo bym chciała móc być swoim szefem, ale jak się nie ma co się lubi..;).
    ps.Zdewcydowanie najgorszymi szefami są kobiety!

  3. Luszka Styczeń 24, 2018 at 11:59 am - Reply

    Dla mnie szef idealny to ja 😛 Jako, że jestem osobą niesłyszącą to jako szefów zawsze wolałam kobiety, bo panowie to obchodzili się ze mną jakbym była ze szkła 😛 Coś źle zrobiłam – to nie potrafili mi wprost powiedzieć czy napisać co powinnam poprawić, tylko tak owijali w bawełnę, że musiałam zgadywać o co im tak naprawdę chodzi 😛 Dlatego na kursie prawa jazdy wolałam jako instruktora kobietę, bo nie cackała się ze mną tylko waliła prosto z mostu – ja niestety wolę taką ostrą taktykę 😛

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.