Czemu jestem gruba? Pozwól, że ci wytłumaczę

//Czemu jestem gruba? Pozwól, że ci wytłumaczę

Czemu jestem gruba? Myślę, że większość kobiet, chociaż raz w życiu zadało sobie takie pytanie. Nie jest istotne, że większość z nich nie miała w rzeczywistości nigdy nic wspólnego z osobą grubą. Bardzo często to konkretne pytanie: „Czemu jestem gruba?” towarzyszy nam, w momencie życiowych zakrętów, zmian, lub wtedy kiedy, mamy niską samoocenę. Aha, może to być również pytanie retoryczne, w przypadku, gdy faktycznie jesteś gruba i prowadzisz ze sobą wewnętrzny monolog. Albo po prostu tak jak ja, chcesz schudnąć i raz na zawsze ogarnąć temat swojej wagi od A do Z. Kwestia grubości, nadwagi, czy po prostu problemów z kilogramami to dziedzina, w  której mogę śmiało nazywać się ekspertem. Bynajmniej nie chodzi tutaj o to, co wskazuje wskazówki mojej wagi łazienkowej. Chodzi o coś totalnie innego. Wspomniane bycie grubą, to coś najczęściej komentowanego w moim przypadku. Trochę szkoda, bo całe swoje życie robiłam wszystko, żeby nie być ocenianą przez pryzmat wyglądu. Ty też?

Czemu jestem gruba?

Nie wiem na co liczyłaś klikając w ten artykuł, ale na pewno nie będę tutaj przeprowadzała szczegółowej analizy mojej osoby. To wszystko zrobiła jakiś czas temu Ela Kuszyk, która jest odpowiedzialna za mój powrót do zdrowia. Słyszysz? Do zdrowia, takie są pobudki, dla których zdecydowałam się na niełatwy proces odchudzania. W moim przypadku utrata wagi, będzie miłą konsekwencją długotrwałego procesu, który ma przywrócić równowagę całemu mojemu życiu. Miałam dziś pisać o nawadnianiu, ale przygotowując się emocjonalnie na zmiany, który mnie czekają zostałam zachęcona przez Elę do wykonania kilku prostych rzeczy. Jedną z nich jest stworzenie sobie przyjaznych warunków do procesu odchudzania. A to wszystko jest powiązane nie tylko z tym co jem, ale z całym moim życiem. Z moimi najbliższym otoczeniem. Z rodziną, przyjaciółmi, wszystkimi którzy z jakiś powodów nie chcą pozwolić mi przestać być gruba. Nie myśl, że moja waga to usprawiedliwianie się i szukanie winnych. Nikt przecież nie wpycha mi do ust jedzenia na siłę, na szczęście nie jestem już dzieckiem. W powrocie do zdrowia w przypadku mojej diagnozy Hashimoto, oraz stwierdzenia insulinooporności nie ma miejsca na półśrodki. W moim przypadku zadziała tylko i wyłącznie działanie na zasadzie: wszystko albo nic. Czemu jestem gruba? To dosyć skomplikowana i długa historia. Nie wiem, czy kiedyś szczegółowo ci o niej opowiem na blogu, ale na tym etapie wolę się skupić na stanie faktycznym.

Po prostu pozwól mi schudnąć

Wiele osób uważa, że proces odchudzania to tylko kwestia pilnowania odpowiednie skomponowanych posiłków i ruchu. Pewnie w przypadku grubasów, którzy nie uprawiają żadnego sportu i objadają się bez opamiętania taka ocena sytuacji zdziałała by cuda. Co jeśli, twoje odżywianie nie zawiera cukrów, przetworzonej żywności, jesteś aktywna fizyczna, a mimo to jesteś gruba? Każdy przypadek jest inny i surowe osądy są tutaj zbyteczne. Moje zdrowie to konsekwencja mojego życia. Nie na wszystko zawsze mamy wpływ. Rodzina w której przychodzisz na świat. Permanentny stres. Skłonności genetyczne. Brak pieniędzy i wiele, wiele innych czynników determinują to jak będzie wyglądało twoje życie. Dlatego jeżeli po raz kolejny będziesz miał ochotę ocenić kogoś po wyglądzie, lub zaszufladkujesz go jako leniwego, wstrętnego tłuściocha, opamiętaj się. To wszystko nie jest takie proste. Bardzo często osoby zmagające się z nadwagą, są osobami niesamowicie systematycznymi. Często to tytani pracy, ponieważ ze względu na kompleks związany z wyglądem, próbują „nadrobić” czymś innym. Czasami proces odchudzania nie działa, bo ktoś ma źle ułożoną dietę, nie wysypia się, choruje lub w dalszym ciągu nie jest gotowy na zmianę. A czasami po prostu ciężko tej osobie jest wyznaczyć twardą granicę. Granicę w swojej drodze po lepszą sylwetkę i zdrowie, która wielokrotnie odbierana jest jako fanaberia.

Czemu jestem gruba i nie robię z tego afery?

Pewnie dlatego, że taki stan trwa od dłuższego czasu i jestem przyzwyczajona do swojego odbicia w lustrze. Jestem gruba i nie traktuję tego  słowa jak obelgę. Jest to dla mnie przymiotnik jak każdy inny. Gruba, chuda, niska, wysoka, niebieskooka – to dla mnie ta sama kategoria. Jedyne co mnie irytuje to kontekst, kiedy mówisz mi, że jestem gruba (jakbym nie miała w domu lustra), żeby mi dopierdolić. kiedy wytykasz mi wagę i drwisz ze mnie. Kiedy porównujesz mnie do świni, orki, czy wieloryba. Kiedy próbujesz całą moją wartość sprowadzić do licznika na wadze. Wtedy grubość zaczyna faktycznie przeszkadzać, bo to ty masz na tym punkcie obsesję. A ja mimo tego, że jestem gruba lubię siebie. Bardzo możliwe, że kocham siebie bardziej niż ty.

I właśnie dlatego, że kocham siebie, uwielbiam swoje życie i chcę spędzić jak najwięcej czasu z moimi bliskimi w dobrej formie postanowiłam schudnąć.

Zdrowie to najważniejsza wartość, którą mamy. Nie da się tego kupić, nie da się pozbyć uchronić przed niektórymi chorobami, ale można zrobić wszystko, aby jakość tego zdrowia i życia była jak najlepsza. Jestem gruba, ale czuje się piękna. Jestem gruba i mam wspaniałego: mądrego i przystojnego męża, który szaleje na moim punkcie. Jestem gruba i urodziłam dwie fantastyczne córki. Jestem gruba i robię to co, o czym zawsze marzyłam. Jestem gruba, ale mam już dość konsekwencji jakie niesie za sobą moja waga. Jestem zmęczona i dlatego chcę schudnąć. I powiem ci więcej, na pewno schudnę. Jestem tego pewna bo mam najlepszą opiekę, największe wsparcie i nie ma możliwości, żeby coś za co się biorę nie było sukcesem. Taka już jestem: świadoma, konkretna, zdeterminowana, oraz cierpliwa.

„Nie” znaczy „nie” i więcej JUŻ tego nie powtórzę

Dlaczego twoje postanowienia noworoczne nie mają sensu? Pewnie dlatego, że wcale nie chcesz zmian. Boisz się tego wszystkiego i nie jesteś gotowy na życiową rewolucję. Wiesz, ja już się nie boję. Przygotowywałam się psychicznie na te zmiany, bardzo długo. Proces dojrzewania do wzięcia zdrowia we własne ręce, zajął mi kilka lat. W międzyczasie udało mi się wyjść z depresji po śmierci mamy. Pogodziłam się z tym, że przyjaciele dla których kiedyś zrobiłabym wszystko, mają mnie w dupie i zniknęli. Przepracowałam wiele demonów i traum z dzieciństwa z terapeutą. Wzięłam dwa śluby z tym samym mężczyzną. Zaszłam w dwie ciąże rok, po roku na które lekarze nie dawali mi szans. Rozkręciłam bloga,w którego nikt nie wierzył. Zrobiłam miejsce na „starych – nowych” przyjaciół. Przeprowadziłam się. Zaryzykowałam, postawiłam na jedną kartę i się udało. Zaakceptowałam wszystko co w moim życiu miało miejsce, łącznie z tym co było złe. Wybaczyłam wielu osobom. Pokochałam siebie, ale tak wiesz całkowicie. Zrozumiałam, że jeśli ja sama nie zacznę o siebie dbać, to nikt inny za mnie tego nie zrobi. Odcięłam się od toksycznych relacji. Zerwałam kontakt z niektórymi członkami rodziny. Otworzyłam siebie na nowe. Jestem gotowa, aby zacząć być sobą i konsekwentnie realizować swoje marzenia. Dlatego właśnie się odchudzam i wiem, że zadbam o swoje zdrowie i schudnę raz na zawsze, ty możesz też to zrobić. Tutaj masz link do grupy Eli Kuszyk, w którym nauczysz się dbać o siebie całościowo.

Czego najbardziej się boję?

W procesie odchudzania się i powrotu do zdrowia obawiam się najbardziej bliskich. Mąż i córki będą razem ze mną bo to ja dbam o odżywanie mojej rodziny, ale co zresztą? Bardzo lubię serniczek teściowej, ale twaróg, mleko i produkty przetworzonego nabiału nie pomogą mi schudnąć. O tym, dlaczego rezygnuję z mleka i jego pochodnych napiszę wkrótce. Uwielbiam kawę, ale na ten moment z niej rezygnuję. Picie płynów, które dodatkowo obciążają nadnercza nie jest wskazane przy Hashimoto i insulinoporności. Dlaczego? Jak będziesz cierpliwy dowiesz się tego wkrótce an moim blogu lub zawsze możesz zapytać Elę Kuszyk w jej grupie. W ciągu najbliższych miesięcy nie wypiję z tobą kawy, herbaty, nawet tej zielonej. Nie umówimy się na pogaduchy przy winie, mimo że bardzo je lubię. Nie skusisz mnie na obiad na mieście. Nie przekonasz, że „jeden kawałek ciasta, mnie nie zabije”. Nie uwierzę, jeśli będziesz zapewniać, że „kiedyś jadło się wszystko i było zdrowym”. Moja dieta nie jest sezonowym zrywem, nie jest moją fanaberią. Moja metamorfoza to żmudny proces, który jest dopiero wstępem do zmiany stylu życia na zawsze, na stałe. Nie mam ochoty dyskutować z tobą, na temat tego, że też masz Hashimoto i jesz pszenicę, mi ona szkodzi i nie pomaga schudnąć. Oprócz problemów z hormonami, mój cały organizm obecnie toczy ze sobą walkę i ma stan zapalny.

Twoje próby odciągnięcia mnie od diety, są złe. Mam 29 lat, 30 nadprogramowych kilogramów, 1 nadwyrężoną już wątrobę, 1 narażoną trzustkę – JEDNĄ na całe życie, prawie zrujnowaną tarczycę i wiele innych problemów, o których, wierz mi nie chcesz TERAZ słuchać.

Dlatego, tak jeśli jesteś osobą z mojej rodziny, jesteś w gronie moich przyjaciół lub znajomych, prześlę ci ten tekst i od razu mówię, że ostatni akapit – kieruję do Ciebie, z prośbą o akceptację moich wyborów. Czy boję się hejtu? Czy boję się porażki? Czy boję się ośmieszenia? Jestem nieidealna, ale chcę być szczęśliwa… 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

27 komentarzy

  1. Sabina Trzęsiok-Pinna Styczeń 6, 2018 at 7:12 pm - Reply

    Ja odchudzam się od grudnia, w zasadzie to walczyłam cały ubiegły rok (z różnym skutkiem) i dopiero w grudniu potraktowałam poważnie swoją dietę. Schudłam 3 kg, co nie jest jakimś wielkim osiągnięciem, ale nie jest też niczym, biorąc pod uwagę fakt, iż grudzień to miesąc świąteczny. W tym roku chciałabym zrzucić ponad 10 kg i chciałabym to zrobić dzięki ćwiczeniom- ruszać się więcej, uprawiać jakiś sport, bo formy niestety u mnie brak. Z jedzeniem jakoś się uporałam. Co by nie było, jestem zdeterminowana. A Tobie życzę powodzenia!

    • Nieidealna Anna Styczeń 8, 2018 at 10:59 am - Reply

      Sabina serdecznie ci gratuluję. Determinacja, szczególnie w okresie świątecznym jest bardzo trudna. Dziękuję za kciuki, będą bardzo przydatne. Trzymam zatem za nasze cele również kciuk i<3

  2. janielka Styczeń 6, 2018 at 9:44 pm - Reply

    Życzę powodzenia. Mam koleżnkę z tymi samymi chorobami co ty i wiem ile ja kosztuje by schudnąć i wytrwać w tym co już osiągnęła. Trzymam za Ciebie kciuki.

  3. Autopogoń Styczeń 6, 2018 at 9:46 pm - Reply

    ja mam odwrotny problem – gdzie się nie ruszę, wszędzie słyszę, że jestem za chuda. nawet wtedy, kiedy cieszę się, że w końcu przytyłam i waga pokazuje ten kilogram czy pół kilo więcej. i chociaż sama wolałabym trochę przytyć, to jednak nie jest to jakimś wielkim kompleksem, ale słyszenie z każdej strony, że wygląda się jak trup nie jest miłe. powodzenia! 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 8, 2018 at 11:00 am - Reply

      Dziękuję Kochana. Rozumiem to. Jakiekolwiek komentarze pod adresem naszego wyglądu są naprawdę…trudne. Nie mniej życzę Ci pełnej akceptacji i dobrego samopoczucia <3

  4. Jola (Pixel Kolor) Styczeń 7, 2018 at 11:23 am - Reply

    Trzymam kciuki za Twój sukces. Ja wiem, że Tobie się uda.
    Ja zaczęłam żałować, że nie mam zdjęć z zeszłego roku. W rok udało mi się schudnąć 10 kg. A ja nawet tego nie wpisałam nigdzie jako sukces 2017 roku. Jedyne co mi zostało, to za duże ubrania.

    • Nieidealna Anna Styczeń 8, 2018 at 11:01 am - Reply

      No to możesz sobie wszystko poprawić i dopisać ten wspaniały sukces. Jola brawo <3 Naprawdę dałaś czadu 🙂 Wsparcie przeogromnie się przyda 🙂

  5. panidorcia - blog o Islandii Styczeń 7, 2018 at 11:53 am - Reply

    Ja to czemu. BO TAK 😀 Jeśli ktoś zadaje Ci takie głupie pytanie, to zasługuje jedynie na głupią odpowiedź 😉
    Jestem kolejną z wielu, które wiedzą, że Ci się uda, bo na każdym kroku udowadniasz, że nie rzucasz słów na wiatr. Czekam na to niecierpliwie! I bardzo Ci kibicuję!

    • Nieidealna Anna Styczeń 8, 2018 at 11:02 am - Reply

      Dziękuję Doris. Głupie pytania, to faktycznie głupie odpowiedzi często dostają 😛 Ale ludzie są wścibscy, dogryzają a jak już szczerze opowiesz jak jest, to raptem milkną. Hm.. dziwne ?:P

  6. Bookworm Styczeń 8, 2018 at 1:52 pm - Reply

    Fiu, fiu, trzymam kciuki za osiągnięcie zamierzonych celów. Ostro będzie widzę, faktycznie wszystko albo nic. Ale wygrasz, bo jesteś fighterką, ot co 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:21 pm - Reply

      Nie może być inaczej 🙂 Najtrudnieszy pierwszy krok, a potem.. każdy kolejny 😛

  7. Szymon | pomensku Styczeń 8, 2018 at 6:14 pm - Reply

    Bardzo podoba mi się Twoje podejście, mógłbym się pod nim podpisać. Odchudzanie to w gruncie rzeczy zmiana stylu życia, a nie trzydziestodniowa kuracja z gazetki. Robiąc research do artykułów często trafiam na różnego rodzaju blogi, gdzie poleca się diety kapuściane, tygodniowe głodówki i inne niebezpieczne dla zdrowia fanaberie, zupełnie za nic mając zdrowie własnych czytelników. Trzymam kciuki, choć właściwie nie muszę, bo wiem, podobnie jak Ty sama, że Ci się uda. Z takim podejściem – na bank! 🙂

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:20 pm - Reply

      Dziękuję Szymon, no czas i pora postawić siebie samą w centrum dowodzenia 🙂 Diety o których wspomniałeś tak naprawdę rozwalają metabolizm i szybko można mieć efekt jo-jo ;/

  8. Karolina Niedziela - Kasiarz Styczeń 8, 2018 at 7:35 pm - Reply

    Piękny post! Powodzenia i zdrowia! Wszystkim moim klientom próbuje tłumaczyć że ja nie jestem po to żeby tylko odchudzać, ale dbać o ich zdrowie. Część osób jest na to gotowa, inni chcę szybko i tyle.

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:19 pm - Reply

      Ta gotowość jest chyba najważniejsza w podjęciu radykalnych kroków 🙂 Dziękuję 🙂

  9. Martyna Styczeń 8, 2018 at 8:32 pm - Reply

    Ja choruję na słomiany zapał… przez niego nie potrafię zmotywować się do zadbania o swoją wagę ;c

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:18 pm - Reply

      A to każdy z nas przecież na to czasem „choruje” 😀 zapraszam do mojej grupy na FB, link w ostatnim zdaniu artykułu 🙂

  10. Ania [PKNDL] Styczeń 8, 2018 at 9:03 pm - Reply

    Trzymam kciuki, żeby wszystko co sobie postanowisz w sprawie zdrowia skończyło się pomyślnie 😉
    Za mnie też trzymaj, bo u mnie też hashimoto i inne takie – nie będzie łatwo…

    Kurde, głodna jestem 😛 🙁

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:18 pm - Reply

      Aniu dziękuję i przykro mi, bo hashi to zbójnicka choroba. Godzina nie ma znaczenia, ważne co jesz 🙂

  11. Joanna Julia Sokołowska Styczeń 8, 2018 at 10:17 pm - Reply

    Ale mnie, Kobieto, zainspirowałaś! Jesteś świetną babką i chcę – jak Ty – zabrać się za swoje zdrowie!

    • Nieidealna Anna Styczeń 9, 2018 at 8:17 pm - Reply

      Joasiu, no to bardzo mi miło zapraszam cię serdecznie do mojej grupy na FB, podlinkowana jest w ostatnim zdaniu tekstu 🙂

  12. Monika Mo Styczeń 10, 2018 at 1:54 pm - Reply

    Dziękuję Ci za ten szczery i mądry wpis. Życzę Ci powodzenia i przede wszystkim zdrowia!

    • Nieidealna Anna Styczeń 12, 2018 at 11:31 am - Reply

      Dziękuję Monika, działam i wierzę w to, że się uda 🙂

  13. Małgosia Styczeń 11, 2018 at 3:44 pm - Reply

    Aniu, gratuluję Ci podjęcia decyzji. Przepięknie o tym napisałaś! Łezka mi się zakręciła czytając akapit „Nie to nie.. „. Trzymam kciuki za Twoje zdrowie.

    • Nieidealna Anna Styczeń 12, 2018 at 11:32 am - Reply

      Dziękuję Małgosiu, to nie była łatwa decyzja, bo stawiania siebie na pierwszym miejscu, nadal jest trudne. Szczególnie od kiedy jestem mamą 🙂

Leave A Comment