W życiu każdego mężczyzny przychodzi taki dzień, w którym ma najzwyczajniej w świecie serdecznie dość swojej partnerki. Niegdyś ukochana, najpiękniejsza, najmądrzejsza, najwspanialsza, najczulsza – bogini jego życia. Dziś stara ropucha, zrzędliwa kwoka, wieczna marudą, wredna baba, osoba której coraz bardziej nie lubisz. Czy tak się kończy każda miłość? Czy da się coś zrobić z waszym związkiem? Czy te relacje są jeszcze do uratowania? W końcu co się stało, że kiedyś było tak cudownie, a teraz jest do dupy?

A kiedyś było tak pięknie

Początki waszego związku to klasyczna historia rodem z love story. Upatrzyłeś ją sobie dawno. Trochę ci zeszło, zanim udało ci się ją poznać bliżej. Upłynęło całkiem sporo czasu zanim wypiliście pierwszą kawę. Wasze randki były bardzo namiętnym i szalonym okresem, który do dziś wspominasz z wypiekami na twarzy. Od kiedy zaczęliście być parą wydawało ci się, że jesteś w niebie. W końcu spotkałeś na swojej drodze kobietę nie tylko piękną, niesamowicie seksowną, ale do tego zaradną, mądrą, dobrą i ciepłą. Ideał? Dla ciebie na pewno. Początkowo nie mogłeś przestać jej przytulać, dotykać, trzymać za rękę, całować, a seks? Seks był dla was never ending story.

Taniec gotowy koguta

Nadal dobrze pamiętasz jak przed każdą randką jechałeś do niej tym swoim wysłużonym już fiatem jak na skrzydłach. Starałeś się wyglądać jak najlepiej. Wykąpany, wyperfumowany, z włosem uprzednio umodelowanym byłeś gotowy iść z nią gdziekolwiek. Liczyło się tylko to, aby była obok ciebie ona. Piękna, słodka i wspaniale pachnąca. Prześcigaliście się w pomysłach na wasze randki. Ona zaskoczyła cię swoją zmysłowością, gdy pierwszy raz  w życiu zabrała cię na jazzowy koncert. Ty zyskałeś w jej oczach zabierając ją za miasto, na romantyczne spacer po kładce, na której nigdy nie była. Nie liczyły się pieniądze, obowiązki, znajomi, rodzina czy ktokolwiek inny. Była tylko ona i ty. Co się zmieniło?

co zrobić gdy kobieta

Rutyna zabija wszystko

A potem zamieszkaliście razem i wszystko się jebło. No może nie do końca, bo ona nadal fizycznie ci się podoba tak samo jak wcześniej, tylko drażni ci jej to narzekanie. Cały czas ci smęci, marudzi, krytykuje, poucza i mówi tym swoim belferskim tonem, że znów o czymś zapomniałeś. Sam nie wiesz dlaczego się tak na tobie uwzięła, ale masz wrażenie, że od wejścia do domu, aż do momentu pójścia spać ona się czepia. Nie pasuje jej to jak zrobiłeś pranie (więc myślisz sobie, żeby sama robiła). Ma pretensje o to, że nie masz dla niej czasu (a ciekawe kto robi zakupy do domu, przejmuje na wieczór dzieci i karmi koty). Cały czas chodzi podminowana, a tobie wypomina, że od rana masz marsową minę (bez komentarza). Masz wrażenie, że miłość twojego życia została porwana lub pożarta przez te wredne, stare babsko, które poślubiłeś kilka lat temu. („Kochanie doprawy nie wiem co się z tobą stało, ale gdziekolwiek jesteś wracaj, bo z tą babą to ja długo nie wytrzymam”, to ostatnio codzienna twoja modlitwa przed zaśnięciem).

Twarzą w twarz ze sobą

I chodzisz taki nabuzowany, a może bardziej zrezygnowany i doprawdy nie masz już sil na kolejne sprzeczki. Zastanawiasz się: co się z nią stało, że raptem się tak zmieniła? Gdzie się podziała ta zabawna, słodka dziewczyna, w której zakochałeś się na zabój? Gdzie jest miłość twojego życia, która zawsze cię wspierała, potrafiła rozśmieszyć w najczarniejszym dniu? W końcu, gdzie jest ta zadbana ślicznotka, która bez pomalowanych rzęs i szminki na ustach nie wychodziła nawet po mleko do sklepu na dole? To może być dla ciebie szokujące, ale ta kobieta nadal tam jest. To wredne babsko, które cię irytuje na co dzień, nadal jest miłością twojego życia, tylko przespałeś jedną, zajebiście ważną rzecz. Otóż przestałeś się starać. Właśnie tak mój drogi, to ty osiadłeś na laurach i po zdobyciu wybranki swojego serca, z lenistwa i wygody odpuściłeś sobie starania, określane przez psychologów tańcem godowym.

Rachunek sumienia każdego faceta

Dawniej mówiłeś jej kilka razy dziennie, że jest piękna. Dziś nie mówisz jej tego wcale, mimo że w dalszym ciągu pociąga tak samo cię fizycznie jak wtedy. Na początku komplementowałeś każdy jej ruch: wspaniała fryzura, cudowny wieczór, wspaniały film, przepyszna kolacja, uwielbiam jak się śmiejesz, kocham twoje poczucie humoru, jesteś najlepsza, jestem szczęściarzem, że cię mam i wiele innych czułych słówek, które od dłuższego czasu nie występują w twoim osobistym słowniku. Dlaczego? Kluczowe pytanie na które powinieneś sobie odpowiedzieć, to dlaczego do cholery przestałem się dla niej starać? Dlaczego już jej nie zdobywam? Dlaczego odpuściłem sobie dalsze odkrywanie jej myśli, marzeń i pragnień?

Przestałeś się starać

Poza brakiem komplementów, poza byciem uprzejmym, czarującym, zabawnym i szarmanckim  na co dzień, odpuściłeś sobie jakąkolwiek kreatywność w życiu, w sypialni, w byciu tu i teraz codziennie. Nie dbasz już tak przesadnie o wygląd jak dawniej. Często odpuszczasz sobie wieczorne mycie zębów, mimo że wiesz iż ona nie znosi zapachu sosu czosnkowego, którego użyłeś do pizzy. Nie dbasz o to, aby twoja broda była wymodelowana, zadbana i kpisz z jej sugestii, żebyś w końcu udał się do barber shopu i coś zrobił ze swoim zarostem. Tak naprawdę brodę zapuściłeś z wygody, odeszło ci codzienne golenie się, ale zapomniałeś o tym, że o brodę trzeba dbać równie mocno, jak o gładkie lico na co dzień. Dawniej nie wyobrażałeś sobie pójść na randkę w czymś innym niż koszula i dopasowane spodnie. Dziś twoja wybranka serca widuje cię głównie w wysłużonych już dżinsach, szarej sportowej bluzie i trzech, tych samych tiszertach, które z lenistwa nosisz na okrągło. Bo rano nawet nie chce ci się sięgnąć ręką w głąb szafy, żeby wyjąć coś lepszego…

Seks zaczyna się od rozmowy

I możesz mieć do niej pretensje o to, że zbyt często „boli ją głowa”, lub że w łóżku przestałą się starać i masz wrażenie, że zależy jej jedynie na „odbębnieniu” waszego seksu. Dla kobiety gra wstępna zaczyna się rano. Nie wtedy, gdy próbujesz się do niej dobrać, w chwili gdy ona łapie ostatnie pięć minut ciszy bez obudzonych jeszcze dzieci. Gra wstępna zaczyna się rano, gdy wstajesz z uśmiechem i mówisz: „Dzień dobry Kochanie, wyspałaś się? Uwielbiam zaczynać dzień od buziaka z tobą”. Potem, gdy ona nastawia wam kawę w ekspresie, powinieneś ją objąć i szepnąć do ucha, że ją kochasz. W czasie porannego sajgonu z dziećmi, warto zachowywać zimną krew i reagować na bieżąco. Dla niej poranek bez krzyku i jęków znaczy więcej niż bukiet róż, czy para nowych szpilek. Pomóż jej przejść bezboleśnie przez początek dnia. Bądź tym opanowanym, wspierającym i uważnym. Koniecznie wypij z nią tę kawę, nawet jeśli nie macie czasu na wspólne śniadanie, poświęć jej 10 minut na miłą pogawędkę, żeby w dalszym ciągu czuła się dla ciebie ważna, bliska i kochana. Być może dla ciebie to tylko bezsensowne parę minut przy kawie, dla niej to rytuał, z którego czerpie energię na cały dzień…

co zrobić gdy kobieta

Już cię nie interesuję…

I nie myśl sobie, że pomijanie jej potrzeb nie odbije się na waszym związku. Kiedy ona mówi: „nie słuchasz mnie, w ogóle ze mną nie rozmawiasz” to ma na myśli to, że poza gadką o rachunkach, ustaleniu kto zawozi dziecko na basen, a kto idzie z kotem na szczepienie nie macie już wspólnych tematów. Na świecie nie ma kobiety, która nie potrzebowałaby rozmowy. Ty jako partner powinieneś nauczyć się z nią rozmawiać codziennie. To nie muszą być długie posiadówki. To może być ciepły, miły kwadrans dziennie, ale takie kiedy ona czuje się najważniejsza, wie że jest kochana i czuje, że naprawdę ci na niej zależy. Kiedy kobieta to czuje? Wtedy kiedy mężczyzna rozmawia z nią, twarzą w twarz bez gapienia się w telewizor, laptop czy telefon. Wtedy, kiedy ona jest rozluźniona i ma ochotę do ciebie mówić, bo wie, że nie zgasisz jej zapału słowami typu: okej, tak, nie, yhm. Ona potrzebuje, żebyś wszedł emocjonalnie w ten czas wspólnej rozmowy i się zaangażował. Zaangażowanie to wtedy, gdy słuchasz aktywnie, zadajesz dodatkowe pytania, aby spróbować zrozumieć to co ona ci komunikuje. To wtedy, kiedy dopytujesz, nie oceniasz, nie proponujesz gotowych rozwiązań, po prostu jesteś. Jak tego w waszym związku nie ma, to wszystko zaczyna się psuć i ona po prostu robi się wredna.

Prosta analogia

Gdy moje koty się nudzą, chcą jeść lub potrzebują pieszczoty zaczynają albo ocierać się o łydki (za pierwszym razem). Gdy to nie skutkuje, zaczynają miauczeć, bardziej napastliwie, coraz częściej, głośniej. Gdy to nie zadziała i nie zwrócę na nich swojej uwagi zaczynają rozrabiać. Drapią skórzaną kanapę, zwalają rzeczy z półek, wchodzą ci dosłownie na głowę. Słowem robią wszystko, żeby zwrócić na siebie twoją uwagę. Kiedy moje córki mi dokazują, wiem że jest jakiś powód. Są na tyle małe, że w głowie mam obraz tego, że z czymś sobie nie radzą. Może to być zwyczajnie potrzeba bliskości (za mało przytulania). Mogą być to przyczyny natury fizjologicznej (są głodne, śpiące, mają pełne pieluchy). A może to zwyczajna nuda, nadmiar lub niedomiar bodźców? Co będą robiły, żebym zareagowała? Będą manifestowały swoje niezadowolenie płaczem, krzykiem, albo innym bardzo wyraźnym zachowaniem, które zmusi mnie do reakcji. Z kobietami jest identycznie.

Jeżeli kobieta mówi, że już się nią nie interesujesz to oznacza, że:

– przestałeś ją komplementować

– przestałeś jej mówić miłe rzeczy

– przestałeś jej robić niespodzianki

– nie rozmawiasz z nią

– nie dbasz o siebie

– wybierasz inne zajęcia, rozrywki i towarzystwo niż ona

– nie doceniasz jej

– nie zabierasz jej na randki

– nie mówisz jej wystarczająco często, że ją kochasz

– nie mówisz jej często i wprost, że jest piękna, mądra, seksowna, najlepsza

– odpuściłeś sobie wasz związek, a ona za pomocą terapii wstrząsowej próbuje dać ci o tym znać!

Oni temu winni!

Wiadomo, że każdy związek to relacja dwóch osób. Nie można zarzucać, że tylko jeden partner zapracował sobie na atmosferę i jakoś życia w którym tkwicie. Chodzi mi o to, że mężczyźni bardzo często widzą w nas kobietach, wyłącznie marudy, wredne babska, które od rana do rana krytykują, narzekają i są wiecznie zadowolone, a nie wykazują żadnej autorefleksji. Okazuje się, że jak zaczniesz o siebie dbać to ona to doceni i powie ci, że nadal jesteś męski i seksowny. Jeśli zaczniesz jej mówić codziennie, że jest piękna, to gwarantuję, zacznie się uśmiechać i być milsza. Jeżeli zabierzesz ją na randkę, pewnie zaplanuje dla ciebie coś ekstra. I proszę cię, nie mów mi że nie masz kasy, opiekunki, czy czasu. Czas dla osób które się kocha, zawsze, ale to absolutnie trzeba wpisywać w grafik własnego życia. Pieniądze? Czy ona tęskni za drogimi restauracjami, czy za wspólnie spędzonym czasem we dwoje? To równie dobrze mogą być dwie godziny na rowerach, wypad do kina, czy spacer po starówce… A dzieci? Raz w miesiącu chyba możecie załatwić opiekę? Babcia, ciocia, rodzeństwo, przyjaciółka, czy nawet prywatna pomoc? Da się, tylko trzeba po pierwsze chcieć, po drugie mieć jaja, po trzecie świadomość, po czwarte ruszyć dupę i po piąte postarać się. Starać się trzeba codziennie!

A jednak nadal jest cudowna i ją kochasz

Kiedy zaczniesz już traktować swoją kobietę jak miłość swojego życia okaże się, że wredne, stare babsko odeszło na dobre. Powróci bogini seksu, dobra czarodziejka, wyrozumiała przyjaciółka i oddana partnerka. Okaże się, że słowa mają terapeutyczną moc i twoje codzienne komplementy wracają do ciebie ze zdwojoną siłą. W końcu dostrzeżesz, że ona ma naprawdę najcudowniejszy uśmiech w galaktyce, najsłodszy głos i najpiękniejszy śmiech jaki słyszałeś w życiu. Przypomnisz znów sobie, że jesteś szczęściarzem i że w życiu nie ma drogi na skróty.

O miłość swojego życia trzeba dbać codziennie. W czasie słońca i w deszcz. W zdrowiu i chorobie. Przed dziećmi i z dziećmi. Przed miesiączką i w jej trakcie. W poniedziałki i niedziele. Przed i porannej kawie. W czasie gry wstępnej i po wielkim finale. Po  prostu zawsze.