Jak zobaczyłam zwiastun “Bohemian Rhapsody” od razu wiedziałam, że muszę iść na ten film. Muzyka zespołu Queen jest w moim życiu od zawsze. Podejrzewam, że mama będąc ze mną w ciąży nieustannie słuchała Freddiego Mercury’ego, choćby dlatego że mój tata był jego ogromnym fanem. W sumie obydwoje go uwielbiali. Queen u nas rozbrzmiewał od rana do wieczora. Słuchano go bez okazji, w czasie Świąt, jak było smutno, wesoło, albo gdy po prostu nudno. Wydaje mi się, że nie ma na świecie ludzi, którzy nie znają chociaż jednej piosenki Queenu. Ale jeśli jakimś dziwnym trafem nie znasz ich twórczosci, zachęcam cię serdecznie do obejrzenia filmu “Bohemian Rhapsody”. Gwarantuję, że się zakochasz, przepadniesz, a po seansie zaczniesz pasjami sluchać ich kawałków, oglądać koncerty  w kółko!

https://www.youtube.com/watch?v=90pw2asK6Sg

Dlaczego musisz zobaczyć
“Bohemian Rhapsody”?

Idąc do kina czułam się jakbym szla na pierwszą randkę. Pewnie dobrze znasz to uczucie, ekscytacja miesza się z poddenerwowaniem, motyle w brzuchu momentami powodują duszności. Tym razem miałam tak samo. Muzykę Queenu znam od kołyski. W moim domu Freddiego Mercury’ego słuchało się nieustannie. Historia jego życia jest mi znana tak samo dobrze jak moja własna biografia. Do tego wszystkiego fakt, że też kocham ich muzykę i coś jeszcze. Dla mnie muzyka Queenu to niewidzialny pomost między mną a moimi zmarłymi rodzicami. Trudno to wytłumaczyć, ale w moim domu muzyka, wspólnie obejrzany kocert czy film, chwila na kolorowaniu czy graniu w Monopoly i karty, wyrażało więcej niż “kocham cię”. Tak to sobie przynajmniej tłumaczyłam. Będąc DDA, nauczyłam się doceniać wszystko mocniej, bardziej i intesywniej. Dlatego twórczość Mercury’ego zawsze będzie kojarzyć mi się ze wszystkimi pięknymi, beztroskimi i ulotnymi chwilami mojego dzieciństwa i lat młodzieńczych, kiedy to w moim rodzinnym domu bywało normalnie, beztrosko i fajnie.

A skąd ten spazmatyczny płacz w kinie?

“Bohemian Rhapsody” to film inspirowany życiem i twórczoscią Freddiego Mercury’ego, frontmana grupy Queen. Idąc do kina wiedziałam czego się spodziewać, przecież historię jego życia wyssałam z mlekiem matki. Nastawiałam się psychicznie na dużo wzruszeń, wiele trudnych emocji, piękną muzykę, wiedząc jak film się skończy. Bałam się, że Rami Malek wcielajacy się we Frrediego nie podoła i będę rozczarowana. Ale całe szczeście nic takiego nie miało miejsca. Przysięgam, że musialam wielokrotnie podnosić moją opadniętą szczękę z podłogi. Dlaczego? Na wielkim ekranie widziałam najprawdziwszego Freddiego Mercury’ego! Niesamowicie ogromny talent aktorski Rami Maleka przerósł moje oczekiwania. “Bohemian Rhapsody” wzbudził we mnie ogromne emocje. Wzruszenie, ekscytację, zadumę, uśmiech i radość, a na koniec spazmatyczny wręcz płacz. Do tego stopnia, że ostani kwadrans wyłam i trzęsłam się tak, że ludzie po seansie pytali się, czy ze mną wszystko w porządku…

“Bohemian Rhapsody”dla kogo?

Są takie postacie, które absolutnie powinien znać każdy. Pisząc Wam recenzję filmu “Bohemian Rhapsody” napływają mi ze wzruszenia ponownie łzy do oczu. Gdy czytacie ten tekst, ja drugi raz oglądam historię Freddiego Mercury’ego na dużym ekranie. Być może po dzisiejszym seansie wrócę i dopisze Wam coś jeszcze. Dla mnie “Bohemian Rhapsody” to film pełny. Nie brakuje w nim niczego. Nie uważam, że czegoś jest za mało, za dużo, za słabo, za mocno. Jest to doskonała ekranizacja, którą każdy z nas powinien obejrzeć, co najmniej dwa razy w życiu. Nie wierzę, że po piewszym seansie nie skusicie się na powtórkę. Jeśli ktoś ma wątpliwości polecam obejrzenia na Youtubie lub TVP Kultura (albo na DVD) koncertu z Freddiem w roli głównej. Wszystko jest tak wiernie odtworzone, że aż ciężko mi w to uwierzyć, że to nie prawdziwy Freddie, tylko aktor.

Moja rekomendacja

“Bohemian Rhapsody” jest świetnym filmem, uważam że trzeba przekonać się o tym na własne oczy i uszy. Nie jestem obiektywna i bardzo emocjonalnie podchodzę do oceny tego filmu, dlatego że twórczość Queen była (jest nadal) znacząca dla mojej osobistej historii. Jeszcze nigdy nie pozwoliłam sobie na takie jawne emocje w kinie. A raczej nigdy dotąd żaden film nie wzbudził we mnie tak skrajnych emocji, których nie potrafiłam opanować.

Podzielcie się proszę Waszymi wrażeniami z filmu. Lubicie moje recenzje?

(Zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą ze strony Multkino.pl i są własnością Grahama Kinga i Jima Beacha z wytwórni filmowej 20th Century Fox.)