BlondPaniDomu
BLOGOWE ABC

Wierzy, że jeśli może o czymś marzyć, to znaczy, że może to też zrobić. Poznaj Mirosławę Trenerowską autorkę bloga Blond Pani Domu.

W tym momencie wychodzi z ciebie ta słynna perfekcjonistka, którą siebie otwarcie nazywasz. Twój system odhaczania spraw jest mi niezmiernie bliski, ale wydaje mi się, że w moim przypadku wynika z czegoś innego… Co powiedziałabyś sobie z przeszłości, gdybyś miała taką okazję?

Mirce sprzed kilku lat chyba jednak żyło się łatwiej, bo wtedy to sama jeszcze do końca nie wiedziała czego chce i nie planowała tak bardzo do przodu jak teraz. Jestem żoną, mamą i staram się być odpowiedzialną kobietą w każdym aspekcie swojego życia. Ktoś z boku mógłby powiedzieć, że mi się „udało”, ale ja mam jeszcze wiele planów do zrealizowania przed sobą i wciąż apetyt na więcej. Wiele moich celów już udało mi się spełnić. Staram się je odhaczać – i to nie tylko w pamięci – by móc nie rzucić ich w otchłań przeszłości. Dzięki spełnieniu jednego, lawinowo udaje mi się zaliczać kolejne. Od marca ubiegłego roku stawiam na siebie. Postanowiłam zacząć pisać systematycznie na blogu, angażować się w inspirujące spotkania, pojawiać na konferencjach i… to faktycznie ruszyło.

Mirko, po ostatnim zdaniu utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że jesteś idealną kandydatką do tego wywiadu. Kobieta świadoma swoich zalet, śmiało zmierzająca w kierunku marzeń. Zdradzisz nam coś więcej na temat swoich planów zawodowych?

Mogę Ci zdradzić, że moje marzenie zawodowe bardzo mocno wiąże się z blogiem i głęboko wierzę, że któregoś dnia uda mi się je zrealizować. Jeśli chodzi o te prywatne cele, to tak, czuję się spełniona. Mam męża, który jest moim najlepszym przyjacielem i zdrowego, cudownego synka. To oni sprawiają, że w momentach, w których chciałabym się poddać, kiedy moje serce łamie się na miliony kawałeczków ja… wciąż się trzymam.
Są całym moim światem.

Wyżej wspomniałaś, że twoja rodzina jest najważniejsza. Jestem ciekawa, kto zatem sprawia że czujesz się szczęśliwa na co dzień?

Przede wszystkim oni. Najbardziej ze wszystkiego na świecie uwielbiam weekendowe poranki. Ten magiczny czas to często tylko ułamek chwili, ale który wręcz namacalnie uświadamia mi, jak wiele mam. Wtedy nie skupiam się na tym, do czego dążę, co jeszcze chciałabym mieć i w jakim miejscu być, ale za to bardzo jasno widzę, co mam teraz. Uświadamiam sobie, że jestem szczęściarą, jakich mało. W domu panuje idealna cisza, słońce dopiero wstaje, jego pierwsze promienie nieśmiało wpadają poprzez okno balkonowe do salonu, a ja przestawiam budzik o kolejne 10 minut. Zapominam o ciągłym dążeniu do doskonałości, o tej całej pogoni za życiem lepszej jakości. Rano niczego nie kontroluję i nawet nie próbuję. Widzę moich mężczyzn w naszym łóżku i uśmiecham się. Tylko albo aż tyle.

9 KOMENTARZY

  1. Bloga Mirki nie znam, ale z miłą chęcią na niego zajrzę.

    Myślę, że każda mama przechodzi taki okres, o którym opowiadała we wywiadzie. Zakładamy blogi, bo spodziewamy się dziecka, potem chwilowo wrzucamy na luz, aby w pewnym momencie znowu ruszyć z kopyta. I to w tym wszystkim jest piękne 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.