„Blogosfera jest Kobietą” to cykl wywiadów z blogerkami, które w moim subiektywnym odczuciu inspirują innych do lepszego życia. Dzisiaj goszczę u siebie wyjątkową postać. Mirosławę Trenerowską z bloga Blond Pani Domu to Wschodząca Gwiazda Blogosfery wg Rankingu Jasona Hunta. Mirka mieszka w Poznaniu. Jej znakiem rozpoznawczym są włosy w kolorze blond. Perfekcyjna Pani Domu z nerwicą natręctw, głową pełną pomysłów i planów. Magister Inżynier Technologii Żywności i Żywienia Człowieka. Z nią nie da się nudzić. Dlaczego? O tym dowiesz się z wywiadu, który emanuje kobiecością i pozytywną energią.

Poznaj Karolinę Wilk autorkę bloga Kinka

 Poznaj Joannę Maj autorkę bloga My Na Swoim

Poznaj Agatę Grzesik autorkę bloga Pani Miniaturowa

Blogosfera jest Kobietą

Wywiad z Mirosławą Trenerowską z bloga Blond Pani Domu

Mirko, twoi Czytelnicy znają cię jako „mistrzynię paradoksów”, która znana jest ze swojego perfekcjonizmu, odwagi, oraz apetytu na życie. Jestem ciekawa jak ty sama na co dzień siebie postrzegasz?

Wytrwała, silna, pewna siebie i sięgająca po wszystko, co mi się należy. Wszystkie te cechy spłynęły na mnie w miarę doświadczeń, które kształtowały moją osobowość wraz z upływem czasu. Teraz, z perspektywy, mogę ocenić, że byłam zwyczajnie naiwna i zachowująca się, jakby jutra miało nie być. Nie zrozum mnie źle, ten etap życia był dla mnie bardzo ważny i potrzebny, bo dzięki niemu wyciągnęłam wiele lekcji i stałam się tym, kim jestem teraz. Nauczyłam się, że do wszystkiego w życiu warto podchodzić z dystansem, nie przywiązywać się do tego, co mamy tak bardzo i zawsze, ale to zawsze patrzeć tylko na szczęście swoje i swoich najbliższych. Reszta nie liczy się tak bardzo, jak czasem zakładamy.

Doskonale to rozumiem, sama przechodziłam przez podobny etap w swoim życiu. Powiedz mi w takim razie, czy obecny moment twojego życia, powoduje że czujesz się spełniona?

Jeszcze nie w 100%, ale sądzę, że to bardziej kwestia mojego charakteru, a nie faktu, iż osiągnęłam niewiele. Prezentuję sobą taką postawę człowieka, który stawia dokładność wykonywanych czynności na najwyższym miejscu. W niczym co robię, nie ma miejsca na „półśrodki”. Wszystko, bez wyjątków musi być zawsze dopięte na ostatni guzik. Nie pozwalam sobie na błędy. Nie umiem myśleć inaczej, jak w sposób czarno-biały. Jestem perfekcjonistką pełną gębą i jak możesz się domyślić, ma to swoje dobre i złe strony. Zawsze jednak, kiedy pada pytanie o spełnienie odzywa się to moje „alter ego”… Wiąże się to z tym, że kiedy faktycznie zdobywam szczyty, nie jestem w stanie cieszyć się ze zwycięstwa. Nigdy nie czuję satysfakcji. Bagatelizuję swoje sukcesy. Natychmiast szukam sobie nowego wyzwania, spisuję sobie nowe cele i  sprawy do zrealizowania i… idę dalej. Ot, kolejna sprawa odhaczona. Idę dalej. Wciąż gonię za czymś, co mnie przekracza, z uporem dążę do momentu, kiedy czuję się spełniona – ale on jak dotąd wciąż nie nadchodzi…