Grosz do grosza… byłoby już na nowe auto

Sytuacja numer trzy: „Mogę wydać bez grosika? Nie mam drobnych.” Supermarket, ulubiony sklepik osiedlowy lub przypadkowy sklep spożywczy w obcym mieście. Zawsze zaczyna się tak samo niewinnie. Ceny produktów, pieprzone ceny produktów nie mogą być zaokrąglone do całości, tylko zawsze, ale to zawsze muszą mieć te kretyńskie końcówki. Chleb krojony, nie może kosztować dwa złote, tylko musi mieć cenę 1 złoty  i 99 groszy… I tak grosz do grosza…. aż będzie kokosza.

asertywność

Notoryczna sytuacja tuż przy kasie. Długa przydługa kolejka do kasy. Niby są czynne trzy stanowiska, ale obsługuje tylko jedna osoba, bo druga rozładowuje towar, a trzecia „załatwia drobne” do wydania reszty. I czekasz sobie człowieku grzecznie na swoją kolej i starasz się uśmiechać. Na dzień dobry Pani ekspedientka  reaguje kwaśnym spojrzeniem spod byka. Odpowiedzi prawie nigdy nie usłyszysz, ale co tam. Nie łam się stary, może po prostu jest zmęczona… Ale jak się okazuje to dopiero początek gehenny. Najpierw nie może sczytać kodu z produktu bo się zagiął, wiec wstukanie go z palca trwa całe wieki. Po chwili jak z automatu nie pytając ciebie o zdanie, właściwie stawia cię przed faktem dokonanym, że wyda „bez grosika” bo nie ma reszty.

Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zgadzaj się na to nigdy. Dlaczego? Że niby jesteś małostkowy? Nie, nie i po stokroć nie. Argumentacja? Po pierwsze przemnóż ile „tych grosików” w skali roku się uzbiera i uzbierało dotychczas? A no właśnie, spokojnie było by na snickersa, papier toaletowy, piwo.. cokolwiek  w końcu to twoje pieniądze. Po drugie przypomnij sobie ile razy nie miałeś złotówki do koszyka i ile razy nikt nie chciał ci pomóc w zamianie drobnych lub rozmianie pieniędzy. Po trzecie: czy jak tobie brakuje „grosika, grosików” do zakupów  w sklepie to panie ekspedientki chętnie sprzedają ci towar? Czy jak terminal nie działa, a ty nie masz gotówki, to są życzliwe i miłe, czy każą ci naginać do najbliższego bankomatu? Niestety odpuszczanie na każdym kroku nie popłaca. Wydawanie reszty to jej praca, o twoją nikt nie dba i nikt ciebie w niczym nie wyręcza, więc i ty tego nie rób.