Aborcja: tak, nie czy OK?

//Aborcja: tak, nie czy OK?

Jedna „niewinna” okładka magazynu Wysokie Obcasy poruszyła cały kraj. Dwa przeciwne obozy: osób będących za i przeciwko aborcji, zostały zjednoczone w solidarną całość, mówiącą jednym głosem. Różowe tło, które wskazuje na to, że poruszany temat jest przyjemny. Kojarzy się z czymś słodkim, dziewczęcym i bardzo radosnym. Trzy uśmiechnięte, na pierwszy rzut okaz wzbudzające zaufanie kobiety. Na białych koszulkach widnieje nieco kiczowate logo z kolorowymi ustami. Gdzieś tam przez myśl przeszło mi skojarzenie z czerwonymi ustami i językiem, jak u Rolling Stones. Jedyny element, który tu się gryzie to napis na koszulkach kobiet: „Aborcja jest OK”. Jak to zaakceptować? Czy da się przejść obojętnie obok zestawienia słów „aborcja” i „OK” w jednym zdaniu? Tania prowokacja? Odważny coming out? Wyrachowana kampania promocyjna, czy może jedno wielkie nieporozumienie, którym od kilku dni żyje cała Polska?

Znaczenie zwrotu OK

Zwrot OK jest pochodzenia amerykańskiego (Illustrated Oxford Dictionary. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN 2004, s. 568). Etymologia nadal nie jest znana, jednak pierwsze wzmianki ukazały się w Boston Morning Post 23 marca 1839 roku.  Był to skrót błędnej, ale powszechnej formy oll korrect. Używanie takiego zapisu przypisywano złośliwie prezydentowi Andrew Jacksonowi, który według przeciwników politycznych był półanalfabetą. Popularyzację wyrażenie „OK” zawdzięcza telegrafistom, którzy zmienili jego znaczenie na „all clear”, tj. wszystko jasne (Nehring Piotr, Narodziny OK [w:] Tydzień w Historii, „Ale Historia”, 12/2016 (218), 21 marca 2016). Zwrot OK, tłumacząc dosłownie na język polski, oznacza: „w porządku”, lub „dobrze”. Czy mówiąc o aborcji, można używać określenia OK?

Okładka Wysokich Obcasów, dlaczego rozpętała burzę?

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, tytuł ostatniej okładki Wysokich Obcasów: „Aborcja jest OK”, należało by rozumieć, jako: „usunięcie ciąży jest w porządku”, czy też „aborcja jest dobra”. Kiedy miną pierwsze emocje i zajrzymy do artykułu z głównej strony dowiemy się, że bohaterki okładki to członkinie aborcyjnego dream teamu. Dziewczyny zajmują się edukacją z zakresu faktów, praw i możliwości kobiet na temat aborcji.

„Sformułowanie „Aborcja jest OK” dla nas znaczyło, że aborcja dla wielu kobiet jest w porządku.  Natomiast niestety bardzo wiele osób, również tych, które są po tzw. naszej stronie, usłyszało w tym ok jakiś naddatek „funu”, radości. Ogromnie wiele osób tak to zrozumiało. Rozmawiamy o tym teraz na Facebooku z osobami komentującymi, planujemy kontynuację tematu, gdzie będzie także coś o znaczeniu słów – opisuje”

(www.wirtualnemedia.pl/artykul/naczelna-wysokich-obcasow-o-aborcja-jest-ok-nie-chcielismy-kontrowersji-wziely-sie-one-z-niezrozumienia)

Według oficjalnej wypowiedzi redaktor naczelnej WO, doszło do ogromnego nieporozumienia. Okładka na pewno dla wielu osób okazała się zbyt mocnym przekazem. Pojawiły się komentarze, że jest to infantylizacja tematu aborcji, że jest to szokujące, niesmaczne, nieadekwatne i po prostu nie na miejscu. W moim osobistym odczuciu, przez chwilę zastanowiłam się, czy podoba mi się popkulturyzacja aborcji? Na pewno nie jest to temat, który da się od razu zaakceptować. Uważam, że okładka aborcyjnego dream teamu jest mocna i skłania do głębszej refleksji. Szkoda tylko, że jest to również strzał w kolano wszystkich aktywnie walczących feministek. Chce się powiedzieć, że kobiety biorące udział w Czarnym Proteście nie o taką dyskusję o aborcji walczyły. Nie możemy udawać, że kiedy nadamy słowu „aborcja” różowe tło, podsypiemy brokatem i namalujemy uśmiechniętą buźkę, temat ten stanie się lajtowy, bardziej przystępny i coś zmieni w podejściu społeczeństwa na lepsze.

„Aborcja jest OK” – zjednoczyła dwa przeciwne obozy ideologiczne w jedną całość

W całej tej dyskusji na temat aborcji warto zwrócić uwagę na to, że jedna okładka obnażyła w ułamku sekundy prawdziwe poglądy większości Polaków. Okazało się, że zarówno zwolennicy ruchu prolife oraz osoby (o wydawałoby się liberalnych poglądach) uznające prawo do aborcji zjednoczyli się w jednym miejscu. W polskim społeczeństwie w dalszym ciągu nie ma miejsca na dyskusję o usuwaniu ciąży. Dotychczas sądziłam, że nie ma takiej możliwości, aby ktoś, kto nie uznaje prawa do aborcji, rozmawiał na ten temat z osobą, która się na usuwanie ciąży godzi. Teraz wystarczy kupić Gazetę Wyborczą wraz z dodatkiem i „zagadać” przy kasie w supermarkecie z kimkolwiek na temat aborcji, przecież wszyscy w kraju mają takie same, złe zdanie na temat tej okładki.

Bezlitosne obnażenie prawdziwego zdania o aborcji

Tłumaczenia aborcyjnego dream teamu na temat „kolosalnego nieporozumienia” są dla mnie niestety słabe. Różowy kolor kojarzy się nam podprogowo z czymś miłym i przyjemnym. Ale umówmy się, że nałożenie tshirtu, w landrynkowej oprawie nie spowoduje, że raptem temat aborcji okaże się czymś lajtowym. Aborcja zawsze jest czymś trudnym. Kobieta, która na nią się decyduje, na pewno ma ważny powód i marzę o tym, aby nasze społeczeństwo przestało stawiać na równi: antykoncepcję z aborcją. Nie, wyskrobanie sobie dziecka to nie jest metoda antykoncepcyjna. Dokonanie aborcji farmakologicznej nie jest łatwa decyzją, którą można oprawić w ramki, dodać hasztag #ok i przejść sobie do dalszego życia jakby nigdy nic. Na tym polu autorki tej okładki poniosły sromotną porażkę i niestety, zgadzam się ze stwierdzeniem, że jest to „błąd systemu, w zamkniętych społecznościach”.

„Mechanizm powstawania błędu jest znany i sprawdza się w wielu dziedzinach. Rzecz polega na zamknięciu się w spójnej, dobrze rozumiejącej się i zgranej grupie. Z jednej strony taki zespół działa sprawnie, z drugiej traci dystans, zawęża pole dyskusji, tłumi wątpliwości i traci czujność – tak okoliczności przygotowania przez „Wysokie Obcasy” materiału z hasłem „Aborcja jest OK””.

(Wojciech Krzyżaniak, www.wirtualnemedia.pl/artykul/wysokie-obcasy-aborcja-jest-ok-wojciech-krzyzaniak-to-skandaliczne-haslo-jest-skutkiem-zamkniecia-sie-redaktorek-we-wlasnym-srodowisku)

Regulacje prawne dotyczące aborcji w Polsce

Polskie regulacje prawne dotyczące aborcji reguluje ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r. wraz z późniejszymi nowelizacjami. Wspomniane przepisy określa się jako „kompromis” między zwolennikami aborcji i osobami będącymi za ochroną „dzieci nienarodzonych”.

Polskie prawo dopuszcza trzy sytuacje, w której aborcja jest legalna są to sytuacje, w których:

  1. Ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz.
  2. Istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających  życiu.
  3. Ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Sytuację należy zgłosić do prokuratora.

(Ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r.)

Aborcja nie jest OK, ale jest potrzebna

Jeszcze na długo zanim zostałam matką, popierałam prawo wyboru kobiety. Zawsze uważałam, że kobieta ma prawo do decydowania o swoim życiu, ciele i konsekwencjach zajścia w ciąże. Dziś jestem podwójną matką i nadal uważam, że nam kobietom potrzebny jest wybór. Aborcja nie jest OK. Nie da jej się ubrać w różowe tiule, ozdobić tęczowymi nosorożcami i udawać, że „Hej, nic się nie stało”. Aborcja zawsze jest ostatecznością i cholernie trudnym wyborem. Często wyborem między być, a nie być. Jeśli ktoś uważa, że obecne regulacje prawne dotyczące aborcji w Polsce są zbyt ostre, chcę mu przytoczyć trzy sytuacje, w których powinien rozpatrywać ten aspekt.

Po pierwsze, gdy aborcja jest zagrożeniem życia dla zdrowia matki. Niech to będzie sytuacja  z życia wzięta. Niech to będzie moja sytuacja. Jestem mamą dwóch córek: wiek 3 lata i 18 miesięcy. Dowiadujemy się z mężem o trzeciej ciąży. Zaskoczenia, radość, euforia? To wszystko nie ma znaczenia. Na kolejnych rutynowych badaniach okazuje się, że ciąża zagraża mojemu życiu. Czy dla zwolenników ruchu pro life powinnam umrzeć, osierocić dwie córeczki i uczynić męża wdowcem, aby wszyscy byli zadowoleni?

Po drugie, gdy aborcja jest wskazaniem, ponieważ dziecko nie ma szans na normalne życie bez bólu, lub nie przeżyje porodu. Wyobraź sobie, że twoja siostra jest w ciąży. Bardzo się cieszy, zaczyna kompletować wyprawkę, być może urządza już pokój. Ale kolejne USG uświadamia ją, że jej dziecko nie przeżyje porodu. Nie ma to najmniejszych szans. Czy naprawdę, ta zdruzgotana już wieściami kobieta, dla egoistycznych pobudek obrońców życia musi przez dziewięć miesięcy manifestować swoją ciążę? Czy musi przechodzić przez ból porodowy, i dopiero po porodzie pogodzić się ze stratą do nie odżałowania? Moim zdaniem kobieta powinna mieć wybór, móc decydować. Ona, a nie ty lub grono innych ludzi, którzy nie mają w sobie cień empatii.

W końcu sytuacja numer trzy, kiedy przesłanką do wykonania zabiegu aborcji jest gwałt. Jeśli wydaje ci się, że samo zgwałcenie dla kobiety to za mało i powinna jeszcze donosić ciążę oraz urodzić, pozwól że coś ci zobrazuję. Wyobraź sobie, że twoja córka została brutalnie zgwałcona. Ciężko ustalić nawet ojca dziecka, bo gwałt był zbiorowy. Czy ta dziewczyna powinna w imię zasad wydać na świat to dziecko? Czy może raczej powinna mieć możliwość aborcji i zostać otoczona najlepszą opieką psychologiczną i wsparciem medycznym?

Co oznacza, że aborcja jest OK?

Aborcja nigdy nie będzie do końca OK, bo to zbyt istotny temat, żeby można było zmniejszyć jego wagę, również w dyskusjach społecznych. Okładka Wysokich Obcasów sprowokowała całą Polskę do ostrej krytyki aborcyjnego dream teamu. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do tego, że ta okładka była potrzebna, czy też że aborcja jest OK. Aborcja jest potrzebna. Aborcja powinna być wyborem. Nie można sprowadzać tematu aborcji do absurdu, że jest to jedna z metod antykoncepcji. Zanim zaczniesz oceniać kobiety, które dokonały aborcji, przypomnij sobie trzy historie, które opisałam wyżej. Teraz już chyba wiesz, że nie możemy oceniać sytuacji innych. Nie zrozumiemy decyzji o aborcji nigdy, chyba, że będzie dotyczyła nas lub bliskich nam osób osobiście.

Popkulturyzacja aborcji to krok za daleko?

Usunięcie ciąży nigdy nie będzie kojarzyło mi się z czymś słodkim, różowym i pozytywnym. Nie chcę żyć w społeczeństwie, w którym realne problemy zamiata się pod dywan, a wszelki dialog na temat aborcji sprowadza się do poziomu absurdu. Nie stawiam znaku równości między aborcją, a antykoncepcją. Kobiety, które dokonują aborcji, mają ważny powód i nie czuję się upoważniona, aby to oceniać. Nigdy nie chciałabym być w sytuacji, w której musiałabym podjąć decyzję o aborcji. Jako matka, mam nadzieję, że ten temat nie będzie dotyczył moich córek, ale to tylko pobożne życzenie, bo w życiu nie da się wszystkiego zaplanować. Wsadzanie tematu aborcji w popkulturowe ramy przypominające bardziej bajkę o kucykach pony niż dojrzałą i świadomą decyzję oceniam jako kiepskie rozwiązanie. Jednak w całym tym aborcyjnym temacie, dostrzegam jeden znak równości. To, co robi społeczność prolife z aborcją, jest równie absurdalne i złe jak okładka Wysokich Obcasów. Straszenie społeczeństwa drastycznymi obrazami ze skrobanek w miejscach publicznych, szczególnie tam, gdzie bez żadnego ostrzeżenia znajdują się dzieci, uważam za bardzo nieodpowiedzialne. Obydwie te formy działają podprogowo, wpływają na nasze emocje. Nie robią nic dobrego dla kobiet, które powinny mieć wybór. Sprowadzają aborcję do poziomu absurdu, który w rozwiniętym społeczeństwie nie powinien mieć miejsca.

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  

Leave A Comment

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.