Życie składa się z prostych momentów, ułamków chwil, które decydują o tym, jak oceniamy swój los. W ludziach cenię przede wszystkim dobre serce, ciekawość świata, bezinteresowność oraz pasje. Sama staram się żyć tak, aby w obliczu śmierci móc powiedziec sobie: kochałaś, byłaś kochana, miałaś naprawde dobre i ciekawe życie. Mimo, że los mnie nie oszczędzał, otrzymałam od niego bardzo wiele dobrego.

Jestem szcześciarą, jestem mamą, żyję z pisania! Dużo moich marzeń już się spełniło, bo właśnie tak podchodzę do życia. Marzenia są po to, aby je realizować, a nie tylko beznadziejnie do nich wzdychać, godząc się ze swoją patową sytuacją. Wiem, że każda z Was ma swoją historię, na którą składają się wzloty i upadki. Wiem też, że lubicie, gdy dzielę się moją historią i przypominam Wam o tym, co naprawdę w życiu jest ważne. Dziś opowiem Wam o 5 rzeczach, które pomagają mi radzić sobie z przeciwnościami losu. 

Rzeczy, których nie doceniasz mogą być twoją tajną bronią i osobistą tarczą

Nie znam uniwersalnego sekretu na udane życie, ale wiem jedno – od twojego podejscia do świata zależy jak potoczą się twoje losy. Nie potrzebujesz wcale wielkich słów, patosu i garści cytatów znanych osobowości, by zainspirować się i zacząć przeżywać zycie po swojemu. Kiedy skoncentrujesz się na tym, co już masz, co jest w twoim życiu dobre, co lubisz i kochasz w samej sobie przekonasz się, że to solidne postawy do bycia szczęśliwą. 

A moim zdaniem o to właśnie chodzi – byś potrafiła cieszyć się małymi rzeczami, byś doceniała codzienność, by twoja rutyna była przyjemna i bezpieczna. W końcu, abyś czuła, że to ty nadajesz kierunek i sens własnemu istnieniu, nawet jeśli doświadczasz trudnych chwil, “niesprawiedliwych” momentów, ciężkich spraw i miażdżących doświadczeń. Gdy już będziesz wiedziała co sprawia, że lubisz życie łatwiej będzie ci zmierzyć się z wyzwaniami, które stoją na twojej osobistej ścieżce. 

Moje 5 rzeczy, dzięki którym radzę sobie z przeciwnościami losu każdego dnia

  1. Optymizm
  2. Wdzięczność 
  3. Miłość
  4. Pasja
  5. Zdrowie

Optymistyczne nastawienia do świata, po co mi to wszystko?

Gdyby nie mój optymizm, chyba dawno bym już zeszła na zawał serca. Przemoc domowa. Śmierć mamy, śmierc taty, długi po rodzicach. Rozstanie z chłopakiem, z którym miałam budowac wspólną przyszłość. Choroba Hashimoto, depresja, traumatyczny poród, w czasie którego o mały włos nie straciłam życia, cesarskie cięcię, które było nieplanowane i uratowało życie moje drugiej córki. Jest jeszcze parę innych bolesnych doświadczeń, o ktorych nadal nie dam rady mówić. 

Dużo bolesnych doświadczeń. Utrudniony start w dorosłe życie. Problemy emocjonalne, zaburzenia odżywiania, zaburzenia snu, depresja, myśli samobójcze i stany lękowe. To wszystko za mną. Dużo pracy, dużo wiary we własne siły, ogromna determinacja i samozaparcie, gdy nikt w ciebie nie wierzy, gdy statystycznie nie powinno udać ci się stanąć na nogi. Wszystko to za mną. Wiele trudnych rzeczy przede mną. Ten optymizm, ta ogromna chęć życia jest we mnie, pomimo bólu i smutku, który wypełnia mnie po brzeg.