Zielone penne – jak przekonać niejadki, że szpinak jest smaczny?

//Zielone penne – jak przekonać niejadki, że szpinak jest smaczny?

Szpinak kojarzy się tylko dobrze sympatykom przygód bajkowego Popeya, który swoją moc zawdzięczał spożywaniu tej magicznej roślinie. Zielony król warzyw charakteryzuje się bogactwem witamin i minerałów, wspomagających dietę każdego z nas. Niestety, ale negatywne doświadczenia starszego pokolenia, które pamięta PRL kojarzy szpinak głównie jako bezsmakową papkę, chlapniętą chochlą na talerz w stołówce szkolnej lub pracowniczej. Szpinakowy horror już dawno się skończył. Era zielonej siurpryzy powodującej płacz i krzyk wśród tłumu ludzi została skutecznie zażegnana. Dzisiejsza moda na eco i zielone wyprowadziła szpinak na kuchenne salony zapowiadając rewolucję na naszych talerzach.

IMGP0478.JPG

W eksperymentach kulinarnych dziś Nieidealnaanna prezentuje przepis na Zielone penne inspirowane kuchnia włoską. Danie jest jak zwykle łatwe i szybkie do wykonania, zdrowe, smaczne i co najważniejsze dosyć ekonomiczne.

IMGP0442.JPG

Potrzebne produkty:

– opakowanie szpinaku (może być rozdrobniony lub w brykiecie)

– paczka ulubionego makaronu penne (inaczej rurki)

– ser feta (lub jego zamiennik, który jest mniej kaloryczny)

– pierś z kurczaka (przyprawiona wedle upodobań)

– olej lub oliwa (najlepiej z oliwek)

– czosnek (preferuje granulowany)

– papryka słodka

– chilli

– pieprz mielony

– sól morska

– bazylia (świeża lub suszona)

IMGP0470.JPG

Cały posiłek zajmuje nie więcej niż 20 minut. Porcja wystarcza dla 4-6 osób (opcjonalnie na kilka obiadów dla pary). Do przyrządzenia szpinakowego makaronu nie są potrzebne specjalne umiejętności kucharskie. Większość składników można dostać w sklepie osiedlowym, a już na pewno w hipermarketach. Jeżeli zależy nam na iście włoskim klimacie powinniśmy zaopatrzyć się w świeże warzywa, ser feta z najwyższej półki, a jako dodatek podać czerwone wino i espresso po posiłku na lepsze trawienie. W dzisiejszym przepisie wykorzystałam tańsze i mniej kaloryczne zamienniki, mimo to danie jest aromatyczne i pyszne!

Krok po kroku jak wyczarować zielone penne:

1. Na początek wyjmujemy wszystkie potrzebne składniki.

2. Pierś z kurczaka doprawiamy do smaku (ja dodałam przyprawy kurczak złocisty), wrzucamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy i smażymy mięso na złocisty kolor.

IMGP0439.JPG

3. W międzyczasie wstawiamy wodę na makaron (do wrzącego garnka wsypujemy penne, gotujemy 8 minut, żeby makaron był al-dente).

IMGP0461.JPG

4. Po usmażeniu kurczaka zajmujemy się szpinakiem. Nie ma potrzeby rozmrażania go wcześniej. Do podsmażenia szpinaku możemy wykorzystać patelnię po kurczaku. Pamiętajmy o dolaniu porcji oliwy, by szpinak nam się nie przypalił.

IMGP0444.JPG

5. Od czasu do czasu mieszamy szpinak, czekając aż zamrożone warzywo uzyska jednolitą konsystencję. Już na patelni doprawiamy szpinak do smaku czosnkiem, słodka papryką, chilli i na koniec pieprzem świeżo mielonym. Należy pamiętać, że smak szpinaku zależy od odpowiedniego doprawienia, w związku z czym nie należy żałować tutaj czosnku, który odpowiada za całą intensywność potrawy.

IMGP0449.JPG

6. Kiedy szpinak nam się „przetrawi” na patelni z przyprawami dodajemy do niego fetę i „dusimy” chwilkę na małym ogniu. Osobiście nie preferuję totalnego rozpuszczenia sera na patelni, szpinak z fetą mają tylko się delikatnie połączyć, w taki sposób by tworzyły gładką masę.

IMGP0458.JPGIMGP0464.JPG

7. Najwygodniej jest umieścić makaron, pierś z kurczaka i masę szpinakową w oddzielnych naczyniach.

IMGP0465.JPG

8. Na talerzu układamy kolejno penne, szpinak, dekorujemy kawałkami kurczaka i posypujemy bazylią do smaku. Voila!

Bez nazwy.png

Zielone penne sprawdza się idealnie wśród miłośników mięsa i wegetarian. Kiedy na kolacji gościmy „mieszane” towarzystwo roślinożercom możemy podać makaron bez dodatku mięsa zastępując je na przykład prażonym słonecznikiem (zamiast fety możemy użyć tofu). Jest to idealna propozycja dla osób kochających pasty. Przeciwnicy szpinaku w tym wydaniu na pewno się przekonają do tej wdzięcznej rośliny. Jeśli chcesz zaskoczyć rodzinę lub znajomych znajomością włoskiej kuchni zastąp pierś z kurczaka szynką germańską i delektujcie się razem (koniecznie w obecności czerwonego wina) smakiem słonecznej Italii. Buon appetito!

IMGP0475.JPG

 *****************

„Na szczęście nie należę do tych osobników, którzy uśmiechając się, pokazują w szparach między zębami resztki (nawet jeżeli bardzo nikłe) okropnego i niegodnego szpinaku. Nie dlatego, że staranniej myję zęby, ale dlatego, że zdecydowanie go nie jadam. Tak się składa, że szpinak – jak zresztą wszystko, co w mniejszym lub większym stopniu wiąże się z jedzeniem – ma dla mnie istotną wartość moralną i estetyczną… Jadam tylko to, co ma określoną formę, którą można pojąć intelektem. Nienawidzę szpinaku z powodu jego całkowicie amorficznego charakteru; nienawidzę go tak bardzo, że z głębokim przekonaniem i bez chwili wahania twierdzę, iż w tym artykule żywnościowym dobry, szlachetny i jadalny jest tylko piasek”

  – Salvador Dalí

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.