Zabij grubasa… w sobie

//Zabij grubasa… w sobie

Ile razy zdarzyło cię się patrzeć w lustro i nienawidzić własnego odbicia? Ile razy oceniałaś siebie jako za grubą, za brzydką, niedoskonałą i po prostu nie wartościową osobę? Czy to waga nadal jest głównym wyznacznikiem twojego sukcesu? Zacznij od początku zabij grubasa w sobie.

Nie jesteś „gruba”, czyli coś co najbardziej wkurza cię na świecie

Tak naprawdę nie jest istotne ile ważysz. Może to być czterdzieści parę kilo, osiemdziesiąt, coś pomiędzy, a nawet grubą ponad stówę. Nie ma znaczenia czy rozmiar twojego ubrania to klasyczne 36, znienawidzone 42, czy może ogromne 56. Twoja metryka, pochodzenia mają również drugorzędne znaczenie. Tak naprawdę liczysz się ty. Twoje samopoczucie. Twoja samoocena, to jak siebie postrzegasz każdego dnia. Każda z nas, mówię o większości która nie jest do końca zadowolona ze swojego wyglądu. Nie nawiedzi, po prostu kurwa nie znosi jak karmi się ją bzdetami typu: „wcale nie jesteś gruba”, „przesadzasz”, „przecież mało jesz”, „ty gruba?! chyba nie widziałaś Kryski spod ósemki”, „widziałem grubsze”, „to tylko lekka nadwaga”, „na pewno schudniesz”. I wiele innych zjebanych tekstów, które niby mają nas podnieść na duchu, a tak naprawdę powodują że ma się ochotę wyskoczyć przez zamknięte okno.

Jesteś gruba

Dobra, to jeszcze raz. Zacznijmy wszystko od początku. Nie ma znaczenia, czy jesteś naprawdę gruba, czy też czujesz się gruba. To czy jesteś grubasem, zależy tak naprawdę tylko i wyłącznie od twojego samopoczucia. Może i ważysz 50 kilogramów (upragniona waga Wiolki z naprzeciwka), ale we własnym odbiciu jawisz się jako okropny spaślak z tłustymi udami. Zgadłam? No właśnie. A może p prostu, jesteś okropnie zapuszczoną i spasioną krową, której urosła dupa od wpierdalania chipsów i kilogramów czekolady? Może tak być, ale to nie ma znaczenia. Ta fit laska z Instagam , którą obserwujesz też czuje się grubaska, gdy patrzy na swoje „wielkie plecy”, czy nie do końca odsłonięty mięsień, prosty, brzucha. Taka kolej rzeczy. Mówisz, że ironia? Niekoniecznie, każdy ma prawo czuć się jak grubas. Po prostu, limit wagi tutaj niestety nas nie obowiązuje.

Nie chcę być gruba

Błagam nie wierz w to, że są na świecie grubasy, którzy są szczęśliwi z powodu balastu swoich kilogramów. (Pomijam psycholi, którzy wypasają laski, lub wpierdalają na umór, bo ci ludzie najprawdopodobniej mają jakieś solidne zaburzenia emocjonalne). Mówię, o takiej zwykłej grubasce, np. tej zadbanej, uśmiechniętej Kasi, co zawsze mówi, że akceptuje siebie taką jaka jest. Szczerze mówiąc, nie kupuję tego. Nie wierzę w jej, ani jedno słowo i uważam, że pierdoli straszne głupoty. Nikt tak naprawdę nie chce być gruby. Serio.

Nie chcesz być gruba – to nie jedz za sześciu

Świat byłby takie piękny i zarazem prosty, gdyby kwestia naszej wagi była taka zero-jedynkowa. Możesz być gruba z wielu przyczyn. Możesz być nadzwyczajnym w świecie łasuchem, któremu oczka świecą się na widok eklerek lub kolejnej porcji żeberek w sosie musztardowym, koniecznie w towarzystwie puree i surówki z młodej kapustki. Możesz, ale nie musisz wcale być łakomczuchem. Być może jesteś, mega racjonalną laskę, która liczy te całe makro, waży skrupulatnie gramaturę węglowodanów, białka, tłuszczy i po prostu, czasem przesadza z ilością żurawiny w owsiance? Może wydaje ci się, że dbasz o własne zdrowie i wagę, a tak naprawdę robisz to zrywami lub okazuje się masz słomiany zapał? Być może trzymasz ostro dietę, żeby po kilku tygodniach zrobić włam na lodówkę i zaszkodzić sobie sobie efektem jo-jo. Kolekcjonujesz zrzucone kilogramy z nadwyżką i cale życie jesteś na diecie. A może jesteś szczęściarą, która zawsze była szczupła, wpierdalała czipsy i zalegała na kanapie? Czemu nie, takie osoby przecież również występują w przyrodzie. Co się stało? A twój metabolizm upomniał się o ciebie, po magicznie przekroczonej granicy trzydziestu lat. Może być tak, takie nieszczęśliwy peszek. A co jeśli chorujesz na tarczycę, insulinoodpornosć, cukrzycę lub inne upośledzenie metabolizmu? A może po prostu jesteś leniwa i wpierdalsz za dużo? A może objadasz się, żeby zagłuszyć swoje emocje? A może.. jest to coś innego. Tak naprawdę to nie ma znaczenia, bo to co nas łączy to nie zbyt duża liczba kilogramów, tylko poczucie beznadziejności.

Sorry, ale nie wierzę grubasowi

Grubasy mają to do siebie, że lubią się usprawiedliwiać. Będą się wybielać. Szukać wymówki, by przemycić w diecie jakiś smakołyk. By skrócić czas na bieżni. By zastąpić odstawione fast foody, czymś innym. By zjeść sobie coś, o tak w nagrodę. Tak dola grubasa, że po prostu czegoś tam w życiu nie ogarnia i jedzenie traktuje bardzo emocjonalnie. Nie, to nie znaczy że on kocha jeść. Grubas może być na pierwszy rzut oka chudy jak szczaw. Może wydawać się, że jest guru zdrowego odżywiania. Może, ale tak naprawdę ma z tym jedzeniem jakiś problem. Jakiś zbyt bliski, emocjonalny stosunek. Może to jedzenie szczerze kochać, lub mocno nienawidzić. Może się głodzić, obżerać, może robić jedno i drugie, ale nie musi. Grubas nie radzi sobie z czymś jeszcze. To coś bardziej wadzi mu niż nadprogramowe kilogramy. Grubas nie radzi sobie z emocjami, oceną innych, oczekiwaniami. Grubas nie radzi sobie z codziennością, samotnością i emocjami, które pojawiają się tak nagle.

Zabij grubasa w sobie

 

Jak można pomóc grubasowi? Czy ktoś, kto jest tłusty w ogóle ma ochotę się zmienić? Czy nada wierzysz w to, że są grubasy są szczęśliwe i żyją pełnią życia? Serio, pogodzili się z tym, że nie mieszczą się w standardowe ubrania, że ciężko im się schylić. Grubas na pewno wkurwia się na samego siebie, że znów się tak spocił, zmęczył i przegrał walkę z własną wolą. Bycie grubym, to taki niezręczny moment, kiedy głupio ci iść do sklepu i kupić batonika, zjeść na mieście kebaba, czy kawałek pizzy. To taki stan, kiedy wstydzisz się jeść z innymi, bo boisz się że wytkną ci wagę, apetyt czy rozmiar. Grubas wcale nie jest szczęśliwy, że jest gruby. Nikt tak naprawdę nie chce być gruby, brzydki, chory, niesprawny i ograniczony. Grubas to stan umysłu, a nie wskazówki wagi, dlatego zabij w sobie grubasa i żyj pełnią życia zanim obsesja wagi zabierze ci apetyt na więcej. Tekst pojawił się w ostatnim numerze Czasopisma Magnifier. Jeśli lubisz tematy związane z samoakceptacją i rozwojem emocjonalnym przeczytaj również tekst  kobieta asertywna.

zabij w  sobie grubasa

*********

„Często widziałem wielu moich konkurentów z papierosem w ustach. Palenie pomaga w stresie oraz w odchudzaniu, gdyż zabija głód. Jeszcze kilka lat temu, przed zmianą przepisów, kiedy waga była niesłychanie ważna, często paliliśmy i chodziliśmy bez przerwy głodni, ponieważ panowała histeria odchudzania.Dzisiaj przyzwyczajenie czy nałóg u wielu zostało”.

  • Janne Ahonen
  • sport.pl, Ahonen: Połowa skoczków pali papierosy, 29 listopada 2009

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.