Współczesny drwal – chłop jak dąb i jaja jak żołędzie?

//Współczesny drwal – chłop jak dąb i jaja jak żołędzie?

Współczesny drwal – chłop jak dąb i jaja jak żołędzie?

Współczesny drwal – chłop jak dąb i jaja jak żołędzie? Porobiło się. Wszystko nie tak jak trzeba. Jeszcze jakiś czas temu ogromną popularnością cieszyli się mężczyźni metroseksualni. Szczupli (wręcz wychudzeni chłopcy), w obcisłych rurkach, pięknie wymodelowanej fryzurze, cerze tak gładkiej jak pupcia niemowlaka z ilością kosmetyków na półce czterokrotnie większą niż porządnie zadbanej kobiety. Moda jak zawsze trwa krótko. Było ładne, gładkie i wycyckane, przyszło nowe włochate, zarośnięte, ale uwaga również zadbane. 

Trudne słowo do zapamiętania

Lumberseksualny to określenie przejęte jak to zazwyczaj ma miejsce z angielskiego. Zgodnie z definicją ze słownika powiemy tak o mężczyźnie bardzo męskim, podkreślającym swoją męskość gęstą brodą, roboczym strojem, potocznie określany również mianem współczesnego drwala. Darujmy sobie bardziej szczegółowa etymologię tego określenia i powiedzmy, że na potrzeby tego zjawiska będę posługiwała się określeniem drwal.

Drwal, czyli kto?

Nowoczesny drwal na pewno nie ma nic wspólnego z dawnym drwalem, który pracował fizycznie w lesie przy użyciu siekiery i piły. Główny atrybut współczesnego drwala to broda: najlepiej gęsta, długa, jednocześnie zadbana, idealnie przycięta i wymodelowana. W dobrym tonie jest szczególne pielęgnowanie męskiego atrybutu, tym samym bywanie w wyspecjalizowanych barber shopach (miejscu gdzie profesjonalista zajmie się twoją brodą). Dzisiejszy drwal wcale nie musi odznaczać się szczególną tężyzną fizyczną, nadal może pozostać wychudzonym dziwakiem z zapadniętą klatką, zdiagnozowanymi wadami postawy i nieproporcjonalną sylwetką. Tym nie należy się martwic to naprawdę nie przeszkadza. Grunt, żeby broda z daleka była widoczna, zadbana i najlepiej ekscentrycznie eksponowana.

Nie chodzę z drewnem do lasu

Żeby spotkać drwala wcale nie musisz udawać się do lasu. Wspomniany gatunek bardzo często spotkasz w galeriach handlowych, modnych knajpkach, bibliotece, na koncercie niszowego zespołu lub domówce najbardziej wylansowanych znajomych z pracy, czy też uczelni. Drwale jak każda grupa społeczna dzielą się na różne podgrupy i tak możemy wyróżnić: drwali macho, drwali wszystko mnie wali, drwali nie wyrosła mi jeszcze broda i drwali na medal. Drwale macho to ten typ, który dyktuje warunki i zapowiada co w danym sezonie będzie modne. Sweterki w norweskie wzory, długa grzywka, palenie epapierosów, czy czytanie Goethego. Jest to również grupa do której najczęściej wzdychają samice, w myślach marząc o tym, by drwal macho zrobił z nimi przynajmniej 1/3 z tego co wyczytały w 50 twarzach Greya…

https://www.facebook.com/bbcthesocial/videos/1082638471846575/?autoplay_reason=all_page_organic_allowed&video_container_type=0&video_creator_product_type=2&app_id=2392950137&live_video_guests=0

Drwale wszystko mnie wali

to osobnicy szczególnie wrażliwi. Ich wizerunek jest naprawdę taki wiarygodny. Oni się tacy już urodzili, brodę mieli od kołyski, nie interesuje ich moda, nic co materialne i gardzą jakąkolwiek formą pracy. Można ich poznać po zgarbionej sylwetce, wyciągniętych swetrach, znoszonych trampkach, przetłuszczonych, trochę przy długich włosach oraz obowiązkowo z niedopalonym szlugiem w zębach. Tutaj dziewczyny romantyczne, nostalgiczne lub dawne hipiski tworzą główny krą ich groupie.

Drwale nie wyrosła mi jeszcze broda

to grupa mężczyzn lekko zakompleksionych, wycofanych, jednak aspirujących do bycia męskim za wszelka cenę. Tutaj nieszczęśnicy nieraz borykają się z przykrą okolicznością, mianowicie nie posiadanie naturalnych predyspozycji do gęstego, męskiego zarostu. Na nic zdają się maseczki z glonów na szybszy porost włosów. Nawet zaklęcia szeptuchy i dawanie co niedzielę na tacę w intencji gęstszego owłosienia na twarzy niestety nie skutkuje… Drwale bez brody, lub z dopiero kiełkującymi zarostami, nieregularnie rozsianymi włosami i innymi problemami pierwszego świata nadrabiają zatem kultura osobistą, osobowością i nienagannym stylizacjami. Kobiety najczęściej traktują ich jak dobrych kumpli na łyżwy lub wypad do kina, jednak nie odnajdą w nich symbolu seksu i pożądania. 

W końcu moja ulubiona grupa mężczyzn, których absolutnie ubóstwiam to grupa drwali na medal.

Mężczyźni, którzy zapuścili brody zanim to jeszcze było modne. Zrobili to z kilku prostych powodów: wygody, komfortu i faktu, że zarost po prostu do nich pasuje. W przypadku mody stawiają na swoje stare sprawdzone zestawy lub czasem pozwalają swoim partnerkom odświeżyć nieco szafę nowymi nabytkami ze sklepu. Higienę osobistą traktują serio i nie tylko w przypadku modelowania zarostu, ale zawsze mają przycięte i czyste paznokcie, wyszorowane zęby, pachną morskim żelem, który świadczy o porannym prysznicu, a ich włosy są najzwyklejszą, estetyczną i klasyczna konstrukcją. Nie walczą o prawa zwierząt i kobiet. Nie odrzucają kultu pieniądza i nie są weganami. Najczęściej marzy im się święty spokój, trochę adrenaliny i ciepło ogniska domowego z panią serca i gromadką dzieci. Drwale na medal nie wstydzą się swojej siły i chętnie chodzą na siłownie, basen czy tez biorą udział w maratonach. Ci faceci są uczciwie wobec siebie i nie komplikują swojego życia bardziej niż wymaga od nich tego dana sytuacja.

Moda towarzyszy nam coraz częściej w każdej dziedzinie życia. Media dyktują nam nie tylko to jak mamy wyglądać, co jeść, w co się ubierać, ale również jak żyć. Dawne znaczenie słów odchodzi do lamusa i trzeba naprawdę być mocno na bieżąco by nie wypaść z obiegu. W domu mam mentalnego drwala: faceta z krwi i kości, który jest przede wszystkim mężczyzną we wszystkim co robi. Czasem jeśli denerwuje mnie jego typowo męskie zachowanie, to po chwili łapię się na tym, że z dwojga złego wolę klasycznego faceta niż podróbkę z wystylizowanymi manierami… Dla mnie moda na drwali jest ponadczasowa.

Kim jest współczesny drwal?

Drwal to mężczyzna: silny, odpowiedzialny i przede wszystkim honorowy, mający mocny kręgosłup moralny i poukładane w głowie. Taki, który nie płacze, że musi nieść siaty z zakupami, że kapusta pekińska się skończyła i nie dostanie jej na obiad lub że nie ma pianka do włosów i jak on teraz wyjdzie do ludzi. Jednym słowem mój drwal to facet jak dąb, co ma jaja jak żołędzie.

A wy drogie kobiety jaki typ drwala wybieracie? Podzielcie się ze mną komentarzami na dole. Nie dyskryminując panów, również chętnie poznam, wasze zdanie na ten temat. Jesteście drwalami, lubicie nosić brodę? Jestem ciekawa, czy taki tekst przypadł wam do gustu? Współczesny drwal – chłop jak dąb i jaja jak żołędzie? Jak by nie było mój osobisty właśnie taki jest.

*****************

„Czyż każdy, kto nosi spodnie, godny jest miana mężczyzny?”

– Przysłowia gruzińskie

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.