Jak wspierać kobietę w połogu?

//Jak wspierać kobietę w połogu?

Jak wspierać kobietę w połogu?

Po dziewięciu miesiącach ciąży w końcu na świecie jest wasze wyczekiwane dziecko! Za wami poród, pierwsze ogromne emocje. Lada moment wypiszą ciebie i maluszka ze szpitala. Nie możesz się doczekać, kiedy twój partner was odbierze i w końcu będziecie w domu. Zanim zostałaś matką, wydawało ci się, że najgorsze co może cię spotkać to ból porodowy. Okazuje się, że przy wypisie ordynator żegna cię słowami: „teraz tylko 6 tygodni połogu i będzie z górki”. Nie do końca zdajesz sobie sprawę z sensu jego wypowiedzi, ale w ciągu najbliższych tygodni poczujesz na własnej skórze co miał na myśli…

Wspólnie przez całą ciąże

Musze wam się przyznać, że nie wyobrażałam sobie przeżywania ciąży bez obecności Pana Nieidealnego. Pierwsza wizyta u ginekologa, która miała potwierdzić radosną nowinę o Zuzi w brzuchu, odbyła się również w towarzystwie wtedy jeszcze mojego narzeczonego. Potem na wszystkie kontrolne USG, a również pobrania krwi (na których jak na prawdziwą kobietę przystało, mdlałam) również ze mną chodził. Wymagało to od mojego partnera dużej elastyczności. Czasem musiał brać wolne, czasem zamieniał się z kimś na dyżur w pracy, a czasami po prostu uprosił szefa, żeby wyjść wcześniej lub przyjść później do pracy. Od samego początku ciąży czułam się otoczona opieką przez mojego mężczyznę. Było to dla mnie bardzo ważne, dlatego że nasza pierwsza ciąża była dla nas dużym zaskoczeniem.

jak wspierać kobietę w połogu

Rodzinny poród

Pan Nieidealny pod koniec ciąży dzielnie jeździł ze mną na kontrolne KTG do szpitala. Przesiadywał długie godziny w kolejce, oczekując na zapis bicia serduszka naszej pierwszej i drugiej córki. Dwie ciąże rok po roku, był obecny na każdym etapie łącznie ze szkołą rodzenia. Od początku wiedzieliśmy, że rodzić chcemy wspólnie. Historia mojego pierwszego porodu jest dosyć traumatyczna i opowiem wam o tym przy innej okazji. W skrócie dodam, że poród trwał 14 godzin, był bardzo trudny i zakończył się zabiegowo. Drugi poród zakończył się nieplanowanym cesarskim cięciem i mój mąż był wtedy również z nami. Przyznam się szczerze, że obecność Pana Nieidealnego była dla mnie kojąca. Moja mama nie żyje od 6 lat, dlatego jedyną, odpowiednią osobą do asysty przy porodzie był dla mnie mój facet. Do dziś podziwiam mojego partnera za zachowanie zimnej krwi. Za obecność, wsparcie, pomoc przy prysznicu, siusianiu, masażu w czasie skurczy porodowych i wsparcie emocjonalne. Jadąc na nieplanowaną cesarkę miałam w głowie strach, że nigdy więcej się nie zobaczymy. Świadomość, że jest na Sali operacyjnej tuż za moimi plecami, działa jak najlepszy balsam dla duszy.

połóg

Połóg to prawdziwy egzamin dla związku

Uważam, że obecność partnera podczas rutynowych badań w ciąży, oraz przy porodzie to ogromne wsparcie i ulga dla każdej ciężarnej.
Ale największym egzaminem dla związku jest okres połogu.

Po porodzie w Twoim ciele zachodzą dynamiczne zmiany – organizm powraca do formy sprzed ciąży i jednocześnie adaptuje się do nowej sytuacji i funkcji, związanych z opieką nad dzieckiem. Połóg trwa 6 tygodni. W tym czasie powinnaś być pod ochroną i opieką bliskich Ci osób. Powracanie „do normy” łączy się z różnymi dolegliwościami, które (choć normalne) mogą przysparzać Ci trochę kłopotów. Możesz czuć się również zaskoczona intensywnością przeżywanych w tym okresie emocji. (www.gdzierodzic.pl)

Połóg trwa 6 tygodni, przy czym dzieli się na trzy etapy:

  • bezpośredni – pierwsze 24 godziny po porodzie
  • wczesny połóg – pierwszy tydzień po porodzie
  • późny połóg – trwający do 6 tygodni po porodzie.

Połóg pozbawia intymności i złudzeń

Jest to bardzo trudny i często bolesny czas w życiu każdej świeżo upieczonej mamy. Tuż po porodzie, bez względu na to czy odbył od się siłami natury czy cesarskim cięciem, kobieta jest wykończona nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie. Nic dziwnego, skoro lekarze porównują wysiłek podczas porodu do przebiegnięcia maratonu…

W przypadku porodu naturalnego, nawet jeśli nie miałaś naciętego lub pękniętego krocza (szczęściara) jesteś zmęczona i potrzebujesz szczególnej opieki. Po nacięciu krocza (przeżyłam to na własnej skórze) wszystko „na dole” cię boli i jest ci bardzo ciężko się poruszać. Twoja macica się skurcza, oraz oczyszcza, co skutkuje ogromnym krwawieniem. W szpitalu nie ma miejsca na sentymenty. Każda mama leżąca na sali poporodowej, ma mieć jak najczęściej „gołą pupę” aby rany po wydaniu dziecka na świat jak najszybciej się wygoiły. Takie są realia połogu.

Po cesarskim cięciu (również doświadczyłam) wcale nie jest lepiej, bo pierwsze 8 godzin leżysz podpięta pod morfinę i nie czujesz niczego od pasa w dół. Nie możesz się ruszać, dostajesz dziecko do karmienia i zostaje ci cierpliwie czekać na „uruchomienie”. W tym czasie partner może zajmować się dzieckiem. Mój mąż był kilka godzin z Manią po urodzeniu (choć wszystko zależy od szpitala, w którym rodzisz). Potem, gdy musisz wstać, czujesz jak szwy po cięciu bardzo cię bolą.

Żartobliwie mówi się, że na pierwszy rzut oka od razu widać, która kobieta jak rodziła. Te od porodu naturalnego chodzą jak kaczki z szeroko rozkraczonymi nogami z powodu bólu krocza. Te od cesarki chodzą przygarbione, z powodu ciągnących szwów na brzuchu…

jak dbać o kobietę w połogu

Pierwsze połogowe wsparcie w szpitalu

Długo się zastanawiałam, czy podzielić się z wami pewnymi bardzo intymnymi i w moim odczuciu wstydliwymi doświadczeniami z mojego połogu. Ale z perspektywy czasu uważam, że taka „wiedza” może pomóc wszystkim przyszłym rodzącym. W drugiej dobie po porodzie Zuzi był straszny tłok na naszej poporodowej sali. Jedna kobieta miała delegacje chyba 15 osób, dosłownie co chwila. A to rodzina, a to koleżanki, a to znajomi z pracy. Szczerze mówiąc nie rozumiem tych odwiedzin po porodzie. Kobieta najczęściej wygląda jak kupa nieszczęścia. Jest obolała, bez bielizny, z cieknącym mlekiem na piersiach, zmęczona i generalnie zawstydzona własnym stanem. A tu bach, odwiedziny. Pan Nieidealny na moją prośbę stanął na wysokości zadania i zabronił rodzinie i bliskim odwiedzin nas w szpitalu. Poczułam ogromną ulgę i byłam mu za to ogromnie wdzięczna.

Mój mąż zmył ze mnie poczucie wstydu

Druga wstydliwa kwestia, którą mój mąż ogarnął bez mrugnięciem oka była następująca. U wspomnianej wyżej pani była właśnie delegacja odwiedzających. Korzystając z okazji, że przyszedł mój mąż, chciałam iść pod prysznic. Schodząc z łóżka wyleciała mi podpaska, robiąc ogromną kałużę krwi. Nie wyglądało to zbyt estetycznie. Całe czerwone łydki, kałuża krwi obok i wzrok kilku obcych osób skierowanych na mnie. Byłam tak pocięta i poszyta, że nie było szans, abym to sprzątnęła. Brak możliwości schylania się przez kilka tygodni… Mój mąż ogarnął sytuację błyskawicznie. Nie tylko bez słowa posprzątał po mnie. Pomógł mi się wykąpać, to jeszcze przytulił i powiedział, żebym się nie martwiła, bo nic się nie stało. Wierzcie mi, że wtedy na tej sali pełnej ludzi, czułam się tak obnażona z godności, że gdyby nie mąż chyba bym się rozwyła z poczucia bezsilności.

 Jesteśmy w domu, czyli połóg w domowych pieleszach

Kiedy kobieta wraca do domu z noworodkiem, wydaje jej się że będzie lepiej. Rzeczywistość okazuje się o wiele bardziej brutalna. W szpitalu miałam do pomocy położną, która mogła pomóc przystawić dziecko do piersi, dać proszki przeciwbólowe lub po prostu pogadać i wytłumaczyć co się dzieje.
W domu zostaliśmy sami w nowej sytuacji. Zaczyna się tzw. nawał mleczny, czyli twoje piersi produkują więcej mleka, niż dziecko jest w stanie zjeść. W tym momencie, każdą kobietę bolą piersi. Są poobgryzane, bolesne sutki. Każde przystawienie dziecka do piersi do wycie z bólu. Do tego wszystkiego nadal krwawisz, bo twoja macica się skurcza. Naturalne karmienie przyśpiesza proces zwijania się macicy do stanu początkowego, ale przy każdym karmieniu czujesz ogromny ból w dole brzucha.

Prawdziwy obrazek połogu

W połogu w organizmie kobiety zachodzi szereg zmian. Są to nie tylko zmiany hormonalne, laktacyjne, krążeniowe, ale również zmiany emocjonalne. W tym okresie może pojawić się tzw. baby blues, okres dołku emocjonalnego poporodowego, który jeśli utrzymuje się zbyt długo, może zamienić się w depresję poporodową. Na szczęście depresja dotyczy tylko kilku procent kobiet. Ale mimo wszystko to bardzo trudny okres, bo jesteś obolała, zmęczona, masz opuchnięte piersi, zwija ci się macica, a do tego wszystkiego musisz się nauczyć „instrukcji obsługi” tego małego człowieka.

Realne wsparcie Pana Nieidealnego:

By dokładnie pokazać wam co robił mój mąż w okresie połogu po obydwu porodach, postanowiłam, wam to wszystko wypunktować:

– przystawiał dziecko do obolałych piersi,

– podawał mi wodę w czasie karmienia, gdy noworodek „wisiał non stop na cycu”,

– nosił dziecko, gdy musiałam iść siusiu lub brałam prysznic,

– gotował mi kompresy z suszonej kory na pocięte krocze,

– po cesarce 2 razy dziennie robił mi zastrzyki w brzuch przeciwko zakrzepicy,

– gotował, sprzątał, robił zakupy,

– został 2 tygodnie po porodzie by być przy nas non stop,

– przytulał, masował, wspierał dobrym słowem, gdy ryczałam z poczucia bezsilności,

– sprzątał po krwawieniu, cieknącym mleku i nigdy nie traktował tego, jako czegoś obrzydliwego,

– powtarzał codziennie, że mi dziękuje za urodzenie dzieci,

– mówił cały czas, że będzie dobrze i że mnie kocha,

– chodził spać o 19 razem ze mną i dzieckiem,

– wstawał milion razy w nocy, że przystawić mi córkę do piersi i przy okazji przewinąć malucha,

– od narodzin wziął na siebie organizację kąpieli córek,

– nigdy nie powiedział złego słowa mimo, że w jednej minucie rozpływałam się nad cudem jakim jest dziecko, żeby po chwili ryczeć, ze nie dam rady,

– woził mnie na ściąganie ropy ze szwów po cesarce,

– powtarzał, że jestem dzielna i piękna,

– zadbał o moją intymność i spokój czasie połogu, zabraniając odwiedzin przez pierwszy miesiąc, za co jestem mu dozgonnie wdzięczna,

– codziennie mówił, że jestem wspaniałą matką,

– po prostu był ze mną w 100% i jest do dzisiejszego dnia.

kobieta w połogu

Jak wspierać kobietę w połogu?

Nie ma jednej, uniwersalnej recepty na to jak zaopiekować się świeżo upieczoną mamą, ale mogę wam zdradzić nasz nieidealny przepis na wsparcie w połogu. Potrzebujecie jednego zdrowego mężczyzny (u mnie 80 kilogramów czystej miłości), do tego 6 tygodni zaangażowania (na dwie ręce, dwie nogi i ogromne serducho), szczyptę pokory, ogromna garść cierpliwości i kilka kilogramów oddania. To tyle, nic więcej kobiecie w połogu do szczęścia nie jest potrzebne.

Wpis powstał w ramach akcji #DBAMboKOCHAM zorganizowanej przez Socjopatkę i Save the Magic Moments. Ty również możesz wziąć w niej udział, wystarczy że w lutym napiszesz post, wstawisz zdjęcie oraz opiszesz na Facebooku jak dbacie o tych których kochacie. Pamiętajcie o użyciu oficjalnego hasztagu akcji. Luty to nie tylko Walentynki, to cudowny moment by celebrować codziennie swoją miłość i mówić o tym głośno. Bardzo chętnie dowiem się jak Ty wspominasz swój połóg? Jeśli uważasz, że tekst był przydatny i warto go przeczytać, tutaj na dole możesz go udostępnić w social mediach.

_____________________________

Nieidealnaanna to blog, który opowiada o tym co w życiu najważniejsze, żeby być na bieżąco z nowymi tekstami koniecznie polub mój Nieidealny Facebook, oraz zaobserwuj mnie na Instagramie, gdzie pokazuję moje życie od kuchni. Jeśli to zrobiłeś, wiedz że Nieidealnaanna w tym momencie szeroko się do Ciebie uśmiecha i robi przytulasa, na misia, a co!

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.