Czy wiesz, że domowe KTG może uratować życie twojego dziecka?

//Czy wiesz, że domowe KTG może uratować życie twojego dziecka?

  Wyobraź sobie sytuację, w której dowiadujesz się, że twojemu dziecku, które nosisz się pod sercem zagraża niebezpieczeństwo. Tylko odpowiednio szybka reakcja może uratować mu życie. Brzmi strasznie? Na pewno jednak jest to sytuacja, która wbrew pozorom nie zdarza się wcale rzadko. Przepraszam, nie chciałam cię przestraszyć, ale właśnie z różnych względów, każda ciężarna po ukończeniu 36 tygodnia ciąży (o ile ciąża przebiegała prawidłowo) jest zobligowana pozostawać po stałym dozorem medycznym. KTG to zapis czynności serca płodu z jednoczesnym zapisem czynności skurczowej macicy, najczęściej jest wykonywane w szpitalu, codziennie lub co kilka dni aż do dnia porodu. To właśnie dzięki monitorowaniu bicia serduszka dziecka lekarz jest w stanie stwierdzić, czy z naszym skarbem jest wszystko w porządku.

img_0092

Szpitalna procedura

W zależności od tego, gdzie zdecydujesz się rodzić, tam na pewno będziesz uczęszczała na zapis KTG. Z własnego doświadczenia wiem, że w tym lepszych szpitalach kolejki na monitorowanie czynności serca dziecka są bardzo oblegane. Jako mama 1,5 rocznej Zuzki bez opiekunki, ani dziadków na miejscu bardzo mocno przeżywałam fakt uczęszczania do szpitala pod koniec ciąży. Jak wiadomo z małym dzieckiem nikt nie pozwoli mi wejść na zapis. Mąż nie może codziennie zawalać pracy, żeby pilnować Zuzi… Jednak okazało się, że opatrzność nade mną czuwa.

Domowe KTG po raz pierwszy

Wspominałam już wam o tym w relacji z Warsztatów Familie.pl. że pierwszy raz w życiu spotkałam się z czymś takim jak Domowe KTG. Mówiąc najprościej jak się da, Domowe KTG to certyfikowany sprzęt medyczny, który umożliwia wykonanie zapisu ruchów serca dziecka w domowych warunkach, przez całą dobę, 7 dni w tygodniu. Przyznam szczerze, że po raz pierwszy słyszałam o tym cacku. Od razu zgłosiłam się do próbnego wykonania badania i okazała się, że to działa!

Domowe KTG, czyli jak się badać we własnym domu?

Dzięki uprzejmości firmy Medicanet.pl miałam przyjemność wypróbowania sprzętu Domowe KTG w zaciszu własnych czterech kątów. W moim przypadku korzystanie z tej formy badania okazało się nie tylko nieziemskim ułatwieniem (jak miałabym się sama zorganizować z Zuzą na codzienne wizyty w szpitalu?!), ale również uratowało życie naszej córeczce Marysi.

img_0089

Moja historia

Nie piszę tego, dlatego aby grać na waszych emocjach. Nie mam żadnych zysków z dzielenia się tą historią. Po prostu życie pisze niespodziewanie scenariusze i z mojego (wydawałoby się) spokojnego testowania nowinki na rynku medycznym powstała sytuacja nadająca się na scenariusz nie jednej książki czy też wyciskającego łzy filmu. Wykonując zapis KTG w domu zostałam dokładnie przepytana przez lekarza na temat przebiegu ciąży, oraz wcześniejszego porodu. Po wstępnym załatwieniu formalności dostarczono mi aparat i zaczęłam pierwszy zapis bicia serduszka w domu.

Wszystko pod kontrolą

Badanie trwa 30 minut, jest bezbolesne, nieinwazyjne – po prostu musisz wygodnie się położyć, podpiąć diody i cierpliwie czekać, oddając się słuchaniu bicia rytmu serca malucha. Domowe KTG przypomina do złudzenia badanie wykonywane w szpitalu, z tą tylko różnicą, że zachowujesz prywatność, masz możliwość przeprowadzić zapis o dozwolonej porze i nie dostajesz papierowej wersji monitoringu ruchów płodu, tylko zapis zostaje wysłany bezpośrednio do centrum medycznego, gdzie na bieżąco jest sprawdzany jego wynik. Moje pierwsze zapisy przez kilka dni wychodziły bardzo dobre. Nic niepokojącego się nie działo, a tuż po wykonaniu  badaniu do kwadransa, maksymalnie 20 minut otrzymywałam informację zwrotną o tym, czy zapis jest prawidłowy.

Kryzys – dzień przed porodem

Moja druga ciąża, podobnie zresztą jak pierwsza była przenoszona. Mijał właśnie 40 tydzień i nadal nic nie zapowiadało porodu. Dopiero po tygodniu, od wyznaczonego terminu porodu zaczęłam się lekko stresować. Wiadomo lekarze straszyli mnie patologią ciąży, stałym monitoringiem w szpitalu, ale właśnie tutaj wybawieniem okazało się Domowe KTG. Moje samopoczucie było dobre, zapisy KTG były prawidłowe, ot po prostu Mańka nie zdecydowała się jeszcze pofatygować na zewnątrz. Dzień przed porodem moje zapisy (wykonywałam dwa razy dziennie rano i wieczorem) zaczynały wychodzić nie do końca dobrze. Od razu po wykonaniu badania dostałam telefon ze zdalnej opieki położniczej z informacją, że mam niezwłocznie udać się na Izbę Przyjęć w celu skontrolowania stanu zdrowia dziecka.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże

I całe szczęście posłuchałam położnych z Domowego KTG. W szpitalu potwierdziły się kiepskie zapisy. Mańka ewidentnie sygnalizowała, że coś jej nie pasuje i nie może już wytrzymać w brzuchu, a poród nie postępował. I tak dzięki Domowemu KTG przyjechałam do szpitala na czas. Dużo szczęścia, że lekarze ze szpitala zareagowali błyskawicznie (tutaj niezastąpiona okazała się obecność i interwencja Indywidualnej Położnej, którą wykupiliśmy) i zostało przeprowadzone nieplanowane, nagłe cesarskie cięcie.

img_0090

Wielki strach i pragnienie, żeby wszystko skończyło się dobrze

Cesarka w moim przypadku przeprowadzona błyskawicznie, bez zwlekani okazała się szczęściem w nieszczęściu. Mania była całą obwiązana pępowiną, a to oznacza że nie ugodziłaby się zdrowa, a być może nawet żywa siłami natury… Moja historia jest przykładem, że stała opieka położnicza, w tym przypadku zdalna po prostu potrafi zapobiec przed najgorszym.

Moja opinia o Domowym KTG

Każdej przyszłej mamie polecam z całego serca korzystanie z Domowego KTG. Plusy wykupienia zdalnej opieki położniczej to przede wszystkim komfort wykonywania badania. Intymność, spokój oraz poczucie, że jest się stale pod najlepszą opieką medyczną. W razie jakichkolwiek wątpliwości dostajemy sygnał, że trzeba jechać do szpitala lub w krytycznych momentach mamy zagwarantowane wezwanie karetki do nas. Korzystanie z tego sprzętu medycznego daje po prostu poczucie bezpieczeństwa. Jako mama dwóch córeczek marzę o tym, aby Domowe KTG kiedyś było dostępne dla wszystkich kobiet. W pierwszej ciąży nikt mnie nie oszczędzał i długie godziny na Izbie Przyjęć dzień w dzień przez dwa tygodnie do najmilszych nie należało. Cieszę się, że miałam możliwość wykonywania KTG w domu i że dzięki opiece zdalnych położnych zdążyłam na czas dojechać do szpitala, a moja Mańka urodziła się cała i zdrowa. Zdjęcia udostępniam dzięki uprzejmości Familie.pl.

img_0091

******

„Bóg nie może być wszędzie, dlatego wynalazł matkę.”

– Matthew Arnold

 

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Czytając o tym, jedna pani mi się przypomina. Na pewno takie monitorowanie uratowałoby dziecko, a tak… Musiała siłami natury urodzić martwe.

    • To jest chyba najsmutniejsza rzecz jaka może spotkać kobietę…

  • Nigdy nie słyszałam o mozliwości domowego ktg, a to powinno być ogólnie dostępne pod koniec ciąży. Nie wyobrażam sobie jak kobieta mieszkająca na wsi i nie mająca do dyspozycji samochodu poświca kilka godzin dziennie żeby codziennie dojechać na ktg… albo taka kobieta jak Ty, która ma już dziecko i nie ma z kim go zostawić na ten czas. Bardzo dobra inicjatywa!

    • Potwierdzam inicjatywa świetna i bardzo kibicuję, aby stała się standardem opieki okołoporodowej 🙂

  • Jak będę rodziła czwarte dziecko będę wiedziała o takiej możliwości 😀

  • Nigdy nie słyszałam o opcji domowego ktg. Dobrze wiedzieć, że istnieje taka możliwość i uważam, że powinno się o tym mówić dużo i głośno. Podejrzewam, że niewiele mam zdaje sobie w ogóle sprawę, że może skorzystać z takich usług.

    • Jest dokładnie tak jak mówisz.. niestety. Liczę na promocję tego urządzenia 🙂

  • Ja pod koniec ciąży często jeździłam do szpitala, w którym miałam rodzić właśnie na ktg. I gdy tylko coś było nie tak mogłam zostać pod obserwacją lekarzy 🙂

  • o takiej opcji dowiaduję się od Ciebie…sama nie wiem co o tym myśleć

  • Super są takie urządzenia. Powinny być możliwe do wynajęcia w każdym mieście. Cieszę się ogromnie, że Twoja historia zakończyła się dobrze. Buziaki dla dziewczynek:)

    • Dziękuję Kochana, myślę że powinien być to po prostu standard. :*

  • Świetnie, że jako mamy coraz to więcej możliwości dbania o siebie i swoje maleństwo pod sercem 🙂

    • To prawda daje to duże poczucie komfortu i bezpieczeństwa 🙂

  • Pierwszy raz o tym słyszę, świetna sprawa. Myślę, że wszystkie tego typu urządzenia i udogodnienia są wiele warte dla przyszłych mam i ich spokoju ducha. Pamiętam końcówkę ciąży i ciągłe myśli, czy na pewno wszystko jest dobrze. Miałam ten komfort, że w każdej chwili mogłam jechać na kontrolę. Ale dla kobiet o ograniczonych możliwościach i mobliności- idealne rozwiązanie!

    • Dokładnie Joasiu nie wszystkie mamy mają możliwość być pod stałą kontrolą, dlatego warto wspierać takie nowinki techniczne 🙂

  • Dzieci jeszcze przed nami, ale jak będziemy już planowali to na pewno skorzystamy! 🙂