Media, literatura a nawet najbliższe otoczenie niejednokrotnie karmiło nas pięknymi opowieściami o “bajecznym”, “wyczesanym”, “kosmicznym” i “wulkanicznie namiętnym” seksie w czasie wakacji. Oczywiście te wszystkie historie można wsadzić sobie głęboko… do szafy. Czy wakacyjny seks jest przeraklamowany? Czy wyjście ze swojej “strefy komfortu” i oddanie się miłości na łonie natury jest warte zachodu?

Będę brał cię w aucie

Jeśli numerku w samochodzie nie masz jeszcze zaliczonego, czym prędzej zabieraj się do akcji. Pakuj misia i gumki w teczkę – pojedziemy na wycieczkę, wakacyjna aura sprzyja, tym spontanicznym, szalonym wyskokom. Gdzie najlepiej uprawiać dziki seks? Obowiązkowo na tylnych siedzeniach auta i to absolutnie koniecznie na pierwszej randce – tak mówią wszystkie amerykańskie seriale i tego się trzymajmy. Pamiętaj, że jazdy próbnej nie będzie, szykuj się na prawdziwy… postój, bowiem kierując samochodem raczej nie będzie jak się kochać. O wersji ekstremalnej i śmiałkach, którzy pozwalają sobie na małe ars amandi podczas kierowania dzisiaj pisać nie będę.

Kino służy nie tylko do oglądania filmu

Miało być jak w kinie, adrenalina, emocje i nowe bodźce. Zanim gra wstępna się rozpoczęła zdążyła ci już zdrętwieć dupa, bo tak wygięta jesteś w łuk na tych tylnych siedzeniach swojego chłopaka. Mało tego zrobiło wam się strasznie gorąco, bo szyby zamknięte, żeby nikt nie widział co robicie… Pieprzyć depilację woskiem i tak nic nie zobaczy i nie poczuje, bo robicie to na szybciocha, po omacku, aby odbębnić bo przecież zaraz może ktoś przyjść. Po kwadransie siłowania się z zamkiem błyskawicznym twojej nowej mini, dajecie spokój i decydujesz się na rozłożenie ud, ściągniecie bielizny i tyle.  Twój facet kolejny kwadrans poświęca na to, żeby trafić w grotę rozkoszy… Lekko  znudzona i zniecierpliwiona (ale nadal nierozgrzana) bierzesz “sprawy w swoje ręce” i zabawa zaczyna się na nowo.

Coś poszło nie tak?

Chłopak cię zupełnie nie widzi, ty jego też nie. Jesteście tak przerażeni tym, że ktoś może was nakryć i zapukać w drzwi na parkingu, że uwijacie się jak w fabryce chińskiego obuwia. Doszedł już? Nie doszedł? Kiedy koniec, bo ty i tak nie masz szans na wielki O. Nie chcesz nic mówić, ale wasza szybka akcja przeciąga się już prawie godzinę i prócz bioder odebrało ci całkowicie czucie w udach, łydkach i stopach. Zaczynasz przypominać sobie odcinku “Doktora Housa” i zastanawiasz się dlaczego tak się dzieje. Po chwili przypominasz sobie, że to brak magnezu (za dużo kawy) powoduje skurcze i drgania mięśni. Po wszystkim naciągasz majtki, uśmiechasz się słodko do zdyszanego faceta i obiecujesz sobie w duchu skończyć z nadprogramowymi filiżankami czarnego napoju, albo przynajmniej jeść regularnie garść orzechów.

Na jednej z dzikich plaż

Od kiedy skończyłaś 14 lat obiecywałaś sobie, że twój pierwszy raz odbędzie się na romantycznej, dzikiej plaży o blasku księżyca. Już dawno temu stuknęła ci trzydziestka, a pierwsze razy zdążyły mieć -naste urodziny. Jednak marzenie z dzieciństwa nie dawało ci spokoju. Postanowiłaś zaszaleć i w tym roku wybrać się na samotne wakacje na Południe, w nadziei na niezobowiązujący wakacyjny filtr z Latynosem. No dobrze, marzyłaś o solidnym grzmoconku na tej swoje wymarzonej, przeromantycznej plaży, piekielnie rozgrzanym piasku, koniecznie żeby było widać księżyc taki jak w filmach Woodiego Allena.

wakacyjne sexstory

Enrice ale nie Iglesias…

Enrice, którego wyrwałaś w hotelowym barze obiecał dostarczyć truskawki, ty niestety musisz zabulić za szampana. Decydujesz się na tanie wino musujące, musi wystarczyć, myślisz. Na plaży świeci duży, ogromy księżyc – nie sądziłaś, że jego blask daje aż tyle światła i teraz na poważnie zaczynasz się obawiać, czy w tak jasnym świetle twój cellulit, rozstępy i pośpiesznie ogolone łydki w umywalce hotelowej łazienki wystarczą, by uwieść temperamentnego Hiszpana. Zapominasz o manierach i rzucasz się sama na butelkę, taniego, cholernie słodkiego wina (mogłaś kupić cydr) i dodajesz sobie animuszu. Po chwili, boski Alvaro podnosi twoje uda i zaplata je sobie wokół bioder. Wtulasz się w jego tors i czujesz zapach przepoconej koszuli z lnu, z gorzkim duszącym aromatem fajki i wiśni – no cóż pewnie nie zdążył się odświeżyć po swojej zmianie za barem myślisz.