Wakacyjne sex-story jest przereklamowane

//Wakacyjne sex-story jest przereklamowane

Spełnienie do tego wakacyjne kojarzy mi się z jednym – z orgazmem i to moim długim, przyjemnym, lekkim niczym dotyk motyla. Owsianka i Kawa rzuciła wyzwanie blogowe także podejmuję rękawice i dziś zapraszam was na przegląd wakacyjnego sex story, które miało owe spełnienie dokonać.

Media, literatura a nawet najbliższe otoczenie niejednokrotnie karmiło nas pięknymi opowieściami o „bajecznym”, „wyczesanym”, „kosmicznym” i „wulkanicznie namiętnym” seksie w czasie wakacji. Dziś krótki przewodnik po wakacyjnym sex story, które jak dla mnie jest przereklamowane, rozdmuchane i często fikcyjne..

Będę brał cię w aucie

Jeśli numerku w samochodzie nie masz jeszcze zaliczonego, czym prędzej zabieraj się do akcji. Pakuj misia i gumki w teczkę – pojedziemy na wycieczkę, wakacyjna aura sprzyja, tym spontanicznym, szalonym wyskokom. Gdzie najlepiej uprawiać dziki seks? Obowiązkowo na tylnych siedzeniach auta i to absolutnie koniecznie na pierwszej randce – tak mówią wszystkie amerykańskie seriale i tego się trzymajmy. Pamiętaj, że jazdy próbnej nie będzie, szykuj się na prawdziwy… postój, bowiem kierując samochodem raczej nie będzie jak się kochać. O wersji ekstremalnej i śmiałkach, którzy pozwalają sobie na małe ars amandi podczas kierowania dzisiaj pisać nie będę.

Miało być jak w kinie, adrenalina, emocje i nowe bodźce. Zanim gra wstępna się rozpoczęła zdążyła ci już zdrętwieć dupa, bo tak wygięta jesteś w łuk na tych tylnych siedzeniach swojego chłopaka. Mało tego zrobiło wam się strasznie gorąco, bo szyby zamknięte, żeby nikt nie widział co robicie… Pieprzyć depilację woskiem i tak nic nie zobaczy i nie poczuje, bo robicie to na szybciocha, po omacku, aby odbębnić bo przecież zaraz może ktoś przyjść. Po kwadransie siłowania się z zamkiem błyskawicznym twojej nowej mini, dajecie spokój i decydujesz się na rozłożenie ud, ściągniecie bielizny i tyle.  Twój facet kolejny kwadrans poświęca na to, żeby trafić w grotę rozkoszy… Lekko  znudzona i zniecierpliwiona (ale nadal nierozgrzana) bierzesz „sprawy w swoje ręce” i zabawa zaczyna się na nowo.

Chłopak cię zupełnie nie widzi, ty jego też nie. Jesteście tak przerażeni tym, że ktoś może was nakryć i zapukać w drzwi na parkingu, że uwijacie się jak w fabryce chińskiego obuwia. Doszedł już? Nie doszedł? Kiedy koniec, bo ty i tak nie masz szans na wielki O. Nie chcesz nic mówić, ale wasza szybka akcja przeciąga się już prawie godzinę i prócz bioder odebrało ci całkowicie czucie w udach, łydkach i stopach. Zaczynasz przypominać sobie odcinku „Doktora Housa” i zastanawiasz się dlaczego tak się dzieje. Po chwili przypominasz sobie, że to brak magnezu (za dużo kawy) powoduje skurcze i drgania mięśni. Po wszystkim naciągasz majtki, uśmiechasz się słodko do zdyszanego faceta i obiecujesz sobie w duchu skończyć z nadprogramowymi filiżankami czarnego napoju, albo przynajmniej jeść regularnie garść orzechów.

Na jednej z dzikich plaż

Od kiedy skończyłaś 14 lat obiecywałaś sobie, że twój pierwszy raz odbędzie się na romantycznej, dzikiej plaży o blasku księżyca. Już dawno temu stuknęła ci trzydziestka, a pierwsze razy zdążyły mieć -naste urodziny. Jednak marzenie z dzieciństwa nie dawało ci spokoju. Postanowiłaś zaszaleć i w tym roku wybrać się na samotne wakacje na Południe, w nadziei na niezobowiązujący wakacyjny filtr z Latynosem. No dobrze, marzyłaś o solidnym grzmoconku na tej swoje wymarzonej, przeromantycznej plaży, piekielnie rozgrzanym piasku, koniecznie żeby było widać księżyc taki jak w filmach Woodiego Allena.

Enrice, którego wyrwałaś w hotelowym barze obiecał dostarczyć truskawki, ty niestety musisz zabulić za szampana. Decydujesz się na tanie wino musujące, musi wystarczyć, myślisz. Na plaży świeci duży, ogromy księżyc – nie sądziłaś, że jego blask daje aż tyle światła i teraz na poważnie zaczynasz się obawiać, czy w tak jasnym świetle twój cellulit, rozstępy i pośpiesznie ogolone łydki w umywalce hotelowej łazienki wystarczą, by uwieść temperamentnego Hiszpana. Zapominasz o manierach i rzucasz się sama na butelkę, taniego, cholernie słodkiego wina (mogłaś kupić cydr) i dodajesz sobie animuszu. Po chwili, boski Alvaro podnosi twoje uda i zaplata je sobie wokół bioder. Wtulasz się w jego tors i czujesz zapach przepoconej koszuli z lnu, z gorzkim duszącym aromatem fajki i wiśni – no cóż pewnie nie zdążył się odświeżyć po swojej zmianie za barem myślisz.

W końcu winko działa, lekko buzuje ci w głowie, czujesz przyjemne rozluźnienie i pierwsze ukłucie. Co jest cholera?! Twój latynoski kochanek układa cię na rozgrzanym (raczej rozżarzonym piasku), żeby dokończyć „działa”. Miliony szkiełek wbijają cię się w pośladki i jęczysz  wniebogłosy. Zachęcony tym śpiewem godowym samiec uznaje to za zielone światło do finiszu i przyśpiesza. Po trzech minutach jest po wszystkim, a ty zaczynasz przejmować się pokaleczoną dupą i brakiem zabezpieczenia… Nie muszę wspominać, że marzenia z nastoletnich snów zostają zmorą najbliższych tygodni, gdy tłumaczysz swojemu ginekologowi skąd tyle obrażeń na twoim ciele.

Pod chmurką

Jesteście piękni, młodzi, spragnieni siebie i biedni jak myszy kościelne. Ale to nic, prawdziwa miłość nie zna granic i naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie by być szczęśliwym. Prawda? Pytasz Ukochanego i ciągniesz go z przewrotnym uśmiechem w kierunku uroczej, leśnej polanki. Staszek już dawno temu zwierzył ci się ze swojej seks-fantazji: „Kasiu tak bardzo chciałbym cię wziąć na polanie, na sianie, w lesie – na łonie natury”. Pomyślałaś, że to może być nawet ciekawe i romantyczne doświadczenie, szkoda że nie pomyślałaś o jakimś kocyku trochę wcześniej… Dziś mijają trzy miesiące od kiedy się spotykacie. To wasze małe święto – wasza trzecia miesięcznica. Czy to nie jest dobra okazja, żeby dać mu to czego pragnie?

Tak dziś zdecydowanie, będziecie się kochać na tej małej, uroczej, leśnej polance. Staszek zaintrygowany podążał za tobą. W końcu jak dotarliście na to upatrzone zielone miejsce, zaproponowałaś bez ogródek żebyście się kochali, teraz, tutaj, nago, jak was Pan Bóg stworzył. Staszek nie mógł zareagować inaczej niż pełną erekcją. Po chwili był już gotowy. Co prawda po lekturze „Pana Tadeusza” obawiałaś się trochę tego, żeby nie skończyć jak Telimena z mrówkami, ale  w końcu zdecydowałaś: raz kozie śmierć, co ma być, to będzie – może się uda…

Igraszki na kopcu kreta. Tak byś to nazwała i doprawdy mimo, że uwielbiałaś ciasto Dr Oetkera, tym razem zupełnie nie było ci do śmiechu, gdyż przestraszyłaś się nie na żarty, kiedy podczas pierwszych pocałunków, coś pod twoim tyłkiem zaczęło się ruszać… Ale Staszek, on tak bardzo się napalił, tak bardzo mu zależy. No dobrze, dałaś się udobruchać i pozwoliłaś się poprowadzić w głąb lasku, by znaleźć lepsze warunki do waszych igraszek.

Udało się, nie ma mrówek sprawdziliście, nie widać was w gąszczu roślin. Można wrócić do pieszczot. Staszek był gotowy, twardy jak dąb i szybko wślizgnął się w twoja wilgotną od wrażeń cipkę. Zaczęło się robić naprawdę przyjemnie, przyjemniej już prawie łaskotało tam na dole, kiedy przy swojej głowie nie zauważyłaś innej, obcej, męskiej głowy i w jednej chwili podskoczyłaś jak oparzona. Pieprzeni grzybiarze! I po pieprzeniu nie zostało ani śladu,a  kurek na zupy też nie nazbierałaś.

Ja w klubie disco mogę wszystko

Adelajda jest chyba najbardziej wyluzowaną i zwariowaną dziewczyną z paczki Różowych Panter. Tym razem studentki wydziału Dziennikarstwa postanowiły w swoim babskim gronie wyruszyć na miasto „na łowy” jak to mówiły o swoich wyprawach po klubach w stolicy. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Adelajda tym razem zapragnęła pójść na całość. Dotychczas pozwalała sobie wyłącznie na niewinny flirt, całowanie i obmacywanie w tańcu. Przypadkowi absztyfikanci mogli nacieszyć się pełnymi piersiami młodziutkiej dziewczyny, zanurzyć ręce w  jej gęstych, rudych włosach i uszczypnąć za jędrne pośladki.

Przed kumpelami z paczki zgrywała doświadczoną w te gierki, ale tak naprawdę nadal pozostawała dziewicą. Ten wstydliwy sekret coraz mocniej jej uwierał. Dziś Adelajda postanowiła, że zrobi to z nieznajomym z  klubu. W końcu tyle razy opowiadała tę zmyśloną historyjkę przyjaciółkom z najmniejszymi detalami, że stwierdziła, że pójdzie jej jak bułka z masłem. Okej to do dzieła.

Dziś Adela nie piła drinków, tylko shooty z cytryną (im szybciej się znieczulę tym lepiej, pomyślała). Przy barze zagadała ją wysoki brunet. Wypili jeszcze kilka kolejek i Adelajda wyciągnęła go na parkiet. Dziś dosłownie pożerała tego faceta, wbiła w niego swoje usta, uwiesiła się na szyi,a swoją miednicę przysunęła tak blisko jego spodni, że po chwili poczuła męską wypukłość, która miała ją zaprowadzić do bram rozkoszy… Rozpalony chłopak pociągnął dziewczynę za sobą w kierunku męskiej toalety. O rety, to dzieje się naprawdę – pomyślała wstawiona dziewczyna, dziś stanę się kobietą.

Wszystko trwało tylko moment. Adam odwrócił Adelajdę twarzą do ściany na której wisiał śmierdzący, zaszczany i pełen wymiocin pisuar. Brutalnie ściągnął z niej lateksowe leginsy i majtki, po czym bez pytania wszedł od tyłu. Bolało, bolało jak cholera, po minucie stęknął, jęknął i coś lepkiego popłynęło jej po pośladkach. Stała tak jeszcze chwilę z opuszczonymi gaciami i nie wierzyła, że  ma swój pierwszy raz za sobą. Strużka krwi leniwie sączyła się ;po lewym udzie, poniżej kolana, w końcu dochodząc do kostki.

Po wszystkim Adam poklepał ją po ramieniu i sobie poszedł. Poczuła się jak koń po próbnej jeździe w stajni. W jednej chwili dziewczyna oprzytomniała, wytrzeźwiała i uświadomiła sobie, że nadal jest dziewicą, tylko strasznie mocno boli ją tyłek. No cóż -pomyślała, może następnym razem, pójdzie mi lepiej?

Wakacyjne sex-story jest przereklamowane

Jeśli szybkie numerki, gorące przygody i kąpiel w jaccuzzi ala Frytka cię kręcą najprawdopodobniej oznacza to, że o seksie wiesz mniej niż sześciolatkowie w szkole. W upały to człowiek marzy o zimnym prysznicu i chłodnej wodzie, a nie dupczeniu na piasku, który kaleczy dupę. Seks w aucie jest dobry na raz, bo po pierwszym razie wiesz, że za chwilę uniesienia nie warto pokutować zakwasami bioder przez kolejny tydzień. Ars amandi pod chmurką może byłoby miłe gdyby nie: mrówki, osy, pokrzywy, piach, krety, grzybiarze, śmieci i inni towarzysze waszych kocykowych przygód. Seks w klubie z nieznajomym może i jest ekscytujący, ale co jeśli przystojny nieznajomy okaże się psychopatą lub nosicielem HIV?

Jeśli dotarłeś do końca wpisu koniecznie daj znać. Twój komentarz dodaje mi skrzydeł i motywuje do dalszego pisania. „To już koniec bejbe, skończyło się love story jestem już zmęczony – wracam dziś do żony”, tak śpiewał jeden z Wilków jakiś czas temu. Wakacyjne igraszki są fajne, ale pod trzeba warunkami: kochaj, bądź kochany i czuj się bezpiecznie.

********

„Dzięki seksowi ludzie wzbogacają swoje związki

i potwierdzają zaangażowanie.

– „Dick Solomon w serialu Trzecia planeta od słońca

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.
 

  • gin

    A już myślałam, że to tylko ja jestem taka „wygodna”, że seks najbardziej lubię w łóżku 😉

    • anna

      Po różnych wariantach jednak łóżko okazuje się niezastąpione…i takie wygodne 😛

  • NotatkiNiki

    Dawno sie tak nie uśmiałam 🙂 swietnie napisane 🙂

  • Hm, Anno… czy Ty to pisałaś z życia?
    A na poważnie to mnie sex w aucie wielokrotnie zachwalano, podobno jest najzdrowszy, bo przez ciasnotę angażuje wszystkie mięśnie ciała. ale sama nigdy nie próbowałam i też jakoś mnie nie ciągnie.

    • anna

      Odpowiem politycznie: nie potwierdzam – nie zaprzeczam :p

  • Hahaha, ależ się uśmiałam! 🙂 Dziewczyno, masz talent!

    • anna

      Ronja naprawdę? Bardzo dziękuję. Uwielbiam twojego bloga zatem taki komplement z twoich ust to dla mnie zaszczyt 🙂