Urlop od bycia matką

//Urlop od bycia matką

Od kilku tygodni padam na pysk. Dosłownie padam ze zmęczenia. Zachciało mi się urlopu. Urlopu od bycia matką. To byłby prawdziwy hit. Urlop od wiecznego ogarniania. Wolne od sprzątania, gotowania, zabawy, tulenia i domyślania się co mała istota ma tak naprawdę na myśli. Myślisz, że grzeszę mówiąc o tym, bo dzieci to szczęście? Nie twierdzę, że nie, ale raz na jakiś czas marzę o tym, aby uciec od własnego dziecka.

Przegląd mózgownicy wskazany

 

Nie chce mi się robić długiego wstępu, dlaczego marzy mi się urlop od bycia matką. W sumie nie ma tutaj nic odkrywczego. Codzienna rutyna, zmęczenie, bunty, pieluchy i inne okołodziecięce sprawy są na dzisiaj dla mnie tematem, którego najmocniej z serca nienawidzę. Matki-wariatki, którym nigdy nie zdarzają się dni czarnej dupy są proszone o natychmiastowe opuszczenie bloga. Poszłyście sobie? Mam nadzieję, bo z każdym kolejnym akapitem będzie jeszcze mocniej i gorzej. Uprzedzę pytania niektórych obruszonych osób – nie, nie boję się tego, że za kilka, kilkanaście lat moje córki wyszperają z archiwum ten tekst i zapytają mnie o to dlaczego miałam dość bycia matką. Wręcz wydaje mi się, że będę miała ułatwione zadanie by pomóc im zrozumieć, że każdy z nas jest tylko człowiekiem, a macierzyństwo – choć chwilami piękne, na co dzień przypomina bardziej wspinaczkę wysokogórską bez zabezpieczenia niż krainę mlekiem i miodem płynącą.

Matka, matką ale jestem też kobietą

 

Tu nie chodzi o to, że nie kocham swoich dzieci, znudziły mi się, czy coś. Sprawa ma się tak, że po prostu czuję jak łańcuch w postaci matczynych sprawunków coraz mocniej zaciska mi się na szyi i powoduje, że brakuje mi powietrza. Zniewolone i opuchnięte piersi od mleka, pragną wyrwać się do świata na nieco dłużej niż 4 godziny. Gdy przeholuję, bezlitośnie przypominają, że pora wracać do domu. Jak to robią? Albo zalewa mnie fala mleka i wkładki laktacyjne najzwyczajniej w świecie przemakają, tworząc zmysłową plamę, taką która przywodzi na myśl mleczną powódź lub zasikanie się na wysokości biustu. Inna opcja to kamienie zamiast piersi, ból tak piekący że nie marzysz o niczym innym niż przyssaniu dziecka do cyca w celu natychmiastowej ulgi. I proszę, nie pieprz mi tu głupot o ściąganiu mleka na zapas, na wielkie wyjścia, czy podawaniu butli. Matki, które są normalne i znają życie, wiedzą jak to jest, kiedy nie masz możliwości lub czasu ściągnąć pokarmu, nakarmić dziecka na zaś lub po prostu podać mu butlę, gdyż takowej nie toleruje.

Coś więcej niż sprzątaczka, kucharka i opiekunka

 

Matka, która tak jak ja ma luks w postaci możliwości siedzenia z dzieckiem w domu po macierzyńskim (mimo wszystkim nadal uważam to za przywilej), jeśli posiedzi z tym dzieckiem lub dziećmi w domu za długo zaczyna najzwyczajniej w świecie świrować. Prozaiczne sprawy jak: zakupy, obiad, czy wstawienie prania z czasem urastają do rangi znienawidzonych, niewykonalnych, nużących, czy po prostu niesprawiedliwych. Małe piwo, gdyby twoja rola ograniczała się „wyłącznie” do dbania o dom i opieki nad dzieckiem. W tym momencie chce mi się już wyć ze śmiechu, bo to „wyłącznie” to coś tak niesamowicie trudnego, że umniejszanie temu jest czymś niewybaczalnym. No, ale dobra, my kobiety jesteśmy wielozadaniowe. Jak mamy chęci, nastrój i energię to jedną ręką gotujemy obiad, drugą kołyszemy wózek z dzieckiem. Nogą otwieramy drzwi listonoszowi lub odganiamy kota z doniczki z ziołami. Jednym słowem ogarniamy na pełnej kurwie. Ale z czasem, z czasem tak cholernie nam się nie chce. Tak bardzo mocno mamy ochotę ukryć się za kotarą i cichutko sobie popłakać z tej całej matczynej bezradności. Albo jeszcze lepiej, mamy ochotę jebnąć nieodniesionym kubkiem i talerzem o podłogę tak, aby zrobił duży hałas i epicko rozleciał się na malusieńkie kawałeczki. Zupełnie jak my, które każdego dnia rozwalamy się na milion małych kawałków będąc tak naprawdę same ze swoimi macierzyńskimi problemami.

To nie jest kraj dla matek z dziećmi

 

W takich momentach, gdy matczyny los ci doskwiera okazuje się, że ujadanie psa za ścianą niesamowicie cię wkurwia, że usypianie ząbkującego dziecka masz ochotę zlecić temu psu, lub sąsiadom (którym z całego matczynego serca życzysz dzwoniącego domofonu w minutę po tym, jak uda im się odłożyć śpiącego malucha do łóżeczka). W takich chwilach okazuje się, że wścibskie pytanie Pani Jadzi z osiedla obok o czapeczkę synka, może być pretekstem do rozpętania trzeciej wojny światowej. Gdy nadchodzą te dni pełne matczynego zwątpienia, obrywa się dosłownie każdemu. Pani siedząca na kasie w Biedronce dostaje opierdol za wolną obsługę i zjebaną klimatyzację. Kierowca autobusu dostaje wiązankę przekleństw za to, że nie obniżył ci platformy do wózka. Listonosz, który zawsze dzwoni dwa razy, tym razem wystawia ci AWIZO, woląc nie ryzykować spotkania z tobą oko w oko. Mąż z pracy wysyła ci kurierem mleko, gdyż zapomniał powiedzieć, że wieczorem zużył jej do koktajlu proteinowego. Wiosna, której nie nadal nie ma jest przyczynkiem do chandry. Zamiast śpiewu ptaku słyszysz hałas spowodowany remontem po drugiej stronie ulicy. Kiełkująca trawa pokryta jest psimi odchodami, które totalnie wyprowadzają cię z równowagi. Twoje dziecko, które po raz setny wjebało ci się w butach na świeżo zaścielone łóżko powoduje, że masz ochotę stracić je o głowę – teraz, natychmiast, w tej chwili.

Domowe realia

 

W końcu przestaje ci przeszkadzać, że barykadujesz się w łazience (okazuje się, że dzięki okrągłej klamce to nadal jedno z najbezpieczniejszych i najczystszych miejsc w twoim domu). Powoli zaczynasz przekonywać samą siebie, że szum spuszczanej wody w kiblu wpływa na ciebie kojąco. Kawa pita „na tronie” zupełnie ci nie przeszkadza. Zainwestowanie w termiczny kubek okazuje się dealem twojego życia. Koniec z podgrzewaną kawą z mikrofali. Towarzystwo kotów ci nie przeszkadza, do momentu pierwszej bomby biologicznej w kuwecie. Twoja ostatnia bezpieczna przystań jest spalona. Gorączkowa zastanawiasz się co teraz zrobisz. MP3 skutecznie zagłuszało wrzaski potomstwa, kubek termiczny pozwalał w spokoju delektować się cieplusią kawką, ale patentu na niewyczuwaniu odoru kociej kupy nadal nie opatentowałaś. W jednej chwili decydujesz się opuścić swoją metę i stajesz twarzą w twarz z dziećmi.

Nie widzę, nie słyszę, nie chcę

 

Coś, co dawniej było salonem coraz częściej przypomina żywy organizm obserwowany pod mikroskopem: klei się, rusza i ma galaretowatą konsystencję. Nieśmiało próbujesz przedostać się między stertą prania, rozrzuconymi zabawkami, resztkami drugiego śniadania, zużytymi pampersami i czymś czego na wszelki wypadek wolisz nie identyfikować. Buszując w zabawkach, z nadzieją w oczach marzysz o odnalezieniu telefonu – w chwilach jak te nie pozostaje ci nic innego jak poszukać wsparcia na Fejsie. Fejsik cie zawsze zrozumie, nie pyta, nie ocenia i zawsze wysłucha. Wpadasz na genialny pomysł napisania do innych młodych matek, że nie dajesz rady… Nie od dziś wiadomo, że wygadanie się przynosi wielką ulgę. Wylanie gorzkich żali mam moc terapeutyczną (zupełnie jak napisanie tego tekstu) i wiesz, że to naprawdę ostatnia deska twojego osobistego ratunku.

Matka wyrodna, matka spalona

 

Gdy naprawdę marzy ci się urlop od bycia matką, masz duże szczęście, o ile możesz powiedzieć o tym drugiej matce. Matce, która cię nie oceni. Nie zjedzie za to, że zamiast karmienia piersią podajesz butlę. Nie będzie wnikała, że zamiast modnego BLW miksujesz papki, lub podajesz gerberki ze słoiczka. Matki, która na jednym wdechu wyrecytuje ci listę rzeczy, za którymi tęsknisz i bez których świrujesz. Matki, która nie wyśmieje twojego zmęczenia, nie skrytykuje twojego krzyku, nie skomentuje twojej bezsilności. Matka, z którą możesz wyjść bez dzieci i napić się wina. Matka, która wyciągnie cię na plotki i zawiezie wprost do kosmetyczki. Matka, która zrozumie, że masz dość bycia matką i czasami po prostu nie dajesz rady.

urlop od bycia matką

Urlop do bycia matką

 

Marzy mi się urlop. Urlop od bycia matką. Od tego codziennego bałaganu i walki z czasem. Wolne od codziennego spaceru, w czasie którego 100 razy się spocę ze stresu, 20 razy krzyknę, 30 razy zatrzyma mi się serce i milion razy zareaguję na wszechobecne niebezpieczeństwa. Urlop od szykowania dzieci do wyjścia, gonitwy po całym domu za zmianą pieluchy. Kilka dni wolnego bez wymyślania menu, bez gotowania, sprzątania, prania, sortowania i robienia tych wszystkich znienawidzonych, domowych czynności. Wolne od krzyku, płaczu, wiszenia na cycku, obejmowania wtedy, kiedy próbuję pobyć sam na sam z własnymi myślami. Oddech od kochania się w pośpiechu, bez wydawania dźwięków (seks w totalnej ciszy, a przepraszam w asyście dźwięku oddechu dzieci, jest naprawdę dziwny). Wolne od brania prysznicu i robienia siku w towarzystwie innych. Urlop od trosk, stresu, niewyspania i ogarniania całego domu. Marzy mi się urlop od bycia matką, tak po postu kilka godzin w tygodniu bez większych ekstrawagancji. A ty, o czym marzysz?

******

Zobaczymy, że matki i ojcowie lepiej opiekują się przybranymi dziećmi,

niż swoim własnym synem.

  •  Leonardo da Vinci

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Podziwiam Cię! Ja na mamę totalnie się nie nadaję i raczej nigdy nią nie zostanę. Powinna być jeszcze jakaś taka dodatkowa instytucja, oprócz żłobków, niani i przedszkoli i dziadków, która zajmowała by się w odciążaniu matek. I chociaż moja dzieciata kumpela mówi, że nie zostawiła by swojego małego dziecka na dłużej niż kilka godzin, wiem doskonale, że pojechałaby na weekend w góry, napić się wina, jak za starych dobrych czasów.
    Cóż, mam wrażenie, że na rynku jest całkiem spora nisza do zapełnienia 😉

    • Aniu przede wszystkim wybacz za zwłokę w odpisywaniu. Dziękuję za twoje zaangażowanie w komentowanie bloga – na weekendzie się odwdzięczę, bo teraz najzwyczajniej w świecie nie mam czasu (mąż ma na 12 do pracy to jest z małymi na spacerze).Wiesz co mnie mocno wkurwia? Te oddziaływanie na emocjach matki, że teraz narzekam, a za kilkanaście lat zatęsknię za tym chaosem. Kurdę, dlaczego mam czuć się winna, że czasem po prostu marzę o byciu sama na sam ze sobą, o ciszy, porządku i tak naprawdę mam dość tego hardkoru? Właśnie,gdy odwiedzam inne miejsca w sieci zaczynam świrować, że jestem wyrodna bo czasem mam dość bycia z własnym dzieckiem … Moim zdaniem kluczowa jest tutaj równowaga, mam trochę słabo bo moja mama nie żyje, teściowa 300 km od nas. Zycie .. 😀

      • Nie masz się z czego tłumaczyć, spokojnie, to nie jest kom za kom 😛 😉
        Trzeba się odciąć od tego oddziaływania na emocje o którym mówisz. To może być trudne, ale tylko bez presji otoczenia można osiągnąć prawdziwe szczęście i równowagę. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

  • Wydaje mi się, że nie ma takiej matki, która nie chciałaby czasem wybrać się na taki urlop. Jeśli jakaś twierdzi, że jest inaczej i może żyć z dzieckiem 24h/dobę – ciągle, bez przerwy – no, ja nie wierzę. I tak sobie, że trzeba o tym mówić głośno. Szczęśliwa matka to szczęśliwsze dziecko 😉

    • Marzena ty to wiesz, ja to wiem, ale zobacz co kreują media. Co sie dzieje na Instagramie, lub niektórych blogach parentoingowych. Cud, miód i orzeszki..

      • I te wszystkie kobiety, które wrzucają ugładzone, piękne, kolorowe, miodem opływające zdjęcia też to wiedzą. To się po prostu lepiej „sprzedaje” – uśmiechnięte bobasy są bardziej kuszące od tych zapuchniętych i zasmarkanych. Lubimy te radosne maluchy.

        • No jasne, ja w życiu bym nie pokazała złosci, czy jakiejś innej intymnej sytuacji własnego dziecka. Ale mimo wszystko uważam, że kreuje się nowy trend – naturalizm. Po erze celebrytów, idealnych mieszkań, drogich gadżetów i wnętrz – czas na normalnosć. Zwykłe życie, małe przyjemnosci, bałągan i chaos 🙂

  • Dla mnie to abstrakcyjne tematy. Nawet nie mam ostatnio za dużo styczności z dziećmi. Czasami zastanawiam się, jaką byłbym matką.

    • Zdaje sobie sprawę, że dopiero jak się zostaje matką perspektywa się zmienia… A chciałabyś być mamą?

      • Teraz moje patrzenie na to uległo zmianie. Może będzie mi dane. 🙂

  • Polecam wpis http://magazyntuiteraz.pl/o-szczesciu-co-odeszlo-z-wodami-czyli-trudny-poczatek-macierzynstwa/ Świetnie pokazuje jak wciąż mało mamy wsparcia dla mam, zwłaszcza dla młodych mam

    • Sylwia dziękuję, przeczytałąm ale na przyszłość proszę nie linkuj w ten sposób, bo to smapowanie 😉 Ten artykuł dotyczył emocji po porodzie. U mnie to nie jest kwestia baby blues, depresji czy chandry. Jestem zmęczona, mam trudny macierzyński moment, dużo pracy i mało mozliwośći zmainy na ten temat.

  • Te czasy już za mną, ale ciągle rozumiem ten problem. Wg mnie to nic gorszącego, po prostu, dla zachowania zdrowia, potrzebujemy raz na jakiś czas oderwać się od czynności, które wykonujemy przez dłuższy czas. Wiadomo, bycie matką to nie tylko czynności, to przecież pewien naturalny cykl życia kobiety i pewnie zdaniem niektórych Matek-Polek, dziwne jest, że kobieta chce uniknąć swego przeznaczenia. Cóż, chce i już, taka potrzeba, a potrzeby należy zaspokajać, a szczególnie takie, które nam służą! A odpoczynek od dzieci (w odpowiedniej dawce – czasami już po kilku godzinach rozłąki zaczynamy tęsknić) ! na pewno żadnej kobiecie nie zaszkodzi, tym bardziej, że oprócz roli matki, pełnimy też inne role. To też okazja, żeby zadbać o swoją zmysłową kobiecość, przy dzieciach zdarza się o tym zapominać.

    • Gaja dziękuję ci za ten komentarz <3 podniosłaś mnie na duchu. Szczególnie sobie cenię zdanie innych matek, tych które mnie uspokajają i mówią, że taki etap jest normą. Niby to wiem, niby to rozumiem, ale często po prostu o tym zapominam.

  • Ja jestem mamą, ale przede wszystkim jestem sobą. Nie umiem się zatracić w macierzyństwie i nic poza tym nie widzieć. Każda z nas zasługuje na odpoczynek.

    • I tego moja kochana ci zazdroszczę. Naprawdę jesteś moją bohaterką, Jesteś samotną mamą, młodą mamą, która naprawdę daje radę. Wzór i inspiracja 🙂

  • Czy jesteś jedyną osobą we wszechświecie, która zawsze szczerze powie, co jej leży na sercu? Współczuję ogromnie! Ślę moje wsparcie i dużo słonka 🙂 „Już niedługo będziesz za tym tęsknić” – tak mówią 😉 Ja na razie upajam się moim błogim spokojem, ale wiem, że wkrótce runie 😉 Chociaż nie, tak błogo nie jest. Ciągle jakieś obowiązki i kolejne zadania…
    Trzymaj się!

    • A wiesz, myślę że nie będę za tym tęsknić. Te teksty, które wzbudzają w matkach poczucie winy, że narzekają na swój los są do bani. Dziś czytałam u @historiakanta, świetny tekst @rudejpaskudy o tym, że ona nie tęskni za tym etap, tylko cieszy się każdym kolejnym 🙂 Dziekuję za wsparcie 🙂

  • Może masz w swoim otoczeniu kogoś, kto mógłby ogarnąć młode, a Ty mogłabyś gdzieś wyjechać sama, z facetem lub przyjaciółką? Każde dziecko potrzebuje przede wszystkim szczęśliwej mamy i jestem pewna, że nawet jeśli Twoje dzieci kiedyś odkopią ten tekst, przyznają to samo. Sama nie mam jeszcze dzieci ale rozumiem, co musisz czuć. Każdy z nas ma też własne potrzeby, nie jest zaprogramowany tylko na zaspokajanie cudzych – a to głównie to, co robią matki. Kurczę, podziwiam moją, że ze mną wytrzymała.

    • No u nas taka trochę patowa sytuacja, bo moja mama nie żyje, mój ojciec to inwalida bez nóg, a teściowa z teściem 300 km od nas, nadal czynni zawodowo 🙂 Nie skarżę się, ale mówię jak jest. Czasem powiedzenie głośno, że jest się zmęczonym wystarcza 🙂

      • Rozumiem – samo wyrzucenie z siebie emocji pomaga. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć jakieś rozwiązanie i będziesz mogła cieszyć się czasem dla siebie częściej. 🙂

  • My chyba jako matki (matki Polki) jesteśmy zbyt zestresowane. Też widzę to po sobie. Potem to się odbija właśnie takim zmęczeniem, znużeniem i błaganiem o urlop. Nie żeby nie był potrzebny, bo jest, ale gdyby tak codziennie wprowadzić więcej luzu? Być może tęsknota za nim nie byłaby aż tak silna 😉

    • Nie da się. Chcesz czy nie chcesz, dziecko trzeba nakarmić, uspokoić, pilnować żeby się nie zabiło..

      • Wiecie jak w Izraelu brzmi synonim nadopiekunczej matki? Matka Polska. Serio tak sie mowi, jak sie ma nadopiekunczą mamę 🙂 Myśle, ze nie z kosmosu to sie wzieło.Dziewczyny luzujmy majty 😉

        • Serio? Ok. Bolesne;)

        • Nieźle, nie obraziłam się – bo wiem, że daleko mi do nadopiekuńczej mamy. Mam trochę trudną sytuację, moja mama nie zyje, babacia wpada raz w miesiacu na 1,5 dnia, bo jest kawaałek od nas. Życie 😀 Czasem wymiękam po prostu. 🙂

      • W samo sedno. Mam 2 latkę i 6 miesięczną córę, które potrzebują 100% uwagi, chocby dla bezpieczeństwa 🙂

        • To własnie mam na myśli. No nie da się bp się zabije 😉

    • Ale luzu w jakim sensie? 🙂 Chętnie cos zmienię, tylko nie wiem co masz na myśli 🙂

  • Matka to przede wszystkim człowiek. A człowiek nie jest robotem i czasem ma prawo mieć najzwyczajniej w świecie wszystkiego dość.

    • Monia, ty to wiesz co ja czuję <3 No niestety, ostatnio lekko wymiękam 😀

  • Jak ja Cię rozumiem! 🙂 Zwłaszcza ubawił mnie fragment o zamykaniu się w toalecie i kubku termicznym. Moje dwa ulubione patenty 😀 Niestety zamykanie się w toalecie powoli przestaje działać :/

    • Właśnie jestem tego świadoma 😀 i co my zrobimy? 😀

      • Najlepiej kupić kubek który długo trzyma ciepło 😀 A tak serio nie wiem. Jeszcze bajki zostają.

        • U mnie z bajkami jest taki problem, że Zuza skacze jak je ogląda 😀

          • U mnie jeszcze działają 🙂

  • Aby nie zwariować z góry założyłam, że nie będę sobie utrudniała życia… przejmowaniem się innymi matkami. Daje sobie pomagać, słucham i odrzucam rady, próbuję. Jestem dopiero na początku i mam nadzieję, że nie zabraknie mi sił, również do bycia kobietą. 🙂

    • I tego Kochana się trzymaj i tego ci z całego serca życzę <3