Ty też jesteś dziwką, czyli krótki poradnik o tym skąd brać pieniądze

//Ty też jesteś dziwką, czyli krótki poradnik o tym skąd brać pieniądze

Skąd brać pieniądze? No i jak? Przyznaj się, że tytuł cię zainteresował? Kliknąłeś i oczekujesz gotowej recepty na sukces. Rozumiem, najlepiej, żeby było wypunktowane, konkretnie, krok po kroku i nie za długo, bo kto w dzisiejszych czasach lubi czytać? Skoro siedzę już trochę w „Internetach”, to na pewno mam dla ciebie magiczną, uniwersalną receptę na robienie grubych hajsów. A ty jesteś przekonany, że podzielę się nią z tobą za darmo. Na pewno? Przecież wiesz, że  w życiu nic nie ma za darmochę, nawet żeby dostać w pysk trzeba choć trochę się postarać i sobie czymś zasłużyć. Przynajmniej kilka razy dziennie czuję się jak dziwka, nawet nie jak ekskluzywna prostytutka, tylko ściera, która sprzedaje się w każdą niepogodę za najniższe stawki.

 

dosclatwa

Praca zdalna, czyli marzenie ściętej głowy

O tym by pracować w domu marzy większość z nas. Wiadomo, perspektywa dłuższego spania i wylęgiwania się w łóżku bez porannego pośpiechu i walki z czasem (mit numer jeden). Wygoda, komfort, możliwość bycia z dziećmi (które skutecznie uniemożliwiają ci pracę, dezorganizują plan dnia). Do tego kawka z własnego ekspresu (o ile takowy posiadasz, my na przykład nadal się nie dorobiliśmy). I ogólnie, że jest tak super, bajka, złoty pyłek i fanfary. A jak przychodzi co do czego okazuje się, że pracujesz 7 dni w tygodniu, również w nocy, w nienormowanych godzinach czytaj przez całą dobę. Od sprawdzania maila dorobiłeś się choroby zawodowej, to już nawet nie jest kontuzja typu „łokieć tenisisty”, czy zespół cieśni nadgarstka, po prostu od „klikania” i siedzenia w socialu jesteś cały powykręcany gorzej niż Parkinson.

 

martafrejmarzenia

Sweet dream historia mojej prostytucji

Pracując jako freelancer zajmujący się trochę copywriterką, trochę social media i e-marketingiem, a do tego wszystkiego będąc blogerką, każdego dnia czuję się jak tania dziwka. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że bardzo często moim współpracownicy chcą mnie wydymać, an sucho, bez poślizgu i zbędnych wstępów.

Najczęstsze formy wykorzystania mojej osoby:

  • propozycja darmowej współpracy,
  • barter z kiepskim produktem lub tragiczną „usługą”, przy której warunkach nie wiadomo czy śmiać się czy płakać,
  • „obcinanie” ustalonej stawki,
  • niewypłacalność lub zwlekanie z wypłatą za zlecenie,
  • niedotrzymywanie warunków umowy,
  • kradzież własności intelektualnej i wizerunku,
  • brak wzajemności w projektach typu „wzajemne korzyści”,
  • rozmyślanie się w ostatniej chwili, bo pewnie znaleźli kogoś „tańszego”.

 

wlasnoscprywatna

To tylko kilka przykładów „uroku” życia w branży „pisarskiej”, gdzie twoja kreatywność przestaje się liczyć w momencie pierwszych ustaleń wyceny. W przypadku umiejętności, często przeważa szybkość realizacji „projektu”, co mówiąc wprost oznacza: może być chała, ale oby deadline się zgadzał. To, że robisz kopiuj-wklej i kradniesz dzieło innych , określane jest mianem „inspiracji” i to tylko niektóre smaczki życia z pisania.

Blogowanie jako choroba przenoszona drogą płciową

To, że blogerzy są tanimi dziwkami staje się dla mnie ostatnio tak oczywiste jak fakt, że podczas seksu robi się dzieci. Nie dbam o to czy ktoś się obrazi i mnie znów odlajkuje (taka cena własnego zdania), czy też po prostu zrozumie ten tekst i przybije mi mentalną pionę, bo miewa podobne rozterki jak ja. Nigdy nie sądziłam, że moje blogowanie będzie kojarzyło mi się z prostytucją, ale tak właśnie się czuję od kiedy zaczęłam dokształcać się w owym temacie.

 

 

ksiezniczka

Lista blogerskich usług:

  • bywanie na wydarzeniach blogowych nie rożni się niczym od promocji wśród celebrytów, też mamy sponsorów, dostajemy prezenty, jest nawet „ścianka” do robienia zdjęć,
  • konferencje, szkolenia i webinaria – czyli inwestowanie w siebie, to podobnie jak dziwki, które dbają o opalenie z solarium, kosmetyczkę i brazylijską depilację (wszystko w ramach oferowanej usługi),
  • reklamy sponsorowane, czyli kiedy bloger inwestuje we własny biznes, kojarzy mi się to z ulotkami wtykaniami za wycieraczki aut z numerami dziewczyn z agencji,
  • żebrolajki, czyli kiedy prosi się znajomych, rodzinę i każdego napotkanego „klienta” o polubienie Fejsa, lub innego profilu w social media -tutaj analoga do tirówek na drodze, które nie przepuszczą żadnej okazji,
  • udział w grupach promocji – to uczucie kiedy stosujesz się do regulaminu, dajesz siebie wszystko, a inni cię olewają – klasyczne dymanie od tyłu za darmo,
  • „elastyczność współpracy„, czyli kiedy klient tak bardzo obniża stawkę za twoją robotę, że czujesz się jakbyś został zbiorowo zgwałcony, a umawiałeś się tylko na seks oralny,
  • sponsoring, czyli nic innego jak barter, masz ochotę płakać kiedy otwierasz szafkę w kuchni i widzisz zapas przeterminowanej vegety na cały rok.

Life is brutal

Strasznie mnie to boli, to moje mentalne ego jest gwałcone, do tego analnie i bez wazeliny bardzo często. Bloger to tania dziwka, ja też jestem „dziwką” bo powyższe sytuacje są moim luźnym opisem doświadczeń lub obserwacji środowiska, w którym przebywam. W sumie jeśli pod tym wpisem odbędzie się jakaś gównoburza to też podbije mi to staty, tak to działa. Ale nie pisałam tego dla fejmu, pod publiczkę czy też dla większej ilości wejść, po prostu czułam, że muszę to z siebie wydusić. Na razie sama jestem trybikiem w blogowej agencji towarzyskiej. Możliwe, że moi alfonsi, czyli „admini grup” dotkliwie mnie ukrają i zawieszą w działaniach grup, jednak prędzej czy później pozwolą mi „pracować”, bo dokładnie wiedzą, że każda dodatkowa dziwka w haremie to dodatkowy hajs.

Zgodnie z umową miało być krótko, wpis należy potraktować z dystansem, po czytaniu wypuścić nagromadzone powietrze z płuc, strzelić kawkę lub lampkę wina i się odstresować. W przypadku pojawienia się bólu dupy lub niestrawności skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Autorka bloga nie ponosi konsekwencji za zepsucie ci humoru, w razie utrzymującej się chandry zjedz tabliczkę czekolady, wypij 3 lampki wina, pogłaszcz kota lub zostaw obraźliwy komentarz, który przyniesie ci ulgę na moment. Wykorzystane grafiki to twórczość mojej ulubionej artystki Marty Frej, która zawsze trafnie komentuje współczesne wydarzenia.

 

*****

„A przecież pieniądze są niewinne.

To my obarczamy je własnymi grzechami, demonizujemy i fetyszyzujemy.”

  • Manana Chyb

 

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.