Tajemniczy ogród, czyli jak zabezpieczyć rośliny przed zimą

//Tajemniczy ogród, czyli jak zabezpieczyć rośliny przed zimą

Ogrody same w sobie nie pociągają mnie specjalnie, ale tajemnica którą skrywają już bardziej. Pamiętam, jak pierwszy raz w życiu dostałam od mamy książkę „Tajemniczy ogród”. Nie ukrywam, że od tamtej pory posiadanie własnego „tajemniczego” miejsca jest moim niespełnionym marzeniem…

 

tajemniczy_ogrod

Zima coraz bliżej

 

Za oknami pierwszy śnieg. Zima po prostu czai się na horyzoncie. Znacie moją przewrotną naturę, dlatego dzisiaj dostajecie w prezencie trochę lata. Póki co ogród, który mamy, a właściwie współdzielimy z naszymi sąsiadami nie jest nasz. Co prawda ptaszki ćwierkają, że w przyszłym roku jak się ze wszystkim uwiniemy będziemy na upragnionym „swoim”, koniecznie z ogrodem. Nie mam ręki do kwiatków doniczkowych, do roślinek sadzenia, ale taki ogród z tujami, plączącymi się winoroślami i kwiatami to jednak bym chciała kiedyś mieć. Nie mogę przestać myśleć o ogrodach, które pojawiają się w literaturze. Tak bardzo utkwiły mi w pamięci opisywane ogrody, że czasem wydaje mi się, iż w mojej wyobraźni jest więcej zakodowanych ogrodów z książek, niż te które widziałam na własne oczy.

 

wlokcina

Ulotne chwile

 

Ogrody mają to do siebie, że są doskonałym miejscem na sesję zdjęciową. W kilka chwil można wyczarować po prostu inny świat, bajkę. Nasza sesją z niespełna półroczną Zuzą (kiedy to minęło) przypomina mi trochę klimat rodem z „Alicji w Krainie Czarów”. Pamiętam jak Zuzka w ogóle nie miała nastroju do zdjęć, a ja się wymalowałam, wyszykowałam i staraliśmy się z mężem ją jakoś rozbawić. Z jakim skutkiem? Sami oceńcie oglądając zdjęcia. W tajemnicy wam powiem, że mimo wszystko uwielbiam te kadry. „Nasz” ogród mimo wszystko podołał, mamy cudowną pamiątkę.

 

sesja_ogrod

Ogrodowe geny?

 

Moja mama miała świetną rękę do roślin. Moja babcia również, ba nawet mój ojciec, tylko nie ja. Obecnie największą ekspertką w dziedzinie ogrodu i ogródka jest moja bratowa, która na tarasie wyczarowała sobie swoją „małą szklarnię”. Muszę wam przyznać, że z ogromną satysfakcją podglądałam jak rozwija się jej „ogród”. Czego ona tam nie ma! Zioła, kwiaty, nawet jakieś warzywka! Wygląda to bardzo klimatycznie, apetycznie i z jakąś taką nutą artystyczności. Myślę, że to magia rąk mojego brata, który w końcu tą artystyczną duszą jest i w urządzaniu „ogródka” na balkonie uczestniczył całym sobą. A wracając do mnie – póki co mam dwa koty, które skutecznie wybijają mi z głowy wszelkie roślinne hobby, po prostu zjadają wszystko co „żywe” pojawi się w domu. Począwszy od ciętych kwiatów od męża, na sałacie do kanapek kończąc…

 

ogrodowe

Kto pyta nie błądzi

 

Ale my tu gadu gadu o ogrodach, a zima naprawdę się czai i straszy. No bo co niby robić z tymi wszystkimi pięknymi roślinami, które przez sezon letni się pielęgnuje, dopatruje, pieści? Co zrobić, aby ten kawał czasu, nasza energia i włożone serce nie poszło na marne? Intuicja mi podpowiadała, że na pewno jest jakiś sposób by zabezpieczyć rośliny w ogrodzie zimą.

 

ochrona_kapturowa

Ochrona roślin w ogrodzie przed zimą

 

Pewnego razu podpatrywałam z dużym niedowierzaniem jak dzieci naszych właścicieli z dużym zaangażowaniem pomagają mamie w ogrodzie. Okazało się, że zabezpieczają rośliny przed zimnem, tak aby w czasie zimy były skutecznie chronione i przetrwały do wiosny. Sąsiadka wyjaśniła mi, że to czego używa do ochrony roślin to anchor  agrowłóknina.

 

anchor_wlokcina

W pierwszej chwili pomyślałam, że nic mi to nie mówi i poprosiłam o szersze wyjaśnienia. Nic już nie zrobię, że tak mam, z uporem maniaka odkrywam nowe dla mnie dziedziny, ciesząc się przy tym jak dziecko. Okazało się, anchor agrowłóknina okryciowa to takie zabawne kapturki, które umożliwiają roślinom w ogrodzie spokojnie „przezimować”. Zagadka została rozwiązana. Dzieci sąsiadów z ogromnym zapałem pomagały mamie z bardzo prostej przyczyny. Na stosowanych okryciach roślin, które dają wrażenie kapturków rysowały różne śmieszne minki. Z daleka nie dostrzegłam tego co tam się dzieje, ale od teraz w ogrodzie mamy pełno „zabawnych kapturków” które się do nas uśmiechają. Muszę przyznać, że wspomniana mama trójki dzieci, niesamowicie mi imponuje swoją kreatywnością. Łączenie prac ogrodowych, które umówmy się: do najlżejszych i najłatwiejszych nie należą, w tym przypadku okazały się pretekstem do wspólnie spędzonego czasu z zabawą.

 

anchor

Ogród pełen inspiracji

 

Też tak macie, że czasem przypadkowe spotkanie, czy też rozmowa pobudzają w was kreatywność? Osobiście jako miłośniczka street artu i wszelkich jego przejawów pomyślałam, że zabezpieczenia kapturkowe roślin ogrodowych przed zimnem są genialną płaszczyzną dla artystów. Fakt, że zabezpieczone rośliny można dodatkowo „ozdobić” tak przypadł mi do gustu, że nie mogę przestać wędrować po ogrodzie mojej wyobraźni. Gdyby większość osób posiadających ogrody, w ten sposób „ozdabiała” zabezpieczone rośliny można by uzyskać namacalnie wręcz efekt bajkowego światu, rodem z „Alicji w Krainie Czarów”.

 

anchor2

Tajemniczy ogród, ogród w którym możesz odetchnąć, zapomnieć i zatracić się w swoich marzeniach. Powiedz mi drogi czytelniku, czy tak jak ja masz jakieś swoje dziecięce marzenie, które chciałbyś teraz spełnić? W moim przypadku zwykła rozmowa o ochronie roślin zimą spowodowała lawinę myśli. Myśli, które doprowadziły mnie do punktu, w którym wiem, że nowe miejsce do mieszkania musi mieć ogród, tajemniczy, taki ze snów, w którym zawsze będzie mój azyl pozwalający się ukryć przed całym światem .

 

ochrona_roslin

*****

Wszystko było takie śliczne, że radość zaczęła łagodzić jej gniew i zły humor.

Nie myślała, że wuj aż tak o niej pamięta, i jej małe, zatwardziałe serduszko uczuło wdzięczność.

  • „Tajemniczy ogród” rozdział 16

 

 

By | 2016-11-29T23:13:50+00:00 Listopad 28th, 2016|Categories: LIFESTYLE|Tags: , , , |22 komentarze

About the Author:

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.  
  • Magda milkii.pl

    nie jestem ogrodnikiem, nie mam w domu kwiatków, którymi zajmowałabym się sama – robi to miłek 🙂
    Agrowłókniny używałam jako tło – kiedy robiłam dzieciakom zdjęcia! 😀

    • WOW to przynajmniej wiedziałaś co to jest, bo dla mnie to absolutna nowość. Miłek taki zdolny? No proszę 🙂

  • Ja nie mam ręki do roślin, u nas zajmuje się tym mąż;)

    • No właśnie coraz częściej widzę, że Panowie są w tym naprawdę nieźli. Brawo! 🙂

      • Mój na pewno nie 😉
        Jak byłam dwa tygodnie w szpitalu to każdy listek wisiał 😉 po prostu stwierdził że nie wie kiedy je ma podlewać

      • Mogą się wykazać 😀

  • Moje jedyne 3 kwiatki w domu przystosowały się pustynnych warunków jakie u nas panują 🙂 Moja mama zawsze miała dom pełen kwiatów. Ja niestety nie mam ręki do kwiatów. A ogród też mi się marzy, taki pełen krzewów i drzewek.

    • Znam to, mama mi mówiła, że u mnie nawet kaktus umiera z braku wody 😀 Lubię ale u innych, sama smykałki do ego niestety nie mam.. 😀

  • Oczywiście, że mam takie marzenia, ale ich nie zdradzę;)
    Nie mam za specjalnie łapy do kwiatów – tzn. lubię, ale żeby koło nich skakać i cuda wianki uskuteczniać, to nie. W mieszkaniu trzymam kilka storczyków, kwitną prawie przez cały rok, więc chyba źle im nie jest. Mój tata to za to urodzony ogrodnik – gdyby on i mama nie mieszkali w bloku, na pewno mieliby dom ze wspaniałym ogrodem. Jedna znajoma talenty mojego ojca podsumowała tak: „U Zbyszka kwiaty to nawet na gwoździu wyrosną”. I coś w tym jest;)

    • Kurczę mnie to maksymalnie zastanawia jak ci faceci wszyscy ogarniają te rośliny? Ale co ja dumam skoro od zawsze ogrodnik występuje w wersji męskiej, a nie jakaś tam ogrodniczka. Monika bardzo się cieszę, że nadal masz marzenia. Przyznam ci się szczerze, że ja dopiero od niedawna pozwoliłam sobie marzyć i spełniać krok po kroczku to czego pragnę… wcześniej nie miałam po prostu odwagi

      • Kochana, z tą odwagą i to i u mnie różnie bywa, chciałabym mieć jej więcej…

  • ach, zapatrzyłam się na zdjęcia, jakie Wy piękne! U nas rodzicielka dba o ogród i sama zabezpiecza swoje róże. Ma do nich rękę, niestety u mnie z ogrodnictwem gorzej,..

    • Też nie mam ręki do roślin, nie wie co to będzie kiedyś, jak będzie ogród 😀 Dziękuję sesja bardzo mi się podobała, słodka pamiatka 🙂

  • Zacznę nie od ogrodu tylko od pięknych dziewczyn :), a wyglądacie bosko, obie :). Jeśli natomiast o ogród chodzi to to też było kiedyś moje wielkie marzenie. Marzenie, które mogę realizować od 8 lat odkąd mieszkam tu gdzie mieszkam. Na początku był szał, ogródek warzywny i mnóstwo kwiatów i tysiące (tak tysiące!) małych iglaczków i innych roślinek, które sadziliśmy w błotnistej glinie własnymi rękami. Taki ogród to masa pracy i czasem zwyczajnie nie wyrabiam :), ale przestałam się tym przejmować. Dążę do tego żeby ogród był bezobsługowy. Dużo iglaków i innych drzewek i krzaczków. Jednoroczne rośliny sadzę już tylko w donicach przed drzwiami, doniczki chowam na zimę do garażu. Nie okrywam roślin 🙂 to co przetrwa zostaje co nie, znaczy nie było dla mnie 🙂

    • Kasiu ty to jesteś Kobieta Renesansu, wszystko umiesz <3 Po prostu cię podziwiam! I myślę, że masz dużo racji – to co nie przetrwa, faktycznie nie jest dla ciebie 🙂 mogłabym się pod tym podpisać obiema rękami, a nawet stopami jakby trzeba było 🙂 Dziękuję za ciepłe słowa 🙂

  • Zobaczyłem tytuł i myślałem, że przeczytam coś na temat książki. Że może znajdzie się kolejna do kolekcji na półkę. Wchodzę, a tu takie kwiatki 😀

  • Mam ogromny ogród ale zaniedbany. 10 lat dziadkowie w nim nie pracowali i teraz nadaje się do spalenia… A na poważnie- tyle tam zielska, że drobne prace nie dają nawet efektu. A na ogrodnika forsy brak więc jest jak jest. Dżungla rośnie. Przynajmniej zasłania kopce „przydasiów” dziadka

  • Ja to kompletnie się do roślin nie nadaję – kocham je całym serduchem, ale dbać o nie musi ktoś inny, ja tylko podziwiam 😀

  • W ogrodzie można tyle niesamowitości artystycznych wyczarować, że ho ho! Wiadomo, że w ogrodzie rośliny to podstawa, ale przyjemnie też wyczarować jakieś dzwoneczki, które grają poruszane podmuchem wiatru albo stworzyć mural na smutnym, nudnym płocie!

  • Ja jestem niestety seryjnym mordercą kwiatów i roślin. Usycha u mnie nawet kaktus 🙁 Za to talent w tym zakresie ma moja mama. Zwykle ratuje takie beznadziejne przypadki które ode mnie trafiają do niej na reanimację 🙂