STYL ŻYCIA

Szczęściara

Macie tak czasem, że wydaje się wam, że wszystko jest do bani? Ale tak dosłownie, począwszy od waszego porannego odbicia w lustrze, poprzez zawartość lodówki, szafy, waszej pracy, partnera, kota, a nawet dziecka – jeśli takowe posiadacie? Na pewno każdy miał chociaż raz w życiu taki dzień, określany przeze mnie Dniem Czarnej Dupy. Czarnej jak moja rozpacz, dupy bo nic nie wychodzi, nic się nie podoba,a widmo depresji lub wyskoczenia z okna przez zamknięte szyby czai się tuż za rogiem…

Złudzenie

No dobra, trochę smętnie zaczęłam, możliwe że ktoś po wstępnie nie ma ochoty czytać dalej, no to cześć. Miewam czasem takie demony, które mnie dręczą, dopadają w najmniej spodziewanym momencie i szepczą bezczelnie do ucha: jesteś beznadziejna, po co ci to, nie dasz rady, i tak nic z tego nie będzie, nie dasz rady… Znacie to? Ten uciążliwy, namolny głos w naszej głowie, którego nie można zagłuszyć żadnym słowem, nie można pozbyć się tych uporczywych myśli, nawet jeśli zajmiesz się najbardziej absorbującą rzeczą świata, nawet alkohol nie znieczula, ten głos jest, i jest aż tak do obłędu.

Trup w szafie, a nawet cała kostnica

Każdy ma jakieś słabości i w chwilach przepracowania, permanentnego zmęczenia, czy też niedoborów słońca i witaminy D przeżywa takie rozterki. W takich chwilach najczęściej widzimy w sobie same wady, nie dostrzegamy wcześniejszych sukcesów. Nie wierzymy we własne siły, nie chcemy od nikogo wsparcia. Na każde dobre słowo reagujemy: ironią, prychnięciem, krzykiem, płaczem lub ucieczką. Masz tak czasem? Spokojnie, ja też. Nie oznacza to że jesteś psychiczny i zamkną cię w Tworkach, lub w podlaskim odpowiedniku Choroszczy (ten mój lokalny patriotyzm). Naprawdę, wszystko z tobą jest w porządku, po prostu masz gorszy dzień.

Zamiast motywacyjnego bełkotu

Nie, nie napiszę wam teraz recepty na sukces, przepisu na szczęśliwe życie, nie zdradzę też sekretu jak schudnąć w minutę, jak wygrać milion, albo jak polubić siebie. Nie poklepię cię po ramieniu i nie zaleję stekiem bzdur w stylu: będzie dobrze, dasz radę, jeśli tylko chcesz, bla bla i takie tam. Tego tutaj nie znajdziesz, więc jeśli znudził cie przydługi wstęp to nie ma sprawy, wiesz gdzie trzeba kliknąć krzyżyk…

Trzeźwość umysłu

Ale jeśli czujesz się zaintrygowany, to wiedz że powiem dziś coś ważnego. Jestem cholerną, absolutnie wyjątkową i niepowtarzalną Szczęściarą. Słyszysz?! Szczęściarą przez duże, sorry ogromniaste (tak duże, że czcionka  w Wodzie się kończy) przez SZ! Jak moje demony, czy też strachy na lachy, jak to mówi Blogierka, poszły na chwilę z mojej głowy (wiesz, zrobiły sobie przerwę na kawę, czy chociażby 5 minut na papieroska), to dostałam objawiania. Mam coś, czego zazdroszczą mi inni. Posiadam to, o czym marzą tłumy.  Spełniło się moje jedyne, najprawdziwsze, dziecinne marzenie, te które wymawiają wszystkie księżniczki Disneya: kocham i jestem kochana.

Witamina M

Miłość. Zakochanie, zauroczenie, pożądanie, a może fascynacja? Miałam objawienie, które spadło na moją blond czuprynę, niczym piorun, albo już tak bardziej przyziemnie, niczym gołębia kupa na spacerze z dzieckiem. Skąd takie porównanie? No bo idziesz sobie spokojnie z wózkiem, a tu trach kupa z gołębiego zadka, prosto na twoją głowę. Zaskoczona? Ja byłam bardzo. Ale dobrze, wracam do mojego szczęścia. Naprawdę, dziś sobie uświadomiłam, że to co mam to naprawdę wiele, a właściwie wszystko.

Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, z wzajemnością, do szaleństwa, obłędu, tak że kończy się skala. Spotkałam faceta z moich snów, no dobra z moich ulubionych filmów – Tarantino. Nie, nie jestem dziewczyną gangstera, tylko prawdziwego mężczyzny. I wiem, że ja tutaj przed wami się otwieram, ale rozsadza mnie i muszę to wykrzyczeć – nie muszę grac w lotto, bo ja już wygrałam mój los na loterii, a jest nim Paweł.

Szczęście to kicz?

Być może brzmi to banalnie, nigdy nie byłam dobra w snuci romantycznych wizji świata, ale jestem absolutną Szczęściarą, bo mam kogoś, kto mnie kocha i akceptuje, mimo naprawdę trudnego charakteru. Jeśli po przebudzeniu wyglądasz jakby pralka automatyczna cię pochłonęła, a potem wypluła, a twój ukochany widzi w tobie piękno, wiedz że jesteś Szczęściarą. Gdy mimo twojego nagminnego przekręcania słów i popełniania niezliczonych błędów interpunkcyjnych i stylistycznych nadal widzi w tobie błyskotliwą Margaret Thatcher – wiedz, że jesteś Wyjątkowa. Jeśli mimo nadwagi, rozstępów po ciąży i pękającej skory na dłoniach, pożąda cię i pragnie tak jakbyś była Marylin Monroe, to naprawdę musi być miłość… Gdy do tego wszystkiego toleruje twoje fobie (gdy drzesz japę jak opętana bo idzie pająk, w zwykłym pieprzyku doszukujesz się czerniaka, zgagę posądzasz o raka jelit) – wiedz, że on naprawdę cię kocha. Jeśli znosi twoje dziwactwa (zaczepianie obcych zwierząt, zagadywanie do nieznajomych, angażowanie się w akcje charytatywne dziwnych maści, magazynowanie hurtowych ilości butów, ubrań, torebek i biżuterii) to wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że on przepadł i kocha cię na maksa. W końcu jeśli mimo ciągłego zmęczenia, braku czasu i pieniędzy, chce mieć z tobą kolejne dzieci i śmieje się z twoich sucharów, to możesz mieć już całkowitą pewność, że twoja platoniczna połówka jest z tobą tu i teraz… Do tego wszystkiego nie smęci, gdy co dwa dni zmieniasz swoje plany zawodowe, masz nowy pomysł na siebie, eksperymentujesz kulinarnie (zawsze twierdzi, że wszystko jest pyszne, nawet gdy przesolisz, nie dogotujesz lub spalisz na wiór schabowego). PMS znosi z przymrożeniem oka, twoje chandry leczy winem, a depresje czekoladą, wiedz, że wygrałaś wszystko i jesteś Szczęściara jak JA!

Między nami

Zdaję sobie sprawę, że niewielu ludzi ma to SZCZĘŚCIE i kocha, oraz jest kochanym równocześnie. Naprawdę, to takie absolutnie wyjątkowe, cudowne i pięknie, gdy przeżyjesz swoje życie u boku kogoś kto cię chce i bierze z dobrodziejstwem całego inwentarza. Mimo spięć, problemów, potyczek i najzwyklejszych ludzkich potknięć stara się by wasze życie każdego dnia było lepsze. Gdy kochasz tak mocno, że jednodniowa rozłąka trwa dla was rok. Gdy tęsknisz, bo on jest aż 8 godzin w pracy… Gdy czekasz na wspólną kolację, buziak na dzień dobry i przytulenie na dobranoc. A wisienką na torcie jest wasz mały “owoc miłości”, który każdego dnia, nawet w chwilach Dni Czarnej Dupy przypomina ci o tym, jakie to szczęście kochać i być kochaną.

IMGP3536

************

“Jest ta­ka miłość, która nie umiera, choć za­kocha­ni od siebie odejdą.”
– Jan Twardowski

56 KOMENTARZY

  1. Pięknie to opisałaś! 🙂 Być może szczęście to kicz, być może większość z nas lubi tylko za nim gonić i o nim mówić, ale doceniać już mało kto potrafi. Miło czytać, że Ty to umiesz i tak cudownie piszesz o Waszej miłości i Waszym wspólnym życiu. Tak trzymaj, Ania! Dni Czarnej Dupy zdarzają się nam wszystkim, dobrze, żeby znaleźć wiedzieć, że to tylko gorsze dni pośród morza lepszych :).

    • Dziękuję Kingo, piszę czasem takie wylewne wpisy, po to by zmusić czytelników do zastanowienia się , co naprawdę w życiu jest ważne? Sama musiałam zatoczyć koło, żeby stwierdzić: miłość i rodzina. Tylko tyle lub, aż tyle 🙂

  2. I nic więcej się nie liczy, kochać i być kochaną… A to wszystko do potęgi entej, bo jest cudna Zuza i cudne kocury;D Rzadko kiedy doceniamy to, co mamy. Też mam cudownego chłopaka, a czasami wydaje mi się, że nie mam niczego. Tymczasem tylko wystarczy, że posłucham zwierzeń załamanych samotnych koleżanek i wtedy uświadamiam sobie, jakie mam ogromne szczęście 🙂

    • Kurczę z tym niedocenianiem tego co jest tu i teraz można się nieźle przejechać… Naprawdę, czasem nie warto, ba zawsze nie warto oglądać się na innych, tylko trzeba dbać o siebie i jeśli ma się to szczęście swoją Połówkę 🙂

  3. Piękne zdjęcie. I w ogóle zauważyłam, że bardzo fotogeniczna jesteś. Nie myślałaś o jakiejś profesjonalnej sesji? 🙂 I piękny wpis. Każda, która jest Szczęściarą powinna sobie taki napisać. Mój też by tak wyglądał kilka lat temu. Właściwie teraz po latach wyglądałby podobnie, jednak byłoby w nim już więcej różnego rodzaju “ale”. 😉 A może przesadzam. Chyba właśnie mam taki Dzień Czarnej Dupy. Tak czy siak Twój wpis bardzo mi się podoba. 🙂 Życzę Wam by czas się Wam zatrzymał a SZCZĘŚCIE trwało i trwało i trwało… 🙂

    • A widzisz Basia, u mnie taki dzień był wczoraj… Sinusoida jak to w życiu bywa 🙂 Bardzo dziękuję za tyle miłych słów, jak każda kobieta jestem łasa na pochwałki, ale sesja i ja ?:D Może jak zrzucę balast w postaci 20 kg to miałoby i to sens, a tymczasem w obiektywie męża szaleję 😛

      • A kto powiedział, że tylko chudzielce mogą mieć sensowną sesję? 🙂 Fotografem nie jestem, choć bardzo bym chciała, ale widzę, że masz w sobie to coś,masz potencjał. No chyba, że się nie znam. 😛
        A z tą sinusoidą masz rację. Raz jest lepiej, raz gorzej, najgorsze jest to, że kiedy jestem w dole wydaje mi się, że już tam zostanę. A przecież to nieprawda. 🙂 Dziś jestem na górze. Jest ok. 🙂

        • Też czasem miewam takie stany, że myślę że gorzej już być nie może i że to się nie skończy… Basiu dzięki za słowa otuchy, lubię “pozować” ubolewam nad tym, że za chuda do agencji modelek xxl jestem za gruba do zwykłej 😀

  4. Twój tekst pochłonął mnie bez reszty, świetnie się go czyta! Co tu dużo mówić: jesteś szczęściarą! I Twój mężczyzna też jest szczęściarzem 😉 gratuluję Wam i życzę Wam mnóstwa miłości 🙂

  5. Szczęściara 😉
    Powiem szczerze, że nawet jakbym chciała mieć te Dni Czarnej Dupy to się nie da – przy czterech kotach jest to zwyczajnie niewykonalne 😛 Zawsze któryś przyjdzie, pomizia, pomruczy 🙂

  6. Czyli miałam dzisiaj Dzień Czarnej Dupy – to wiele wyjaśnia 😉 bardzo mi się Twój tekst podoba, czuć to wyjątkowe uczucie jakie jest między Wami – gratulacje, pielęgnujcie je, bo to prawdziwy skarb 🙂 uśmiałam się dwa razy – gdy wspomniałaś o patriotyzmie lokalnym pomyślałam, że u mnie to jest Kobierzyn i wszystkich odbiegających od normy tam właśnie się kierowało 😉 a drugi raz gdy wspomniałaś tego nieszczęsnego gołębia, bo mnie raczył oznaczyć na pierwszej randce z moim Pawłem, kończąc bardzo szybko romantyczny spacer 😉 Pozdrawiam!

  7. Bardzo bliski mi tekst. Bardzo Ci za niego dziękuję. Poruszasz w nim bardzo ważne dla mnie sprawy. To miłość, której ja dopatruje się w każdym aspekcie mojego życia. Miłość do kobiety, do dziecka, do codzienności, do mojego życia takiego jakim jest, do samego siebie, do mojej pracy, mojej sytuacji życiowe itd. itd. Oraz związane z miłością szczęście. Szczęście, że mam dzięki komu i dla kogo tę miłość w sobie pielęgnować. Szczęście , że mam możliwość starać się i pomimo wielu życiowych zakrętów i karygodnych błędów wybaczać sobie i dzięki miłości robić wszystko by te zakręty pokonywać a błędy naprawiać. Szczęście, że mam wszystko czego tylko do szczęścia i miłości potrzebuję i szczęście, że umiem to dostrzegać. To ostatnie traktuję jako największe odkrycie mojego dorosłego życia. Kochać i być kochanym to nic więcej jak obdarowywać miłością ludzi, siebie, swoje życie takim jakim jest. Bez złudnego i destrukcyjnego przeświadczenia, że gdzieś indziej z kimś innym byłoby mi lepiej. Aha. Moim zdaniem banalność szczęścia polega na tym, że jest przypisane każdemu, każdy jest stworzony do szczęścia, a jego wyjątkowość, że nie każdy umie je dostrzec, nie każdy umie chcieć być szczęśliwy…

    • Artur i co ja mam z Tobą zrobić ?:) Twoje komentarze są lepsze niż moje teksty! 🙂 Ale fajnie się czyta takie wnioski i to jeszcze z perspektywy mężczyzny. Bardzo mnie uszczęśliwiłeś tak pozytywnym odbiorem, bardzo dojrzałymi wnioskami i cóż szczęściarze z nas i naszych bliskich 🙂 Przytulasy!

  8. Początki zakochania wspominam najlepiej. Podobno aż ‘unosiłam’ się w powietrzu. Wczoraj właśnie mieliśmy 8 rocznicę. Wiadomo, mniej euforii, więcej stabilizacji. Ale wciąż jestem szczęściarą. Miłość jest lekiem na całe zło tego świata…

    • Jeden z moich ulubionych cytatów! Co prawda można interpretować to dwojako: odejście jako rozstanie lub śmierć ukochanej osoby. Wiem, że człowiek jest w stanie znieść wiele – jednak dla mnie śmierć męża byłaby moją własną śmiercią w sensie emocjonalnym…

      Nie widziałam cię już od miesiąca.
      I nic. Jes­tem może bledsza,
      Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
      Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza. –

      Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

  9. Pingback: 29 rzeczy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Pisanie dla mniej jest czymś tak naturalnym jak oddychanie. Nie boję się rozmawiać o trudnych tematach, dlatego często z premedytacją wkładam przysłowiowy kij w mrowisko. Na co dzień jestem niepoprawną romantyczką szukającą inspiracji we wszystkim, co mnie otacza. Oznacza to, że idąc ze mną na spacer będziesz zmuszony kilkakrotnie się zatrzymywać, gdyż zwrócę uwagę na najmniejszy detal, drobiazg, rzecz którą ty każdego dnia mijasz obojętnie. Prywatnie jestem spełnioną żoną, nieco zwariowana mamą i miłośniczka kotów (szczęśliwa posiadaczką pary Hektora i Hery imiona zostały nadane z miłości do antyku). Gości przyjmuję z otwartymi ramionami i pełną lodówką. Musisz wiedzieć, że moja sportowa przeszłość (13 lat uprawiania judo) ukształtowało mój charakter dzięki czemu mimo rozbrykanej duszy twardo stąpam po ziemi.